Johnlock

Johnlock 4eva!

78
  • dla fanów Sherlocka i nie tylko - najlepsze duety na ekranie
    http://bezdomnaprezentuje.blogspot.com/2016/04/najlepsze-due...

  • Nie, tylko nie Johnlock :`)

  • nie, nie i jeszcze raz nie. cały tumblr shipuje Johnlocka i czuję się jak wyrzutek, że tego nie robię

  • 4ever zdecydowanie! :) Jeśli ktoś miałby poczytać więcej o samym genialnym detektywie to zapraszam do lektury: https://kulturalnik.wordpress.com/2016/06/12/fenomen-sherloc... :).

  • E tam, Johnlock to nic specjalnego. Według mnie Spock i dr. McCoy ze Star Treka byliby o wiele ciekawszą parą. ;)

  • A ja tam widzę Sherlocka tylko i wyłącznie z Johnem i nie chodzi o to żeby byli parą ale te molly czy irene wogóle do mnie nie przemawiają i nie pasują mi tam. Nie chciałabym widzieć Sherlocka w związku romantycznym nie pasuje mi to :D

  • <3 John i Sherlock najlepsi ^^ Haters gonna hate

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

    • Gdybys zyl w tamtych czasach, zapewne bylbys niepismiennym plebsem. Nawet dzisiaj, mimo ze przymusowo nauczyli cie literek, to czytac nie bardzo umiesz...
      Wiadomym jest, ze Conan Doyle ozenil Watsona, bo ludzie zaczeli dopytywac co tych bohaterow wiaze i dopatrywali sie w zwiazku tych postaci przyjazni miedzy autorem i Oskarem Wilde'm. Co bylo bzdura, ale jezeli jestes na tyle glupiutki, zeby wierzyc ze kiedys normalnym bylo, ze zamozni samotni mezczyzni razem mieszkali, popijali popoludniowe herbatki i prowadzali sie razem po wsiach i prowincjach, to wez sie ogarnij. Conan Doyle'owi bylo to potrzebne do fabuly, ale ludziom i wtedy sie kojarzylo.
      A serial to podkreca.

      • Gówno w dupie, a nie podkręca. Jeżeli jesteś osobą z mentalnością 13-letniej dziewczynki która wszędzie łączy dwóch mężczyzn mieszkających razem w homoseksualne związki to Ci się kojarzy.

        • Świrujesz.. Sama nie jestem zwolenniczką Johnlocka ale obrażanie kogoś bez wyraźnego powodu jest dziwne. Co cię tak w tym rusza? Bo mi jest to obojętne niech shipują Sherlocka z Molly, Jhonem czy kimkolwiek innym jedyne co mi się nie podoba to wplatanie tego w film żeby zadowolić "fandomiarzy" jak w przypadku Sherlocka i Moriartego

        • Spokojnie, trzy głębokie wdechy i jeszcze raz przeczytaj, co napisałam.

          Jak się będziesz tak burzył, to nie dasz rady ukryć swojego zainteresowania kolegami. Normalni ludzie, którzy nie podejrzewają się o homoseksualizm tak gwałtownie nie reagują, wiesz?

          • Wybacz, pokłóciłem się z chłopakiem i dlatego jestem taki agresywny. Powiedział, że wyglądam grubo w rurkach od Gucciego. :/
            A tak na poważnie... może faktycznie zbyt ostro wyraziłem swoje zdanie. Nie mam nic do osób homoseksualnych, ale irytuje mnie trochę zachowanie tego fandomu i ich shippowanie.

            • Pierwszy raz w życiu ich widzę, chociaż oczywiście ani trochę mnie nie zadziwia ich istnienie.

              Niemniej, jeżeli udało ci się przeczytać na zimno co napisałam, widzisz, że ja nie piszę o współczesnych wyznawcach tego układu, tylko o ówczesnych, z czasów Conan Doyle'a. Absolutnie serio napisałam o obawach sir Arthura - wiedział o nich Wilde (a jego fanką i oddaną badawczynią byłam zawsze). Stosunki wzajemne Holmes'a i Watsona nie były w tamtych czasach normalne. Oni byli ze sobą związani nienaturalnie w oczach współczesnych. Nie tylko razem mieszkali, oni żyli razem. Co oczywiście nie miało nic wspólnego z byciem homo z założenia. Tacy potrzebni byli Conan Doyle'owi. Ale i z tego wtedy musiał się wyplątywać za pomocą Mary. Więc nie ma co się dziwić, że i teraz ludziom rusza wyobraźnia. W serialu prawie wszyscy ich "zaczepiają" w taki czy inny sposób o ich relację.
              Ludzkie bajanie zwłaszcza o tematach "tabu" było jest i będzie. Takie życie.

              PS. Moja znajoma zaczytuje się i pisze sama fanfictions na temat Bonda i tego nowego młodego Q. Udławiłam się kawą, kiedy to przeczytałam, bo nie mam pomysłu skąd to wytrzasnęli. Ale daleka jestem od tego, żeby mi to przeszkadzało. Niech sobie piszą, komu szkodzą?

              • Między Bondem a Q było więcej chemii niż między Bondem a jakąkolwiek kobietą :-) Inna rzecz, że Ben Whishaw zdaje się tworzyć chemię z wszystkimi partnerami filmowymi... Poczytałabym, podrzucisz linka?

              • Bardzo interesująco piszesz!

                Czyli Arthur Conan Doyle znał Oskara Wilda?? Kiedy się poznali ? Przed tym nim Doyle stworzyl Sherlocka i Watsona ? Czy się z nim przyjaźnił??

                Uderzyło mnie teraz że Sherlock tj. pewne cechy jego charakteru trochę pasują do Oskara Wilde. Choć wiem że Sherlock wzorowany był na mentorze sir Arthura. Ale jest różnica w opisie Sherlocka ze Studium w szkarlacie a w Znaku Czterech - kiedy pojawia się Mary.

                • Znać się znali. Może przesadziłam z przyjaźnią, ale Wilde, kiedy Doyle wyparł się go i potępił po aresztowaniu, odczuł to jak zdradę przyjaciela.
                  Wilde i Doyle mieli tego samego wydawcę, więc w ten sposób się poznali, z tego wynika, że było to po narodzinach Sherlocka i Watsona. Z tego co pamiętam Conan Doyle był też znajomym rodziców Bosie'go Douglasa. I niewykluczone, ze to John Douglas poszczuł Doyle'a na Wilde'a, Nie wiem ile jest prawdy w tym, że Sherlock miał w sobie trochę Wilde'a. Podobno nałogi Holmes'a były tą częścią. Kiedyś czytałam u Wilde'a, że właśnie Conan Doyle go scharakteryzował jako człowieka tak genialnego, że musiał mieć mnóstwo słabości, żeby pozostać człowiekiem. To by też pasowało do Sherlocka.

  • Baby...

  • Jeszcze Sheriarty ey >:c

  • Johnlock happens na 100%, od dawna świętuję! Za tydzień wpadnę poczytać komentarze homofobów ♥ Człowiek niemyślący heteronormą i w książkach dopatrzy się czegoś między nimi, a przeniesienie akcji do czasów, w których orientacje niehetero nie są już takim wielkim tabu, daje pole do popisu. Po przeanalizowaniu wszystkich odcinków i różnych wywiadów z Mofftisami, wiem że na pewno dążyli przez cały serial do Johnlocka. Finał będzie cudny, a Conan Doyle będzie się cieszył w grobie :D Dziękuję za uwagę, "mała 26-letnia dziewczynka jarająca się gejowskimi pairingami", a tak na serio normalna osoba, która potrafi wyciągać wnioski z tego co widzi w serialu i nie ma jakichś fobicznych klapek na oczach.

  • Na wstępie powiem, że niektórzy na serio powinni wyjąć kije z dupy. Listen me.

    Naprawdę nie rozumiem co wy macie do homoseksualistów, gdzie nie wejdę i pojawi się ten wątek to od razu gównoburza i hate evrywhere. Ludzie ogarnijcie się. To nie są jacyś kosmici, odmieńcy, to po prostu 'zwykli ludzie' idąc słowami samego Sherlocka. Każdy ma prawo do własnych wyborów, do decydowania o sobie. Do bycia z kim się che bez względu na płeć. Tak trudno to zrozumieć ? Uwierzcie mi, nie wszyscy geje chodzą w rurkach i robią z siebie nie wiadomo kogo, większość z nich to mili, sympatyczni ludzie, dobrzy przyjaciele. Na pewno niektórzy z nich wypadają lepiej niż przysłowiowy Sebix i Karyna spod polskiego bloku.
    Bądźmy tolerancyjni. Nasz cudowny naród jako jeden z nielicznych ma z tym problem i to boli. Patrzmy na świat szerzej niż poza obrysy 4 ścian naszego pokoju. Amen.

    Tak Johnlocka uwielbiam od 1sezonu, to mój ukochany ship. I nie, nie mam 13 lat. Peace.

    • Cytując ciebie, każdy ma prawo do własnych wyborów, ma więc prawo do własnych ocen i może mu się to nie podobać.
      I nie, nasz jedyny naród ma z tym dużo mniej problemów niż Serbowie, Turcy, Ormianie, Chińczycy (podkreślam, że Chiny to nie tylko Szanghaj) czy Koreańczycy (prawo karzące za homoseksualizm w 2010 zostało dopiero wysłane do ichszego Trybunału).
      Raczej większość ludzi wkurza robienie na siłę z wszystkich możliwych seriali komedii romantycznych. Jak się zdarzy, że nie da się przypasować laski, to hej ho wciśniemy faceta. Litości.

      • Ok, rozumiem gusta gustami o tym się nie dyskutuje. Ale jak już się zaczyna, czemu to często odbywa się to w tak wulgarny sposób ? Życia na hejcie nie przelecisz. Nie rozumiem ludzi, którzy homoseksualizm oceniają na równi z inwazją obcych z kosmosu. To tak jakby mieć klapki na oczach. Heloł mamy XXI wiek. To już nie jest niczym niezwykłym ani nienormalnym..
        Może i nie jedynym, ale jednym z najbardziej wyróżniającym ten problem. U nas niestety z tolerancją na wszystko co 'inne' jest na bakier..no cóż.
        W Sherlocku nikt nie wprowadził Johlocka na siłę, tak jak ktoś wyżej w komentarzach wspomniał to był zamysł samego sir Conan Doyle'a. Pomiędzy Sherlockiem i Johnem było chyba więcej chemii niż pomiędzy nim a Mary..taka prawda.
        Co do ostatniej kwestii, czasami związki i relacje pomiędzy facetem a facetem wypadają o wiele lepiej na ekranie niż typowe shipy damsko - męskie.
        Więc ja się pytam, czemu większość z was dalej jest na 'nie' ?

        • W zasadzie nigdy nie było niezwykłe i zdarzało się (vide Edward II Plantagenet).
          To kompletnie normalne, że ludzie próbują chronić tego co swoje jeżeli mogą (są w większości) i dotyczy to wszystkich ludzi, nie ważne jak głupie by to nie było. Jak nie wierzysz wejdź na Tumblra Sherlockowego, tam znów nie być queer i broń boru nie popieranie Johnlock jest niemal zbrodnią. Mniej więcej taką jak tutaj zdaje się być tego popieranie. Nie rozumiem czego oczekujesz? Różowej łąki i jednorożców? Cóż ludzie musieli by przestać być ludźmi.
          Znów nie. Polska nie jest krajem ani szczególnego hejtu, ani szczególnego czepialstwa, ani nietolerancji. W zasadzie to Polska jest we wszystkich tych kwestiach raczej przeciętna. (Abstrahując, ja się sporej części ludzi w Polsce nie dziwię, że są na bakier. Jak zaczyna się dyskusję na ten temat w stylu "Wy ciemna nieoświecona, nietolerancyjna ciemnoto jakim prawem możecie nie myśleć tak jak wam każe myśleć", to nie ma co się dziwić, że opór i nie akceptacja, zwłaszcza przy powoływaniu się na Europę Zachodnią, w której jest od ładnych paru lat coraz widoczniejszy kryzys, wszystkiego)
          W zasadzie nigdzie Doyle nie powiedział, że taki miał zamiar (żeby nie było w tym samym czasie powstał Dorian Grey). Równie dobrym wytłumaczeniem jest - tak mu pasowało do fabuły. Nie chodzi mi o to, że na 100% nie masz racji, chodzi mi o to, że tego nie wiesz, a sprzedajesz jak fakt. Akurat w tym przypadku między aktorami grającymi państwo Watson jednak było więcej chemii (i pewnie można by się od Mary bardziej przekonać, gdyby nie zrobili jej takiej Mary Sue). Może być to kwestia tego, że są ze sobą naprawdę.
          Nie istotne w kwestii, którą podniosłam. Duża część widowni nie chce tam widzieć żadnego związku Sherlocka z kimkolwiek.
          Tak na marginesie. Ja uważam, że można popierać/nie popierać związki i shipy (zwłaszcza postaci fikcyjnych) dokładnie takie jakie się komu podoba. Bo naprawdę co komu do tego?

          • O tumblru Sherlockowym wiem bo sama siedzę w tym fandomie. Nie mam nic przeciwko Johnlockowi, bardzo lubię ten ship i relacje pomiędzy tymi bohaterami. Książki czytywałam, o Conan Doyle też czytałam więc z tąd ten wniosek. On sam nakreślił tak tą relację, sam przyczynił się do ujawnienia i dostrzeżenia tej chemii. Już mniejsza, czy kontekstem do tego były jego relacje z Wilde czy nie, po prostu wygląda, że taki miał zamysł i tyle. Moffat i Gatiss umiejętnie tą przyjaźń 'podkręcili' ale nie widzę żadnego przesadyzmu, którego można by się tu czepiać. Ben i Martin swoje role zagrali rewelacyjnie, już lepiej tego friendshipu nie można było ukazać. To, że mieli swoje ' momenty' to tylko 'oczko' w stronę fanów ze strony twórców więc nie wiem o co tak naprawdę tu całe halo.
            Przyjaźń Sherlocka i Johna ewaluowała z każdym sezonem tego serialu, tego nie da się nie zauważyć. Dlatego kolejną rzeczą, której nie rozumiem tutaj jest hejt co po niektórych na to, że Sherlock został 'zmiękczony' w ostatnim odcinku, że pokazał swoje uczucia i tak dalej..a jeszcze niedawno narzekaliście, że z niego dalej jest egoistyczny dupek. To samo tyczy się Johna, John jest 'be' bo się focha, bo ma humory..w każdej relacji zdarzają się kryzysy, z którymi trzeba sobie poradzić. Jak ludzie się kłócą to znak, że im na sobie zależy.
            Mycroft też jest 'be' bo pokazał swoją drugie oblicze w ostatnim odcinku. Człowiek to nie robot, też ma uczucia, a to, że ktoś przez wszystkie sezony nie zauważył, że on też na swój dziwaczny, pokraczny sposób troszczy się o swoją rodzinę to cóż..nie mój problem.
            Niedługo siądziecie na Grega za to, że Sherlock w końcu nazwał go po imieniu..echh.
            Tak na serio, czego wy oczekujecie od seriali ? czym byłaby historia bez developmentu poszczególnych bohaterów w tle ? Polecam się nad tym szczerze zastanowić.
            ' Polska nie jest krajem ani szczególnego hejtu, ani szczególnego czepialstwa, ani nietolerancji.'
            Wow. wowow. Żyję ile żyję na tym świecie ale wiem, że głównie z tym jest kojarzony nasz cudowny kraj. Spójrz na Filmweba, kiedyś te forum zupełnie inaczej wyglądało. Teraz to przykład wszystkiego, co wyżej wymieniłaś. A szkoda bo mam duży sentyment do tego portalu. Serio, jak widzę te cyrki co pod niektórymi wątkami tutaj, chociażby patrząc na tematy związane z odcinkami do 'Sherlocka' to aż krew człowieka zalewa. Ludzie zamiast cieszyć się tym, że dostali nowy sezon tak dobrze prowadzonego serialu, docenić pracę reżyserów, którzy na pewno sporo poświęcili, by seria wyglądała tak jak wygląda teraz..to doszukują się w tym takich dupereli, że aż głowa mała. Kariera w CIA czeka..a wystarczyło uważniej obejrzeć serial. Amen.

