OLkA
- ostatnio zalogował(a) się o 22:09, 18 marca 2010
- (Lancut, Rzeszow, Polska) dodaj do ulubionych
Interesuję się:
programowaniem (C/C++, C#, Java), grafiką komputerową oraz rysunkiem (szczególnie portrety).
W wolnym czasie:
uwielbiam gotować, ćwiczyć i aktywnie spędzać czas, którego za wiele nie mam
Obecnie:
studiuję informatykę i ekonometrię
Tu pracuję w wolnym czasie:
http://smi.wsiz.rzeszow.pl
Tu rysuję:
http://olka.deviantart.com
Tu gotuję:
http://aleksandraw.blogspot.com
Cieszę się życiem póki trwa, bo jest niezwykle krótkie :)
Pokaż cały wpis »
19 września 2006
18:13 // Byłam, zobaczyłam i wróciłam z UK
Niestety angielski sen, to podobnie jak amerykański, wielki mit, któremu wiarę dają ludzie w złej sytuacji finansowej. Oddają ostatni grosz na załatwienie pracy w Anglii, transport i tzw. flat, a później okazuje się, że ich oszukano. Dostają pracę za 3-5 funtów za godzinę 2-3 dni w tygodniu. W końcu skoro codziennie na przystanku zobaczyć można dwa autobusy Polaków, to niczego innego nie można się spodziewać. Każdy z nich musi iść zarobić na mieszkanie. Zwykle wyzysk ten organizują Polacy, ale nie tylko - również Pakistańczycy, Afganistańczycy i Hindusi. Zdarzają się także Anglicy, ale ci raczej robią to we współpracy z Polakami. Tak po krótce wygląda życie w UK ludzi którzy często porzucili wszystko...
komentarzy [1] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
7 sierpnia 2005
14:18 // Życie jest do bani
Wszystko się powaliło, jedynie miłość i on pozostały stałe. Dzięki temu wciąż żyję i noszę w sercu nadzieję na lepsze jutro. Dobrze, że mam teraz chwilę wytchnienia od studiów i innych uczelnianych obowiązków, bo pewnie zawaliłabym wszystko z góry na dół.
Może w końcu uda nam się sprzedać dom i uniezależnimy się finansowo. Jedno niechciane dziecko i drugie - którego samotnej matce nie w głowie obowiązki, a druga miłość... Gdzieś się spotkaliśmy i tak trwamy, a teraz planujemy żyć - razem... Za rok może dwa ślub.
Może w końcu uda nam się sprzedać dom i uniezależnimy się finansowo. Jedno niechciane dziecko i drugie - którego samotnej matce nie w głowie obowiązki, a druga miłość... Gdzieś się spotkaliśmy i tak trwamy, a teraz planujemy żyć - razem... Za rok może dwa ślub.
komentarzy [3] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
4 lutego 2005
15:17 // Sesja
Umieram po zaliczeniu z nauki o polityce. A wydawało mi się, że studiuję informatykę i ekonometrię... :) Hehe... I po co te zarządzenia ministra, żeby się uczyć na ścisłym kierunku polityki i socjologii. Szczególnie, że ta druga jest na poziomie studiów magisterskich na UW. Powód? Wykładowca...
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
15 lipca 2004
14:13 // Do bani
Wszystko się pokopało. W jednej chwili wszystko dobre znikło i pojawiło się nowe - złe, wkurzające, niewyspane...
Koniec z pracą, bo pokłóciłam się z N. Jak on wogóle mógł posądzić mnie o brak umiaru w robieniu zakupów?! Zna mnie tak długo i potrafił powiedzieć coś takiego, że niby chciałam go naciągnąć na 8 zł. Śmieszne!
Nie ma mnie, znikam... Cząsteczka po cząsteczce rozpływam się w powietrzu.
Koniec z pracą, bo pokłóciłam się z N. Jak on wogóle mógł posądzić mnie o brak umiaru w robieniu zakupów?! Zna mnie tak długo i potrafił powiedzieć coś takiego, że niby chciałam go naciągnąć na 8 zł. Śmieszne!
Nie ma mnie, znikam... Cząsteczka po cząsteczce rozpływam się w powietrzu.
komentarzy [3] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
13 lipca 2004
18:47 // Koniec
Koniec badań, koniec zmartwień. Cała historia skończyła się po badaniach wielkim happy end'em :)
Życie toczy się dalej.
Życie toczy się dalej.
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
4 lipca 2004
13:12 // Drżąca kobiecość
Dzień upływa po dniu, niczym nie różniąc się od poprzedniego ani też od następnego... N. pracuje u ojca od czwartku, a mnie wydaje się jakby upłyną już miesiąc albo dwa. Wstaje o 5:30 i biegnie na pociąg. Wraca dopiero o 16 lub później. Zmęczony, głodny i jak zawsze nie wyspany. Jedyne na co ma ochotę to sprawdzenie poczty, jakieś wymyślne danie i sen. Nie ma w tym wszystkim czasu na to, aby zamienić choć słówko ze mną. Zapytać, co robiłam (choć i tak nic ciekawego) i jak to znoszę. Na takie rozmowy nie ma miejsca. Idziemy tylko razem na domek i chwilkę tam siedzimy - w milczeniu, zajadając się niedojrzałymi jeszcze wiśniami. Zasypia już o 22, mimo że wcześniej walczył z tym, by nie sprawić mi przykrości. Lecz każdy dzień to kolejna dawka zmęczenia, dokładana do tego już otrzymanego.
Nawet dziś - w niedzielę - handluje na bazarze. Wiem, że robi to dla nas, ale nigdy nie przypuszczałam, że tak szybko może zaniedbać naszą miłość. Mówi się - coś za coś, ale ja nie jestem powietrzem... Wydaje mi się to trochę niesprawiedliwe, a zarazem daje obraz możliwej przyszłości, tego jak kiedyś ze stałą pracą N. będzie traktował nasz dom i rodzinę.
Boję się tego... bardzo się boję.
Boję się również zbliżającego się badania USG. Ostatnio płakałam cały wieczór z powodu powiększenia się guzka. Dotychczasowy spokój został zachwiany, a w miejsce jego wkrada się powoli obawa i strach. Obawa przed nieznanym, a strach przed możliwym zabiegiem usunięcia guzka. Jeszcze niedawno wierzyłam, że można uniknąć tego drugiego, ale mama powiedziała mi, że często usuwają nawet niegroźne zmiany. Dla mnie oznacza to tylko jedno - brzydką bliznę i utratę cząstki mojej kobiecości.
Cała drżę...
Nawet dziś - w niedzielę - handluje na bazarze. Wiem, że robi to dla nas, ale nigdy nie przypuszczałam, że tak szybko może zaniedbać naszą miłość. Mówi się - coś za coś, ale ja nie jestem powietrzem... Wydaje mi się to trochę niesprawiedliwe, a zarazem daje obraz możliwej przyszłości, tego jak kiedyś ze stałą pracą N. będzie traktował nasz dom i rodzinę.
Boję się tego... bardzo się boję.
Boję się również zbliżającego się badania USG. Ostatnio płakałam cały wieczór z powodu powiększenia się guzka. Dotychczasowy spokój został zachwiany, a w miejsce jego wkrada się powoli obawa i strach. Obawa przed nieznanym, a strach przed możliwym zabiegiem usunięcia guzka. Jeszcze niedawno wierzyłam, że można uniknąć tego drugiego, ale mama powiedziała mi, że często usuwają nawet niegroźne zmiany. Dla mnie oznacza to tylko jedno - brzydką bliznę i utratę cząstki mojej kobiecości.
Cała drżę...
Pokaż cały wpis »
1 lipca 2004
15:06 // 100% kobieta
Nie ma to jak być 100% kobietą krwawiącą w tak piękny dzień jak dziś. Słoneczko świeci, a ja skręcam się z bólu. I po co to wszystko? Czuję się koszmarnie.
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
16 czerwca 2004
16:32 // Podogny dzień i burza
Płakał w moich ramionach. Nie pierwszy raz bezsilny jak motyl. Z miłością ocierałam każdą jego łzę. Przytuliłam. Zasnęliśmy.
komentarzy [4] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
11 czerwca 2004
13:23 // Szyna
Od wczoraj siedzię sobie całymi dniami przed kompem. Cholera - myślę - taka piękna pogoda, a ja z szyną na nodze. Koszmar!
komentarzy [2] dodaj komentarz »

