| Forum : Vanilla Sky : SPOILER a propo dźwięku maszyny do pisania po napisach ;] |
|
|||||||||||||||
SPOILER a propo dźwięku maszyny do pisania po napisach ;]
Obejrzałem film bez napisów końcowych (były wycięte :P) i dlatego mnie zaciekawiła informacja na temat dźwięku maszyny do pisania pod koniec filmu. Oto moja sugestia:
Pamiętacie, co Brian mówił do Tomka kiedy był pijany na imprezie? Że jest taki i taki i pochodzi z Ohio. Dr Curtis też mówił, że jest Ohio. Możliwie więc jest, że po tym jak Brian stwierdził, że pojedzie sam do domu to faktycznie tam pojechał i zaczął pisać swoją opowieść, w którym Tomek już się mizia z Penelope.
Dalej; pamiętacie kwestię Briana "Julie Juliane - my dream girl is your fuck buddie". A zaraz po tym, jak omal nie zostali rozjechani przez ciężarówkę Brian powiedział:
Brian: And you know what happend? Your life flash before my eyes.
Tomek: And how was it?
Brian: Almost ready to dying for.
To co powiedział Brian jest przecież streszczeniem finału; Tomek widzi swoje życie przed oczami i już w trakcie spadania był gotów za to umrzeć (czyli zakończyć "sen", który dotychczas był jego życiem).
Potem Brian na imprezie miał koszulkę z napisem "FANTASY", jakby to co było już jest wymysłem. I jeszcze jedno; na tej imprezie na jednej ze ścian wisiała fotografia kobiety w samochodzie, czyli PRZED wypadkiem samochodowym. Poza tym na koszulce Briana oprócz napisu FANTASY były jeszcze narysowane dwie identyczne blondynki - z wyglądu i fryzury - zupełnie jak Julie.
To może tłumaczyć, że Brian pisał książkę o swoim kumplu, któremu podrzuca inną laskę, by zdobyć Julię i książka zaczyna się od sceny w której Tom wchodzi do budynku swojej firmy i już śni, bowiem wszystko jest tak, jak chce - czeka na niego typ ze śniadaniem NA ULICY i z miejsca staje się bogiem swojej rzeczywistości. To wszystko tłumaczyło by fantastyczne motywy i fakt tego, że właśnie w tej scenie wprowadzono postać Davida po przez opis tego kim jest a książka jego ojca jest jakby nawiązaniem do tej całej firmy; przecieź hasło reklamowe firmy było identyczne jak tytuł książki jego ojca.
Mam nadzieję, że nie zamotałem :D. Uważam, że to jest taki smaczek, który być może odróżnia Vanilla Sky od oryginału (którego jeszcze nie widziałem).
Obejrzałem film bez napisów końcowych (były wycięte :P) i dlatego mnie zaciekawiła informacja na temat dźwięku maszyny do pisania pod koniec filmu. Oto moja sugestia:
Pamiętacie, co Brian mówił do Tomka kiedy był pijany na imprezie? Że jest taki i taki i pochodzi z Ohio. Dr Curtis też mówił, że jest Ohio. Możliwie więc jest, że po tym jak Brian stwierdził, że pojedzie sam do domu to faktycznie tam pojechał i zaczął pisać swoją opowieść, w którym Tomek już się mizia z Penelope.
Dalej; pamiętacie kwestię Briana "Julie Juliane - my dream girl is your fuck buddie". A zaraz po tym, jak omal nie zostali rozjechani przez ciężarówkę Brian powiedział:
Brian: And you know what happend? Your life flash before my eyes.
Tomek: And how was it?
Brian: Almost ready to dying for.
To co powiedział Brian jest przecież streszczeniem finału; Tomek widzi swoje życie przed oczami i już w trakcie spadania był gotów za to umrzeć (czyli zakończyć "sen", który dotychczas był jego życiem).
Potem Brian na imprezie miał koszulkę z napisem "FANTASY", jakby to co było już jest wymysłem. I jeszcze jedno; na tej imprezie na jednej ze ścian wisiała fotografia kobiety w samochodzie, czyli PRZED wypadkiem samochodowym. Poza tym na koszulce Briana oprócz napisu FANTASY były jeszcze narysowane dwie identyczne blondynki - z wyglądu i fryzury - zupełnie jak Julie.
To może tłumaczyć, że Brian pisał książkę o swoim kumplu, któremu podrzuca inną laskę, by zdobyć Julię i książka zaczyna się od sceny w której Tom wchodzi do budynku swojej firmy i już śni, bowiem wszystko jest tak, jak chce - czeka na niego typ ze śniadaniem NA ULICY i z miejsca staje się bogiem swojej rzeczywistości. To wszystko tłumaczyło by fantastyczne motywy i fakt tego, że właśnie w tej scenie wprowadzono postać Davida po przez opis tego kim jest a książka jego ojca jest jakby nawiązaniem do tej całej firmy; przecieź hasło reklamowe firmy było identyczne jak tytuł książki jego ojca.
Mam nadzieję, że nie zamotałem :D. Uważam, że to jest taki smaczek, który być może odróżnia Vanilla Sky od oryginału (którego jeszcze nie widziałem).