            • Doyle nie miał jakiś specjalnych relacji z Wildem, znali się. Z tego co wiem to Doyle poparł aresztowanie Wilde'a (niestety nie mogę znaleźć teraz źródła, tym dziwniejsze, że Doyle angażował się w wyciąganie z więzienia homoseksualisty sir Rogera Casementa https://www.bl.uk/collection-items/arthur-conan-doyle-roger-... Więc jeszcze raz to nie jest fakt. To jest twoja interpretacja życia i pracy Doyla, nie piszę, że jest bezpodstawna, nie piszę, że nie masz przesłanek, żeby taką opinię mieć. Piszę, że to wciąż twoja opinia i inni mogą tak nie uważać.
              http://www.mr-oscar-wilde.de/about/d/arthur_doyle.htm
              Przecież większość krytykantów, nawet tutaj, nic nie ma do twórców bardziej do fanów. A Moffat i Gatiss to puszczali oczka chyba do wszystkich możliwych shipów w 3 sezonie.
              Jest ogromny przeskok w grze Cumberbatcha między 2 sezonem a 3 i 4 sezonem. Ty oglądałaś serial dla postaci i ich ewolucji i ich relacji, ktoś oglądał dla zagadek kryminalnych i wcale mu ta ewolucja się nie podobała, bo nie tego oczekiwał (tych odcinków było jak do tej pory 13, to nie jest aż tak dużo). Jak na osobę, która tak bardzo nawołuje do tolerancji strasznie nie tolerujesz innych punktów widzenia niż swoje i innych oczekiwań od serialu.
              Chyba tylko tobie się z tym nasz kraj kojarzy. Nie wiem czy ty naprawdę myślisz, że ludzie w Stanach Zjednoczonych mają takie opinie jak ludzie z Tumbrla? Tak dla perspektywy, w zeszłym tygodniu 4 nastolatków torturowała dzieciaka, puszczając to wszystko później na facebooku (https://www.youtube.com/watch?v=Pze03sHDFyI&t=326s -> w opisie są linki dotyczące sprawy jak ktoś sobie chce poczytać więcej). W zeszłym roku w największej strzelaninie w historii Stanów Zjednoczonych zamordowano w gejowskim klubie nocnym 50 osób (https://www.nytimes.com/2016/06/13/us/orlando-nightclub-sho oting.html?_r=0). Tak, Polska zdecydowanie jest najgorsza...
              'Ludzie zamiast cieszyć się tym, że dostali nowy sezon tak dobrze prowadzonego serialu, docenić pracę reżyserów, którzy na pewno sporo poświęcili, by seria wyglądała tak jak wygląda teraz..to doszukują się w tym takich dupereli, że aż głowa mała. ' ale przecież ludzie na filwebie przyjęli sezon życzliwiej niż ci tolerancji TJLC-owcy. Jak dla mnie mają prawo narzekać na serial, jeżeli się im nie podobał.
              Nie mówiąc o tym, że ja podkreślałam, że MI Jonlock nie przeszkadza (a nawet poczytuję od czasu do czasu jakiegoś fanfika). Ja po prostu nie uważam, że skoro mi nie przeszkadza (czy mnie nawet zachwyca) to znaczy, że wszystkich musi zachwycać. To nie Słowacki ;)

              • O tej akcji z aresztowaniem Wilde wiem, też o tym czytałam. Na pewno jego i Doyle łączyła może nie przyjaźń, ale jakaś znajomość na pewno. Z tego co pamiętam, ale ręki sobie uciąć nie dam bo książkę o Doyle czytałam jakiś czas temu to po śmierci Wilde dręczyło go przez jakiś czas sumienie. To jest jedynie, tak jak wspominałam wniosek z tego co przeczytałam, przecież nie głoszę tu jakieś prawdy objawionej.
                Co do shipów, nie powiedziałabym, że 'oczko' puszczane przez reżyserów do każdej relacji tutaj było takie same. Po kolei..Molly Hooper - uosobienie czystej niewinności i dobroci. Jej związek z Sherlockiem mógłby być piękny, ale nie widzę dla nich przyszłości. Za bardzo różnią się charakterami i osobowościami. Niby przeciwieństwa się przyciągają, no ale..właśnie to jest to 'ale'.
                Mary Watson - poleciało tu sporo hejtów na nią za to, że umarła sobie tak o i zostawiła jeszcze dziecko. Dla mnie to jednak nie była 'zwykła' śmierć , efekt 'naznaczenia' jej osobą następnych 2 odcinków był bardzo dobrym rozwiązaniem ze strony reżyserów. Widać, że Mary długo przyglądała się relacji Sherlocka i Watsona, pośmiertnie pomogła im obu znów się zespoić. Do tego jej słowa, którymi zwieńczono cały sezon mówią wszystko. Ona nie umarła bezpodstawnie. Umarła ' za swoich chłopców z Baker Street' za osoby, które kochała i na których jej zależało. Nie ma piękniejszej i bardziej dramatycznej śmierci niż tej w imieniu bliskich i kochanych osób. Aż trudno mi uwierzyć, że nikt nie spojrzał na to w taki sposób.
                Irene Adler - zapewne jakby jej postać zamiast Mary wysunięto na pierwszy plan w sezonie (w originie pełniła chyba większą rolę w historii niż Mary ) to pewnie zaraz pojawiłyby się głosy, że to naciągane, że Sherlock nie może być z nikim w związku, że po co na co to komu..
                Co do reszty, proszę nie wysnuwaj bezpodstawnych wniosków na mój temat. Jestem osobą bardzo zdystansowaną do wielu spraw, tolerancyjną do wielu kwestii na tym świecie, do których wciąż wiele osób nie może się przekonać. Ale po prostu nie mogę, no nie mogę zdzierżyć tych wszystkich 'bólodopców', którzy zamiast cieszyć się z tego co mają szukają dziury w całym. Być może wynika to z tego, że swoje już w życiu przeszłam, być może z tego, że od dłuższego czasu obserwuję co tu się dzieje.
                Nie mówię, że Polska jest najgorsza..jak już wcześniej wspomniałam, mam duszę patriotki ale nie da się nie zauważyć tego, że nasz naród wciąż ma problem z akceptacją pewnych kwestii, które w dzisiejszych czasach nie powinny być już uważane za nienormalne. Tyle.
                Co do USA, studiuję ten zacny kraj więc mogę coś od siebie dorzucić. ten naród jest dość specyficzny i został wychowany na zupełnie innych wartościach i doświadczeniach, które mniej lub bardziej odcisnęły się na poczuciu moralności Amerykanów w odróżnieniu do nacji europejskich. Z tąd te przykre wydarzenia. Dodatkowo u nich funkcjonuje zupełnie inne prawo i zasady także tego..nie wiem czemu akurat do USA postanowiłaś porównać Polskę skoro to dwa zupełnie różne kraje po dwóch przeciwnych stronach oceanu.
                Gwoli ścisłości oglądam ten serial również dla zagadek i wątku kryminalistycznego, który swoją drogą uwielbiam. Uwielbiam zagadki i kryminały, a to co przestawił nowy sezon ' Sherlocka' zupełnie mi wystarczyło. Nie mniej nie więcej. Nie rozumiem jednak ludzi, którym przeszkadza development postaci w serialach/ filmach. To jest chyba przecież normalny zabieg co nie ? Jakbyśmy przez wszystkie 4 sezony widzieli tego samego Sherlocka, Johna i inne postacie bez żadnych zmian charakteologicznych pewnie większość z was porzuciłaby ten serial w połowie bo stwierdziłaby, że to nudne. Ale to tylko moja opinia. Moje wnioski.
                Słowacki ? Chodzi o jego relację z Mickiewiczem ? Memy z tymi panami w roli głównej już dawno krążą po internetach. :)

                • Tak, masz o tym powiedziane w podesłanych linkach (zwłaszcza drugi opisuje relację Wilde'a z Doylem)
                  Ha, najśmieszniejsze jest to, że każda z shipujących grup uważa, że ich ship jest najlepszy i najlogiczniejszy (co jest swoją drogą strasznie zabawne). Np. moja siostra potrafi uzasadniać czemu związek Irene i Sherlocka jest najoczywistszy :v
                  Irene pojawia się dokładnie w jednym opowiadaniu, nie jest w zasadzie nikim szczególnym (nie licząc tego, że przechytrzyła Sherlocka -> tak a propos dzisiejszych adaptacji tej postaci i oryginału -> http://io9.gizmodo.com/5972417/why-cant-any-recent-sherlock-...
                  Ale właśnie to nie Polacy, nie hetero mają największy problem z tym sezonem.
                  Dałam przykład USA, bo jest ono często przedstawiane jako kraj swobód wszelakich i postępu, nie mówiąc o tym, że wciąż de facto jest mocarstwem. (I uważam, że pod wieloma względami jest Polakom i polskiej mentalności bliżej do Amerykanów, niż powiedzmy Brytyjczyków czy Niemców)
                  Przeszkadza im zbyt gwałtowny rozwój postaci. To jest tylko 13 odcinków, mogą się im te zmiany wydawać zbyt duże. Mogą chcieć większej realności, spójności i logiki w serialu niż twórcy zamieści w ostatnich odcinkach.
                  Cały twój pierwszy post jest rantem na temat
                  A. jak wam się to może nie podobać
                  B. jak możecie nie akceptować w pełni homoseksualizmu (przy okazji oględnie zarzucając zaściankowość)
                  A ja po prostu stanęłam w obronie stanowiska, że każdy ma prawo do opinii.
                  Ale przede wszystkim wkurza mnie malowanie Polaków w tak czarnych barwach, bo napisali nie miły komentarz na internetach, kiedy na świecie dzieją się dużo gorsze rzeczy.
                  Słowacki to było do Gombrowicza "Jak to nie zachwyca Gałkiewicza, jeśli tysiąc razy tłumaczyłem Gałkiewiczowi, że go zachwyca."

