Drugi sezon

Drugi sezon był lepszy niż pierwszy. Pojawił się w miarę interesujący główny wątek. Którego było znacznie więcej niż pojedynczych spraw. Kiefer w kilku momentach grał jak Jacka Bauera. Amelia i jej matka były dobrymi dodatkowymi postaciami. Ale odejście z serialu Marii Bello to był ostateczna sygnał o końcu produkcji. Musieli przez to zmienić prawdopodobnie scenariusz. Bo trudno mi sobie wyobrazić, aby naprawdę planowali w takim familijnym serialu morderstwo głównej bohaterki. Zakończenie jest dobre, nie pozostawia niedosytu.

Moja ocena tego serialu wzrosła z 5 na 7. Bo drugi sezon był lepszy. I fajnie się go oglądało. Ale ten serial nie miał nic czym mógł by przykuć na dłużej uwagę. Nie wyobrażam sobie kolejnych sezonów.

Błędem było robienie serialu. Pilot był znakomity. Gdyby go rozbudować to wyszedłby świetny film kinowy. Zarobiliby na nim mnóstwo pieniedzy.

  • Zakończenie drugiego sezonu było według mnie równie słabe jak cały sezon. Zresztą cała ta teoria spiskowa dotycząca 36, obserwatorów i algorytmu, który na zawsze zmieni świat była jakąś totalną bzdurą. Pierwszy sezon miał dobry klimat, podobały mi się powiązania pomiędzy ludźmi żyjącymi w różnych zakątkach świata, to jak jak splatały się ich losy. Liczyłam na to, że Avram odegra w serialu jakąś istotną rolę. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego rabin zarzucił mu, że się wtrącił, przecież on zupełnie nic nie zrobił, latał tylko za Jackiem. Rozczarowało mnie jednak to, że nie znalazł w sobie siły, by się sprzeciwić, po prostu postanowił wrócić do Nowego Jorku. Aster Corps i reprezentująca ją Nicole Farington okazały się żałosne, a nie demoniczne. Niby taka wielka korporacja dysponująca ogromnymi pieniędzmi, a nawet nie potrafiła załatwić sobie porządnej ochrony. Jej postępowanie wzbudzało we mnie uczucie politowania. Farington dąży niby po trupach do celu, jest w stanie zrobić wszystko, by ocalić firmę, a rzekomo drogocenne obiekty badań śmigają sobie na herbatkę na pobliski bazar bez nadzoru. Boże, przecież to jakiś absurd! i w jaki niby sposób podczas ich snu komputer wyławiał z ich mózgów jakąś sekwencję liczb?! 36 cierpi ponoć na bezsenność, nic nie jest w stanie im pomóc, ale oczywiście Aster Corps opracowało magiczną pigułkę, po połknięciu której każdy zapada w kamienny sen ahhaha Co ciekawe, aby wybudzić pogrążonego we śnie delikwenta wystarczy delikatny klaps w policzek! No i jeszcze i ten cały psychol mordujący 36. Kto mu w ogóle zlecił niby tę misję? Skąd miał foty 36? I po kiego wała ratował jakiegoś napotkanego dziada w kanonie czy gdzie tam się wybrał na wycieczkę, aby odnaleźć Boga czy co tam sobie ubzdurał?!

    • Jak czytam takie opinie, to rozumiem skąd popyt na różne Klany, Rancza czy jakieś Prawa bodajże Agaty. Serial Touch jest bardzo wymagający wobec widza, gra aktorów świetna, dialogi na wysokim poziomie (narracje Jake'a). Rzadko można spotkać tak ambitny a zarazem pełen akcji serial! Sezon 1 był dobry zaś drugi - jeszcze lepszy. Jeżeli nie będzie sezonu trzeciego - to nic dziwnego, bowiem nie pierwszy raz kasowany jest ambitny serial, do którego nie wystarczy popcorn i bieganie co chwilę do kuchni po piwko.

      • Drogi kinomanie, nie rozumiem na jakiej podstawie wysnułeś wniosek, że osoba, której nie podobał się drugi sezon Touch ogląda jakieś badziewne seriale. Jeżeli jednak serial Touch nazywasz ambitnym i wymagającym od widza szczególnie dużego zaangażowania, nie mogę się z Tobą zgodzić. Pierwszy sezon był dobry, ciekawy, drugi - według mnie - jedynie przeciętny, a momentami wręcz słaby. I nie - nie piszę tak dlatego, że czegoś w nim nie zrozumiałam, nie jestem ograniczona umysłowo. Jednakże skoro według Ciebie aktorstwo Kiefera Sutherlanda jest "świetne", cóż...

    • Szczerze? Wszyscy bohaterowie mieli swoje lepsze i gorsze momenty, to samo tyczy się prowadzonych wątków. Serial faktycznie nie był specjalnie porywający, momentami był też irytujący, ale miał bardzo konkretne zakończenie, które domknęło najważniejsze wątki. Poniżej wyjaśniam cel serialu i sens zakończenia.

      Z całej serii wynika, że ludzkość posiada wolną wolę, oraz że istnieje magiczne połączenie poszczególnych zdarzeń i osób. Dowodem na posiadanie wolnej woli i możliwość wyboru jest Amelia, która dostrzegała wiele możliwych rozwiązań/warianty i wybiera te, które uzna za właściwe.
      Na zakończenie serialu boska liczba została w całości odkryta i przewiduje wszystko, każde wydarzenie, każde rozwiązanie, można śmiało powiedzieć, że ta liczba definiuje całą przyszłość. I po tym znika moc Amelii, bo zniknęła wolna wola, wszystko jest już ustalone..
      Co do Guillermo Ortiza nie był on żadnym psychopatą, był jednym z 36 sprawiedliwych i jak każdy z nich miał moc. Tragizm tej postaci polega na tym, że był on jedyną dobrą opcją dla ludzkości(zachowanie wolnej woli), ale aby spełnić swoją powinność musiał zabić kilka osób w tym dwoje dzieci (musiał zabić tylko znanych/odkrytych sprawiedliwych). Jego postać była kluczową dla całego serialu, gdyż prawdopodobnie tylko on był w stanie nie dopuścić do poskładania w całość boskiej liczby.
      Nie ma znaczenia skąd miał zdjęcia, on miał dar i zapewne do zdjęć i informacji o poszukiwanych dochodził przy pomocy tego daru.

      Nie wyjaśnione pozostały tylko motywy Jake, który wszystkimi tak manipulował, że doprowadził do tego, a nie innego finału. Dla przykładu Jake okazał dużą sympatię i zaufanie dla Avrama (tego żydka), dzięki czemu ojciec się z nim zaprzyjaźnił i pozwolił zbliżyć do siebie. Avram z kolei odegrał ważną rolę w obronie przed Ortizem. Zresztą na koniec za to że się wmieszał został zamknięty, ale było już za późno by to cokolwiek zmieniło.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: