XxXxxEVeRaxxXxX

nie podano imienia i nazwiska

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

W r a ż e n i e. . .
| 383 komentarze
Jeżeli macie ochotę możecie wpisać tu tytuł jednego jedynyego filmu, który zrobił na Was największe wrażenie.. (1sza myśl zazwyczaj jest najlepsza ;)
Udostępnij

komentarze

The Elephant Man

Ze słynną rolą Hopkinsa...

Od dawna przymierzam się do obejrzenia tego filmu, ale jakoś do tej pory nie nadarzyła się okazja.

tylko jeden??? jest ich ze 20...dam dwa "American Histori X" i "American Beauty".

No u mnie też z kilka się znajdzie, które zrobiły na mnie ogromne wrażenie, ale chodzi mi właśnie o ten jeden, na którym szczęka opadła, po którego obejrzeniu było się przez jakiś czas w szoku, niedowierzaniu i który został w pamięci na długi, długi czas ;]

U mnie to chyba mimo wszystko będzie "Braindead" ;P Byłam w szoku jak można w tak megaśmieszny sposób przedstawić totalą sieczkę. Ogromny ukłon w stronę Petera Jacksona i jego geniuszu ;)

no to polecam ci te dwa tytuly, ktore wymienilem. bedziesz w wielkim szoku. to beda twoje najlepsze filmy:)

Cieszę się, że wróżysz mi taką świetlaną przyszłość. Mam nadzieję, że będę w szoku bo właśnie tego oczekuję, tyle, żem iło by było gdyby był to szok związany z zachwytem, nie rozczarowaniem ;]

Dla mnie to "Pachnidło" ale i "Źródło". Po obydwu był efekt szoku, oświecenia i "padnięcia na kolana" hehe no i grzechem jest też nie wspomnieć o "Grimm Love" i "Dahmerze"
Ja tam nie umiem "jednego jedynego", ale są na filmwebie ludzie, którzy jeszcze nie dali żadnemu filmowi noty 10, bo jak ostatnio jeden z nich mi napisał, nie obejrzał jeszcze żadnego filmu, w którym do czegoś by się nie przyczepił.

Przyznaję się Eleonoro, że z wymienionych przez Ciebie filmów znam tylko 1/4. Otóż jest nim "The Fountain." I po raz kolejny muszę się z Tobą zgodzić ponieważ uważam, że to jeden z lepszych filmów psychologicznych jakie widziałam ostatnimi czasy. Szczegółnie strona wizualna tego dzieła jest czymś, co wprawiło mnie w niekończący się zachwyt.. :)

A co do oceniania, to doskonale wiem, że są takie osoby. Pewnie ktoś, kto Ci tak napisał jest na tyle wybredny, że jeszcze sobie "trochę" poczeka zanim trafi na to arcydzieło, a najprędzej filmem, jaki wyceni wreszcie na 10 będzie ten, który sam sobie stworzy ;]
Raz nawet widziałam tu takiego usera, który wystawiał tylko, albo 1, albo 10 i żadnej innej noty :D

No cóż... ja tam oceniam filmy według własnych kryteriów, które niekoniecznie muszą być dla innych zrozumiałe, ważne, że ja wiem co i za co film ode mnie otrzymał :]

O i ja takie ocenianie właśnie popieram - stuprocentowo subiektywne. Uważam, że tylko takie ma sens. Silić się na obiektywizm w ocenie nie ma sensu, bo i tak nigdy się go nie osiągnie, a potem taka ocena niczego nie odzwierciedla, bo nawet nie mówi czy dany film konkretnie nam się podobał czy nie. Poza tym uważam, że oceny są dla oceniającego, a nie dla innych. Irytuje mnie kiedy ktoś ocenia moje oceny i zaczyna mnie pouczać, że temu to dałam za dużo, a temu za mało.

Co do filmów no to wszystkie cztery polecam, a czy Ci się spodobają to już insza inszość :) W opisie masz widzę zdanie z piosenki nawiązującej do "Boxing Helena". Dziwny film, bo z potencjałem, ale nie do końca wyszedł, co jednak nie zmienia faktu, że ma dla mnie pewne znaczenie i ze względu na pomysł rozczłonkowywania, i ze względu na przepiękną kreację Sherilyn Fenn. Dla jej uroku było warto zrobić ten film :) Pewnie znasz ten clip, ale może nie więc wkleję http://www.youtube.com/watch?v=eVkt1rQRIDI

Zapraszam Cię do znajomych, bo fajna jesteś :P

Dokładnie. Bawią mnie ludzie, którzy wykłócając się na forach zaglądają komuś na profil i piszą zdania typu:" Nic dziwnego, że ' Requiem dla snu' dałeś 1, skoro 'Terminator' ma u ciebie 10".A co ma piernik do wiatraka? Po to jest skala1-10, żeby z niej korzystać i każdy może dać taką ocenę, jaką uzna za słuszną. Nic innym do tego. Ja jeżeli chcę uzasadnić swój wybór, to zostawiam komentarz pod filmem, natomiast jeżeli mam ochotę zwyczajnie ocenić produkcię i nic poza tym - wystawiam notę i nikomu nie muszę się z tego tłumaczyć ;]
Po prostu niektórym na tym portalu ciężko jest pogodzić się z tym, że ktoś może mieć inny gust niż oni.

Skoro polecasz, to w wolnym czasie chętnie się zapoznam z Twoimi propozycjami filmowymi :) "Pachnidło" już mi dawno dawno temu kumpel bardzo polecał i zachwalał, ale jakoś całkiem zapomniałam o tej pozycji. Tamtych dwóch tytułów raczej nie kojarzę.
Odnośnie mojego opisu, to ponieważ dużo zasłuchuję sięw horror punku, jest to akurat fragment textu utworu "Helena" zespołu Misfits.
Tu masz linka, jeżeli chcesz posłuchać http://www.youtube.com/watch?v=PHVrkuf2uO8

Powiem tak: zawsze domyślałam się, że ten kawałek jest nawiązaniem do jakiegoś konkretnego filmu bo Misfits głównie opiera swoje teksty piosenek na przeróżnych horrorach, filmach grozy, czy nawet s-f. Do tej pory o "Boxing Helenie" nie słyszałam, także miło, że o tym wspomniałaś.

Dziękuję Ci za zaproszenie o Eleonoro! To dla mnie prawdziwy zaszczyt, że uraczyłaś swoją interesującą osobą moje skromne grono znajomych ;D heh

Aha. Jeszcze co do opisów. Identyczny z Twoim na 100% widziałam już u któregoś użytkownika. Nie wnikam kto po kim zmałpował, a być może całkiem niezależnie oboje umieściliście to samo, w każdym bądź razie opis ciekawy, ciekawy... ;P ;]

Ooooooo to super, że mogłam Ci poddać Helenkę :P, której jeszcze nie znałaś. To jest film córki Lyncha. Niekoniecznie ma ona talent hehe Ten film jest średni, drugi w pewnym stopniu niezły, ale bardzo mocno elegancko to określając "zainspirowany" filmami ojca, a konkretnie "Twin Peaks" jak i po trosze "Urodzonymi mordercami" (już nie ojca rzecz jasna). W sumie nawet ok się to ogląda, ale jednak z tym silnym wrażeniem odtwórczości. Jej trzeciego filmu jeszcze nie oglądałam, ale to już chyba ostatni. Nie zrobiła ich dużo :)

Na Helenę się mocno nastawiałam i myślałam, że będzie to taki chory film o facecie, którego kręcą amputacje. Myślałam, że te amputacje będą jego celem, natomiast w filmie one służą jedynie jako środek zaradczy, by wybranka serca nie pierzchła. Nie spoileruję Ci, bo praktycznie od początku wiadomo, że facet będzie ją kroić, więc juz lepiej z góry wiedzieć, że nie będzie jakiegoś ciekawego rozwinięcia samej idei nakręcania się niepełnosprawną kobietą.
Nie to żebym była zboczona hehe ale intrygowało mnie jak to przedstawią, a właśnie okazało się, że nie muszą tego przedstawiać, bo nie o to w filmie chodzi. I problem z głowy :P Generalnie lubię takie ciekawe filmy pozwalające zagłębić się w jakieś dziwne stany emocjonalne czy psychiczne. "Grimm Love" jest na faktach o kanibalu z Rotenburga. Dość słynna sprawa. Z kolei "Dahmer" z 2002 jest o Jeffrey'u Dahmerze, tym seryjnym mordercy (zapewne kojarzysz), nekrofilu i kanibalu w jednym. Film skupia się na jego psychice i jest bardzo spokojny, klimatyczny. Dahmer jest dla mnie postacią dość szczególną ze względu na to, że nie był osobą, która od dziecka pragnęła zabijać i zaczął zabijać praktycznie przypadkowo. Jest takim dość wyjątkowym przypadkiem, bo z całkiem normalnego chłopaka powstał dość makabryczny seryjny morderca. Jest ilustracją tej przemiany, tego jak bardzo jest to proste. Jak naturalne dla człowieka - w sensie tkwiące w każdym człowieku.

Ten cytat w moim opisie filmwebowym, to właśnie jego słowa, które powiedział w czasie zeznań i mówił to zupełnie dosłownie i oczywiście na poważnie (bo był nekrofilem). Ale to bardzo ciekawy cytat, bo można go zrozumieć w taki nieco symboliczny sposób, że żywy człowiek ma to do siebie, że w jednej chwili może Ci mówić, że Cię kocha i z Tobą być, a zaraz potem może odejść, zostawić Cię. Może to zrobić, bo jest żywy. Martwy tego nie zrobi. I fakty są takie, że Dahmer rzeczywiście był rozpaczliwie samotny i jego czyny wynikały właśnie z tej samotności. Przykre miał życie, choć oczywiście nie pochwalam jego czynów. A tamten film o nim jest o tyle fajny, że prawie w ogóle nie ma tam drastycznych scen. Tylko maleńka namiastka. Zazwyczaj kiedy ktoś robi film o seryjnym mordercy, to po to, żeby zrobić kasę na pokazywaniu krwi i flaków, a w przypadku tego filmu widać, że chodziło o faktyczne zrozumienie tego człowieka. Dlatego tak lubię ten film i dużo mi dał.

Wracając jeszcze do tego opisu, cytatu, to uważam, że jest niesamowity o tyle, że stanowi kwintesencję psychologii człowieka (albo po prostu istoty człowieka) - mówi o potrzebie posiadania ukochanej osoby, potrzebie miłości jako takiej, o lęku przed porzuceniem i jednocześnie jest wypowiedzią człowieka, który pod wpływem niemożności zaspokojenia tych podstawowych potrzeb przeistoczył się w potwora.

A drugą osobą na filmwebie mającą ten cytat w opisie jest Caligula :) Ja miałam pierwsza - tego jestem pewna z tymże już nie pamiętam co on wtedy miał. Kiedyś wiedziałam, bo zetknęłam się z nim wcześniej - zanim dał ten cytat jako opis. Ale nie sądzę by on nawet wiedział, że ja tez mam taki opis, choć cholera wie. Ja mam ten opis od samego początku istnienia mojego konta. W każdym razie myślę, że zupełnie niezależnie wpadł na pomysł umieszczenia tego w opisie. I znając go (tylko z jego wpisów) zrobił to z innych pobudek niż ja i co innego ten cytat dla niego symbolizuje. U niego stawiam na aspekt bulwersowania, ale to tylko moje domysły.

I troszeczkę te nasze opisy się różnią - on ma "Seks z żywymi ludźmi nie jest zbyt dobry, bo zawsze mogą wstać i sobie pójść." a ja mam "Seks z żywymi ludźmi nie jest zbyt dobry, bo w każdej chwili mogą wstać i sobie pójść.". Mi się bardziej podoba ta moja wersja z "każdą chwilą", bo kładzie większy nacisk na ulotność bycia z kimś, niepewność odczuwaną w każdej chwili.

Z tymże większość osób, które oglądają mój profil myśli, że ten opis jest po prostu dla efektu tajemniczości i zbulwersowania :P Ale nie przeszkadza mi to bo co za różnica. Czasem to nawet dobre, bo stanowi rodzaj filtra. Odstrasza bardziej zabobonne osoby oraz np. takie, które uznają to za pustą pozę i nie będą chciały się zagłębiać, czyli które na dłuższą metę prawdopodobnie i tak nie byłyby zainteresowane jakąś sensowniejszą rozmową. No i też jeśli ktoś to zaakceptuje, to raczej jest w stanie zdobyć się na dystans i nie traktować wszystkiego śmiertelnie poważnie - wiesz, nie myśleć np. że jestem nekrofilką :P
..No bo zdarzają się takie osoby, które tak myślą widząc ten opis i avatar :D ... niektórych to naprawdę przeraża :) ..A ja tu wiesz, siedzę przed kompem i obgryzam ludzkie zwłoki :)..... Nie no,.. ludzie potrafią mieć dosyć zabawne pomysły..

Co do "Helenki", to z pewnością kiedyś obejrzę :) Fajnie byłoby zapoznać się z filmem, na którego fabule oparty jest text od lat znanej i lubianej przeze mnie piosenki.

O J. Dahmerze kiedyś coś na pewno czytałam. To było dosyć dawno, zdaje się, że "Texańska masakra..." mnie do tego zainspirowała, heh. No bo wiadomo, chodziło o to, że fikcyjna postać Mr. Leatherface była odwzorowywana na prawdziwym amerykańskim mordercy- psychopacie, jakim był Ed Gein ( moim zdaniem bardziej popaprany, niż J.D., chociaż kto ich tam wie, może obaj byli równo zryci, no ale to nie czas na rankingi typu: 'który murder lepszy' ;D) no i tym tropem jakoś wpadłam właśnie także na Dahmera.
Twój opis tak interpretuję jak go opisałaś w swojej wypowiedzi. Ktoś czytając go może stwierdzić: "szokujący cytat dla kolejnego filmwebowego psychola, któremu imponują nekro..". Natomiast można opis ten odebrać szerzej, psychologicznie, czyli nie skupiając się tylko na masakrycznych czynach lecz także na czystym dramatyzmie postaci wypowiadającej owe słowa. Tego typu zdania świadczą o głębokim przywiązaniu i nieopisanej tęsknocie, za czymś czego prawdopodobnie osobnik taki jak np. J.D. nigdy nie osiągnął. I bynajmniej, jak pewnie dobrze wiesz nie piszę tu o bliskości i miłości fizycznej(o której traktuje ów cytat), lecz o prawdziwym uczuciu psychicznym w najczystrzej, najsilniejszej postaci.
Zauważ, że z moim opisem jest podobnie: 'if I cut of your arms and i cut off your legs would you still love me anyway?', czyli prosto: "Jeżeli odetnę twoje kończyny, cz będziesz mnie kochała mimo wszystko, Heleno?" Na pierwszy rzut oka to czysta makabra, słowa totalnego psychopaty. Z innej perspektywy są to słowa człowieka w jakże głębokiej desperacji. Tak obsesyjnie pragnie on zatrzymać przy sobie kobietę, że jest gotów użyć do tego nawet tych najdrastyczniejszych środków. A poźniej w piosence pobrzmiewa jeszcze: 'Dance, Helena' - nic bardziej wymownego. Takie słowa dla mnie nad wyraz jasno ukazują psychologizm postaci. Prawdziwe okrucieństwo względem drugiego człowieka, ale myślę, że także niewiele mniej okrutne cierpienia w głowie oprawcy. Przypuszczam, że większość ludzi-potworów wcześniej była ludźmi zranionymi, odrzuconymi, niekochanymi i skrzywdzonymi co odbiło wielkie piętno na ich psychice. Nie chcę jednak teraz rozkładać tego jakże obszernego tematu na czynniki pierwsze bo powstało by z tego co najmniej 4 razy dłuższy taiemiec ;D. Co oczywiście nie oznacza, że nie lubię rozmawiać się na tego typu tematy, wręcz przeciwnie ;].

Zgadza się. Właśnie u tego użytkownika widziałam ten opis. Fu_cktycznie brzymi on nieco inaczej, ale chodziło mi po prostu o to, że jest tym samym cytatem (choć odrobinę inaczej przetłumaczonym) tego samego przestępcy.
Podsumowując, to mój opis w porównaniu z Twoim, czy Caliguli zamieściłam z wielu względów. Tak, ten tekst przemawia do mnie zarówno w aspekcie psychologicznym jak i tym budzącym lęk, grozę i strach; kontrowersje. Niech sobie bulwersuje kogo ma zbulwersować, niech sobie przemawia do kogo ma przemówić. Szczerze mówiąć nie obchodzi mnie, co sobie ludzie na mój temat pomyślą czytając go. Umieściłam ten fragment także bo lubię tego typu klimaty muzyczne, filmowe, literackie, co wcale nie oznacza, że jest on dla mnie inspiracją w życiu prywatnym hahaha.
W ogóle to wychodzę z założenia, że tego typu sprawy są dla ludzi o mocnej psyche. Ja taką(pod paroma względami) mam i jestem osobą na tyle niezależną myśleniowo i potrafiącą odróżnić tzw. dobro od zła ( co niestety w dzisiejszych czasach drastycznie zanika), że nie muszę się obawiać, iż czytając, czy oglądając różne treści zacznę je wdrążać we własne życie, a tym samym szkodzć sobie i innym.
Bardzo ważny jest dystans. Laicy w temacie mogą twierdzić, że to chore i niebezpieczne interesować się takimi rzeczami. Dla niektórych - owszem, bywa niebezpieczne i powinni się trzymać od tego z daleka. Dla mnie to ma jak najbardziej sens, tym bardziej, że interesuję się psychologią :)

Przy okazji chciałam poruszyć jeszcze jedną istotną kwestię. Otóż jeżeli chodzi o mnie, jednym z wielu powodów (choć zdecydowanie nienajważniejszym!) dla których uwielbiam oglądać horrory jest niemal zawsze występujący motyw śmierci. To nie jest tak, że widząc czyjąś śmierć na ekranie, mówiąc słowami ostatnio popularnej modelki: "Jaram się tym". Smierć jest nieodłącznym składnikiem ludzkiej egzystencji. W dzisiejszych czasach mało znanych mi osób lubi i chce rozmawaić o śmierci. Ludzie wykluczyli ją w swoich głowach traktując jako coś, co ich bezpośrednio nie dotyczy, ewentualnie jest czymś odległym od nich o lata świetle, czyli czymś co jest tak daleko, że nigdy nie zdoła nastąpić. A śmierć jest rzeczą naturalną. Przeraża - to zrozumiałe, przygnębia - szczególnie kiedy odejdzie ktoś bliski. Nie twierdzę, że ludzie powinni w kólko o niej gadać i się jej obawiać, ale powinni pamiętać, że coś takiego prędzej, czy poźniej nadejdzie dla każdego, być świadomymi i traktować to jako normalną kolej rzeczy. Uświadomić sobie, że warto o tym czasem pogawędzić bo to pozwala lepiej zrozumieć i pogodzić się z nieuniknionym ( bo tańcząca woda ciągle istnieje jednak tylko w świecie fikcji) nadejściem kresu życia na tym ziemskim padole.
Nie wiem czy zwróciłaś kiedyś na to uwagę, ale często jest tak, że osoby, które interesują się horrorami lubią także komedie. Nawet tutaj na filmwebie często widzi się, że ktoś kto najczęściej ogląda horrory zaraz na drugim miejscu ma komedie (albo odwrotnie). U mnie też tak przez dłuższy czas było bo uwielbiam się śmiać i żartować oraz obejrzeć dobrą komedyję (chociaż ostatnio spadł u mnie ten gatunek na dalszą pozycję na rzecz dramatów i innych również bliskich memu sercu gatunków). W każdym bądź razie wniosek z tego taki, że najczęściej horrory oglądają ludzie z dystansem i z pozytywnym nastawieniem do życia, którzy wcale od razu nie muszą mieć w głowie niewiadomo jak czarnych i złych myśłi:]
No i kurna znowu się rozpisałam, a tak chciałam, żeby w miarę krótko było ;p

Skoro już tu jestem to się wpiszę ;) a co do filmu, to chyba wciąż Terminator 2, który za dziecka zrobił na mnie ogromne wrażenie, zresztą dalej robi :)

PS Dobry gust masz ;)

Pozdrawiam

Matrix

Zgadzam się. Wszelkie "Terminatory" i "Matrixy" to kino na naprawdę wysokim poziomie. Swoją drogą przydałoby mi się je odświeżyć bo już dawno widziane przeze mnie były.

Dzięki za wpisy :)

O, ja nie przeczytałam Twojego wpisu wyżej tego długaśnego. Zupełnie go przeoczyłam wtedy zauważając tylko te ostatnie krótsze. Zaraz przeczytam, ale chciałam Ci polecić film. Będziesz grzeczna i obejrzysz, ok ?:P
Bardzo fajnie pie rdolnięty :D Myślę, że Ci podejdzie :>
tytuł: "O miłości i śmierci"
No i kurcze chciałam podać linki do niego, ale Regulamin Serwisu nie pozwala :(
To wyślę Ci w wiadomości prywatnej, ok?

Przeczytałam. Ale fajnie właśnie, że się rozpisałaś! Widzę w Tobie cholernie dużo podobieństwa do mnie. Nie wiem czy to moze być komplement hehe ale nie w tym rzecz. Po prostu na te wymienione kwestie masz bardzo podobne do mojego spojrzenie, czy też ja mam bardzo podobne do Twojego. Umysł mordercy interesuje mnie także właśnie z tego powodu, że to jakby skondensowane człowieczeństwo mimo, że jednocześnie popchnięte do ostateczności i przez to do potworności (czyli niby odczłowieczone). Ale właśnie przez to osiągnięcie progu - czy to progu wytrzymałości, czy to cierpienia - właśnie na przykładzie takich osób psychologia czysto ludzka - w sensie takiego zwykłego człowieka - staje się cudownie czytelna. Pewne kwestie, które u tzw. normalnych ludzi są często bardzo istotne dla ich życia/zachowania potrafią być jednak mało zauważalne, natomiast w przypadku osoby czy to chorej psychicznie czy to posuwającej się do morderstwa (niekoniecznie przecież idącego w parze z chorobą psychiczną) nabywają niezwykłej wyrazistości. Koniec końców, poznając/zgłębiając/starając się zrozumieć umysł mordercy człowiek automatycznie przybliża się do czystego człowieczeństwa i dużo lepiej rozumie także zwykłych ludzi (w sensie nie psychopatów, nie morderców). I też właśnie jak Ty uwielbiam psychologię i śmieszy mnie przekonanie w sumie całkiem sporej ilości osób, że jeśli ktoś interesuje się morderstwami, albo śmiercią, to dlatego, że "go to jara" i sam jest zboczeńcem. I także podobnie jak Ty lubię tematykę śmierci, i podobnie jak Ty nie w jakiś pesymistyczny sposób. Rozumiem, że śmierć bliskiej osoby jest tragedią, ale jednocześnie śmierć zawsze była dla mnie bardzo bliską/oswojoną i no cóż.. miłą. Już od dziecka. Wiem, że często łączy się z nią wiele smutku, ale nigdy nie potrafiłam ograniczać się wyłącznie do tego - do takiego negatywnego podejścia. Nie lubię cierpienia, ale do śmierci mam bardziej złożony stosunek. I jakoś zawsze trudno było mi zrozumieć strach przed śmiercią. Przynajmniej jeśli chodzi o własną śmierć. Bo jeśli chodzi o cudzą, choćby kochanego zwierzęcia (albo i obcego) - z taką śmiercią trudniej mi się pogodzić. Ale jeśli chodzi o własną, to jakoś nie mam tych odruchów, żeby się tego bać.

Jeśli chodzi o horrory, to w przeciwieństwie do Ciebie (o dziwo! że jest jakaś różnica:P) jakoś mnie nie fascynują. Jest trochę tytułów, które lubię, ale nie bawią mnie horrory skoncentrowane wyłącznie na tym, żeby przestraszyć, a takich jest najwięcej. Po prostu jakoś mnie to nie kręci. Za to lubię mieszankę horroru z komedią :) Z tymże takie mieszanki, to w sumie raczej komedie. Horrorami są zwykle jedynie ze względu na elementy/tematy zaliczane do horrorowych.

No, ale w każdym razie podobasz mi się (HAHAHA), ale niestety nie jestem homo i nie będę Cię podrywać :P Ta informacja na pewno Cię zdruzgotała :PPPPP

Aaa co do Helenki, to wiesz co, tekst tej piosenki poznałam przed obejrzeniem filmu i tekst ogromnie mi się spodobał, a film już niestety mniej. Mimo wszystko, po czasie, część rzeczy jestem filmowi w stanie wybaczyć, a z kolei do pozostałej "części rzeczy" mój pozytywny stosunek wzrósł, tak więc świetnie, że ten film powstał. Mimo swoich wad (dla jednych, bo dla innych to wcale nie musza być wady) jest cudowną inspiracją do przemyśleń, tak jak i stał się inspiracją do powstania tej świetnej piosenki. Podoba mi się ten mechanizm - to napędzanie jednej rzeczy drugą. To tak jakby pociesza - że nawet jeśli nie do końca coś wyszło, to i tak może spowodować (na kształt lawiny) rozkwit innych świetnych pomysłów i utworów. To tak jak z tymi dyskusjami na filmwebie. Nawet jeśli pisząc coś na temat danego filmu nie trafi się swoimi przemyśleniami czy interpretacją, to i tak inna osoba czytając to, dokładnie dzięki temu, może dojść do faktycznie wartościowych własnych przemyśleń. To taka fajna współpraca twórcza.

Heh, ja z kolei myślałam, że na swojej ostatniej wypowiedzi postanowiłaś zaprzestać dalszą wymianę poglądów ;] No cóż, czasem i tak bywa...
Linki o3małam i jak tylko znajdę czas z pewnością obejrzę bo zarówno tytuł, jak i opis na FW brzmią zachęcejąco. Bardzo Ci dziękuję Eleonoruś ;p za polecenie i jeżeli chcesz po oglądnięciu zdam Ci sprawozdanie z seansu ;]
Ja nie pozostanę dłużna i idąc tropem pokręconych francuskich produkcji chciałam Ci zarekomendować film pt: "Zabójcza kolacja" (Serial Lover) z 1998r. Niestety z tego co wiem, w sieci figuruje głównie z angielskimi napisami. Gdzieś tam były polskie napisy swego czasu, ale nie dające się zsynchronizować z filmem. Także gdyby kiedyś udało Ci się natknąć na ów pozytywnie pokopaną czarną komedyję w odpowiedniej formie, to polecam bardzo, bardzo.. :D Minął już szmat czasu kiedy jSerial Lover oglądałam, dlatego też nie oceniam tego filmu bo nie pamiętam go aż tak dokładnie, pozostawił jednak po sobie bardzo dobre wrażenie :]
W sumie to nie oceniam na FW filmów, które widziałam dawno temu (chyba że je dość dokładnie pamiętam) nie mając jeszcze tu konta, dopóki ich sobie nie odświeżę.
Co do Twojej wypowiedzi odnośnie tematyki śmierci i tych inspiracji, z których potem może powstać coś genialnego, to praktycznie ze wszystkim się zgadzam...znowu..znowu!..ech..;D
Mimo, że w wielu kwestiach myślimy podobnie, sądzę jednak, że z pewnością znalazłoby się także sporo różnic, chociaż może nie tak wiele.. kto wie, mogę się mylić..Ale na tym polega cała zabawa, to dobrze, że ludzie się różnią bo dzięki temu świat jest ciekawy. Natomiast gorzej jest jeżeli są to kolosalne różnice nie do pogadzenia bo wtedy ciężko jest się porozumieć i lepiej złazić sobie z drogi bo i tak nie dojdzie się do kompromisu.

No wiesz, Eleo, Ty też mi się bardzo podobasz hehehe XD na tym avatarze jesteś taka sexi i drapieżna w tym negliżu i takie bicepsy masz i w ogóle ;P ale rozczaruję Cię, nie jestem zdruzgotana bo nie jestem nawet bisexem, a co dopiero powiedzieć les ;D muahahahaha Tak, czy inaczej możesz mnie podrywać, nie obrażę się, a przynajmniej tzw. niezła beka będzie z tego jak ktoś przeczyta i się silnie "zbulSerwuje" hłehłehłehłe. Tak jak już pisałam gdzieś tam kiedyś, Filmweba nie traktuję zbyt poważnie, lubię sobie czasem tu jaja porobić tak dla własnej przyjemności bo jestem osobą ze sporym poczuciem humoru, a że niektóre sztywniaki na żartach się nie znają to już nie mój problem ;)

hehe "Eleonoruś" :P co za brzmienie :D
Nie no, ja wtedy wyczekiwałam jakiejś odpowiedzi na mój wpis tylko żem się porządnie zgapiła... hmm... albo coś zawiodły powiadomienia, bo kurcze jest duża odległość między tamtym 12tym grudnia a kolejnymi krótkimi wpisami, a jak dostałam powiadomienia o nowych wpisach, to właśnie nakierowywało mnie od razu na te krótkie (a nie skasowałaś jakichś krótkich?, bo wydaje mi się, że było ich więcej i te powiadomienia czasowo były bliższe tamtemu mojemu wpisowi.. no ale nie osądzam Cię nawet jeśli coś skasowałaś :PPP) i tego długiego wyżej nie zauważyłam :( albo i też pewnie myliłam go ze swoim długim :( no w każdym razie jak widać...... po miesiącu :P ... zauważyłam ! To się nazywa szybka reakcja :D ale grunt, że się udało!... Oblejmy to! Każdy powód dobry! ......a Ty biedna przez cały miesiąc gryzłaś się niepewnością, że Cię nie zaakceptowałam i że nic z tego nie będzie.. oj oj oj!

O, filmu poleconego chętnie poszukam, z tymże chyba wyjawili istotne kwestie w filmwebowym opisie. Jakże ich lubię za te błyskotliwości.. To jest francuski film, widzę. Średnio trawię francuskie komedie, ale zawsze są jakies wyjątki, więc zobaczymy. W jednej francuskiej komedii, już nie pamiętam tytułu, wymyślono fajny tytuł lekarski: psykotoanalityk - dla psychoanalityka opiekującego się zdrowiem psychicznym psów i kotów :) Cała komedia była średnia, ale to mi się spodobało :)

Widzę, że ten film jest na chomiku i są tam też polskie napisy. Jeśli potrzebujesz samych napisów, to możesz je stamtąd pobrać bez logowania się do serwisu. Daj znać jak nie będziesz mogła znaleźć czy coś.

... ale..ale..! jak Ty mnie zniechęcasz.. że różnice by się znalazły.... że nie pasujemy do siebie... jak możesz, Ty.. :PPP ... ale za to mamy niski stopień gustopodobieństwa, to możesz się do tego przyczepić :P

"No wiesz, Eleo, Ty też mi się bardzo podobasz hehehe XD "
:D więc jednak!

ale nie rozczarowujesz mnie, bo ja ani bi, ani homo, ale to jest internet -> HA!
..no i poza tyle się mówi o nieuświadamianych ciągotach :D
i ale ale (ciąg dalszy)... Ty tak się bronisz, ale widzę nutę chęci... W innym przypadku nie rozpisywałabyś się tyle na ten temat :P

beka to jest jak się udaje przy jakichś znajomych. Tzn. w realu nie próbowałam (chyba nie dałabym rady utrzymać powagi), ale tak np. na fw, to można nieźle ludzi wkręcać. Na forum ogólnym przodują jednak udawane umizgi gejowskie. Lesbijskich jeszcze nie widziałam. No może takie ciut, ciut.. czyli jednym słowem ta sfera kontaktów pozostaje nie zagospodarowana i w tym leży przyszłość, bo nadzieja na potencjalny rozwój. A propos.. tak mi się skojarzyło.. w jednym dokumencie mówili, że np. warany są w stanie (rzadko bo rzadko no ale w ogóle!) rozmnożyć się tylko z samiczki. Odnotowali jakiś przypadek (czy przypadki), że samiczka bez kontaktu z samczykiem złożyła już zapłodnione jaja. Ciekawe, nie? Ponoć raz na jakiś czas dochodzi do takich sytuacji. Czyli tak jakby Bóg ją zapłodnił :) matka dziewica waran :)

weź obejrzyj to http://www.youtube.com/watch?index=0&feature=PlayList&am...

tam jest napisane trailer, ale to jest cały film - on ma tylko 3 minuty - krótki metraż

No właśnie krwawymi łzami dzień i noc się zalewałam widząc, że nie odpisujesz, buu... ;((
Myślałam, że sobie mnie olałaś i poszłaś do innej! ;P XD

A tak siriesli, to ja żadnych komentów nie usuwałam.
Nie wiem, albo coś Ci się pochrzaniło, albo jakiś moderator coś wykasował bo i takie histErie się zdarzają, ch wie. Z resztą to już nie istotne, już Ci przebaczyłam ;D ;p hahaha

Podejrzewam, że "Zabójcza kolacja" na którą trafiłaś na chomiku to jest właśnie ta zła wersja do której nijak żadnych istniejących w sieci napisów nie idzie dopasować :| Zaraz sama sprawdzę, czy nic nowego się nie pojawiło.
Z tymi waranami to akurat nie słyszałam, pewnie jest to przyczyna interseksualizmu ;) Za to homoseksualizm wśród zwierząt to zjawisko wcale nie tak rzadko odnotowywane. Dajmy na to u takich pingwinków gejostwo kwitnie, żę hej! ;D

Hah, świetny bardzo krótki metraż. Już gdzieś kiedyś widziłąm gdzieś podobny motyw z czarną dziurą, zdaję się nawet, że w jakichś disney'owskich bajkach coś takiego się pojawiało.
Ciekawe, czy większość osób na miejscu tego faceta też tak by postąpiło ;]

aaa widzisz, widzisz.... ten związek kryptolesbijski czy chcesz czy nie, to jednak wykwitł w Twej kobiecej piersi już u zarania naszej znajomości!
:PPPP

Na pewno coś mi się pochrzaniło. Moderatorzy prawie w ogóle nie ingerują w blogi. Nie wiem jak to zrobiłam. Tzn., aha, jest jeszcze ta kwestia powiadomień, że one od czasu do czasu nie przychodzą. No, ale tak poza tym to pewnie byłam ślepa (z miłości :P) i wchodząc widząc dłuższy tekst myślałam, że to mój, a nie że odpowiedź nań.... to też pasuje do rozkojarzenia (z miłości po raz drugi, po raz trzeci, SPRZEDANE!)

Przebaczyłaś mi, ja wiem, miłość wszystko wybacza!

...
:P
.....

A nie wiem z tą "Zabójczą kolacją", ale grunt, że napisy są, no nie? Bo to chyba po francusku przecież. Tylko, że jeśli niezgrane, to i tak trudno będzie się połapać. Z tymże na chomiku jest kilka wersji, więc do którejś mogą pasować. Ja to w najbliższym czasie obczaję, ale Ty nadrób koniecznie "O miłości i śmierci".

No homoseksualizm to nic niezwykłego. W końcu spójrz na nas (HAHAHAHA)... Ale powicie dziecięcia z matki dziewicy, to już jest jednak sprawa boskiego poczęcia. W tym momencie wkraczają religie. Waranicę należy wyświęcić, a dzieci hmm nie wiem jak to jest jak jest więcej niż jedno. Chrystus był w końcu jeden, a i w innych religiach jeśli takie akty nie były na porządku dziennym jak w Grecji czy Rzymie, to też raczej była kwestia jedynaka. Życie stawia przed nami coraz to nowe trudności i wyzwania.

Np. te małe okienka na filmebie - to jest dla mnie wyzwanie - widzę tylko trzy linijki tekstu, który piszę. Powinni to zmienić. Jakiś czas temu były większe, a potem znowu wrócili do takich wąziutkich.

Oj jakie tam krypto, krypto..., toż się nie kryjemy z tym przecież ;PP
Jak to ja mawiam: -Gejos okejos, a lesbos jeszcze lepszos- muahahahahaha ;D
Z powiadomieniami różnie bywa, wydaje mi się, że skrzynka też czasem zawodzi, a o okienkach to już nie wspomnę. Nie powiem ,mnie też wnerwia jak nie mam zobrazowaniego całego tekstu, tylko dwie marne linijki :/ Co za ubóstwo okienkowe!
"Seliar Locer" ma to do siebie, że z jednymi napisami nie działa w ogole, a z innymi jest kompletnie niezsynchronizowany obraz, także ciężko ogląda się film, w którym przykładowo babka do faceta mówi: "je t'aime" a dopiero za pół godziny jak już morduje gościa widnieje napis "kocham cię" ;p
To może być mylące :] Odnośnie tej waranicy to chętnie napisałabym swoje zdanie, ale obawiam się, że zostałabym zbanowana, poza tym nie chcę aż tak bardzo gorszyć społeczności filmwebowej, także ugryzę się w palce i nic nie napiszę ;pp

Aha, "Seliar Locer" czyt. "Zabójcza kolacja". Wychodzą moje skłonności do neologizmów ;p

"krypto" od krypty cmentarnej - żeby było bardziej nastrojowo :PPP ... o miłości i śmierci... :P ....
a tak poza tym, to u Ciebie to jednak są krypto skłonności, które ja dzielnie (!) usiłuję wynieść na światło dzienne.. żebyś nie żyła w wewnętrznym konflikcie :P wszystko dla Twego dobra :P ...

Co do kochania i mordowania, to może i nie może być mylące - tyle osób w końcu zabija z miłości :P

ej, ej, napisz coś o tej waranicy - na blogi nikt nie zagląda... no!... odwagi! odwagi cywilnej dziewczyno!
Ja też wkraczając na grunty częściowo religijne odczuwam pewne obawy przed dostaniem po głowie wskutek cudzej "tolerancji", ale jednak staram się być dzielna!
Napisz choćby w oddzielnym okienku i jak przeczytam, to Ci napiszę, że przeczytałam i jeśli będziesz nadal tak bardzo lękliwa, to sobie ten wpisik skasujesz i tyle. No!

A palców nie gryź, bo ch uj wie czy Ci odrosną!

Co za szachrajstwo! no! Dostałam na maila powiadomienie o nowym wpisie tu właśnie, na tym Twoim tu blogu. Wchodzę tu i nic nie ma! Albo żeś wykasowała (może w uniesieniu wyjawiłaś coś wstydliwego i po chwili się połapałaś :P ) albo kurde! nie pokazuje mi wpisu, który gdzieś tam istnieje i może i się pojawi, ale po czasie...

A na stronie - pod ikonką "powiadomienia" w ogóle nie mam żadnego infa o tym.
I tak dochodzi do bolesnych przeoczeń w stylu legendarnej już _tragedii_ z 12 grudnia!

Aa..jak takie krypto, to w porządku ;D

Ależ droga Eleo, nie leczy się tego co jest nieuleczalne ;] ;p

A ja o tej waranicy ani słówka, nie z powodu osobistych lęków, lecz dlatego, że kieruje mną troska o umysły tego biednego społeczeństwa :d.
Poza tym słodkim jest obserwować, jak długo niezaspokojona ciekawość ciągle wzrasta i wzrasta, aby osiągnąć wreszcie swe apogeum ^^ ;P

A palce to najwyżej wścieklizną mogą się zarazić od pogryzienia ;P

Już CI wszystko tłumaczę z tym powiadomieniem. Otóż tym razem fuc*ktycznie zamieściłam komentarz i od razu go usunęłam bo jak się okazało treść z wielkim odstępępem w niewyjaśniony dla mnie sposób się zdublowała, co wyglądało mniej więcej tak że było trochę textu, dłuuuugi odstęp i dalsza część textu :/ Dlatego też czym prędzej usunęłam tego dziwnego twora, a że logowałam się dosłownie na chwilę, nie miałam już czasu, żeby od nowa pisać komentarz.
Także tym razem powiadomienia nie nawaliły bo widocznie nie informują o wykasowanych wpisach natomiast skrzynka e-mail, owszem ;)

No, no, no... wzmaganie we mnie ciekawości i przypatrywanie się temu jak się zwijam należy chyba uznać za szczyt sadyzmu! Czy chcesz by ludzie właśnie taką Cię zapamiętali?? Maksymalnie znęcającą się nad biednym emo :PPPPP

A z tym gryzieniem i wścieklizną, to sama siebie chcesz zarażać gryząc własne palce? :P
Ja Ci mówię jednak dalej.. nie gryź, bo mogą nie odrosnąć!

O, myślisz, że powiadomienia te na profilu nie informują o wykasowanych wpisach? To by było ciekawe, ale nie wiem czy to nie był po prostu jakiś przypadek.
Kurde... to może wczoraj napisałaś coś więcej o tej waranicy i przepadło!

No cóż, z tym sadyzmem, to nie zaprzeczam ^^ ;PP Przecież jak ustaliłam podczas moich krótkich oględzin - nie jesteś emolcem. Poza tym ja się nad nimi nie znęcam. Niech sobie tam żyją chociaż jest ich i tak coraz mniej. Pamiętam jak był w Polsce wielki boom na emo ;D Wtedy to chyba co drugi nastolatek chciał mieć z tym coś wspolnego (nie mówię w tym momencie nawet o ubiorze, ale przynajmniej gdzieś tam ukradkiem podstrzyżonej przekątnie grzywce :p) A teraz gdy mania minęła 3/4 tej młodzieży znów jest sobą i nosi się jak poprzednio..ech..dziecinada... Tak, czy inaczej nic do emosów nie mam, ale lubię się czasem pośmiać...jak ze wszystkich subkultur ;P (o ile EMO w ogole można nazwać subkulturą hahaha)

A z tym gryzieniem, to dokładnie właśnie tak piszesz :] Oglądnij sobie kiedyś choćby "Evil Dead 2", albo "Idle Hands" to będziesz wiedziała o czym mówię ^^ ;P Ręce choć pozornie należą do Ciebie, to wcale nie muszą się Ciebie słuchać hehehe ;D Wiesz...takie "razem, a jednak osobno" ;p Mogą być Twoją częścią ciała, ale o zupełnie odrębnej woli i świadomości! XD Ha!

Nic więcej o waranicy nie pisałam i nic nie przepadło. Tak myślę z tymi powiadomieniami. Wydaje mi się, że kiedyś,dość dawno, miałam już taką samą sytuację.

Chodziło o znęcanie się konkretnie nade mną, a nie emolcami :P
A ja nawet nie wiem czy jest ich coraz mniej. Mówisz, że emolce są na wyginięciu? Biorąc pod uwagę ich niezwykłą wrażliwość to tym bardziej wzruszające, czy nawet rzekłabym chwytające za serce!
A pewnie znasz ten kawał, bo dość popularny, no ale fajny jest więc przytoczę:
-Jak najłatwiej ściągnąć emo z drzewa?
-Przeciąć sznur!
:D

"podstrzyżona przekątnie grzywka" :P Tak, to w istocie znak charakterystyczny. Powiem Ci, że początkowo w pojawieniu się tych emo w jakimś tam stopniu odnajdywałam pewien urok. Ta teatralna wprost dbałość o wizerunek - no przynajmniej u takich zaawansowanych emo - wiesz, odpowiedni makijaż, fryzura - tyle pracy w to włożonej można jednak docenić. Podabało mi się też mieszanie takich tradycyjnie mrocznych elementów typu czaszeczki z kokardkami i różem. Ten kontrast jest fajny. Tylko no... mi się to podoba, gdy traktuje się to tak na luzie, humorystycznie, na zasadzie bawienia się tym, natomiast to śmiertelnie poważne podejście, ta masturbacja swoją EMOcjonalnością - to niestety jest już żałosne. No i jeszcze w końcu chłopcy i dziewczęta przez te fryzury wyglądają mniej więcej tak samo, co także mnie nie urzeka :) Ten styl emo miał szansę być takim stylem neopunkowym, ale jednak punki były zdacydowanie fajniejsze. Z pazurem, że tak powiem. A płaczliwe emo, to jednak porażka. Najbardziej w tym wszystkim dziwi mnie to, że w ogóle jacyś ludzie chcą być emo, no bo kurde, to przecież obciach. Tego się nawet nie odbiera jako jakiejś pozytywnej wrażliwości, bo to po prostu parodia. Tak więc paradoksalnie wydaje mi się, że trzeba mieć jakąś odwagę, żeby stylizować się na taką ofiarę i nie mam pojęcia jak ta odwaga może iść w parze z tym wizerunkiem i zachowaniem. Emo są wielką zagadką wszechświata :P

Kiedyś krążył po sieci fajny foto komiks zeskanowany z Bravo właśnie o emo :D i był też świetny o satanistach :P Mam to gdzieś zapisane, ale w przepastnych odchłaniach miliardów plików jakie zapisuję oczywiście nie jestem w stanie tego odnaleźć. O, ale od czego jest internet! Tutaj są skany (tylko nie wiem czy to miało tylko dwie strony, wydawało mi się, że więcej): http://i26.tinypic.com/dmemu1.jpg , http://i31.tinypic.com/2v86b02.jpg . hmm może był jeszcze jakiś inny podobny, bo tu nie ma fajnej sceny jak chłopak emo idzie do domu pociąć się żyletką, jest śmiertelnie, całkowicie i nieodwracalnie załamany... ktoś do niego dzwoni i już za momencik zapomina o żyletce i idzie do kompa sprawdzić emaile :D ach ta emocjonalna huśtwaka :D

@ "Ręce choć pozornie należą do Ciebie, to wcale nie muszą się Ciebie słuchać hehehe "

O, widzisz, nie wiedziałam. Ileż mogę się nauczyć z tych naszych kontaktów! :P

Nie oglądałam tych filmów, ale ludzkie składowe bywają nieobliczalne. Polecam "Wolność nogi": http://www.youtube.com/watch?v=Lf0bAIxfXS4 :D

Weź się przełam (na pół lub więcej jeśli masz ochotę) i jednak napisz coś o waranicy. No!

Ale, ale..! Emo nie jest takim znowu nowym trendem... okazuje się: http://farm3.static.flickr.com/2285/2370092415_aa60124e38_o....

No tak, dlatego właśnie napisałam, że "z tym sadyzmem, to nie zaprzeczam" ;P

Z moich obserwacji zarówno w sieci jak i w realu wynika, że emolców teraz jest o wiele mniej, niż kilka lat temu.
Hahahahah, tego akurat kawału nie znałam. Dobre XD
Mi w głowie utkwiły tylko 2 kiedyś:
- Co się stanie jak zamknie się 5 emo w jednym pokoju?
- Jeden się zabije bo nie będzie miał konta, żeby się wypłakać.

Albo text: "Szkoda, że mój trawnik nie jest emo. Wtedy ciąłby się sam" ;p

A tak na poważnie, to emo nie można odmówić gustu w ubiorze. Są estetyczni i przycągają wzrok. Mówię tu głównie o emo-boyach, bo jakieś tam różowe żeńskie kokardki odstraszają mnie niczym wampira od krzyża.
O tyle, o ile jeszcze z nawiązaniem do stylu neo punku mogę się zgodzić, to z porównaniem do czystokrwistych punków zdecydowanie nie. Mam nadzieję, że nie to miałaś na myśli.
Mi emo już bardziej kojarzyło się z czymś w stylu neogothów. Mrok, smutek, często czarny ubiór, czarne włosy, zainteresowanie bólem, cierpieniem, śmiercią. Oczywiście mam pełną świadomość, że emo i goci to dwie różne bajki. Jednak według mnie niektórych podobieństw nie można uniknąć. W ogole subkulturę gothów wolę już o wiele bardziej. Słucham sporo muzyki wywodzącej się z tych kręgów i m in. za nią ich sobie cenię.
Ha! Istny paradox z tymi emo. Z jednej strony niby tchórzliwi, lękliwi, z drugiej jednak mają cywilną odwagę być sobą(?) ;p
No to bravowe emostory, chyba faktycznie ucięte ;p O właśnie! a propos "ucięte"...Jakie filmy najbardziej lubią oglądać emo? - Directions cut
hehehehe
tak mi się właśnie przypomniało ;D
"Wolność nogi"??? brzmi niemal tak intrygująco jak "mordercza opona" nawiązując do filmu "Rubber" z 2010 ;P
Oj Eleoś, tylko waranice Ci w głowie. Nie mówiłaś mi, że jesteś zoof.. ;PP ;D

A jednak! ta wolna noga to widzę zupełnie inne klimaty. To żeś mi niezłego surreala zaserwowała :D. Miło :) Nożysko widocznie wolność poczuło i się uwakułowało z tego nudnego środowiska i ma rację. Co se będzie w szarym pokoju w czterech ścianach siedzieć, jak na zewnątrz jest tyle ciekawych rzeczy do poznawania :)

A emo-hitla to mnie rozłożyłaś na łopatki ;D :D

hehe rasowa z Ciebie heteryczka, że zwracasz uwagę tylko na emo-boyów, albo inaczej, że przychylnym okiem na nich patrzysz :P
Mi się tam na równi obie płcie podobają jeśli chodzi o emo... zwłaszcza, że tak często trudno u nich odróżnić płeć... :P .... Nie podoba mi się to jakoś ogromnie, ale jest na swój sposób ciekawe. Bardziej podobają mi się ludzie ubrani w stylu gotyckim. To to mi się faktycznie podoba no z tymże podobnie jak w przypadku emo wymaga od takiego delikwenta sporej odwagi cywilnej.
Co do punków no to jasne, że od pełnokrwistych dzielą emo lata świetlne, ale u podstaw emo chyba leżało trochę nawiązanie do stylu punków. Tak mi się zdaje, że nawet kiedyś o tym gdzieś czytałam, skąd się wziął ruch emo itd., tylko potem to poszło w tym dziwnym kierunku. Znaczy wiem oczywiście, że samo emo jest od emocji, ale wiesz, punki też byli tymi niezrozumianymi i odtrąconymi przez społeczeństwo. Jakiś tam promyczek tej kontynuacji w tym jest. No, ale punki były fajne :) Tak, styl punkowy też mogę powiedzieć, że zdecydowanie mi się podoba. Kiedyś był świetny film "Psy w kosmosie". Niestety mało popularny, a prezentował rasowo punkowe postacie. Na swój sposób był podobny do "Sid i Nancy" z moim ulubionym Oldmanem, ale jednak "SiN" wypadło dużo gorzej szczególnie przez fatalna obsadę Nancy. Ale jest tam taka fajna scena, kiedy oni (tytułowa para) tacy rasowo punkowi całują się gdzieś pod ścianą i chyba przy śmietnikach, a w powietrzu w zwolnionym tempie latają śmieci. Wiesz, to podkreślenie tego, że punk znaczy śmieć i ten romantyczny wydźwięk tej "śmieciowej" miłości. Ta scena bardzo mi przypadła do gustu. Z kolei w "Psach z kosmosu" zagrał Michael Hutchence i on jest tam taki sexy!! w czerwonych włosach :))) cudo!!!

Wracając do tych emo, skoro już ich tak wałkujemy :P, to do gotyku też mi nie za bardzo pasują. I pod względem wyglądu i zachowania. Emo mają takie dziecinne podejście, lukrowane babeczki na łańcuszkach, jeśli czaszka to wyłącznie z kokardką :D Emo są słitaśne, a gota słitaśnego raczej nie uświadczysz. No i muzyka związana z obiema grupami jest całkowicie inna. O, chyba, że myślisz o takiej stylistyce typu gothic lolita i to jeszcze w wydaniu japońskim. To to podchodzi pod emo. Oni w ogóle chyba się wzięli z Japonii, czy skąd?:) Zabawne. Zobacz jak my się interesujemy tą japońską kulturą. Mitologia, emo, sedesy z wytryskiem podmywającym odbyt :P

hehehe ale z tymi ulubionymi filmami emo, to to jest świetne :D

a waranice już takie są, że potrafią zawrócić w głowie :P ... a może i jestem podatna na gadzie uroki.. kto wie... a znasz takiego pana, co się zwie David Icke, co? On twierdzi, że światem rządzą jaszczury! rili ;> Ci wszyscy wredni politycy i inne wpływowe persony tylko pozornie są ludźmi, w chwilach zdenerwowania i ogólnie pobudzonych emocji (jak u emo..) ich postać może się na chwilę zmienić i widzimy zamiast człowieka.. jaszczura. A przynajmniej oczy ponoć się im zmieniają... No tak czy siak do tej całej historii pasuje waranica dziewica matka boska.


Hahahaha ;D Ludzie na FW mnie często rozśmieszają, ale Ty Eleo bijesz chyba ich wszystkich na głowę. I dobrze bo Ci, którzy potrafią wpasować się w moje poczucie humoru uzyskują szczególne względy ;D
Oj Eleoś, Eleoś, od razu widać, że chyba ani z emo, ani z punkami nigdy do czynienia nie miałaś ^^
Emo to jest coś zupełnie innego niż punk. Punki buntowały się zawsze i wszędzie, nie unikali starć z rzekomo silniejszymi od nich, z rządem, z policją, protestowali, chuliganili, owszem a emo?? Ich jedyna forma protestu to chlastanie się w kącie. PUNK - wyrzutek społeczny, chociaż często żyjący na marginesie, łamiący prawo, zawsze mógłby oddać własne życie w obronie wolności, niezależności i własnych ideałów. A emo??? To jakaś wykreowana minispołeczność tak naprawdę niczego sobą nie reprezentująca. Prawda jest taka, że większość emosów to rozpuszczone bachory, na które ich starzy mają wyj*ebane. Z powodu braku kontaktu z rodziną oraz obojętności rodziców, chcą zwrócić na siebie uwagę choćby przez takie idiotyczne tworzenie sznytów, albo nieumiejętne i kompromitujące "podcinanie żył".
A punk? Walczył o swoje ideologie. Mówi się, że dzisiaj nie ma już prawdziwych punków, ale ja ciągle wierzę, że są jeszcze jednostki, które choć nie pokazują tego w ubiorze ciągle gdzieś tam mają w sobie bunt i tak jak ja od zawsze krzyczą F*UCK THE SYSTEM!!! FU*CK THE GOVERNMENT!!!! I , że tak często widniejące na murach napisy „PUNX NOT DEAD” oraz symbole anarchii zostały naspreyowane przez ludzi, którzy fuc*ktycznie mają to w sercu!
Sid Vicious, o którym wspomniałaś, choć był typowym sponiewieranym ćpunem, przynajmniej sporo wniósł do muzycznego świata punkowego.
Ale tak jak mówię może i sami zainteresowani (emo) sobie uważają, że wywodzą się z punka (nie wiem kto to wymyślił i jaki był tego cel), ale dla mnie osobiście jest to czysta kpina i absolutnie się nie zgadzam z tą idiotyczną teorią.
Nie wiem skąd Ci się to wzięło "lukrowane babeczki na łańcuszkach, jeśli czaszka to wyłącznie z kokardką"- dla mnie to brzmi właśnie jak opis jakiegoś japońskiego emo, ewentualnie europejskiej wersji soft-emo-pop. Prawdziwe emolce to wiadomo długie grzywy, czarny ubiór, (często także w pask)i z elementami ostrego różu, łańcuchy, pieszczochy, trampki najczęściej Converse'a no i oczywiście czachy.
http://xxxemo.candyxxx.wrzuta.pl/obraz/3XWxvd7akgC/emo_love
Jeśli chodzi Ci o te wszystkie wytapetowane „swiiitaśne”, „ciuuum”, „loffciam”, „koffam”poke-dziewczynki to dla mnie to zwykła dzieciarnia, że nawet pod Emo obciach ich zaliczać. No ale… dla mnie mogą się uważać nawet za black-metali, przynajmniej większa zbita będzie ^^
Mówi się, że emolce to smutasy, dawniej to samo mówiło się o goth'ach. Podobieństwa wymieniłam w poprzedniej wypowiedzi. Po prostu dla mnie emo jest bliżej do gothów zarówno w ubiorze jaki i zachowaniu, aniżeli do punków, choć tak naprawdę nigdy nie będą ani jednym, ani drugim. Tyle w tym temacie.
Noo...to jak Ci się Hutchence w takich włosach podobał, to ja pewnie też jestem w Twoim typie bo też mam takie, heheh ^^
Powiem, Ci że od czasów "Kociej zupy" nawet zaintereowałam się bardziej tym co związane z Japonią, bo wcześniej to jakoś tak trochę omijałam ich kulturę, a teraz w miarę zdobywania nowej wiedzy na ich temat zaczynają mi imponować pod wieloma względami, chociaż ich pokręconej mentalności chyba nigdy nie zrozumien i do żadnych "Naruto" ani tym podobnych raczej też mnie nikt nie przekona ;p
Jasne, że o Icke słyszałam i to wystarczająco dużo bo znam osobiście i przyjaźnię się z osobą, która uparcie wierzy w Jaszczura! ;]

O, o, o! Zyskałam szczególne względy!!! To się da wymienić na jakieś produkty w sieci sprzedaży czy coś?? :D

Ej, ale czy ja mówię, że emo mają dużo wspólnego z punkami? W zasadzie z żądną subkulturą nie mają dużo wspólnego. Są wyjątkowi :PP
Emo nie byli od samego początku takimi "babami". Mieli być wrażliwi, ale nie w taki ciotowaty sposób, ale to jakoś wyszło no, ewoluowało. Na serio jakieś tam początki, to były powiązane z inspiracjami punkowymi. A w chwili obecnej jest jak jest. Kiedyś czytałam na ten temat - historii powstania ruchu emo ciekawy artykuł, tylko no niestety mało z tego pamiętam. To podobnie jak ze skinami - ludzie myślą, że to koniecznie jacyś nacjonaliści z uprzedzeniami rasowymi itd, a ten ruch został zapoczątkowany w Afryce przez czarnych, a ideologia tego opierała się na tolerancji i tu szczególnie rasowej jak i pacyfizmie. Zupełne przeciwieństwo tego, co prezentuje większość (choć nie wszyscy) współczesnych skinheadów.
Tak to już bywa przewrotnie w historii, że te ruchy po pewnym czasie wyglądają zupełnie inaczej niż na początku. Jeśli chodzi o punków, to oni akurat chyba nie ewoluowali, bo w sumie nawet nie bardzo mieli w jakim kierunku. No i subkultura gotycka też chyba ma ustalony i niezmienny charakter.
Co do tych punków, to jednak masz dość idealistyczne podejście, bo jednak większość punków wcale nie miała tendencji do oddawania życia za ideały :P Bunt - jasne - to podstawa. Ale niekoniecznie jakieś bohaterskie akcje.

Co do tych lukrowanych babeczek na łańcuszkach, to wiesz, że ja dosłownie, czy nie? U nas - właśnie - w Polsce - nie Japonii. Wiadomo, że chłopak nie będzie nosił takiej babeczki na łańcuszku, ale laski i owszem. Właśnie zabawne jest to połączenie niby mrocznych klimatów i wiecznej depresji z takimi rzeczami. Zresztą oni chyba jednak mają jakieś japońskie korzenie, bo te charakterystyczne fryzury chyba własnie wzięły się z tego, że łatwo coś takiego zrobic z japońskich włosów. Poza tym te inne elementy to tak dosyć wskazują na Japonię. W sumie pod względem wyglądu, to oni chyba nieco spoważnieli bardziej wtórnie. A zresztą nie wiem. Trzeba by znaleźć jakieś rzetelne źródło na temat ich historii :P

Zachowanie gothów i emo nadal uważam za bardo różne z tego względu, że ta cała depresyjność u emo jest taka teatralna i udawana, natomiast goci po prostu lubią gotyckie klimaty, które mają w sobie ten pewien element smutku, ale nie wywołują u gothów załamania. To są często bardzo weseli ludzie o silnych charakterach, więc zupełnie na odwrót w stosunku do emo.

@ "Noo...to jak Ci się Hutchence w takich włosach podobał, to ja pewnie też jestem w Twoim typie bo też mam takie, heheh ^^"

hehehe kochanie, ale on miał jeszcze penisa :PPPPP Uwielbiam Cię, ale jednak pewnych rzeczy Ci brakuje :PPPPP

Aaa widzisz "Kocia zupa" rządzi :P
Ja mam mieszane odczucia co do Azjatów i w tym własnie Japończyków. Ich sztuka często bardzo mi się podoba, także pewne kwestie z podejściem do życia bardzo mi się podobają, makrobiotyka też jest bardzo ciekawa. Buddyzm nie powstał u nich, ale za to zostal przez nich w pewien sposób przemieniony. Wiele rzeczy mają napradę super, ale kurcze ten język.... w formie pisanej wygląda uroczo, ale jak mówią.... tego normalnie nie znoszę. Jak oglądam jakies anime, to zawsze chcę (o ile to możliwe) z angielskim dubbingiem. Nie cierpię jak jest po japońsku - psuje mi cale oglądanie. No i wiesz co, te muzyczki ich w openingach i końcówkach anime - zwykle to takie intensywnie atakujące mózg prymitywne wrzaskliwe dźwięki :P, cały jpop, no tragedia, ale i te dawniejsze ich pieśni, wiesz, z zarania kultury - ten piskliwy głos - nie cierpię tego. Poza tym ich wygląd. Potrafią być ładni, ale częściej nie są :P Szczególnie ci mężczyźni potrafią być obrzydliwi. Jak się trafi jakaś scena seksu w filmie z takim brzydkim (a według ich gustu to nawet przystojnym) Azjatą, to wysiadam.

hehe, to może ja się powinnam Ciebie bać, jak Ty się przyjaźnisz z ludźmi wierzącymi w jaszczury :P
I ta osoba ogląda dzielnie nagrania z róznymi politykami i obserwuje ich oczy? Bo widziałam takie filmiki na youtube, że jest zbitka różnych celebrytów świata władzy i niby same momenty w których widać jak oczy im się przeistaczają w jaszczurze :P Ja tam tego za cholerę nie widzę, ale wiara czyni cuda :P

Eleo, nie mówisz, że emo mają dużo wspólnego z punkami, ale sugerujesz, że się z nich wywodzą, a ja się z tym nie zgadzam. Jeżeli nadal chcesz obstawać przy swoim to pokaż mi ten artykuł lub sama uzasadnij dlaczego tak uważasz.
Heh, chyba źle mnie zrozumiałaś. Nie chodziło mi o jakieś stwarzanie sobie "bohaterskich akcji".
Poczytaj trochę o anarchistycznych ruchach punkowych na świecie, szczególnie z przełomu lat 1965-1976 wtedy będziesz wiedziała o czym mówię. Nie mam na myśli takiego punka co przyjdzie na koncert, uderzy w pogo, spali się, nawali się (że tak kolokwialnie określę ;p) i jeszcze wda się z kimś w bójkę, a w najlepszym wypadku w pyskówkę. Punk dla wielu przynajmniej kiedyś był czymś więcej, niż tylko stylem ubierania się i słuchania odpowiedniej muzyki. Wtedy ta subkultura umacniała się na danej sytuacji politycznej. Były protesty, były zamieszki. Nie takie jak teraz u nas. Było o wiele gorzej. Kamienie, noże, koktajle Mołotowa itp. nic dziwnego, że ludzie byli ranni, a nawet ginęli w ramach strajków. I to w imię czego? Właśnie w imię własnych ideologii, w imię dążenia do zmian i buntu przeciwko ówczesnej władzy. Ja nie mówię, że wszystkie punki takie są, że od razu poszłyby nadstawiać gardło w walce "o swoje", ale czy tego chcesz czy nie, punk zawsze był buntem samym w sobie, a jak usilnie się przeciw czemuś buntujesz, to często jesteś w stanie ponieść nawet najwyższe konsekwencje swojego buntu! Jesteś w stanie poświęcić swoje zdrowie, a nawet (choć może i przez przypadek) życie dla dobra sprawy. Dlaczego? Bo Ci cholernie zależy!

A emo co? A emo zrobi bunt, żeby zwiększyli nakład żyletek w sklepach? :P Proszę Cię ;D

Co do shinhead'ów to były ich już różne odłamy. Dajmy na to były i są klasyczne neonaziole, ale także nawet takie RASHe, czyli lewaccy anarchiści ;] Heh jakby tak głębiej się przyjrzeć, to wiele współczesnych subkultur, wierzeń czerpie z czegoś co już gdzieś kiedyś było. Zostało to jedynie potem przekształcone i ustosunkowane do własnych potrzeb i okoliczności.
Aha, jeszcze emolce to już prędzej mi się kojarzą właśnie z tymi japońskimi Visual Kei. Może nie tak kolorowe, ale myślę, że małe ciut ciut z ubioru wyczerpały dla siebie, a z włosów nieco większe "ciut ciut" nawet xD
No ja też uważam, że goci i emo mają całkiem inne zachowania, ale z pozorów mogą się kojarzyć.
"ta cała depresyjność u emo jest taka teatralna i udawana, natomiast goci po prostu lubią gotyckie klimaty, które mają w sobie ten pewien element smutku, ale nie wywołują u gothów załamania. To są często bardzo weseli ludzie o silnych charakterach, więc zupełnie na odwrót w stosunku do emo" - z tym zgadzam się w 100% jest właśnie tak jak mówisz, chociaż wyjątki (jak wszędzie) bywają.
"hehehe kochanie, ale on miał jeszcze penisa :PPPPP Uwielbiam Cię, ale jednak pewnych rzeczy Ci brakuje :PPPPP" - wtedy wspomniałaś tylko o włosach, a nie o penisie ;P myślałam, że ogólnie Ci się taki kolor podoba i bez znaczenia u kogo (tak jak miałaś z emo ;p) ale jak nie to nie ! <strzela focha> pójdę zgolę się na łyso i zostanę skinheadem ;PP O!
Poza tym ten Hutchence mógł być ukrytym transsexem, a Ty się tak jego penisem podniecasz xD Skąd wiesz? może miał sztucznego ;P no ale...ja już nie wnikam jakie Ty wolisz :D ;PP

Oo tak, jeżeli chodzi o dżapańskie openingi, czy to z bajek, czy talk-show to jest totalna porażka, też mnie to cholernie drażni ;D ale z kolei język w wymowie jest nawet fajny, czasem śmieszny, ale czasem bardzo piękny..szczególnie jak się wypowiada wyrazy wolno i wyraźnie i jak mówią to kobiety delikatnym głosem. Np. ja po dżapańskiemu ja umiem powiedzieć: "koni czi ła" i "gomenasi" - te wyrazy brzmią bardzo pięknie :) W wyglądzie Japończyków najgorsze jest to, że wielu z nich jest cholernie podobnych. Szczególnie te baby. Chyba już w 3ech filmach zdarzyło mi się pomylić aktorki. I z tego co wiem, nie jestem wyjątkiem bo wiele osób ma ten sam dylemat. Wszystko czarnowłose i skośnookie O_o

No wiesz co Elle!! Nie podejrzewałam CIę o taki snobizm i nietolerancję, nieładnie, nieładnie ;P No wiesz, ja się zadaję z różnymi ludźmi: punkami, gothami, metalami, skate'ami etc; ateistami, chrześcijanami, katolikami, satanistami, poganami, a także członkami różnych sekt i wyznawcami różnych poglądów i nurtów filozoficznych. Nie mam zamiaru nikogo dyskryminować za to w co wierzy, uważam, że to indywidualna sprawa każdego człowieka :)
Poza tym droga Eleo, żyjemy w czasach, w których oficjalną religią stał się Jediizm wywodzący się z "Gwiezdnych wojen" George'a Lucasa, a Ty się czepiasz jakiegoś tam Jaszczura? ;P hehehe
Mnie już chyba nic nie zdziwi :]

Koteczku, ale ja tylko napisałam, że czytałam kiedyś artykuł o historii emo. Nie twierdzę, że to musiała być koniecznie prawda, choć wyglądało to na napisane dość profesjonalnie i na pewno nie po to by podrasować wizerunek emo, bo takie było dość obiektywne. Bez jakiejś sympatii dla emo, po prostu czyste przedstawienie sprawy. Nie mam tego artykułu. Ok, że się nie zgadzasz. Chciałam się tylko tym podzielić, no... Może ta osoba, która to napisała faktycznie nie miała racji. Przytaczam tylko to info, które tam było.

No i co do buntu punków, to piszesz dokładnie to samo o co i mi chodziło. Bunt jest wpisany w bycie punkiem, ale nie każdy bunt buntowi równy jak i nie każdy punk punkowi równy.

I powtarzam Ci, że pisałam o początkach ruchu emo, co jak w przypadku wielu subkultur nie ma nic wspólnego z obecnym charakterem tego "ruchu". Ja osobiście jestem w stanie uwierzyć, że jakieś tam ich "korzenie"/inspiracje mogły być punkowe, a potem ewoluowali tak jak wspomniani skinheadzi w kompletnie innym kierunku. I nie piszę, że było tak na pewno, ale uważam to za możliwe. No weź zrozum, że nie przyrównuję obecnych emo do punków. Bez przesady, no... Mniej trochę szacunku dla inteligencji koleżanki Eleonorki :P Chodziło o jakieś korzenie. Jak sama piszesz wiele subkultur ileś tam czerpie z innych, cos tam dodają od siebie, potem to się przetwarza i tworzy się coś w mniejszym lub większym stopniu nowego, co często bardzo kontrastuje z tymi subkulturami/ruchami, które były jakąś tam inspiracją na samym początku.

Wiem, że skinheadzi są różni (że są różne grupy i w tym takie, które zachowały te pierwotne wartości) i dlatego napisałam tam wcześniej, że nie wszyscy są nazistami, ale rzecz w tym, że ciekawe jest to, że jednak ewoluował ten ruch po części właśnie w takim kierunku i ten jego odłam rozrósł się na tyle silnie, że obecnie wiele osób jedynie z taką postawą kojarzy skinheadów.

No, ale może skończmy już temat tych emo. Ja się przyznaję bez bicia, że ja nie mam żadnych znajomych emo, ani też takich, którzy wierzyliby w jaszczury replikanty :P tak więc nie mam żadnego obiektu, który mogłabym obserwować i badać na żywo :P Zagłębiać się weń doświadczalnie :P No i w sumie im mniejsze mam pojęcie o emo tym mocniej to chyba świadczy o mojej nieemowatości :PPP To chyba jest na plus :PPP

@ "wtedy wspomniałaś tylko o włosach, a nie o penisie ;P myślałam, że ogólnie Ci się taki kolor podoba i bez znaczenia u kogo (tak jak miałaś z emo ;p) ale jak nie to nie ! <strzela focha> pójdę zgolę się na łyso i zostanę skinheadem ;PP O!"

Ależ nie, kochanie, nie gól się!!! Mi się czerwone włosy bardzo podobają. W zasadzie to nawet częściej u kobiet. W sumie, to rzadko widuję czerwone włosy u mężczyzn, a co do wspomnianego Michaela, to ktoś go odpowiednio określił jako sex on legs.. tak więc kolor włosów kolorem, ale chłopak miał inne niezaprzeczalne atuty :P Ja tam bardzo lubiłam i lubię INXS. On naprawdę był cholernie sexy. A w tym filmie to ach....

@ "Poza tym ten Hutchence mógł być ukrytym transsexem, a Ty się tak jego penisem podniecasz xD Skąd wiesz? może miał sztucznego ;P no ale...ja już nie wnikam jakie Ty wolisz :D ;PP "

HAHA ale dlaczego od razu transsexem.. że czerwone włosy miał?:P czy, że mi się podobał? :P a tak a propos, to jesteś drugą czerwonowłosą filmwebowiczką, którą kryptolesbijsko adoruję. Także cos w tym jest. Diabeł tkwi w kobiecych włosach, zwłaszcza, gdy są czerwone... Ale nie bądź o tamtą zazdrosna (bo zje Cię zielony smok zazdrość :PPP), bo ona w kółko wyjeżdża za granicę, gdzie oddaje się pracy i zdradza mnie z mężczyznami (!). Prawie nie mam z nią kontaktu, także jestem cała Twoja :PPPP ... a wracając do transseksualistów, to ja Ci powiem, że podoba mi się taki wizerunek faceta - taki androgeniczny. Hutchence był zupełnie męski, więc pod to nie podpada, ale mówię ogólnie o swoich preferencjach.. no wiesz, musimy się poznać bliżej skoro jesteśmy w związku :PPP......

@ " ja po dżapańskiemu ja umiem powiedzieć: "koni czi ła" i "gomenasi""

Kochanie, jestem z Ciebie taka dumna :*****
love!

@ "Chyba już w 3ech filmach zdarzyło mi się pomylić aktorki."

hehe no ja mylę i aktorki i aktorów :P Oglądam jakiś film i po kilkunastu minutach już nie wiem czy to ten sam gość, co wcześniej zrobił to i to, czy to jakiś inny bohater :P To jest problem :P Cieszę się jak mają jakieś wyraźne rozróżniki - jakąś bródkę, inną długość włosów czy coś, bo bez tego, to jest naprawdę ciężko :P

Ej, ej! Ja nikogo nie dyskryminuje, no ale gdzie ja znajdę jakiegos emo do zakolegowania, no? I jak się zakolegować z prawdziwym emo? Za często bym się śmiała w niewłaściwych momentach rozmowy :PPPPPP ...To raczej nie daje widoków na przyjaźń... Ale, ale! ja się koleguję z homoseksualistami (to się liczy?) - to w końcu mniejszość, nie? Chyba się liczy. Sataniści też są ok. Pomijając subkultury, bo to to jednak łatwo wyhaczyć, szczególnie jakichś gothów, bo to w większości mili i ciekawi ludzie, to co do znajomości z członkami sekt, to już chyba trudniej. Co to za sekta jak pozwala członkom przyjaźnić się z kims spoza sekty :P Lamerska sekta :P Sekta musi być twarda i zamknięta :P

Ja się bardziej czepiam i to w pozytywnym sensie waranicy, a nie jaszczura. Warany swoją drogą są ciekawe. Omawiali raz w tv przypadek faceta, który hodował warany i był dziwakiem i puszczał je wolno po mieszkaniu i no cóż.. w końcu go zeżarły. To piękne i silne zwierzęta :P ...a ich nazwa fajnie brzmi :P ......

Ech...Elle nawet nie wiesz jakiego mam lenia...nie chce mi się odpisywać na to Twoje wypracowańsko ;PPP

No dobra, żebyś na wstępie nie umarła ze zgryzoty, odpiszę na najistotniejsze problemy, czyli dlaczego wysunęłam hipotezę, że M. Hutchence mógł być transseksem :)
Otóż moja odpowiedź jest niezwykle długa i skomplikowana: z zazdrości ^^ ;P XD
Co myślałaś?? Że ja będę tak bezczynnie patrzeć i wysłuchiwać tutaj Twoje achy i ochy na temat tego gościa? Muszę pozbawić go obiektu Twych westcgnień i po problemie ^^ :PP :D muahahaha!! ^^
Aa.. i jeszcze z tymi lamerskimi sektami. No wiesz, sekty wcale nie są takie cfane jakby mogło się wydawać. Są ludzie, którzy egzystują w nich dla jakichś tam osobistych korzyści, a o tym, że kontaktują się z kimś "spoza" wcale ich guru nie musi wiedzieć. Z resztą te bardziej globalne i luzackie sekty wcale nie ograniczają swoim zwolennikom kontaktów ze światem, wręcz przeciwnie! Chcą, żeby sekciarze wychodzaili do ludzi i tych, którzy są mniej odporni na różne swugestie przekonywali do swoich racji ;]

hehehehe no widzisz, widzisz, ta zazdrość, ta zielona smoczyca pożerające ludzkie serca!

...już nie wiem o co chodziło z tymi sektami, a też mi się nie chce siebie czytać :P wystarczy, że siebie napisałam :P ... tak no... nie pamiętam... za dużo dni upłynęło... za dużo alkoholu się wylało...

...weź napisz coś o waranicy...

całusy! love!
:P

nie napiszę, ale dla pocieszenia powiem Ci, że już za dnik kilka prawdopodobnie nadejdzie ten święty dzień, w którym to obejrzę ów proponowany przez Ciebie film "O miłości i śmierci" ;]

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:

Wpis został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz ten wpis

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować wpis

Blog został dodany do obserwowanych

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Obserwujesz tego bloga

Zarządzać obserwowanymi blogami i wpisami możesz na stronie Obserwuję > blogi

Przestałeś obserwować bloga

dodaj komentarz

gorące wpisy

blogi moich znajomych