                • W odniesieniu do grup shipujących pewnie i masz rację, osobiście uważam Jonhlocka za ship, który w sposób szczególny został naznaczony i wysunięty na przód fabuły zarówno przez Doyle jak i reżyserów samego serialu. Dlatego według mnie ma jak najbardziej prawo bytu w tej serii, tyle w temacie.
                  Nie podważam roli USA na arenie międzynarodowej, zgodzę się również z tym, że kraj ten w sposób rozległy rozumie pojęcie ' wolności ' . Może i pod względem konsumpcyjności jesteśmy podobni do Amerykanów, ale czy coś więcej..to już temat na osobną dyskusję.
                  Jakby development bohaterów nie był tak gwałtowny to by pewnie był bardziej spowolniony. I to by się niektórym nie spodobało. Wszystkim nie dogodzisz. ;)
                  Te 13 odcinków to i tak jest kawał dobrej roboty. Na palcach jednej ręki mogę policzyć seriale, które zostały wykonane z taką precyzją, dokładnością i sercem jak 'Sherlock' . Ale to znów tylko moja opinia.
                  Mój pierwszy post odnosił się głównie do wulgarnych wypowiedzi na temat homoseksualizmu zamieszczonych wyżej. Autorka wątku na pewno nie miała w zamyśle tym jednym zdaniem wywołania gównoburzy jaka tu powstała, a raczej ukazać swe odczucie względem wymienionego shipu. To jest kolejna domena tego narodu, czyli przewrażliwienie na pewne kwestie, które zgoła nie powinny wywoływać takich reakcji. Temat na ranta ' Jak rozpętałem jednym słowem wojnę w internetach' ..
                  Tam nie ma nic o podobaniu się czy nie. Jedynie nawołanie do wyleczenia się ze swojej krótkowzroczności. Nie mniej, nie więcej.
                  Ja nie maluję nikogo na czarno, ale świat też nie jest różowy. Peace.

  • Ale po co? Dlaczego w dobie innych możliwości w temacie związków postaci (w tym przypadku bardziej pasujących pod kątem oryginału), w wielu serialach ludzie wyskakują z podobnymi pairingami? Skąd się to bierze?

    • W przypadku "Sherlocka" jest parę rzeczy, które mogą, ale nie muszą wskazywać na johnlock :P Sama moja znajoma powiedziała po oglądnięciu "ja tam ich nie shipuje, ale rozumiem czemu to robią, czasami są takie rzeczy w serialu...". No a o jakie rzeczy chodzi? O takie małe podteksty, pani Hudson święcie przekonana, że są gejami. Watson równie dobrze mógłby być biseksualny, prawda? Irene Adler powiedziała Watsonowi, że jest gejem xd Oczywiście może to być po prostu bardzo bliska przyjaźń, ale łatwo, naprawdę łatwo jest znaleźć rzeczy, dzięki którym johnlock istnieje.

      P.S for the records, tak shipuję johnlock i co najlepsze nie spodziewałam się nawet tego shipować. jestem olbrzymią fanką oryginalnych powieści i dłuuugo decydowałam się czy w ogóle oglądac ten serial i przysięgam, że nie mialam najmniejszego zamiaru tego shipowac, no ale...jakas taka chemia miedzy aktorami i stało się :P

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: