Sel
- ostatnio zalogował(a) się o 15:12, 6 sierpnia 2009
- (Kraków, Malopolskie, Polska) dodaj do ulubionych
Mloda, zmienna co do ulubionych gatunkow, ale caly czas niezmiennie kochajaca kino.
Pokaż cały wpis »
6 kwietnia 2008
00:43 // miejsce na glupoty
Jeśli ktoś coś ode mnie chce i nie jest to związane z konkretnym filmem to jest to miejsce na takie właśnie sprawy ;)
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
7 lutego 2008
22:37 // Ostatnio obejrzane - Lejdis
Przede wszystkim muszę stwierdzić, że lubię filmy duetu Konecki&Saramonowicz. Nie jest to miłość, ale naprawdę bardzo chętnie poświęcam dla nich swój czas wolny.:) Strasznie się bałam, że Lejdis będą okrutną szmirą starającą się trafić w gust a jak największej ilości widzów. Tak źle jednak nie było. W kilku miejscach da się zauważyć ślady specyficznego, trochę absurdalnego humoru duetu, bardzo podobnego do tego który tworzył genialne "Pół serio". Pozostałe żarty nie są może specjalnie wyszukane, ale przynajmniej nie bazują tylko na humorze sytuacyjnym i rzucanych ze wszystkich stron przekleństwach. Część komediowa jest jak najbardziej ok, trochę gorzej wypadają dramatyczne perypetie bohaterek. Nagromadzenie nieszczęść w drugiej godzinie jednak trochę mnie przerosło. Swobodnie można sie było ograniczyć do perypetii jakiś dwóch bohaterek, nie wszystkie trzeba było wplątywać w tragiczne zdarzenia. Rozumiem trzeba pokazać jak to wszystkim kobietom jest ciężko, (to skąd i po co ten paskudnie lukrowany happy end??), ale jakoś tak w ciągłym przeskakiwaniu od historii do historii, bez większego zagłębienia się w jedną z nich, ciężko jest się skupić i naprawdę zagłębić w te dotkliwe przeżycia. Poza tym niektóre kreacje aktorskie (bardzo dobre Kuna i Dereszowska ! ) nie wyciągają swoich historii do miana prawdopodobnych życiowych sytuacji i film niestety w drugiej godzinie zaczyna troszeczkę nudzić. Dobrze, że w scenariuszu widać tą damską rękę , postaci są ciekawe nakreślone i gdyby nie ta chęć skumulowania wszystkich nieszczęść świata na barkach czterech kobiet, byłoby naprawdę o wiele, wiele lepiej.
Uważam, że przydałoby się jeszcze właśnie o jakieś porównanie tego filmu z Testosteronem. Bo jakby nie patrzeć, w filmie jest pełno odniesień do wyżej wymienionego, a poza tym nawet sami twórcy głosili, że do damska odpowiedź na ich wcześniejszy film. Po obejrzeniu zwiastunu, wręcz umierałam ze strachu, że Lejdis to będzie po prostu powtórka z rozrywki, tylko z kobietami w rolach głównych (sam początek filmu właściwie utwierdził mnie w tym przekonaniu, na szczęście później jakoś wyszło na prostą). I wracając do porównań Testosteron wydaje mi się filmem zrobionym bardziej z przymrużeniem oka. Lejdis to juz jakieś większe silenie się na głębie...tak jak wcześniej wspomniałam nie do końca udane. I nie stwierdzałabym mimo wszystko jakiegoś rozdziału na feministyczny i szowinistyczny. W końcu w obu pojawiają sie też dobre duszki obu płci.. Trzeba stwierdzić, że to tylko obrazki widziane, przez dwa zupełnie inaczej zbudowane mózgi..kobiecy i męski ;) Podsumowując, jak na polskie filmy ostatnich latach - nie jest źle - 6/10
Uważam, że przydałoby się jeszcze właśnie o jakieś porównanie tego filmu z Testosteronem. Bo jakby nie patrzeć, w filmie jest pełno odniesień do wyżej wymienionego, a poza tym nawet sami twórcy głosili, że do damska odpowiedź na ich wcześniejszy film. Po obejrzeniu zwiastunu, wręcz umierałam ze strachu, że Lejdis to będzie po prostu powtórka z rozrywki, tylko z kobietami w rolach głównych (sam początek filmu właściwie utwierdził mnie w tym przekonaniu, na szczęście później jakoś wyszło na prostą). I wracając do porównań Testosteron wydaje mi się filmem zrobionym bardziej z przymrużeniem oka. Lejdis to juz jakieś większe silenie się na głębie...tak jak wcześniej wspomniałam nie do końca udane. I nie stwierdzałabym mimo wszystko jakiegoś rozdziału na feministyczny i szowinistyczny. W końcu w obu pojawiają sie też dobre duszki obu płci.. Trzeba stwierdzić, że to tylko obrazki widziane, przez dwa zupełnie inaczej zbudowane mózgi..kobiecy i męski ;) Podsumowując, jak na polskie filmy ostatnich latach - nie jest źle - 6/10
komentarzy [1] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
4 lutego 2007
00:25 // Z cyklu ostatnio obejrzane - Prestiz
Wrazenia jak najbardziej na goraco...kilka godzin po wyjsciu z kina..
Zaczne od tego ze spodziewalam sie czegos troche innego. Jako, ze to film o magii, to spodziewalam sie magicznego obrazu, A fakt, ze byly sztuczki, ale jakos tak nie do konca dalo sie odczuc ta magie. Ale moze to subiektywne odczucie. Rozczarowalo mnie zakonczenie, tzn sadzilam, ze rezyser pozostawi widza w wiekszym niedosycie i zadzy rozwiazania zagadek. Uwazam, ze jednak mozna byla niektorych rzeczy nie pokazywac i nie tlumaczyc. Fakt, ze i tak nie wszystko zostalo rozjasnione, ale gdyby pozostawic widza, z jeszcze wiekszym znakiem zapytania na twarzy to koncowy komentarz wypadlby by rewelacyjnie. A tak wypadl tylko bardzo dobrze;). Co do wad. Hmm..przede wszystkim film troche zbyt dlugi. Prawie caly film magikowie kopia pod przeciwnikiem dolki. Jakas odmiana jest wlasciwie tylko na poczatku i na koncu. Mozna by rzecz, ze rozpoczyna sie czyms zwyczajnym, na koncu jest prestiz i tylko ten zwrot takie jakis nie do konca zauwazalny w tym przypadku;). Obsada aktorska, tzn nazwiska bardzo kusza, ale czy byly jakies rewelacje, chyba nie. Milo patrzylo sie prawie na wszystkich, ale najbardziej pozytywne i przekonujace wrazenie wywarla na mnie zona. A prawie wszystkich, bo Dawid Bovie wydal mi sie jakis taki drewniany. Ale kto wie, moze wszyscy genialni naukowcy sa wlasnie tacy:P. Sama tematyka bardzo ciekawa. Rywalizacja mezczyzn i to do czego moze ona prowadzic. Cala ta opowiesc (pomijajac wszelkie sztuczki) wydaje sie byc bardzo prawdopodobna i realistyczna. I chyba dlatego, mimo troche zbyt dlugiego czasu trwania oglada sie to w miare przyjemnie. Plus za to samo nakreslenie postaci i ilosc poruszanych problemow. Nie ma tutaj dobrego i zlego magika. Obu stac na wiele, obaj sa tak samo opetani zadza udowodnienia kto jest najlepszym magikiem. Chociaz, nie chodzi tylko o to kto lepiej wykonuje swoj fach. Oczywiscie dochodza jeszcze sprawy osobiste. Moze gdyby nie ta tragedia na poczatku, ten niesamowity gniew i bol nie przerodzily by sie w tak chora rywalizacje. Fakt, ze takie negatywne uczucia bardzo latwo przeradzaja sie w obsesje. I zdarzalo sie to i zdarza ludziom w XIX i XXI wieku. Jeszcze poruszyc mozna watek co slawa czyni, z ludzmi. Jak widac, nie tylko wspolczesne gwiazdy sprowadza na manowce. Przygnebiajace troche to wszystko, dlatego podsumowujac pozwole sobie na stwierdzenie, ze sztuczki magiczne moze i fajne, i moze aplauz za sztuczki tez bardzo przyjemny, ale chyba jednak lepiej jest byc cichym i pozornie szarym "operatorem sceny".
Zaczne od tego ze spodziewalam sie czegos troche innego. Jako, ze to film o magii, to spodziewalam sie magicznego obrazu, A fakt, ze byly sztuczki, ale jakos tak nie do konca dalo sie odczuc ta magie. Ale moze to subiektywne odczucie. Rozczarowalo mnie zakonczenie, tzn sadzilam, ze rezyser pozostawi widza w wiekszym niedosycie i zadzy rozwiazania zagadek. Uwazam, ze jednak mozna byla niektorych rzeczy nie pokazywac i nie tlumaczyc. Fakt, ze i tak nie wszystko zostalo rozjasnione, ale gdyby pozostawic widza, z jeszcze wiekszym znakiem zapytania na twarzy to koncowy komentarz wypadlby by rewelacyjnie. A tak wypadl tylko bardzo dobrze;). Co do wad. Hmm..przede wszystkim film troche zbyt dlugi. Prawie caly film magikowie kopia pod przeciwnikiem dolki. Jakas odmiana jest wlasciwie tylko na poczatku i na koncu. Mozna by rzecz, ze rozpoczyna sie czyms zwyczajnym, na koncu jest prestiz i tylko ten zwrot takie jakis nie do konca zauwazalny w tym przypadku;). Obsada aktorska, tzn nazwiska bardzo kusza, ale czy byly jakies rewelacje, chyba nie. Milo patrzylo sie prawie na wszystkich, ale najbardziej pozytywne i przekonujace wrazenie wywarla na mnie zona. A prawie wszystkich, bo Dawid Bovie wydal mi sie jakis taki drewniany. Ale kto wie, moze wszyscy genialni naukowcy sa wlasnie tacy:P. Sama tematyka bardzo ciekawa. Rywalizacja mezczyzn i to do czego moze ona prowadzic. Cala ta opowiesc (pomijajac wszelkie sztuczki) wydaje sie byc bardzo prawdopodobna i realistyczna. I chyba dlatego, mimo troche zbyt dlugiego czasu trwania oglada sie to w miare przyjemnie. Plus za to samo nakreslenie postaci i ilosc poruszanych problemow. Nie ma tutaj dobrego i zlego magika. Obu stac na wiele, obaj sa tak samo opetani zadza udowodnienia kto jest najlepszym magikiem. Chociaz, nie chodzi tylko o to kto lepiej wykonuje swoj fach. Oczywiscie dochodza jeszcze sprawy osobiste. Moze gdyby nie ta tragedia na poczatku, ten niesamowity gniew i bol nie przerodzily by sie w tak chora rywalizacje. Fakt, ze takie negatywne uczucia bardzo latwo przeradzaja sie w obsesje. I zdarzalo sie to i zdarza ludziom w XIX i XXI wieku. Jeszcze poruszyc mozna watek co slawa czyni, z ludzmi. Jak widac, nie tylko wspolczesne gwiazdy sprowadza na manowce. Przygnebiajace troche to wszystko, dlatego podsumowujac pozwole sobie na stwierdzenie, ze sztuczki magiczne moze i fajne, i moze aplauz za sztuczki tez bardzo przyjemny, ale chyba jednak lepiej jest byc cichym i pozornie szarym "operatorem sceny".
Pokaż cały wpis »
5 stycznia 2007
22:35 // Z cyklu ostatnio obejrzane - Holiday
Postanowilam pisac o ostatnio obejrzanych filmach. Raczej dla siebie, niz dla kogos. Ale jesli ktos bedzie chcial komentowac to chetnie moge wdac sie w dyskusje :). Zastanawialam sie czy nie pisac odrazu takich recenzji z prawdziwego zdarzenia, ale z braku czasu, postawnowilam po prostu zawisywac wrazenia "na goraco".
Na pierwszy ogien "Holiday"
Szczerze?Spodziewalam sie czegos lepszego. Idac do kina nie wiedzialam ze to bedzie komedia romantyczna. Znalam tylko obsade, ktora prezentuje sie bardzo dobrze i slyszalam ze film jest "dobry". Juz w kinie dowiedzialam sie ze to bedzie komedia romantyczna. I wlasciwie jeszcze wtedy nie poczulam sie jakos zle, w koncu duzo jest dobrych filmow tego gatunku i czasem mimo, ze nie wymagaja od widza myslenia, warto je obejrzec, chociazby dla poprawy humoru. Ale niestety "Holiday" humoru w zaden sposob mi nie poprawil. Jesli juz to pogorszyl. W tym sensie, ze bylam na siebie bardzo zla, ze na taki cukierkowy badziew stracilam 10zl. Banal, banal i jeszcze raz banal oblany wielka iloscia lukru. Az tak wielka, ze po prostu robi sie niedobrze od tej slodyczy. Aktorsko kompletnie zawodzi. Mialam wrazenie, ze te wszystkie wielkie nazwiska po prostu znizyly sie do poziomu scenariusza. Nieciekawe postacie, nakreslone z przesada, calkowicie przewidywalne i proste na kazdym kroku irytuja. Zeby chociaz cos sie dzialo miedzy aktorami. Gdy w komedii romantycznej umiesci sie pare miedzy ktora naprawde iskrzy i kazdy widz to bez problemu odczuwa i dostrzega, to mozna wybaczyc wiele grzechow. Ale w tym filmie miedzy zadna para nie iskrzy...no moze miedzy starym scenarzysta Abbottem a Iris. Ale chyba nie o ta pare rezyserce chodzilo;) Co do rezyserki (i scenrzystki w jednym) to jednak lepiej wyszla jej wczesniejsza komedia romantycza, ktora nakrecila. moze czas zmienic kierunek i wziasc za jakies powazniejsze filmy?
W recenzji, zawartej na filmwebie panDominik Kubacki napisał ze film "ukoi serca spragnionych wzruszeń i ciepłych historii pań"..no coz..jak widac dziwna ze mnie pani.
Na pierwszy ogien "Holiday"
Szczerze?Spodziewalam sie czegos lepszego. Idac do kina nie wiedzialam ze to bedzie komedia romantyczna. Znalam tylko obsade, ktora prezentuje sie bardzo dobrze i slyszalam ze film jest "dobry". Juz w kinie dowiedzialam sie ze to bedzie komedia romantyczna. I wlasciwie jeszcze wtedy nie poczulam sie jakos zle, w koncu duzo jest dobrych filmow tego gatunku i czasem mimo, ze nie wymagaja od widza myslenia, warto je obejrzec, chociazby dla poprawy humoru. Ale niestety "Holiday" humoru w zaden sposob mi nie poprawil. Jesli juz to pogorszyl. W tym sensie, ze bylam na siebie bardzo zla, ze na taki cukierkowy badziew stracilam 10zl. Banal, banal i jeszcze raz banal oblany wielka iloscia lukru. Az tak wielka, ze po prostu robi sie niedobrze od tej slodyczy. Aktorsko kompletnie zawodzi. Mialam wrazenie, ze te wszystkie wielkie nazwiska po prostu znizyly sie do poziomu scenariusza. Nieciekawe postacie, nakreslone z przesada, calkowicie przewidywalne i proste na kazdym kroku irytuja. Zeby chociaz cos sie dzialo miedzy aktorami. Gdy w komedii romantycznej umiesci sie pare miedzy ktora naprawde iskrzy i kazdy widz to bez problemu odczuwa i dostrzega, to mozna wybaczyc wiele grzechow. Ale w tym filmie miedzy zadna para nie iskrzy...no moze miedzy starym scenarzysta Abbottem a Iris. Ale chyba nie o ta pare rezyserce chodzilo;) Co do rezyserki (i scenrzystki w jednym) to jednak lepiej wyszla jej wczesniejsza komedia romantycza, ktora nakrecila. moze czas zmienic kierunek i wziasc za jakies powazniejsze filmy?
W recenzji, zawartej na filmwebie panDominik Kubacki napisał ze film "ukoi serca spragnionych wzruszeń i ciepłych historii pań"..no coz..jak widac dziwna ze mnie pani.

