Wracając z seansu do domu miałem okazję zobaczyć cudownie rozgwieżdżone niebo. W jednej chwili gwiazdy rozmyły się i po podróży nadświetlnej znalazłem się pośrodku bitwy o Gwiazdę Śmierci. Mógłbym przysiąc, że usłyszałem Obi Wana szeptającego mi na ucho "Use your force". Do tego świata przenieść się można tylko tylko oglądając któryś z Epizodów, grając w niektóre gierki, czy czytając książki z tego uniwersum. Do tego szanownego grona dołączył Fanboys. Każdy fanboy powinien oglądnąć ten film. Ci, którzy cały czas są na fali star warsów tylko umocnią swoją MOC, ale dla tych, co już dawno nie bawią się w udawanie głosu Vadera będzie to powrót do młodzieńczych lat. Film opowiada historię, którą każdy z nas chciałby uznać za swoją i po części którą już odbyliśmy w zakamarkach naszej fantazji. Gagi z którymi przyjdzie nam się spotkać w większości posiadają jakieś korzenie w oryginalnej sadz i na pewno rozbawią fanów. Ci co nie oglądali Gwiezdnych Wojen nie powinni się jednak zrażać. Cała sprawa z star warsami jest tylko otoczką, aby ukazać prawdziwą przyjaźń i na tym głównie bazuje cały film.
Dam 9/10 za klimat i za możliwość przypomnienia sobie wszystkiego co najlepsze w Star Warsie.