My jesteśmy abstynenci, nas alkohol nie zachęci

Życiowe rozbicie, ubóstwo, skrajny alkoholizm to zjawiska będące tematami bardzo wdzięcznymi dla naszych rodzimych fabuł minionej dekady. Dość wspomnieć o "Wszyscy jesteśmy Chrystusami" czy "Boisku bezdomnych". Jednak mało kto tak obrazowo przedstawiał popularne procenty jako chorobę społeczną jak polscy dokumentaliści. Kolejnym po pracach Hoffmana, Skórzewskiego ("Dzieci oskarżają") czy Piwowskiego ("Korkociąg") wielkim obrazem polskiego dokumentu traktującym o alkoholizmie jest "Szczur w koronie" z 2005 roku.

Film Jacka Bławuta to zamknięta w niespełna 50 minutach historia trzyletniej walki głównego bohatera z nałogiem, nędzą, wszystkim tym, co sam określa "smutnym życiem". Michał to młody, niedojrzały, będący niegdyś studentem nauk społecznych, lekkoduch. 
32-latek ewidentnie jest świadom swego problemu związanego z uzależnieniem, jednakże nie przejawia on przekonującej dla widza chęci zmiany na lepsze. Mężczyzna żyje na skraju nędzy, jego zdewastowane mieszkanie pozbawione jest w zasadzie wszelkiego sprzętu, a pod sufitem jaskółki uwiły gniazdo. Osoby go otaczające to dobroduszni ludzie znajdujący się jednak na cienkiej granicy pomiędzy frustracją a chęcią pomocy alkoholikowi, a ten raz po raz, coraz śmielej ową granicę narusza. 

Tworząc przejmujący, nacechowany wzlotami i upadkami bohatera dokument, Bławut towarzyszy Michałowi podczas jego pobytów w szpitalu, spotkaniach AA oraz powrotów do środowiska. Co istotne, ale i zauważalne na ekranie, podczas realizacji obrazu wytwarza się pewna więź pomiędzy niezaprzeczalnie budzącym sympatię widza chłopakiem a filmowcem. Reżyser "Nienormalnych" historię Michała potraktował możliwie najbardziej zgrzebną i wiarygodną formą, filmując nawet nieprofesjonalną kamerą. Sukcesu filmu można upatrywać w pewnej uczciwości, którą wykazał się zarówno Bławut, jak i główny bohater. Reżyser bowiem przedstawia niebywale prawdziwą historię, nie upiększając jej sztuczną grą z wrażliwością widza.

W myśl idei dokumentu bezpośredniego film Bławuta z pożytkiem dla ogólnego przekazu pozbawiony jest fikcyjnego patosu i emocjonalnej szarży. "Szczur w koronie" przez 46 minut seansu wydziela niemal namacalną biedę, smutek i brud, reżysersko zwieńczone poruszającym epilogiem. 

Dokument Jacka Bławuta w 2005 roku został uhonorowany m.in. prestiżową nagrodą Grand Prix "Biała Kobra" na Festiwalu "Człowiek w Zagrożeniu". Co ciekawe, dwa lata wcześniej to samo wyróżnienie otrzymała bliźniacza konwencją i tematyką, produkcja Beaty Januchty "Żywot Michała".
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną? 85% uznało tę recenzję za pomocną (13 głosów).
adc811
ocenia ten film na:
8/10 bardzo dobry

komentarze

pozostało 255 znaków
  • Jezykoznawca

    18 Grudnia 2012

  • crazy_mary

    Błędy w recenzji. Michał nie był studentem, tylko słuchaczem jakiejś szkoły policealnej. Poza tym to, czy bohater ma "chęć zmiany na lepsze", czy nie, schodzi w jego sytuacji na dalszy plan.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true