s07e18 Choose or Lose

Zostały tylko trzy odcinki do końca? Przeciągajmy sceny miłosne, przecież 72384273947320 pocałunek Ezrii/Haleba/Emison/Spoby na pewno się wszystkim spodoba. Swoją drogą, mam dosyć Spoby. Ja rozumiem, że gdy byli w liceum, dla każdego to był OMG supi dupi ship (dla mnie też), ale no bez przesady. Tobiemu kilka odcinków wcześniej zmarła żona... I błagam, niech się ogoli...
Ze wszystkich postaci, które lubiłam, została tylko Mona.
Spencer, która niegdyś dorównywała Monie inteligencją, miała wszystko zaplanowane, była bardzo zdeterminowana to teraz jakaś nierozgarnięta dziunia.
Hanna każde zdanie wypowiada z pretensją, wszystko jej nie pasuje, zachowuje się jak rozpieszczone dziecko.
Alison - kiedyś twarda, wredna suka, która wszystkimi pomiatała i miała to, co chciała to teraz jakaś ciepła klucha.
Arię też kiedyś lubiłam, a teraz nie dość, że pomagała A. D. i o jejku czemu one są złe przecież to wszystko dla EZRY, a na dodatek gorszego pomagiera sobie A. D. nie mogło znaleźć, gdyby tylko dziewczyny były chociaż w połowie tak ogarnięte, jak kiedyś, to od razu by to wykryły.
Zresztą, po prześladowaniu przez A one nadal nie nauczyły się robić chociaż niektórych rzeczy w rękawiczkach, chować śladów zbrodni itd. A kto o tym myśli - MONA!
No i kończąc moją wypowiedź, zastanawia mnie, czy twórcy myślą, że to jest sezon pierwszy odcinek ósmy i podsuwają nam "wskazówki" na to, że Mona jest A. D. Teraz to już na pewno możemy ją wykluczyć...

3
  • Też jestem rozczarowana, że 80 % odcinka to były jakieś marne zapchajdziury, a przecież zaraz finał :/ Związek Ali i Em wyjęty totalnie z kapelusza, zupełnie tego nie kupuję, tak samo jak samej Ali, która od jakiegoś czasu jest najbardziej nudną, bezbarwną i pozbawioną jakiegokolwiek charakteru postacią. Też kiedyś kibicowałam Spoby, potem stali mi się w sumie obojętni, ale po tym epizodzie jestem wręcz zniesmaczona. Parę dni wcześniej umarła mu żona, ale co tam, kto by się przejmował takimi drobnostkami. To samo Aria - zdradziła przyjaciółki, za chwilę mogą wszystkie trafić do więzienia na 20 lat, ale przecież niczego nam tak bardzo nie potrzeba w tej chwili jak sceny miłosnej! A najbardziej mnie rozbawiła Spencer wyrzucająca Arii, że przez nią jej rodzice się rozwodzą (o ile dobrze zrozumiałam) - no popatrz, może nie byłoby problemu, gdyby ojciec nie zmontował dzieciaków połowie kobiet w miasteczku i nie planował pozbycia się byłej kochanki. Z jednej strony rozumiem, że Kłamczuchy mają pretensje do całego świata, bo cały czas żyją w stresie i pod presją A.D., ale mogłyby też wykazać trochę pokory, bo jednak same mają całkiem sporo za uszami. Totalnie nie rozumiem focha Spencer najpierw w stosunku do Marco, a teraz tej całej Turner.

    • Związek Ali i Em też do mnie totalnie nie przemawia. Sztuczne to i nudne. Ali zresztą też stała się nagle takimi ciepłymi kluchami bez charyzmy bez niczego ;/

      Aria broniąca Ezry bo coś nabazgrała na niego. Litości. Jest zamieszana w morderstwo i inne przestępstwa ale najbardziej wystraszyła się tego, że Ezre oskarżyła o wykorzystanie.

      Ślub Caleba i Hanny niepotrzebny. Zresztą kompletnie nie rozumiem po co Caleb był ze Spencer skoro było wiadomo, że jak pojawi się Hanna to uczucia odżyją.

      Teraz coś się dzieje, coś powoli zaczyna się wyjaśniać. Zupełnie niepotrzebne były wcześniejsze 17 odcinków, które NIC nie wniosły.
      Ten serial wzbił się na wyżyny absurdu i żenady. Tam nic się kupy nie trzyma. Oglądam bo jestem ciekawa motywu. Co one zrobiły, że ktoś ich tak bardzo nienawidzi.

      Pewnie w następnym odcinku z powrotem będą zakopywać zwłoki i policja nigdy ich nie znajdzie a serial zakończy się happy endem. I możliwe, że na końcu dostaną sms "ja jeszcze z wami nie skończyłem. - AAAAAA2". No ;)

      A tak się zastanawiam jakim geniuszem musi być AD, że nikt nie jest w stanie go namierzyć, złapać, że potrafi zbudować taką grę, wykopać i przetrzymywać zwłoki, obserwować każdy ruch dziewczyn. No geniusz!

  • Spoby bardzo na siłę - ich relacja została totalnie zaniedbana i praktycznie nie było scen z ich udziałem, mieli raczej koleżeńskie stosunki a tu nagle Spence do niego przychodzi i od razu sex jakby nigdy nic... i oczywiście w następnym epie wielki powrót, ehh

  • Najgorsze w tym wszystkim jest to, że ten serial mógł być genialny do samego końca. Fani poprowadzili by lepiej wątki i dopasowali te wszystkie niewyjaśnione rzeczy.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: