caleena
- caleena_ex_0ut
- ostatnio zalogował(a) się o 15:46, 9 marca 2010
- (Guangzhou, Guangdong, China) dodaj do ulubionych
..::Welcome to 'Zakątek FanFiction*'::..
Pokaż cały wpis »
5 października 2009
22:55 // A teraz coś z zupełnie innej beczki
Pokaż cały wpis »
22 września 2007
15:58 // The Last Day Of Summer - Zakątek FanFiction *4
Zobacz więcej zdjęć [28] »
The Cure - The Last Day Of Summer http://www.youtube.com/watch?v=vby13m4LHVQ
Tak, ostatni dzień lata.. W moich słuchawkach już od kilku tygodni pobrzmiewa jesienna muzyka. Co roku o tej porze królują... --> zdjęcia, linki. Check it out!
TWILIGHT SINGERS
♪♪♪ http://www.lastfm.pl/music/The+Twilight+Singers --> samoobsługa! ;->
♪♪♪ "Teenage Wristband" live - http://www.youtube.com/watch?v=_OnebDvN0Y4
♪♪♪ "Papillon" / "Decatur St." - http://www.youtube.com/watch?v=oN2Z0vMLEyU live w radio
na jutubie niestety brak "Twilite Kid", "Verti-Marte", "Railroad Lullaby".. "Number Nine" jedynie w wersji 'dziwnej' (radio), w której prawie nie słychać Marka Lanegana.. Brak "Esta Noche" w wersji oryginalnej, live'y są zbyt energiczne (czyt. inaczej brzmiące, niż na płycie, inaczej wykrzyczane.. ;) Większość utworów z płyt "Twilight" oraz "Blackberry Belle" to idealne piosenki-jesienki.. 4 płyty, w tym 3 absolutnie fantastyczne. Afghan Whigs lubi(ę)łam średnio (ostatnią płytę, "1965" - bardzo), ale dopiero poznając Twilight Singers z całym przekonaniem mogłam powiedzieć: Greg Dulli is THE MAN!
ELBOW
♪♪♪ "Bones of You" - http://www.youtube.com/watch?v=4P1pLUyMt7g fragment koncertu sprzed kilkunastu dni. Guy w transie :> Uwielbiam ten głos na żywo.. Utwór to pierwszy singiel z najnowszej płyty, 'The Seldom Seen Kid' (7.04.08)
============
♪♪♪ "Newborn" - http://www.youtube.com/watch?v=XNkaqFN-82w (fanvid) połowa utworu
♪♪♪ "Powder Blue" - http://www.youtube.com/watch?v=JcL3MR403gQ
♪♪♪ "Ribcage" - http://www.youtube.com/watch?v=XF8vE3a8OXo
♪♪♪ "Fugitive Motel" - http://www.youtube.com/watch?v=ECgsIPp9p_c
♪♪♪ "Fallen Angel" - http://www.youtube.com/watch?v=QScXn5ipJKs
♪♪♪ "Any Day Now" - http://www.youtube.com/watch?v=e3aMaiOCTOk (fanvid)
♪♪♪ "Forget Myself" - http://www.youtube.com/watch?v=lbxBco1D2Rc
♪♪♪ "I've Got Your Number" - http://www.youtube.com/watch?v=jSEhgxihjm4 - teledysk zdecydowanie nie oddaje nastroju tego track'a.. Brak grozy, niepewności i agresji.. Zdecydowanie polecam odtwarzać w słuchawkach ;)
Elbow charakteryzuje świetne, melancholijne i często schizolskie ;-> angielskie granie. Guy Garvey - padam na kolana, rewelacyjny głos. 2 płyty bez zastrzeżeń, trzeciej troszkę się czepiam - ale po TAKICH początkach trudno nagrać coś lepszego ;-> (dlatego z "Leaders of the Free World" zamieściłam jedynie "Forget Myself", pierwszy singiel).
THE NOTWIST
♪♪♪ "Consequence" - http://www.youtube.com/watch?v=33jsDje1U60
♪♪♪ "Pilot" - http://www.youtube.com/watch?v=xF9hC0VLAGg
♪♪♪ "One With The Freaks" - http://www.youtube.com/watch?v=1SZ159uPvnc
♪♪♪ "Pick Up The Phone" - http://www.youtube.com/watch?v=Mj_piRy2GZc
♪♪♪ "This Room" - http://www.youtube.com/watch?v=lszKvHI_GFg (fanvid) - utwór barrrdzo KidA'owy..
Grupa niemiecka, w pieśniach angielskojęzyczna. Uwielbiam ich ostatni (2002) album "Neon Golden", to z niego ww. utwory. Początki panów z TN to punk rock :D Ale 2 ostatnie dzieła zdecydowanie się od przeszłości odcinają. Elektronika/indie rock.. Czyli wszystkim. Świetny klimat, melodie.. Mrr!
JEFF BUCKLEY
♪♪♪ "Grace" - http://www.youtube.com/watch?v=siNsgbIWhAQ
♪♪♪ "Everybody Here Wants You" - http://www.youtube.com/watch?v=4DwhPufaAzs
♪♪♪ "Last Goodbye" - http://www.youtube.com/watch?v=hm8JoMhgjRw
♪♪♪ "Lover, You Should've Come Over" - http://www.youtube.com/watch?v=qRcMuKWP8Fw
Ikona. Words are very unnecessary..
JOHN MAYER
♪♪♪ "Vultures" - http://www.youtube.com/watch?v=ywcLJNEXQTs
♪♪♪ "Gravity" - http://www.youtube.com/watch?v=Oi3TLDS7hm8
♪♪♪ "New Deep" - http://www.youtube.com/watch?v=PxQfPt0Ju_E
♪♪♪ "Clarity" - http://www.youtube.com/watch?v=iVdeq6KNrgA
♪♪♪ "Belief" - http://www.youtube.com/watch?v=WEgUUTkqRRQ
♪♪♪ "Free Fallin'" - http://www.youtube.com/watch?v=7wJ-VPqFzy0
Blues Master mojego pokolenia. I Guitar Master.. :)
JOHN MAYER TRIO
♪♪♪ "Wait Until Tomorrow" - http://www.youtube.com/watch?v=u-TSVwPkCok (cover Jimmiy'ego Hendrixa)
♪♪♪ "Who Did You Think I Was" - http://www.youtube.com/watch?v=eOwt83O0Sk0
♪♪♪ "Try!" - http://www.youtube.com/watch?v=6KGw9JXsBmI
JAMIE CULLUM
♪♪♪ "Twentysomething" - http://www.youtube.com/watch?v=aFIjSY0amtc
♪♪♪ "Next Year, Baby" (live & crazy!)- http://www.youtube.com/watch?v=xsQUxlULI4U
♪♪♪ "Lover, You Should've Come Over" (live) - http://www.youtube.com/watch?v=ih6hLJD_vKk
♪♪♪ "What a Difference a Day Made" - http://www.youtube.com/watch?v=F1r6GcPqFSo
♪♪♪ "Wind Cries Mary" (teledysk) - http://www.youtube.com/watch?v=vt76beIw-rI
♪♪♪ "Gran Torino" z nominacją do Złotego Globa - http://www.youtube.com/watch?v=NoLc43YuuTw
Jazz Master mojego pokolenia ;) I Piano Master :>
UNBELIEVABLE TRUTH
♪♪♪ "Solved" - http://www.youtube.com/watch?v=losVx1ywGMs
♪♪♪ "Higher Than Reason" - http://www.youtube.com/watch?v=iGTAb2c8aW4
♪♪♪ "Settle Down" - http://www.youtube.com/watch?v=WtAfl7ahYUM
Andy Yorke, młodszy brat Thoma.. Niestety, zbyt częste porównania do Radiohead zabiły ten band, UT już nie istnieje.. Genialny debiut ("Almost Here"), dobra 'dwójka' ("Sorrythankyou"), + album 'pośmiertny' "Misc. Music".
RADIOHEAD
♪♪♪ "Karma Police" - http://www.youtube.com/watch?v=5LeLAELIxKY
♪♪♪ "No Surprises" - http://www.youtube.com/watch?v=ccUuEHhAitQ
♪♪♪ "A Wolf At The Door" - http://www.youtube.com/watch?v=dvBPCm25z4I (fanvid)
♪♪♪ "Creep" - http://www.youtube.com/watch?v=1skwFizBwgw
"Kid A" i "Amnesiac" zostawiam sobie na zimę ;->
COLDPLAY
♪♪♪ "Don't Panic" - http://www.youtube.com/watch?v=-4w7an00vGI
♪♪♪ "Trouble" - http://www.youtube.com/watch?v=3Mrnoxfy8aw
♪♪♪ "Shiver" - http://www.youtube.com/watch?v=GBqRj8LwwEA
♪♪♪ "Spies" - http://www.youtube.com/watch?v=98m_YVYxmHQ
♪♪♪ "Scientist" - http://www.youtube.com/watch?v=V3Kd7IGPyeg
♪♪♪ "Clocks" - http://www.youtube.com/watch?v=c9j_RZDqYc4
Up the Brits! ;-> Uwielbiam ich 2 pierwsze płyty. Za "Parachutes" w swoim czasie dałabym się pokroić (i to nie pośmiertnie ;)
SAVOY GRAND
Ciekawostka - na YouTube nie znajdzie się nic z ich twórczości ;)
Świetna płyta "Burn The Furniture". Jest na tyle reprezentatywna (i moim zdaniem zawiera najpiękniejsze dźwięki spośród 3 dostępnych), że nie trzeba szukać więcej.
STARSAILOR
♪♪♪ "Fever" - http://www.youtube.com/watch?v=_NdHMKjCjzo (fanvid)
♪♪♪ "Poor Misguided Fool" - http://www.youtube.com/watch?v=NWrmfdsKjsQ
♪♪♪ "Love Is Here" - http://www.youtube.com/watch?v=CX8gRzgSqdk (live)
♪♪♪ "Way To Fall" - http://www.youtube.com/watch?v=0G4cnQqoFxg (fanvid)
♪♪♪ "Tie Up My Hands" - http://www.youtube.com/watch?v=KNyTDeKkSAU (live)
♪♪♪ "Alcoholic" - http://www.youtube.com/watch?v=dBWaAl1gfMY (fanvid)
Tylko pierwsza płyta, "Love Is Here"! Druga nie ma.. tego.. ;->
wybrane track'i:
♪♪♪ IAN BROWN - "F.E.A.R." - http://www.youtube.com/watch?v=V75ybmmoGMs
♪♪♪ GOO GOO DOLLS - "Iris" - http://www.youtube.com/watch?v=tPPMr8eIoTc
♪♪♪ MARK LANEGAN BAND & PJ HARVEY - "Hit The City" - http://www.youtube.com/watch?v=_xMvw9lCOBw
♪♪♪ BADLY DRAWN BOY - "Magic in the Air" - http://www.youtube.com/watch?v=RUDb2-2CWUo
The Cure - The Last Day Of Summer http://www.youtube.com/watch?v=vby13m4LHVQ
Tak, ostatni dzień lata.. W moich słuchawkach już od kilku tygodni pobrzmiewa jesienna muzyka. Co roku o tej porze królują... --> zdjęcia, linki. Check it out!
TWILIGHT SINGERS
♪♪♪ http://www.lastfm.pl/music/The+Twilight+Singers --> samoobsługa! ;->
♪♪♪ "Teenage Wristband" live - http://www.youtube.com/watch?v=_OnebDvN0Y4
♪♪♪ "Papillon" / "Decatur St." - http://www.youtube.com/watch?v=oN2Z0vMLEyU live w radio
na jutubie niestety brak "Twilite Kid", "Verti-Marte", "Railroad Lullaby".. "Number Nine" jedynie w wersji 'dziwnej' (radio), w której prawie nie słychać Marka Lanegana.. Brak "Esta Noche" w wersji oryginalnej, live'y są zbyt energiczne (czyt. inaczej brzmiące, niż na płycie, inaczej wykrzyczane.. ;) Większość utworów z płyt "Twilight" oraz "Blackberry Belle" to idealne piosenki-jesienki.. 4 płyty, w tym 3 absolutnie fantastyczne. Afghan Whigs lubi(ę)łam średnio (ostatnią płytę, "1965" - bardzo), ale dopiero poznając Twilight Singers z całym przekonaniem mogłam powiedzieć: Greg Dulli is THE MAN!
ELBOW
♪♪♪ "Bones of You" - http://www.youtube.com/watch?v=4P1pLUyMt7g fragment koncertu sprzed kilkunastu dni. Guy w transie :> Uwielbiam ten głos na żywo.. Utwór to pierwszy singiel z najnowszej płyty, 'The Seldom Seen Kid' (7.04.08)
============
♪♪♪ "Newborn" - http://www.youtube.com/watch?v=XNkaqFN-82w (fanvid) połowa utworu
♪♪♪ "Powder Blue" - http://www.youtube.com/watch?v=JcL3MR403gQ
♪♪♪ "Ribcage" - http://www.youtube.com/watch?v=XF8vE3a8OXo
♪♪♪ "Fugitive Motel" - http://www.youtube.com/watch?v=ECgsIPp9p_c
♪♪♪ "Fallen Angel" - http://www.youtube.com/watch?v=QScXn5ipJKs
♪♪♪ "Any Day Now" - http://www.youtube.com/watch?v=e3aMaiOCTOk (fanvid)
♪♪♪ "Forget Myself" - http://www.youtube.com/watch?v=lbxBco1D2Rc
♪♪♪ "I've Got Your Number" - http://www.youtube.com/watch?v=jSEhgxihjm4 - teledysk zdecydowanie nie oddaje nastroju tego track'a.. Brak grozy, niepewności i agresji.. Zdecydowanie polecam odtwarzać w słuchawkach ;)
Elbow charakteryzuje świetne, melancholijne i często schizolskie ;-> angielskie granie. Guy Garvey - padam na kolana, rewelacyjny głos. 2 płyty bez zastrzeżeń, trzeciej troszkę się czepiam - ale po TAKICH początkach trudno nagrać coś lepszego ;-> (dlatego z "Leaders of the Free World" zamieściłam jedynie "Forget Myself", pierwszy singiel).
THE NOTWIST
♪♪♪ "Consequence" - http://www.youtube.com/watch?v=33jsDje1U60
♪♪♪ "Pilot" - http://www.youtube.com/watch?v=xF9hC0VLAGg
♪♪♪ "One With The Freaks" - http://www.youtube.com/watch?v=1SZ159uPvnc
♪♪♪ "Pick Up The Phone" - http://www.youtube.com/watch?v=Mj_piRy2GZc
♪♪♪ "This Room" - http://www.youtube.com/watch?v=lszKvHI_GFg (fanvid) - utwór barrrdzo KidA'owy..
Grupa niemiecka, w pieśniach angielskojęzyczna. Uwielbiam ich ostatni (2002) album "Neon Golden", to z niego ww. utwory. Początki panów z TN to punk rock :D Ale 2 ostatnie dzieła zdecydowanie się od przeszłości odcinają. Elektronika/indie rock.. Czyli wszystkim. Świetny klimat, melodie.. Mrr!
JEFF BUCKLEY
♪♪♪ "Grace" - http://www.youtube.com/watch?v=siNsgbIWhAQ
♪♪♪ "Everybody Here Wants You" - http://www.youtube.com/watch?v=4DwhPufaAzs
♪♪♪ "Last Goodbye" - http://www.youtube.com/watch?v=hm8JoMhgjRw
♪♪♪ "Lover, You Should've Come Over" - http://www.youtube.com/watch?v=qRcMuKWP8Fw
Ikona. Words are very unnecessary..
JOHN MAYER
♪♪♪ "Vultures" - http://www.youtube.com/watch?v=ywcLJNEXQTs
♪♪♪ "Gravity" - http://www.youtube.com/watch?v=Oi3TLDS7hm8
♪♪♪ "New Deep" - http://www.youtube.com/watch?v=PxQfPt0Ju_E
♪♪♪ "Clarity" - http://www.youtube.com/watch?v=iVdeq6KNrgA
♪♪♪ "Belief" - http://www.youtube.com/watch?v=WEgUUTkqRRQ
♪♪♪ "Free Fallin'" - http://www.youtube.com/watch?v=7wJ-VPqFzy0
Blues Master mojego pokolenia. I Guitar Master.. :)
JOHN MAYER TRIO
♪♪♪ "Wait Until Tomorrow" - http://www.youtube.com/watch?v=u-TSVwPkCok (cover Jimmiy'ego Hendrixa)
♪♪♪ "Who Did You Think I Was" - http://www.youtube.com/watch?v=eOwt83O0Sk0
♪♪♪ "Try!" - http://www.youtube.com/watch?v=6KGw9JXsBmI
JAMIE CULLUM
♪♪♪ "Twentysomething" - http://www.youtube.com/watch?v=aFIjSY0amtc
♪♪♪ "Next Year, Baby" (live & crazy!)- http://www.youtube.com/watch?v=xsQUxlULI4U
♪♪♪ "Lover, You Should've Come Over" (live) - http://www.youtube.com/watch?v=ih6hLJD_vKk
♪♪♪ "What a Difference a Day Made" - http://www.youtube.com/watch?v=F1r6GcPqFSo
♪♪♪ "Wind Cries Mary" (teledysk) - http://www.youtube.com/watch?v=vt76beIw-rI
♪♪♪ "Gran Torino" z nominacją do Złotego Globa - http://www.youtube.com/watch?v=NoLc43YuuTw
Jazz Master mojego pokolenia ;) I Piano Master :>
UNBELIEVABLE TRUTH
♪♪♪ "Solved" - http://www.youtube.com/watch?v=losVx1ywGMs
♪♪♪ "Higher Than Reason" - http://www.youtube.com/watch?v=iGTAb2c8aW4
♪♪♪ "Settle Down" - http://www.youtube.com/watch?v=WtAfl7ahYUM
Andy Yorke, młodszy brat Thoma.. Niestety, zbyt częste porównania do Radiohead zabiły ten band, UT już nie istnieje.. Genialny debiut ("Almost Here"), dobra 'dwójka' ("Sorrythankyou"), + album 'pośmiertny' "Misc. Music".
RADIOHEAD
♪♪♪ "Karma Police" - http://www.youtube.com/watch?v=5LeLAELIxKY
♪♪♪ "No Surprises" - http://www.youtube.com/watch?v=ccUuEHhAitQ
♪♪♪ "A Wolf At The Door" - http://www.youtube.com/watch?v=dvBPCm25z4I (fanvid)
♪♪♪ "Creep" - http://www.youtube.com/watch?v=1skwFizBwgw
"Kid A" i "Amnesiac" zostawiam sobie na zimę ;->
COLDPLAY
♪♪♪ "Don't Panic" - http://www.youtube.com/watch?v=-4w7an00vGI
♪♪♪ "Trouble" - http://www.youtube.com/watch?v=3Mrnoxfy8aw
♪♪♪ "Shiver" - http://www.youtube.com/watch?v=GBqRj8LwwEA
♪♪♪ "Spies" - http://www.youtube.com/watch?v=98m_YVYxmHQ
♪♪♪ "Scientist" - http://www.youtube.com/watch?v=V3Kd7IGPyeg
♪♪♪ "Clocks" - http://www.youtube.com/watch?v=c9j_RZDqYc4
Up the Brits! ;-> Uwielbiam ich 2 pierwsze płyty. Za "Parachutes" w swoim czasie dałabym się pokroić (i to nie pośmiertnie ;)
SAVOY GRAND
Ciekawostka - na YouTube nie znajdzie się nic z ich twórczości ;)
Świetna płyta "Burn The Furniture". Jest na tyle reprezentatywna (i moim zdaniem zawiera najpiękniejsze dźwięki spośród 3 dostępnych), że nie trzeba szukać więcej.
STARSAILOR
♪♪♪ "Fever" - http://www.youtube.com/watch?v=_NdHMKjCjzo (fanvid)
♪♪♪ "Poor Misguided Fool" - http://www.youtube.com/watch?v=NWrmfdsKjsQ
♪♪♪ "Love Is Here" - http://www.youtube.com/watch?v=CX8gRzgSqdk (live)
♪♪♪ "Way To Fall" - http://www.youtube.com/watch?v=0G4cnQqoFxg (fanvid)
♪♪♪ "Tie Up My Hands" - http://www.youtube.com/watch?v=KNyTDeKkSAU (live)
♪♪♪ "Alcoholic" - http://www.youtube.com/watch?v=dBWaAl1gfMY (fanvid)
Tylko pierwsza płyta, "Love Is Here"! Druga nie ma.. tego.. ;->
wybrane track'i:
♪♪♪ IAN BROWN - "F.E.A.R." - http://www.youtube.com/watch?v=V75ybmmoGMs
♪♪♪ GOO GOO DOLLS - "Iris" - http://www.youtube.com/watch?v=tPPMr8eIoTc
♪♪♪ MARK LANEGAN BAND & PJ HARVEY - "Hit The City" - http://www.youtube.com/watch?v=_xMvw9lCOBw
♪♪♪ BADLY DRAWN BOY - "Magic in the Air" - http://www.youtube.com/watch?v=RUDb2-2CWUo
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
11 lipca 2007
18:40 // Kurt Vonnegut Jr. - Zakątek FanFiction* 3
"Często zdarza mi się też myśleć o ludziach jako o wielkich elastycznych probówkach, wewnątrz których wrą różne reakcje chemiczne. (...) Tak więc, kiedy wymyślam bohatera powieści, odczuwam wielką pokusę, aby powiedzieć, że jest taki, jaki jest, z powodu wadliwej instalacji lub z powodu mikroskopijnych ilości jakichś związków chemicznych, które zjadł albo których nie zjadł danego dnia."
Kurt Vonnegut Jr., 'Śniadanie mistrzów'.
3 miesiące..
3 miesiące temu, w zgoła innym miejscu, pod powyższym cytatem zamieściłam taką oto informację:
We mnie też wrze teraz pewna reakcja chemiczna, zwę ją smutkiem dogłębnym...
Przekazując 'TO', wspomogę się "cytatami" z Mistrza, które w jego twórczości przejawiały się kilku(nasto?)krotnie, często ironicznie przy opisywaniu spraw cokolwiek bolesnych... 2 sparafrazowałam:
"Posłuchajcie:"
Dzisiaj nad ranem zmarł mój ukochany pisarz, Kurt Vonnegut Jr.
"E pluribus unum".
"Był człowiek, nie ma człowieka".
"Wypadł z czasu".
"Zdarza się."
Korzystajcie, póki książki tanie, oczy i umysły młode ;-> Zdobywajcie i chłońcie! Nie będziecie żałować.
"God bless you", Mr. Vonnegut!
"Zginąłeś, ale pamięć o Tobie będzie żyła wiecznie"
"I tak dalej..."
Jak Ci się podoba w Thanasferze, Kurt...? I czy jest z Tobą Kilgore Trout?
Kurt Vonnegut Jr., 'Śniadanie mistrzów'.
3 miesiące..
3 miesiące temu, w zgoła innym miejscu, pod powyższym cytatem zamieściłam taką oto informację:
We mnie też wrze teraz pewna reakcja chemiczna, zwę ją smutkiem dogłębnym...
Przekazując 'TO', wspomogę się "cytatami" z Mistrza, które w jego twórczości przejawiały się kilku(nasto?)krotnie, często ironicznie przy opisywaniu spraw cokolwiek bolesnych... 2 sparafrazowałam:
"Posłuchajcie:"
Dzisiaj nad ranem zmarł mój ukochany pisarz, Kurt Vonnegut Jr.
"E pluribus unum".
"Był człowiek, nie ma człowieka".
"Wypadł z czasu".
"Zdarza się."
Korzystajcie, póki książki tanie, oczy i umysły młode ;-> Zdobywajcie i chłońcie! Nie będziecie żałować.
"God bless you", Mr. Vonnegut!
"Zginąłeś, ale pamięć o Tobie będzie żyła wiecznie"
"I tak dalej..."
Jak Ci się podoba w Thanasferze, Kurt...? I czy jest z Tobą Kilgore Trout?
komentarzy [6] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
31 maja 2007
22:58 // TO JEST FILMWEB, BEJBE ;) Zakątek FanFiction* 2
Zobacz więcej zdjęć [104] »
Odsłona DRUGA. Filmowa.
Aktor może zostać zaszufladkowany jako:
A) WYBITNY (np. taki, który ma 163 role na koncie i nie ważne, że 158 z nich tylko powiela te 5 naprawdę interesujących, vide Robert DeNiro, Al Pacino). Nie można na niego powiedzieć złego słowa - on przecież wybitnym aktorem jest. Naprawdę *miło* się go ogląda, tym bardziej że dorastało się pośród okrzyków że 'wybitnym aktorem jest'. I wierzy się w to, że 'wybitnym aktorem jest'.
B) WSPANIAŁY (np. taki, który ma 163 role na koncie i nie ważne, że przez ostatnie 1X lat gra w cienkich filmach, których 'sens istnienia' opiera się głównie na umieszczeniu tak wspaniałego aktora w cast-liście, a on sam niewiele ma tym filmem do powiedzenia: vide Anthony Hopkins, Sean Connery).
C) tomcruise lub inny brucewillis. Taaa, był taki okres, że miało się wrażenie iż zaraz wyskoczy jeden z drugim z przysłowiowej lodówki..
D) "najlepszy-aktor-na-świecie!!!!!1" (przystojniak - beztalencie, vide: Wentworth Miller)
E) "ten, no.. nie pamiętam nazwiska, ale grał nawet fajnie tego złego (głównie złego ;) w tym filmie z Brucem Willisem, Robertem Deniro i Anthonym Hopkinsem". Vide... fotki powyżej i info poniżej :)
Tak, skupię się na kategorii E, mojej ulubionej, w oparciu o filmy, którze faktycznie obejrzałam.
Owszem, zdaję sobie sprawę, że znajdzie się jeszcze kilka innych kategorii poza tymi 5-ma, ale.. no cóż, wtedy ten wpis byłby jeszcze dłuższy :->
Oto zacni aktorzy: Fantastyczna Czwórka, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, bądź jak kto woli Czterej Muszkieterowie.. dobra, poniosło mnie - nic z tych rzeczy ;->
Moi faworyci, którzy objawiają talent, nie rzucają na kolana urodą (w większości ;) i mieli to nieszczęście, że zawsze był ten brucewillis lub robertdeniro.. A gdy cudem ich nie było, to film był 'niszowy' i też nici z wyskakiwania z lodówki..
WILLIAM FICHTNER - "I just want my life back!!" (Mahone)
Talentu nie można mu odmówić. Sprawdzony na wielu płaszczyznach, przekonujący jak diabli:
- policjant dobry (szeryf Tom z 'Invasion')
- policjant zły (Engelman z 'Dziwnych dni')
- policjant 'mieszany' (Mahone z 'Prison Break')
- policjant głupi (Jimmy Minty z 'Empire Falls')
- policjant szurnięty (Burke z 'Go')
- policjant szurnięty i ogólnie 'rozwalający', jak to mawia młodzież ;-> (det. Alex Tardio z 'Sądnego dnia')
- wredny strażnik, w którym zachodzi mała przemiana (Knauer z 'Longest Yard')
- barrrdzo zły przestępca (Law z 'Albino Alligator')
- dobry wojak (Sanderson z 'Black Hawk Down')
- prosty chłop (Sully z 'Gniewu oceanu')
- przywódca o anielskim usposobieniu, heh (Jurgen z 'Equilibrium')
- space twardziel, który nieco mięknie - ale od początku do końca jest cool ;-> (płk. Sharp z 'Armageddonu')
- niewierny mąż w polskich, choć nie do końca, realiach (Henry z 'Julia wraca do domu')
- zakochany biedaczek (Aaron z 'Wyśnionej namiętności)
- zakochany futurystyczny vampire (Garth z 'Ultravioletu')
- zakochany & niesłyszący biedaczek (Andrew z 'Nine Lives')
- niewidomy superheros ;) (Kent z 'Kontaktu')
- 'buddy', przy okazji elegancik-podrywacz (Ed z 'First Snow')
- ojczym-wyzyskiwacz, mimo że postać jest okrutna to jednak doza humoru znacznie ją łagodzi (McElroy z filmu 'Ostrza chwały')
+ epizod, ale z jaką klasą - Flanagan z 'Miasta gniewu'...
Nie mogę powiedzieć, że gdzieś był kiepski. Mimo tak wielu wcieleń 'policyjnych', każda z tych ról jest zupełnie inna i co ciekawe w każdej wypada wiarygodnie: i jako bezwzględny killer i jako nie kumający czaczy cienki Bolek. Na dodatek (już gdzieś go tak nazwałam) to człowiek-kameleon.. W każdym filmie wygląda zupełnie inaczej. Do tego świetna gra mimiką. I jeszcze jedna cecha charakterystyczna: GŁOS. Jeden z najciekawszych głosów Hollywoodu (brzmieniowo i intonacyjnie)!
STEVE BUSCEMI - "Whoa, daddy..!" (Carl)
Ja go po prostu uwielbiam. Zresztą, bracia (Joel i Ethan) Coen też. Quentin Tarantino, Jim Jarmusch.. Też, też ;->
Charakterystyka odgrywanych przez niego ról jest mniej różnorodna niż w przypadku Fichtnera, choć kilka zupełnie odbiega od tego, z czego 'słynie'.. Skupię się jednak na tych, które najbardziej 'walą po mordzie'. Są to kreacje w rodzaju (mniejszych lub większych) świrów:
- kradnącego serca stripteaserek freaka z wieloma możliwymi uzależnieniami (Rockhound z 'Armageddonu')
- rozbrajającego zbója zamieniającego się w psycho zbója (Carl z 'Fargo' --> czy tylko mnie się zdaje, czy Robert Knepper skorzystał wiele na osiągnięciach Steve'a tworząc postać T-Baga w Prison Break? :->)
- zbója konkretnego (więzień Green z 'Con Air')
- zawodowego bank robbera (prawdziwy 'profesjonalista' a przy tym mały paranoik - Różowy z 'Wściekłych psów')
- szwagra jakich mało :D (Charlie z 'Mystery Train')
- osobnika typu (paranoid) android (recepcjonista hotelowy Chet z 'Bartona Finka')
- totalnego świra ('szalone oczy' z 'Milionera z przypadku'...)
- nijakiego kelnera (ale to przecież Buscemi, więc nie ma mowy o nijakości! samo jego pojawienie się to kop z półobrotu ;) --> 'Pulp Fiction', 'Kawa i papierosy')
- ciapowatego przyjaciela - "Shut-the-fuck-up-Donnie" z 'Big Lebowskiego' - a nawet gdy już 'nie żyje', to śmieszy [rozsypane pod wiatr prochy).
- [b]zgorzkniałego dziennikarza (Pierre Peters z 'Interview')
Po drugiej stronie kamery objawił się kręcąc m.in. parę ładnych odcinków 'Sopranos' i pełnometrażowy (b. dobry!) 'Interview'.
Najbardziej wielbię jego rolę z Fargo, Armageddonu [sic!] i Wściekłych psów. Nie potrafię więcej napisać, czuję przemożną potrzebę włączenia tych trzech filmów naraz :D
GARY SINISE - "I came to see if I could try out my sea legs" (Lt. Dan)
Wygląda taaak niepozornie.. Niby nic, a tak wiele ;-> Wśród moich ulubieńców to on jest najbardziej 'doceniony', na koncie ma nominację do Oscara, trofea w postaci Złotego Globu i Emmy oraz wiele nominacji innej maści.
Jest świetny zarówno jako:
- niezniszczalny wojak (porucznik Dan z 'Forresta Gumpa' a.k.a. 'get down! shut up!' ;D)
- ześwirowany 'bohater' - przy okazji wojak ('Matka' z 'W księżycową jasną noc')
- poczciwy człowiek na rozdrożu (George z 'Myszy i ludzi')
- dociekliwy facet walczący o życie, przeciw któremu jest cały - jak się okazuje - świat (Spencer Olham z 'Impostora')
- rasowy mundurowy (Kevin Dunne z 'Oczu węża')
- rasowy zbój (Gabriel z 'Uwikłanego' - można mówić o tym filmie co się tylko chce, ale nikt nie odmówi świetnego aktorstwa Gary'emu!)
- dwulicowy zbój (det. Shaker z 'Okupu')
- twardo-mjętki ;) przestępca (Milo z 'Albino Alligator')
Sinise to - przy okazji - całkiem niezły reżyser (nakręcił 'Myszy i ludzie' w '92).. A fakt grania na basie w kapeli Lt. Dan Band to dodatkowy plusssssz :D
GUY PEARCE - "We all need memories to remind ourselves who we are." (Leonard Shelby)
On z kolei wygląda całkiem do rzeczy ;-> a w parze z walorami fizycznymi idzie talent - mało tego, mam wrażenie, że wybiera głównie takie role, aby te walory fizyczne ukryć (m.in. 'Propozycja', Wehikuł, Memento ;) Zacznę od...
- drag queen Felicii (Adam z 'Priscilli królowej pustyni') - to musiało być prawdziwe wyzwanie dla hetero, który jako nastolatek namiętnie dźwigał ciężary :D tylko pogratulować: ani przez chwilę, oglądając go, nie miałam wrażenia że 'gra'. Taka naturalna bestia! Po tej kreacji obniżył loty i wystąpił w roli..
- narcyzowatego przystojniaka, który w sposób tajemniczy zamienia się 'ciałem' ze swoją dziewczyną (Brett z 'Randki z wrogiem'). Ogólnie banalny filmik z rodzaju takich, których były już dziesiątki, jak choćby świetny 'Switch' lub 'Nieoczekiwana zamiana miejsc'. Nie ma się jednak czego czepiać, wypadł nie najgorzej. I na szczęście dalszym krokiem był powrót do ról znacznie ciekawszych niż 'Brett'.. A tym samym nie dał się przerzucić do szufladki: 'przystojne chłopaki rzucające czarujące spojrzenia - koniec filmu'.
- ambitny glina w dwukolorze (lata 50-te ;) Ed Exley z 'Tajemnic Los Angeles'). Kto nie widział...?
- rola Alexandra Hartdegena z 'Wehikułu czasu' nie przyniosła mu sławy i chwały. Wielu czepia się odejścia od oryginału książki i jej pierwszej adaptacji.. Ale kto powiedział, że to ma być wierna kopia?! Twórcy spokrewnieni ze stwórcą tegoż dzieła wyraźnie dali do zrozumienia, że film ten powstał jedynie 'w oparciu' o pomysł.. Pewnie dlatego rola Pearce'a przeszła bez echa - zbyt wiele dyskutowano o samym pomyśle filmu ;)
- majstersztyk 'Memento'. Zarówno scenariuszowy, reżyserski jak i aktorski. Świetny, prześwietny Pearce jako 'Lenny' (tak, wiem że nie znosił tego skrótu ;-> )Shelby. Niestety, niewiele tak dobrych i przemyślanych filmów teraz powstaje, a i innym aktorom trzeba dać szansę ;) pewnie dlatego Guy zdecydował się na późniejszy 'Wehikuł..', heh.. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz udowodni, na co go stać.
- jeszcze Jim z 'First Snow' - film klimatem podobny do 'Memento' (niestety...), Guy też błąka się tu nieco zadumany, ale jest różnica, i to JAKA. Tutaj jego bohater godzi się z losem, nie próbuje sobie 'sztucznie' pomagać, nie tworzy sobie przeszkód. Guy - jak już napisałam w poście przy 'First Snow' - świetnie przedstawia drogę tego faceta od kogoś w rodzaju Wilhelma Zdobywcy przez paranoika i tchórza, aż do (o, ironia! ;) Dalaj Lamy.
Między fotkami tych 4. panów znajdują się zdjęcia innych aktorów, których również bardzo sobie cenię. Są to:
Michael Palin
Kiefer Sutherland
Hugh Laurie
John Turturro
Tim Roth
Sam Rockwell
Ewan McGregor
Gary Oldman
Peter Stormare
Viggo Mortensen
Timothy Olyphant
Michael Emerson
Robert Knepper
Jeff Bridges
John Goodman
Alan Rickman
Michael Keaton
Kevin Spacey
Jeffrey Jones
Harvey Keitel,
Christopher Walken
a nawet ci bardziej znani
Johnny Depp
George Clooney
Michael Caine
Brad Pitt
i Dustin Hoffman
w wybranych filmach. Przy okazji nie pożałowałam szczypty ulubionych stających po drugiej stronie kamery i tak dalej, tj. Quentina T, braci Coen, Tima Burtona, Danny'ego Boyle'a, Romana Polańskiego oraz Terry'ego Gilliam'a.
..:: trafią tu jeszcze inne zdjęcia, ale dotąd brak czasu, czasu brak ::..
Odsłona DRUGA. Filmowa.
Aktor może zostać zaszufladkowany jako:
A) WYBITNY (np. taki, który ma 163 role na koncie i nie ważne, że 158 z nich tylko powiela te 5 naprawdę interesujących, vide Robert DeNiro, Al Pacino). Nie można na niego powiedzieć złego słowa - on przecież wybitnym aktorem jest. Naprawdę *miło* się go ogląda, tym bardziej że dorastało się pośród okrzyków że 'wybitnym aktorem jest'. I wierzy się w to, że 'wybitnym aktorem jest'.
B) WSPANIAŁY (np. taki, który ma 163 role na koncie i nie ważne, że przez ostatnie 1X lat gra w cienkich filmach, których 'sens istnienia' opiera się głównie na umieszczeniu tak wspaniałego aktora w cast-liście, a on sam niewiele ma tym filmem do powiedzenia: vide Anthony Hopkins, Sean Connery).
C) tomcruise lub inny brucewillis. Taaa, był taki okres, że miało się wrażenie iż zaraz wyskoczy jeden z drugim z przysłowiowej lodówki..
D) "najlepszy-aktor-na-świecie!!!!!1" (przystojniak - beztalencie, vide: Wentworth Miller)
E) "ten, no.. nie pamiętam nazwiska, ale grał nawet fajnie tego złego (głównie złego ;) w tym filmie z Brucem Willisem, Robertem Deniro i Anthonym Hopkinsem". Vide... fotki powyżej i info poniżej :)
Tak, skupię się na kategorii E, mojej ulubionej, w oparciu o filmy, którze faktycznie obejrzałam.
Owszem, zdaję sobie sprawę, że znajdzie się jeszcze kilka innych kategorii poza tymi 5-ma, ale.. no cóż, wtedy ten wpis byłby jeszcze dłuższy :->
Oto zacni aktorzy: Fantastyczna Czwórka, Czterej Jeźdźcy Apokalipsy, bądź jak kto woli Czterej Muszkieterowie.. dobra, poniosło mnie - nic z tych rzeczy ;->
Moi faworyci, którzy objawiają talent, nie rzucają na kolana urodą (w większości ;) i mieli to nieszczęście, że zawsze był ten brucewillis lub robertdeniro.. A gdy cudem ich nie było, to film był 'niszowy' i też nici z wyskakiwania z lodówki..
WILLIAM FICHTNER - "I just want my life back!!" (Mahone)
Talentu nie można mu odmówić. Sprawdzony na wielu płaszczyznach, przekonujący jak diabli:
- policjant dobry (szeryf Tom z 'Invasion')
- policjant zły (Engelman z 'Dziwnych dni')
- policjant 'mieszany' (Mahone z 'Prison Break')
- policjant głupi (Jimmy Minty z 'Empire Falls')
- policjant szurnięty (Burke z 'Go')
- policjant szurnięty i ogólnie 'rozwalający', jak to mawia młodzież ;-> (det. Alex Tardio z 'Sądnego dnia')
- wredny strażnik, w którym zachodzi mała przemiana (Knauer z 'Longest Yard')
- barrrdzo zły przestępca (Law z 'Albino Alligator')
- dobry wojak (Sanderson z 'Black Hawk Down')
- prosty chłop (Sully z 'Gniewu oceanu')
- przywódca o anielskim usposobieniu, heh (Jurgen z 'Equilibrium')
- space twardziel, który nieco mięknie - ale od początku do końca jest cool ;-> (płk. Sharp z 'Armageddonu')
- niewierny mąż w polskich, choć nie do końca, realiach (Henry z 'Julia wraca do domu')
- zakochany biedaczek (Aaron z 'Wyśnionej namiętności)
- zakochany futurystyczny vampire (Garth z 'Ultravioletu')
- zakochany & niesłyszący biedaczek (Andrew z 'Nine Lives')
- niewidomy superheros ;) (Kent z 'Kontaktu')
- 'buddy', przy okazji elegancik-podrywacz (Ed z 'First Snow')
- ojczym-wyzyskiwacz, mimo że postać jest okrutna to jednak doza humoru znacznie ją łagodzi (McElroy z filmu 'Ostrza chwały')
+ epizod, ale z jaką klasą - Flanagan z 'Miasta gniewu'...
Nie mogę powiedzieć, że gdzieś był kiepski. Mimo tak wielu wcieleń 'policyjnych', każda z tych ról jest zupełnie inna i co ciekawe w każdej wypada wiarygodnie: i jako bezwzględny killer i jako nie kumający czaczy cienki Bolek. Na dodatek (już gdzieś go tak nazwałam) to człowiek-kameleon.. W każdym filmie wygląda zupełnie inaczej. Do tego świetna gra mimiką. I jeszcze jedna cecha charakterystyczna: GŁOS. Jeden z najciekawszych głosów Hollywoodu (brzmieniowo i intonacyjnie)!
STEVE BUSCEMI - "Whoa, daddy..!" (Carl)
Ja go po prostu uwielbiam. Zresztą, bracia (Joel i Ethan) Coen też. Quentin Tarantino, Jim Jarmusch.. Też, też ;->
Charakterystyka odgrywanych przez niego ról jest mniej różnorodna niż w przypadku Fichtnera, choć kilka zupełnie odbiega od tego, z czego 'słynie'.. Skupię się jednak na tych, które najbardziej 'walą po mordzie'. Są to kreacje w rodzaju (mniejszych lub większych) świrów:
- kradnącego serca stripteaserek freaka z wieloma możliwymi uzależnieniami (Rockhound z 'Armageddonu')
- rozbrajającego zbója zamieniającego się w psycho zbója (Carl z 'Fargo' --> czy tylko mnie się zdaje, czy Robert Knepper skorzystał wiele na osiągnięciach Steve'a tworząc postać T-Baga w Prison Break? :->)
- zbója konkretnego (więzień Green z 'Con Air')
- zawodowego bank robbera (prawdziwy 'profesjonalista' a przy tym mały paranoik - Różowy z 'Wściekłych psów')
- szwagra jakich mało :D (Charlie z 'Mystery Train')
- osobnika typu (paranoid) android (recepcjonista hotelowy Chet z 'Bartona Finka')
- totalnego świra ('szalone oczy' z 'Milionera z przypadku'...)
- nijakiego kelnera (ale to przecież Buscemi, więc nie ma mowy o nijakości! samo jego pojawienie się to kop z półobrotu ;) --> 'Pulp Fiction', 'Kawa i papierosy')
- ciapowatego przyjaciela - "Shut-the-fuck-up-Donnie" z 'Big Lebowskiego' - a nawet gdy już 'nie żyje', to śmieszy [rozsypane pod wiatr prochy).
- [b]zgorzkniałego dziennikarza (Pierre Peters z 'Interview')
Po drugiej stronie kamery objawił się kręcąc m.in. parę ładnych odcinków 'Sopranos' i pełnometrażowy (b. dobry!) 'Interview'.
Najbardziej wielbię jego rolę z Fargo, Armageddonu [sic!] i Wściekłych psów. Nie potrafię więcej napisać, czuję przemożną potrzebę włączenia tych trzech filmów naraz :D
GARY SINISE - "I came to see if I could try out my sea legs" (Lt. Dan)
Wygląda taaak niepozornie.. Niby nic, a tak wiele ;-> Wśród moich ulubieńców to on jest najbardziej 'doceniony', na koncie ma nominację do Oscara, trofea w postaci Złotego Globu i Emmy oraz wiele nominacji innej maści.
Jest świetny zarówno jako:
- niezniszczalny wojak (porucznik Dan z 'Forresta Gumpa' a.k.a. 'get down! shut up!' ;D)
- ześwirowany 'bohater' - przy okazji wojak ('Matka' z 'W księżycową jasną noc')
- poczciwy człowiek na rozdrożu (George z 'Myszy i ludzi')
- dociekliwy facet walczący o życie, przeciw któremu jest cały - jak się okazuje - świat (Spencer Olham z 'Impostora')
- rasowy mundurowy (Kevin Dunne z 'Oczu węża')
- rasowy zbój (Gabriel z 'Uwikłanego' - można mówić o tym filmie co się tylko chce, ale nikt nie odmówi świetnego aktorstwa Gary'emu!)
- dwulicowy zbój (det. Shaker z 'Okupu')
- twardo-mjętki ;) przestępca (Milo z 'Albino Alligator')
Sinise to - przy okazji - całkiem niezły reżyser (nakręcił 'Myszy i ludzie' w '92).. A fakt grania na basie w kapeli Lt. Dan Band to dodatkowy plusssssz :D
GUY PEARCE - "We all need memories to remind ourselves who we are." (Leonard Shelby)
On z kolei wygląda całkiem do rzeczy ;-> a w parze z walorami fizycznymi idzie talent - mało tego, mam wrażenie, że wybiera głównie takie role, aby te walory fizyczne ukryć (m.in. 'Propozycja', Wehikuł, Memento ;) Zacznę od...
- drag queen Felicii (Adam z 'Priscilli królowej pustyni') - to musiało być prawdziwe wyzwanie dla hetero, który jako nastolatek namiętnie dźwigał ciężary :D tylko pogratulować: ani przez chwilę, oglądając go, nie miałam wrażenia że 'gra'. Taka naturalna bestia! Po tej kreacji obniżył loty i wystąpił w roli..
- narcyzowatego przystojniaka, który w sposób tajemniczy zamienia się 'ciałem' ze swoją dziewczyną (Brett z 'Randki z wrogiem'). Ogólnie banalny filmik z rodzaju takich, których były już dziesiątki, jak choćby świetny 'Switch' lub 'Nieoczekiwana zamiana miejsc'. Nie ma się jednak czego czepiać, wypadł nie najgorzej. I na szczęście dalszym krokiem był powrót do ról znacznie ciekawszych niż 'Brett'.. A tym samym nie dał się przerzucić do szufladki: 'przystojne chłopaki rzucające czarujące spojrzenia - koniec filmu'.
- ambitny glina w dwukolorze (lata 50-te ;) Ed Exley z 'Tajemnic Los Angeles'). Kto nie widział...?
- rola Alexandra Hartdegena z 'Wehikułu czasu' nie przyniosła mu sławy i chwały. Wielu czepia się odejścia od oryginału książki i jej pierwszej adaptacji.. Ale kto powiedział, że to ma być wierna kopia?! Twórcy spokrewnieni ze stwórcą tegoż dzieła wyraźnie dali do zrozumienia, że film ten powstał jedynie 'w oparciu' o pomysł.. Pewnie dlatego rola Pearce'a przeszła bez echa - zbyt wiele dyskutowano o samym pomyśle filmu ;)
- majstersztyk 'Memento'. Zarówno scenariuszowy, reżyserski jak i aktorski. Świetny, prześwietny Pearce jako 'Lenny' (tak, wiem że nie znosił tego skrótu ;-> )Shelby. Niestety, niewiele tak dobrych i przemyślanych filmów teraz powstaje, a i innym aktorom trzeba dać szansę ;) pewnie dlatego Guy zdecydował się na późniejszy 'Wehikuł..', heh.. Mam nadzieję, że jeszcze nie raz udowodni, na co go stać.
- jeszcze Jim z 'First Snow' - film klimatem podobny do 'Memento' (niestety...), Guy też błąka się tu nieco zadumany, ale jest różnica, i to JAKA. Tutaj jego bohater godzi się z losem, nie próbuje sobie 'sztucznie' pomagać, nie tworzy sobie przeszkód. Guy - jak już napisałam w poście przy 'First Snow' - świetnie przedstawia drogę tego faceta od kogoś w rodzaju Wilhelma Zdobywcy przez paranoika i tchórza, aż do (o, ironia! ;) Dalaj Lamy.
Między fotkami tych 4. panów znajdują się zdjęcia innych aktorów, których również bardzo sobie cenię. Są to:
Michael Palin
Kiefer Sutherland
Hugh Laurie
John Turturro
Tim Roth
Sam Rockwell
Ewan McGregor
Gary Oldman
Peter Stormare
Viggo Mortensen
Timothy Olyphant
Michael Emerson
Robert Knepper
Jeff Bridges
John Goodman
Alan Rickman
Michael Keaton
Kevin Spacey
Jeffrey Jones
Harvey Keitel,
Christopher Walken
a nawet ci bardziej znani
Johnny Depp
George Clooney
Michael Caine
Brad Pitt
i Dustin Hoffman
w wybranych filmach. Przy okazji nie pożałowałam szczypty ulubionych stających po drugiej stronie kamery i tak dalej, tj. Quentina T, braci Coen, Tima Burtona, Danny'ego Boyle'a, Romana Polańskiego oraz Terry'ego Gilliam'a.
..:: trafią tu jeszcze inne zdjęcia, ale dotąd brak czasu, czasu brak ::..
komentarzy [12] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
26 kwietnia 2007
18:36 // HOMME SWEET HOMME. Zakątek FanFiction*
Zobacz więcej zdjęć [112] »
Jest to odsłona PIERWSZA z kilku planowanych. Największa fascynacja.
"Don't be in a hurry. I'm not." - Joshua Homme
Nie będę pisała o 'Queens of the Stone Age', bo QotSA to w gruncie rzeczy jeden człowiek. Nazwę więc rzeczy po imieniu.
Let me introduce Mr. Joshua Homme, zwanego w nie-tak-wąskim gronie J.Ho (skojarzenia z Jennifer Lopez bardzo na miejscu, ale jak widać nie bardzo na rzeczy ;))
Krótko: facet talentem ociekający.
Dłużej: twórca fantastycznych kompozycji, utalentowany wszechstronnie muzyk, przede wszystkim gitarzysta.. Hmm, kilka osób powie, że choć wielkim wokalistą nie jest, to na ostatniej płycie (A.D.2005) swojego bandu śpiew podszlifował do tego stopnia (genialnie się nim *bawi*), by kwalifikować się jako zestaw all-in-one ;)
Fizycznie zielonooki rudzielec wzrostu niebagatelnego, skromnie i raczej dla zabawy niż na pokaz potraktowany inkaustem tu i tam..
Rocznik ?73. Dorastający w pustynnym słońcu i piachu Kaliforni (Palm Springs, później Palm Desert). Jak twierdzi, w jego rodzinnych okolicach panuje atmosfera niczym z filmów Davida Lyncha. Trzeba dodać, że przenika do muzyki..
Słowami Josha:
"Moje miasto (Palm Desert) jest małe, w ciągu ostatnich piętnastu lat powiększyło się trzykrotnie, ale wciąż żyje tam tylko 45 tys. osób. To kilka mniejszych ośrodków rozłożonych w dolinie - dojechanie do miejsca typu samotna stacja benzynowa i pustkowie zajmuje 5 minut. Wychowałem się na pustyni, jestem przyzwyczajony do wielkich, pustych okolic. Za każdym razem, kiedy siedzę za długo w mieście, w małym mieszkaniu, uciekam. Nie potrafię tak żyć dłużej niż rok. Potrzebuję przestrzeni, miejsca, gdzie nie spotkam żadnych ludzi. (...) Wszyscy myślą, że pustynia jest martwa. Bo nie widzą drzew, zwierząt.. Ona tak naprawdę pulsuje życiem. To wszystko żyje, tyle że jest cholernie twarde. Wiesz, cokolwiek co przetrwa w takich warunkach, musi być cholernie mocne."
That's right!
I jeszcze coś:
"Charakterystyczne w dorastaniu na pustyni jest to poczucie osamotnienia, odosobnienia.. Na przykład widzisz kogoś i mówisz 'o, ktoś tu idzie', a 20 minut później mówisz 'o, jeszcze idzie'" :D
Początki: grupy młodych (12-16 letnich) chłopaków, wśród nich mój zacny bohater, zaczęły zbierać się z gitarami 'po wsi', a z czasem wpadli na pomysł, by podłączać je do miejskich (pustynnych!) generatorów prądu i po prostu grać.. Dla siebie, potem dla 5.. 23... następnie większych ilości osób. Zamieniło się to w regularne koncerty [[i]'genarator parties'] i zaprowadziło m.in. J.Ho w miejsce, w którym jest teraz. Po dziś dzień, wstudio nagraniowym Rancho de la Luna, nieopodal kalifornijskiego parku przyrody Joshua Tree, uznawany powszechnie za pracoholika Homme cyklicznie organizuje 'pustynne sesje'. Ich wyniki wydawane są na krążkach zatytułowanych po prostu 'Desert Sessions'.. Uczestniczą w nich gwiazdy większe i mniejsze, a im bardziej od siebie różni muzycy tym lepiej, gdyż chodzi o brainstorming - bądź też musicstorming. Cała zabawa polega na tym, by uzyskać coś świeżego i niepowtarzalnego. I tak zakręconego, jak tylko się da. Zbiera to żniwo w postaci nie tylko przyjaźni międzymuzycznych, ale też oklasków ze strony 'pismaków'.
Mimo to J.Ho nie przepada za wywiadami. Za wywiadami przeprowadzanymi przez nudziarzy ;) i łaknące sensacji bestyje. Założę się, że gdyby mógł, wyciągnąłby kolta i wystrzelał te bardziej nieświadome sępy.. Stara się jednak być 'ponad to' i cierpliwie wysłuchiwać wtórne pytania bez polotu. W takich przypadkach prezentuje się jak zwykły facet, anty-star, beznadziejnie prosto ubrany, którego nie posądzałoby się o granie w profesjonalnym muzycznie zespole Kyuss (ostateczna nazwa).. od 14-go roku życia..
Ciekawy cytat z imdb.com, najlepiej brzmi w oryginale: "In spite of his often fierce music, Homme has gained a reputation as one of the 'nice guys' of hard rock (like his friend David Grohl), due the encouraging atmosphere he creates for musicians he collaborates with and his pleasant, self-effacing public persona."...
Przed kamerą/magnetofonem zawsze rozluźniony, zawsze bezpośredni. Od razu można wyczuć jego silną osobowość. Spokojnym, pewnym siebie głosem, nie stosując przerywników tak typowych dla rockmanów jak 'ya know'.. mówi wyczerpująco i do rzeczy. Często wkręca sępom kosmiczne historie. Często podsyca fałszywe plotki. Często tryska specyficznym humorem (to już *trademark*). A czasem rzuca wypowiedzi, które spowodowały już u niejednego >>twardego<< dziennikarza krwistoczerwonego buraka zażenowania na licu i odbijały się w świecie głośnym beknięciem. Dłuuugo.
Rock'n'roll, bejbe!
Abstrahując od powyższego - na koncertach nie zwykł uwodzić widowni chwytliwymi hasłami i wyszukanymi dżołkami, właściwie prawie w ogóle nie zwykł się odzywać ;) A mimo to 'więź' z nim jest mocno wyczuwalna.. Jak to możliwe..?! Możliwe, po prostu. Idź na koncert QotSA. Zobaczysz :>
Hobby..też ma nietypowe. Kolekcjonuje.. korki. Ma ich ponad 6000 sztuk :D
Co robi w wolnych chwilach? "Projektuje wystrój wnętrz hoteli"
Jak to możliwe? I na czym to polega..?
Działa 'po cichu' wraz z 2 przyjaciółmi - Wayne'm Shermanem i dźwiękowcem grupy Hutch. Przy okazji zatrzymania się w jakimś hotelu, tworzą graffiti na ścianach. Nie jest to jawne mazanie po ścianach - umieszczają je w miejscach niewidocznych, typu: pod obrazem, ze wezgłowiem łóżka, pod lustrem.. Tak, że nawet mniej wnikliwy personel hotelowy o niczym nie ma pojęcia ;) Wynik zostaje sfotografowany i wrzucony na http://www.secretwalltattoos.com (strona połączona z głównymi stronami www QotSA, EoDM i RekordsRekords - wytwórni J.Ho). 2 lata temu było o tym troszkę głośno, wtedy też przedstawiciele siei hoteli o nazwie "W" mieli podobno oficjalnie zaproponować mu, aby zaprojektował wystrój pokoi w należących do niej obiektach... Ciekawe, czy też 'pod lustrami' ;->
Moja 'prywatna' znajomość z nim zaczęła się niewinnie i banalnie, bo po wysłuchaniu "Lost Art Of Keeping A Secret" Queens of the Stone Age (A.D. 2000) w moim najukochańszym, nieodżałowanym, ś.p. Trójkowym Ekspresie (słowa podzięki dla Pawła Kostrzewy, Mistrza Ceremonii! To Pan rozwinął we mnie pasję poznawania 'innej' muzyki).
Później był następne kawałki: dowcipny&dosadny "Feel Good Hit of the Summer", psychodeliczny "I Think I Lost My Headache", zainspirowany Bjork "Better Living Through Chemistry" (chórki).. Transowe, brudne gitary, powalające aranżacje, specyficzny, uzależniający vocal.. Wpadłam w sidła i za pierwszym podejściem wygrałam całą płytę "R" (nie pierwszą i nie ostatnią - od kilku lat jestem na konkursowym odwyku, ale never say never!).
Dalej.. Znajomość snuła się i przyspieszała coraz intensywniej, wraz z kolejnymi płytami - kolejne wzloty, aż do.. 19.06.2005.
Taaaa, to wtedy, tej pięknej sunday, bloody sunday, krótko po wydaniu "Lullabies To Paralyze".. Stałam jak w transie (zamiast SKAKAĆ JAK W TRANSIE) na deskach Stodoły, mając w głębokim poważaniu niebezpieczeństwo zagrażające ze strony nisko latających stworzeń unoszonych przez chwiejne ręce, nie wspominając o wszędobylskich dreadach okolicznych pogujących, bezlitośnie siekących po paszczy.. Oczyma ni umysłem nie mogąc pojąć ni uwierzyć, że oto Josh Homme stoi 5 metrów przede mną, szarpiąc struny Matona BB1200..
Poszłam sama. Weird, huh? Lubię być sama na koncertach. Skupiać się TYLKO na zespole. Mimo warunków jak w typowej, wiejskiej stodole, był to rewelacyjny gig (jak i band), a słowa, które wtedy wypowiedział J.Ho - ich treść i jakość - znamienne.. Tym bardziej, że w takich sytuacjach jest cokolwiek >>małomówny<<, o czym już wspomniałam. Miał tu jednak silną motywację: nie tylko z Tyskiego [heh] Polska i Polacy mogą być dumni. Publiczność składająca się z wiernych fanów oraz jej podejście do kultowych kapel są znane w świecie nie od dziś ;)
Od tamtej chwili 'nasza znajomość' jest w fazie plateau, ale to nie koniec. Nadchodzi 'Era Vulgaris'!
R E K L A M A --------------------QotSA---------------------do obejrzenia i posłuchania:
NAJNOWSZY WYWIAD Z UK Z POCZĄTKU CZERWCA --> http://www.youtube.com/watch?v=lSmkprY8GKQ&NR=1 gdzieżby tej pary (J.Ho + Troy) nie zobaczyć, Troy zawsze pęka ze śmiechu gdy tylko Joshua się odezwie ;-> i ja go doskonale rozumiem ;D
----------------------------------------------------
WYWIAD (początek maja 2007)
Josh i Joey. Jak zwykle niezwykłe poczucie humoru ;->
Words of wisdom? "Don't be in a hurry. I'm not."
---> http://www.youtube.com/watch?v=vuDHLCB81xk
--> 'Historyczna' ;) i dosadna wypowiedź J.Ho na koncercie w Stodole 19.06.05 (wchłonęłam kilkadziesiąt bootlegów i takiego czegoś nie słyszałam ;) + "No One Knows" Part 1 ---> http://www.youtube.com/watch?v=_QoJXCZYcn4 TURN THE LIGHTS ON, I WANNA SEE YOU BEAUTIFUL FUCKING FACES ;->
--> Part 2 z genialnie pokombinowanym środkiem ---> http://www.youtube.com/watch?v=Dp4m-CsLNT4
--> tutaj "No One Knows", wersja biwakowa: live & accoustic, 'Big day out, Sydney, 2003' ---> http://www.youtube.com/watch?v=NohPoqy_pGo
--> a tutaj NOK w wersji jazzowo-bluesowej. Można przy niej kombinować na różne sposoby, jak 'słychać' :) ---> http://www.youtube.com/watch?v=n8fG3UYIA0w
--> a tu oryginał :P oficjalny teledysk. ja też chcę takie trofea na ścianie ;) ---> http://www.youtube.com/watch?v=hmFKgB1DStc
--> "Lost Art of Keeping a Secret" - live ---> http://www.youtube.com/watch?v=oJeKC6Jpdxg
--> "Feel Good Hit of the Summer" - obsceniczny pod każdym względem, pierwszy teledysk z płyty 'R' ;) ---> http://www.youtube.com/watch?v=6p7ih1ag4_U
--> "Go With the Flow", nagradzane i nominowane wielokrotnie video w klimacie powyższego FGHotS ---> http://www.youtube.com/watch?v=xxTui5WdWa8
--> "Mosquito Song" ukryty utwór na "Songs For The Deaf", zwiastujący tytuł następnej płyty, tutaj w tle.. horroru '13 ghosts' ;) Jak ja kocham texty Josha! I jego poczucie humoru (styl śpiewu i treść.. whoa!) brakuje jedynie ostatnich 2 wersów: 'swollow and chew, eat you alive, all of us food that hasen't died' ---> http://www.youtube.com/watch?v=tbysMlFW888
Moje 3 ulubione kawałki z 'Lullabies To Paralyze':
--> "Someone's in the Wolf" video, ['pustynny', charakterystyczny dla QotSA psychodeliczny klimat = ciary...] ---> http://www.youtube.com/watch?v=M1mxEdlNeFs
--> "Love Is Blood", równie fantastyczny, wersja z płyty w podkładzie filmiku ---> http://www.youtube.com/watch?v=tbysMlFW888
--> "You've Got a Killer Scene There, Man.." wersja z płyty, ---> http://www.youtube.com/watch?v=paNiX0Hewnw
Plus single z 'Lullabies..':
--> "Little Sister" video - prosta rzecz, a jak cieszy.. ---> http://www.youtube.com/watch?v=h6XhIya1I6g
--> "Burn the Witch" video ---> http://www.youtube.com/watch?v=52vcspOpH94
--> "In My Head" video ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/in-my-head,11842
--> "Everybody Knows That You're Insane" znowu obscena totalna ;) ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/everybody-knows-that-you-are-insane,10962 Jak wieść gminna niesie, tekst i wizualizację teledysku zainspirował wyeksmitowany z zespołu Nick Oliveri. Jak inna wieść niesie, wizualizacja jest 'ochroną' przed nadawaniem teledysku w tv :P Faktycznie, w Tv Trwam nie puszczali, jeśli dobrze pamiętam..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Bonus z 'NOK' w tle - objaw poczucia humoru typowego dla J.Ho ---> http://www.youtube.com/watch?v=XOJqK5C_1t4
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Dalej w klimacie, śmieszny wywiad: Kanada, 2003, po wydaniu 'Songs For The Deaf' ---> http://www.youtube.com/watch?v=8MXIKe7UirY
--> część druga: Kanada, 2005, po wydaniu 'Lullabies To Paralyze' ---> http://www.youtube.com/watch?v=VGwbnCq-VR8
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Zapowiedź płyty "Era Vulgaris" [premiera 12.06.07] z oficjalnej qotsa.com ---> http://www.youtube.com/watch?v=1TQcHOi3RRs
--> QotSA i Trent Reznor w tytułowym utworze "Era Vulgaris" --> http://www.youtube.com/watch?v=ehoFhnCoZXA niewiele go, ale zawsze (w przejściu) ;->
--> Oficjalny teledysk 'Sick Sick Sick' z Julianem Casablancasem z The Strokes w refrenie i przejściu ---> http://www.youtube.com/watch?v=CcXCaXz0GbU - wygłodniała modliszka wcina najpierw Juliana (tylko domyślnie), potem po kolei za pomocą dzwoneczka daje znać kucharzowi-katowi, że przyda się kolejny posiłek ;-> tym sposobem 'wyjada' cały band, na końcu deserek - J.Ho (ktoś musi śpiewać, no nie? :D) bajdełejem: do twarzy im z łańcuchami, szczególnie Joeyowi :> Teledysk barrrdzo w stylu QotSA, czyli:
HEH, NIECH NAS NIE PUSZCZAJĄ W TV :> bo przecież nie o to chodzi, right?
--> 'Wyciek' całego '3's & 7's' z E.V. ---> http://www.youtube.com/watch?v=attriR8OvmU
------------------------------------DESERT...SESSIONS -----------------------------------------
--> "Crawl Home" - Josh i PJ Harvey z 'Desert Sessions 9&10' (2003r.) ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/crawl-home,6506
--> "Crawl Home" & "I Wanna Make It Wit Chu" live z 'Later with Jools Holland' ---> http://www.youtube.com/watch?v=EtARUOnFk7E
super-kawiarniany klimat tej drugiej.. Przesłuchasz 2 razy i po Tobie!
Szkoda, że nie ma w tej wersji pozostałych piosenek, przy których działała PJ...
And now.. Let's hear it for the -------------EAGLES OF DEATH METAL--------
--> Eagles of Death Metal - 'I Want You Soo Hard (Boy's Bad News)' ---> http://www.youtube.com/watch?v=xe6p-5tUh3M Teledysk do singla z 2-ej płyty pt. 'Death By Sexy'. To w tej kapeli, założonej dla zabawy (co się ŚWIETNIE UDAŁO nie tylko pod tym względem) J.Ho gra na perkusji pod pseudonimem Carlo von Sexron :> Do tego odpowiedni image... co widać na teledysku (widać też Jacka Blacka i Dave'a Grohl'a w wieśniackich perukach <lol> I tak, ten obok Dave'a to J.Ho ;) Death metalu rzecz jasna brak.
--> EODM - 'I Only Want You' - http://www.youtube.com/watch?v=MyslDEFl0Rc - video do singla z 1-ej płyty ('Peace Love Death Metal'). Ach te wąsy Dżesiego <lol> i okulary, haa! Szczerze polecam obie płyty Eaglesów, nic tak nie daje kopa 'na rozgrzewkę dnia' w tramwaju, w drodze do pracy, jak jajcarskie teksty + zaczepisty śpiew Jesse'ego 'Devila' Hughes'a [AJ LOW JU DŻESI! :D ] oraz pure crazy and plain rock'n'roll zmieszany z boogie (jak to ktoś kiedyś spostrzegawczo, heh, zauważył) w słuchawkach..
--> EODM - 'I Gotta Feeling' ---> http://www.youtube.com/watch?v=GnYnLJgKgBw&NR=1 video do singla z płyty 'Death By Sexy', poświęcone okularom a la detektyw Cobretti i wąsom Dżesiego. Głównie wąsom :D nie no.. żartuję. Ale motyw, właściwie już markowego symbolu, przewija się tu często w wygaszaczach. Ogólnie klip powinien się nazywać 'Dżesi Hjus SuperStar' ;)
--> EODM - 'Don't Speak (I Came To Make A Bang!)' tylko w tle. Wersja z płyty ('Death By Sexy'). Wizualizacja: NIEWAŻNE :P jakiś prywatny filmik niemieckich absolwentów l.o... lepszej muzy nie mogli dobrać :) ---> http://www.youtube.com/watch?v=b_Zc7pFeIGU
--> jajcarski 'wywiad' Dżesiego z Dżoszem po wydaniu 'Lullabies To Paralyze' QotSA ---> http://www.youtube.com/watch?v=EO32APkcnkA niestety to jedynie fragment. Ciekawostka: Jesse Hughes w archaicznych czasach NAPRAWDĘ był dziennikarzem ;)
P O L E C A M :D
Zakątek FanFiction* - wyjaśnienie poprzez rozłożenie na czynniki pierwsze:
- zakątek - rzecz wiadoma i oczywista
- FanFiction w wersji caleeny (0ut of Control) - już nie tak do końca ;) To po prostu przymrużenie oka.. Na to, co nie jest 'najs'.
Jaśniej? OK.
Prostym rachunkiem: fani dzielą się na 2 grupy; jedni są ślepi na niedoskonałości swych idoli, na popełniane przez nich błędy (z różnych powodów), dla drugich to właśnie jest kul itepe. Ja zaliczam się do grupy pierwszej. Nie ma co się oszukiwać - w brutalnej rzeczywistości nie ma ideałów. Nie zadręczam się świadomością, że Homme:
- lubi sobie od czasu do czasu wstrzelić coś w krioobieg w taki czy inny sposób
(czytaj: alcohol, weed, smoke --> od dragów o innych gabarytach zdecydowanie - & good for him & thx God ;) - stroni i jest z tego znany - dlatego m.in. porzucił scenę Seattle i band Screaming Trees w którym grał prawie rok w połowie lat '90 + dlatego lubi zaszywać się na pustyni, z dala od globalnej wioski modnych ćpaków.. ups, czy ja go jednak nie wychwalam teraz? ;D toż to prawie ideał jest, czego ja się czepiam? ;D),
- ma fatalny gust do kobiet [Brody Dalle?!]
- bądź że w przepastnych przestworzach internetu znaleźć można trzynaście bilionów zdjęć na których wygląda *gorzej* niż na tych wyżej :P Dla mnie jest on Pięknym Człowiekiem. Przymykam oko. FanFiction! TYLKO DOBRE STRONY MOCY :>
Jest to odsłona PIERWSZA z kilku planowanych. Największa fascynacja.
"Don't be in a hurry. I'm not." - Joshua Homme
Nie będę pisała o 'Queens of the Stone Age', bo QotSA to w gruncie rzeczy jeden człowiek. Nazwę więc rzeczy po imieniu.
Let me introduce Mr. Joshua Homme, zwanego w nie-tak-wąskim gronie J.Ho (skojarzenia z Jennifer Lopez bardzo na miejscu, ale jak widać nie bardzo na rzeczy ;))
Krótko: facet talentem ociekający.
Dłużej: twórca fantastycznych kompozycji, utalentowany wszechstronnie muzyk, przede wszystkim gitarzysta.. Hmm, kilka osób powie, że choć wielkim wokalistą nie jest, to na ostatniej płycie (A.D.2005) swojego bandu śpiew podszlifował do tego stopnia (genialnie się nim *bawi*), by kwalifikować się jako zestaw all-in-one ;)
Fizycznie zielonooki rudzielec wzrostu niebagatelnego, skromnie i raczej dla zabawy niż na pokaz potraktowany inkaustem tu i tam..
Rocznik ?73. Dorastający w pustynnym słońcu i piachu Kaliforni (Palm Springs, później Palm Desert). Jak twierdzi, w jego rodzinnych okolicach panuje atmosfera niczym z filmów Davida Lyncha. Trzeba dodać, że przenika do muzyki..
Słowami Josha:
"Moje miasto (Palm Desert) jest małe, w ciągu ostatnich piętnastu lat powiększyło się trzykrotnie, ale wciąż żyje tam tylko 45 tys. osób. To kilka mniejszych ośrodków rozłożonych w dolinie - dojechanie do miejsca typu samotna stacja benzynowa i pustkowie zajmuje 5 minut. Wychowałem się na pustyni, jestem przyzwyczajony do wielkich, pustych okolic. Za każdym razem, kiedy siedzę za długo w mieście, w małym mieszkaniu, uciekam. Nie potrafię tak żyć dłużej niż rok. Potrzebuję przestrzeni, miejsca, gdzie nie spotkam żadnych ludzi. (...) Wszyscy myślą, że pustynia jest martwa. Bo nie widzą drzew, zwierząt.. Ona tak naprawdę pulsuje życiem. To wszystko żyje, tyle że jest cholernie twarde. Wiesz, cokolwiek co przetrwa w takich warunkach, musi być cholernie mocne."
That's right!
I jeszcze coś:
"Charakterystyczne w dorastaniu na pustyni jest to poczucie osamotnienia, odosobnienia.. Na przykład widzisz kogoś i mówisz 'o, ktoś tu idzie', a 20 minut później mówisz 'o, jeszcze idzie'" :D
Początki: grupy młodych (12-16 letnich) chłopaków, wśród nich mój zacny bohater, zaczęły zbierać się z gitarami 'po wsi', a z czasem wpadli na pomysł, by podłączać je do miejskich (pustynnych!) generatorów prądu i po prostu grać.. Dla siebie, potem dla 5.. 23... następnie większych ilości osób. Zamieniło się to w regularne koncerty [[i]'genarator parties'] i zaprowadziło m.in. J.Ho w miejsce, w którym jest teraz. Po dziś dzień, wstudio nagraniowym Rancho de la Luna, nieopodal kalifornijskiego parku przyrody Joshua Tree, uznawany powszechnie za pracoholika Homme cyklicznie organizuje 'pustynne sesje'. Ich wyniki wydawane są na krążkach zatytułowanych po prostu 'Desert Sessions'.. Uczestniczą w nich gwiazdy większe i mniejsze, a im bardziej od siebie różni muzycy tym lepiej, gdyż chodzi o brainstorming - bądź też musicstorming. Cała zabawa polega na tym, by uzyskać coś świeżego i niepowtarzalnego. I tak zakręconego, jak tylko się da. Zbiera to żniwo w postaci nie tylko przyjaźni międzymuzycznych, ale też oklasków ze strony 'pismaków'.
Mimo to J.Ho nie przepada za wywiadami. Za wywiadami przeprowadzanymi przez nudziarzy ;) i łaknące sensacji bestyje. Założę się, że gdyby mógł, wyciągnąłby kolta i wystrzelał te bardziej nieświadome sępy.. Stara się jednak być 'ponad to' i cierpliwie wysłuchiwać wtórne pytania bez polotu. W takich przypadkach prezentuje się jak zwykły facet, anty-star, beznadziejnie prosto ubrany, którego nie posądzałoby się o granie w profesjonalnym muzycznie zespole Kyuss (ostateczna nazwa).. od 14-go roku życia..
Ciekawy cytat z imdb.com, najlepiej brzmi w oryginale: "In spite of his often fierce music, Homme has gained a reputation as one of the 'nice guys' of hard rock (like his friend David Grohl), due the encouraging atmosphere he creates for musicians he collaborates with and his pleasant, self-effacing public persona."...
Przed kamerą/magnetofonem zawsze rozluźniony, zawsze bezpośredni. Od razu można wyczuć jego silną osobowość. Spokojnym, pewnym siebie głosem, nie stosując przerywników tak typowych dla rockmanów jak 'ya know'.. mówi wyczerpująco i do rzeczy. Często wkręca sępom kosmiczne historie. Często podsyca fałszywe plotki. Często tryska specyficznym humorem (to już *trademark*). A czasem rzuca wypowiedzi, które spowodowały już u niejednego >>twardego<< dziennikarza krwistoczerwonego buraka zażenowania na licu i odbijały się w świecie głośnym beknięciem. Dłuuugo.
Rock'n'roll, bejbe!
Abstrahując od powyższego - na koncertach nie zwykł uwodzić widowni chwytliwymi hasłami i wyszukanymi dżołkami, właściwie prawie w ogóle nie zwykł się odzywać ;) A mimo to 'więź' z nim jest mocno wyczuwalna.. Jak to możliwe..?! Możliwe, po prostu. Idź na koncert QotSA. Zobaczysz :>
Hobby..też ma nietypowe. Kolekcjonuje.. korki. Ma ich ponad 6000 sztuk :D
Co robi w wolnych chwilach? "Projektuje wystrój wnętrz hoteli"
Jak to możliwe? I na czym to polega..?
Działa 'po cichu' wraz z 2 przyjaciółmi - Wayne'm Shermanem i dźwiękowcem grupy Hutch. Przy okazji zatrzymania się w jakimś hotelu, tworzą graffiti na ścianach. Nie jest to jawne mazanie po ścianach - umieszczają je w miejscach niewidocznych, typu: pod obrazem, ze wezgłowiem łóżka, pod lustrem.. Tak, że nawet mniej wnikliwy personel hotelowy o niczym nie ma pojęcia ;) Wynik zostaje sfotografowany i wrzucony na http://www.secretwalltattoos.com (strona połączona z głównymi stronami www QotSA, EoDM i RekordsRekords - wytwórni J.Ho). 2 lata temu było o tym troszkę głośno, wtedy też przedstawiciele siei hoteli o nazwie "W" mieli podobno oficjalnie zaproponować mu, aby zaprojektował wystrój pokoi w należących do niej obiektach... Ciekawe, czy też 'pod lustrami' ;->
Moja 'prywatna' znajomość z nim zaczęła się niewinnie i banalnie, bo po wysłuchaniu "Lost Art Of Keeping A Secret" Queens of the Stone Age (A.D. 2000) w moim najukochańszym, nieodżałowanym, ś.p. Trójkowym Ekspresie (słowa podzięki dla Pawła Kostrzewy, Mistrza Ceremonii! To Pan rozwinął we mnie pasję poznawania 'innej' muzyki).
Później był następne kawałki: dowcipny&dosadny "Feel Good Hit of the Summer", psychodeliczny "I Think I Lost My Headache", zainspirowany Bjork "Better Living Through Chemistry" (chórki).. Transowe, brudne gitary, powalające aranżacje, specyficzny, uzależniający vocal.. Wpadłam w sidła i za pierwszym podejściem wygrałam całą płytę "R" (nie pierwszą i nie ostatnią - od kilku lat jestem na konkursowym odwyku, ale never say never!).
Dalej.. Znajomość snuła się i przyspieszała coraz intensywniej, wraz z kolejnymi płytami - kolejne wzloty, aż do.. 19.06.2005.
Taaaa, to wtedy, tej pięknej sunday, bloody sunday, krótko po wydaniu "Lullabies To Paralyze".. Stałam jak w transie (zamiast SKAKAĆ JAK W TRANSIE) na deskach Stodoły, mając w głębokim poważaniu niebezpieczeństwo zagrażające ze strony nisko latających stworzeń unoszonych przez chwiejne ręce, nie wspominając o wszędobylskich dreadach okolicznych pogujących, bezlitośnie siekących po paszczy.. Oczyma ni umysłem nie mogąc pojąć ni uwierzyć, że oto Josh Homme stoi 5 metrów przede mną, szarpiąc struny Matona BB1200..
Poszłam sama. Weird, huh? Lubię być sama na koncertach. Skupiać się TYLKO na zespole. Mimo warunków jak w typowej, wiejskiej stodole, był to rewelacyjny gig (jak i band), a słowa, które wtedy wypowiedział J.Ho - ich treść i jakość - znamienne.. Tym bardziej, że w takich sytuacjach jest cokolwiek >>małomówny<<, o czym już wspomniałam. Miał tu jednak silną motywację: nie tylko z Tyskiego [heh] Polska i Polacy mogą być dumni. Publiczność składająca się z wiernych fanów oraz jej podejście do kultowych kapel są znane w świecie nie od dziś ;)
Od tamtej chwili 'nasza znajomość' jest w fazie plateau, ale to nie koniec. Nadchodzi 'Era Vulgaris'!
R E K L A M A --------------------QotSA---------------------do obejrzenia i posłuchania:
NAJNOWSZY WYWIAD Z UK Z POCZĄTKU CZERWCA --> http://www.youtube.com/watch?v=lSmkprY8GKQ&NR=1 gdzieżby tej pary (J.Ho + Troy) nie zobaczyć, Troy zawsze pęka ze śmiechu gdy tylko Joshua się odezwie ;-> i ja go doskonale rozumiem ;D
----------------------------------------------------
WYWIAD (początek maja 2007)
Josh i Joey. Jak zwykle niezwykłe poczucie humoru ;->
Words of wisdom? "Don't be in a hurry. I'm not."
---> http://www.youtube.com/watch?v=vuDHLCB81xk
--> 'Historyczna' ;) i dosadna wypowiedź J.Ho na koncercie w Stodole 19.06.05 (wchłonęłam kilkadziesiąt bootlegów i takiego czegoś nie słyszałam ;) + "No One Knows" Part 1 ---> http://www.youtube.com/watch?v=_QoJXCZYcn4 TURN THE LIGHTS ON, I WANNA SEE YOU BEAUTIFUL FUCKING FACES ;->
--> Part 2 z genialnie pokombinowanym środkiem ---> http://www.youtube.com/watch?v=Dp4m-CsLNT4
--> tutaj "No One Knows", wersja biwakowa: live & accoustic, 'Big day out, Sydney, 2003' ---> http://www.youtube.com/watch?v=NohPoqy_pGo
--> a tutaj NOK w wersji jazzowo-bluesowej. Można przy niej kombinować na różne sposoby, jak 'słychać' :) ---> http://www.youtube.com/watch?v=n8fG3UYIA0w
--> a tu oryginał :P oficjalny teledysk. ja też chcę takie trofea na ścianie ;) ---> http://www.youtube.com/watch?v=hmFKgB1DStc
--> "Lost Art of Keeping a Secret" - live ---> http://www.youtube.com/watch?v=oJeKC6Jpdxg
--> "Feel Good Hit of the Summer" - obsceniczny pod każdym względem, pierwszy teledysk z płyty 'R' ;) ---> http://www.youtube.com/watch?v=6p7ih1ag4_U
--> "Go With the Flow", nagradzane i nominowane wielokrotnie video w klimacie powyższego FGHotS ---> http://www.youtube.com/watch?v=xxTui5WdWa8
--> "Mosquito Song" ukryty utwór na "Songs For The Deaf", zwiastujący tytuł następnej płyty, tutaj w tle.. horroru '13 ghosts' ;) Jak ja kocham texty Josha! I jego poczucie humoru (styl śpiewu i treść.. whoa!) brakuje jedynie ostatnich 2 wersów: 'swollow and chew, eat you alive, all of us food that hasen't died' ---> http://www.youtube.com/watch?v=tbysMlFW888
Moje 3 ulubione kawałki z 'Lullabies To Paralyze':
--> "Someone's in the Wolf" video, ['pustynny', charakterystyczny dla QotSA psychodeliczny klimat = ciary...] ---> http://www.youtube.com/watch?v=M1mxEdlNeFs
--> "Love Is Blood", równie fantastyczny, wersja z płyty w podkładzie filmiku ---> http://www.youtube.com/watch?v=tbysMlFW888
--> "You've Got a Killer Scene There, Man.." wersja z płyty, ---> http://www.youtube.com/watch?v=paNiX0Hewnw
Plus single z 'Lullabies..':
--> "Little Sister" video - prosta rzecz, a jak cieszy.. ---> http://www.youtube.com/watch?v=h6XhIya1I6g
--> "Burn the Witch" video ---> http://www.youtube.com/watch?v=52vcspOpH94
--> "In My Head" video ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/in-my-head,11842
--> "Everybody Knows That You're Insane" znowu obscena totalna ;) ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/everybody-knows-that-you-are-insane,10962 Jak wieść gminna niesie, tekst i wizualizację teledysku zainspirował wyeksmitowany z zespołu Nick Oliveri. Jak inna wieść niesie, wizualizacja jest 'ochroną' przed nadawaniem teledysku w tv :P Faktycznie, w Tv Trwam nie puszczali, jeśli dobrze pamiętam..
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Bonus z 'NOK' w tle - objaw poczucia humoru typowego dla J.Ho ---> http://www.youtube.com/watch?v=XOJqK5C_1t4
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Dalej w klimacie, śmieszny wywiad: Kanada, 2003, po wydaniu 'Songs For The Deaf' ---> http://www.youtube.com/watch?v=8MXIKe7UirY
--> część druga: Kanada, 2005, po wydaniu 'Lullabies To Paralyze' ---> http://www.youtube.com/watch?v=VGwbnCq-VR8
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--> Zapowiedź płyty "Era Vulgaris" [premiera 12.06.07] z oficjalnej qotsa.com ---> http://www.youtube.com/watch?v=1TQcHOi3RRs
--> QotSA i Trent Reznor w tytułowym utworze "Era Vulgaris" --> http://www.youtube.com/watch?v=ehoFhnCoZXA niewiele go, ale zawsze (w przejściu) ;->
--> Oficjalny teledysk 'Sick Sick Sick' z Julianem Casablancasem z The Strokes w refrenie i przejściu ---> http://www.youtube.com/watch?v=CcXCaXz0GbU - wygłodniała modliszka wcina najpierw Juliana (tylko domyślnie), potem po kolei za pomocą dzwoneczka daje znać kucharzowi-katowi, że przyda się kolejny posiłek ;-> tym sposobem 'wyjada' cały band, na końcu deserek - J.Ho (ktoś musi śpiewać, no nie? :D) bajdełejem: do twarzy im z łańcuchami, szczególnie Joeyowi :> Teledysk barrrdzo w stylu QotSA, czyli:
HEH, NIECH NAS NIE PUSZCZAJĄ W TV :> bo przecież nie o to chodzi, right?
--> 'Wyciek' całego '3's & 7's' z E.V. ---> http://www.youtube.com/watch?v=attriR8OvmU
------------------------------------DESERT...SESSIONS -----------------------------------------
--> "Crawl Home" - Josh i PJ Harvey z 'Desert Sessions 9&10' (2003r.) ---> http://www.muzyka.interia.pl/teledyski/teledysk/crawl-home,6506
--> "Crawl Home" & "I Wanna Make It Wit Chu" live z 'Later with Jools Holland' ---> http://www.youtube.com/watch?v=EtARUOnFk7E
super-kawiarniany klimat tej drugiej.. Przesłuchasz 2 razy i po Tobie!
Szkoda, że nie ma w tej wersji pozostałych piosenek, przy których działała PJ...
And now.. Let's hear it for the -------------EAGLES OF DEATH METAL--------
--> Eagles of Death Metal - 'I Want You Soo Hard (Boy's Bad News)' ---> http://www.youtube.com/watch?v=xe6p-5tUh3M Teledysk do singla z 2-ej płyty pt. 'Death By Sexy'. To w tej kapeli, założonej dla zabawy (co się ŚWIETNIE UDAŁO nie tylko pod tym względem) J.Ho gra na perkusji pod pseudonimem Carlo von Sexron :> Do tego odpowiedni image... co widać na teledysku (widać też Jacka Blacka i Dave'a Grohl'a w wieśniackich perukach <lol> I tak, ten obok Dave'a to J.Ho ;) Death metalu rzecz jasna brak.
--> EODM - 'I Only Want You' - http://www.youtube.com/watch?v=MyslDEFl0Rc - video do singla z 1-ej płyty ('Peace Love Death Metal'). Ach te wąsy Dżesiego <lol> i okulary, haa! Szczerze polecam obie płyty Eaglesów, nic tak nie daje kopa 'na rozgrzewkę dnia' w tramwaju, w drodze do pracy, jak jajcarskie teksty + zaczepisty śpiew Jesse'ego 'Devila' Hughes'a [AJ LOW JU DŻESI! :D ] oraz pure crazy and plain rock'n'roll zmieszany z boogie (jak to ktoś kiedyś spostrzegawczo, heh, zauważył) w słuchawkach..
--> EODM - 'I Gotta Feeling' ---> http://www.youtube.com/watch?v=GnYnLJgKgBw&NR=1 video do singla z płyty 'Death By Sexy', poświęcone okularom a la detektyw Cobretti i wąsom Dżesiego. Głównie wąsom :D nie no.. żartuję. Ale motyw, właściwie już markowego symbolu, przewija się tu często w wygaszaczach. Ogólnie klip powinien się nazywać 'Dżesi Hjus SuperStar' ;)
--> EODM - 'Don't Speak (I Came To Make A Bang!)' tylko w tle. Wersja z płyty ('Death By Sexy'). Wizualizacja: NIEWAŻNE :P jakiś prywatny filmik niemieckich absolwentów l.o... lepszej muzy nie mogli dobrać :) ---> http://www.youtube.com/watch?v=b_Zc7pFeIGU
--> jajcarski 'wywiad' Dżesiego z Dżoszem po wydaniu 'Lullabies To Paralyze' QotSA ---> http://www.youtube.com/watch?v=EO32APkcnkA niestety to jedynie fragment. Ciekawostka: Jesse Hughes w archaicznych czasach NAPRAWDĘ był dziennikarzem ;)
P O L E C A M :D
Zakątek FanFiction* - wyjaśnienie poprzez rozłożenie na czynniki pierwsze:
- zakątek - rzecz wiadoma i oczywista
- FanFiction w wersji caleeny (0ut of Control) - już nie tak do końca ;) To po prostu przymrużenie oka.. Na to, co nie jest 'najs'.
Jaśniej? OK.
Prostym rachunkiem: fani dzielą się na 2 grupy; jedni są ślepi na niedoskonałości swych idoli, na popełniane przez nich błędy (z różnych powodów), dla drugich to właśnie jest kul itepe. Ja zaliczam się do grupy pierwszej. Nie ma co się oszukiwać - w brutalnej rzeczywistości nie ma ideałów. Nie zadręczam się świadomością, że Homme:
- lubi sobie od czasu do czasu wstrzelić coś w krioobieg w taki czy inny sposób
(czytaj: alcohol, weed, smoke --> od dragów o innych gabarytach zdecydowanie - & good for him & thx God ;) - stroni i jest z tego znany - dlatego m.in. porzucił scenę Seattle i band Screaming Trees w którym grał prawie rok w połowie lat '90 + dlatego lubi zaszywać się na pustyni, z dala od globalnej wioski modnych ćpaków.. ups, czy ja go jednak nie wychwalam teraz? ;D toż to prawie ideał jest, czego ja się czepiam? ;D),
- ma fatalny gust do kobiet [Brody Dalle?!]
- bądź że w przepastnych przestworzach internetu znaleźć można trzynaście bilionów zdjęć na których wygląda *gorzej* niż na tych wyżej :P Dla mnie jest on Pięknym Człowiekiem. Przymykam oko. FanFiction! TYLKO DOBRE STRONY MOCY :>
komentarzy [22] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
4 kwietnia 2007
18:57 // Prison Break [2x22] Sona
Zobacz więcej zdjęć [10] »
Oh Jesus, Mary and Joseph...! - jak mawiał śp. Westmoreland.
Najpierw ogarnęło mnie kłębowisko spekulacji: co to, gdzie to i jak to?! - ale po jakiejś godzinie dotarło do mnie, abstrahując od kilku kosmicznie niefajnych rzeczy, że oto nadeszło MOJE 'IDEALNE' ZAKOŃCZENIE.
Każdy z tych facetów się doigrał.
tak, tak, zauważcie, że żaden nie skończył dobrze! Ten odcinek równie dobrze mógłby być ostatnim. Bez potrzeby nakręcania trzeciego sezonu. Bez żalu, a nawet z pewną satysfakcją (było zaskoczenie, dość nieprzyjemne, ale mimo to 'sprawiedliwe' i intrygujące). Spełniły się - choćby moje - oczekiwania, że z tej bajki nikt nie wyjdzie z uśmiechem na paszczy..
KELLERMAN - 'źle skończył'. Nie ma cienia szans na jego 'zmartwychwstanie'. Drugi raz Szatanus nie wypuści go ze swoich szpon. Poza tym, jego wątek nie ma już racji bytu. Żałuję, Paul.. Mimo, że jakaś część mnie oczekuje, by okazało się, że ci zamaskowani przestępcy to ludzie starego Burrowsa (a teraz Jane?), którzy chcą go wykorzystać do zemsty na 'Firmie'... ale 2 razy śmierci uciekać?! Eee...
BILL KIM - 'źle skończył'. Spodziewałam się 'tragicznego' (heh) końca, ale sam fakt, iż to właśnie Sara wyrwała tego chwasta... Zaskoczył mnie. Cóż, po raz kolejny zrobili z Mike'a superherosa ;-> Który nawet przezłego i mało ludzkiego Billa Kima nie sprzątnie. Rozumiem, trzymają się założeń: Michael ma być czysty. W sumie.. Chwała im za to.
SUCRE - 'źle skończył'. Na 100% przeżyje, ale i tak jest przecież przegrany. Nie spodziewałam się tego, ale naprawdę zrobiło mi się go żal, jak tak padł na asfalt... Wszystko to na nic. Ucieczka z więzienia, wcześniej mordęga z jej przeprowadzeniem, później dzikie akcje zdobycia 5 mln na KK Ranch, następnie pościg za T-Bagiem, próby odzyskania Maricruz, w końcu próby jej ratowania... A teraz ona może gdzieś tam, tak jak i on, dogorywać.
MAHONE - 'źle skończył'.
Każdy by tak wpadł w zasadzkę Michaela, zatem odbyło się to standardowo. Kto mógłby podejrzewać...?
A wcześniej.. Kiedy tylko Alex przykuł Lincolna do tej rurki, myślami był już w Kolumbii, z Pam.. I to był wielki błąd - nie przeprowadził akcji tak, jak powinien, OSTROŻNIE. Trudno było się spodziewać, że Kim wparuje po braci w pojedynkę..
Telefon do żony, po aresztowaniu - w treści nawiązujący do wcześniejszej rozmowy z Lincolnem ("Zadzwoniłbym do nich na twoim miejscu i powiedział, żeby o tobie zapomnieli. Zatrzymałbym raka drążącego twoje życie przed przerzutami na nich.").. Czyli: "Zapomnij o biletach, zapomnij że istniałem".. Ten ton (brak nadziei) i ogólnie łamiący się głos Mahone'a, kiedy jej to mówił.. Kolana się pode mną ugięły (dobrze, że siedziałam ;-> ) a później to martwe spojrzenie na Scofielda, który trafił w to samo zapomniane przez wszystkich miejsce... EMMY DLA FICHTNERA! ! ! za ogół Mahone'a :>
MICHAEL - 'źle skończył'... Czuł się winny tych wszystkich śmierci, które stanowiły otoczkę jego akcji ratunkowej dla Lincolna... I trafił do Piekiełka. Z ledwie żywym, mało już kumającym Bellickiem oraz z całkowicie wyzerowanym emocjonalnie Mahone'm. Dodatkowo z chłopięcą urodą nie do przegapienia. Beznadziejna sytuacja. Scofield nie jest nieśmiertelny, a tam aż roi się od chętnych do zabawy z nim (na różne sposoby).
BELLICK - 'źle skończył'. Naprawdę źle. Michael bez planu, Mahone bez kontaktów i przyszłości - na nic mu się zdadzą tacy inmates.
T-BAG - 'źle skończył'. Ciekawe, czy ostatecznie też trafi do Piekiełka? On jest także, a jakże, o rany won z rymami! w beznadziejnym stanie psychicznym. O ile w ogóle trafi do Sony i ujrzy swoich camarades, nie wątpię że dozna takiego dopałerowienia, że będzie jedną z najbardziej 'twórczych' postaci tamże ;-> I nie będzie miała ta 'twórczość' do czynienia z malarstwem nic a nic (z 2 powodów... :D )
LINCOLN - mimo wyczekiwanego uniewinnienia 'źle skończył' bidoczek, pozbawiony swojego mózgu (nie od dziś wiemy, że z kombinowaniem u niego kiepsko). On Mike'owi nie pomoże! Raczej sam trafi do Sony... Bez konkretnego planu, albo z tak naiwnym że ojej!
Ale przecież TO NIE KONIEC.
To 'zwiastun' trzeciej serii.
Cieszyć się, czy płakać..!?
To, co mi się w tym odcinku nie podobało:
- zbyt łatwe ułaskawienie Sary (nie tylko złamała warunki kaucji i opuściła kraj, ale przecież 'pomogła' w ucieczce groźnym zbiegom)
- Kellerman z pełną dokumentacją świństw dokonanych przez Caroline Reynolds & SS (od zawsze wszystko archiwizował?! Grrr.)
- Brad Bellick z przestrzelonym udem zamiast uprzednio w odpowiednim szpitalu, ląduje w ciężkim więzieniu
- w plecaku jednak była kasa, co straszliwie mną wstrząsnęło ;-> No jednak T-Bag to głupol, który jest na tyle naiwny, że 'wierzy na słowo' ludziom z 'Firmy', że gdy tylko pomoże złapać Scofielda, to oni go zabunkrują w Meksyku i będzie robił, co zechce. Phi! Dodatkowo 'Firma' żadnego haczyka sobie na niego nie zarzuciła, jak gdyby na 100% pewni byliby tego, że im 'zaufa'... No tym razem trafili. T-Bag = naiwniak? Litości...
- brak naturalności Scofielda (MILLERA!) podczas akcji z poddaniem się panamskiej policji (wyratowywowywanie Sary z opresji) rany Julek, to powtarzanie po stukroć słów 'to byłem ja' tym sztucznym głosem ;/ żałość )
Na szczęście świetne zakończenie (szkoda, że nie 'wszystkiego' a jedynie tej serii) przytłumiło niesmak tych scen.
Oh Jesus, Mary and Joseph...! - jak mawiał śp. Westmoreland.
Najpierw ogarnęło mnie kłębowisko spekulacji: co to, gdzie to i jak to?! - ale po jakiejś godzinie dotarło do mnie, abstrahując od kilku kosmicznie niefajnych rzeczy, że oto nadeszło MOJE 'IDEALNE' ZAKOŃCZENIE.
Każdy z tych facetów się doigrał.
tak, tak, zauważcie, że żaden nie skończył dobrze! Ten odcinek równie dobrze mógłby być ostatnim. Bez potrzeby nakręcania trzeciego sezonu. Bez żalu, a nawet z pewną satysfakcją (było zaskoczenie, dość nieprzyjemne, ale mimo to 'sprawiedliwe' i intrygujące). Spełniły się - choćby moje - oczekiwania, że z tej bajki nikt nie wyjdzie z uśmiechem na paszczy..
KELLERMAN - 'źle skończył'. Nie ma cienia szans na jego 'zmartwychwstanie'. Drugi raz Szatanus nie wypuści go ze swoich szpon. Poza tym, jego wątek nie ma już racji bytu. Żałuję, Paul.. Mimo, że jakaś część mnie oczekuje, by okazało się, że ci zamaskowani przestępcy to ludzie starego Burrowsa (a teraz Jane?), którzy chcą go wykorzystać do zemsty na 'Firmie'... ale 2 razy śmierci uciekać?! Eee...
BILL KIM - 'źle skończył'. Spodziewałam się 'tragicznego' (heh) końca, ale sam fakt, iż to właśnie Sara wyrwała tego chwasta... Zaskoczył mnie. Cóż, po raz kolejny zrobili z Mike'a superherosa ;-> Który nawet przezłego i mało ludzkiego Billa Kima nie sprzątnie. Rozumiem, trzymają się założeń: Michael ma być czysty. W sumie.. Chwała im za to.
SUCRE - 'źle skończył'. Na 100% przeżyje, ale i tak jest przecież przegrany. Nie spodziewałam się tego, ale naprawdę zrobiło mi się go żal, jak tak padł na asfalt... Wszystko to na nic. Ucieczka z więzienia, wcześniej mordęga z jej przeprowadzeniem, później dzikie akcje zdobycia 5 mln na KK Ranch, następnie pościg za T-Bagiem, próby odzyskania Maricruz, w końcu próby jej ratowania... A teraz ona może gdzieś tam, tak jak i on, dogorywać.
MAHONE - 'źle skończył'.
Każdy by tak wpadł w zasadzkę Michaela, zatem odbyło się to standardowo. Kto mógłby podejrzewać...?
A wcześniej.. Kiedy tylko Alex przykuł Lincolna do tej rurki, myślami był już w Kolumbii, z Pam.. I to był wielki błąd - nie przeprowadził akcji tak, jak powinien, OSTROŻNIE. Trudno było się spodziewać, że Kim wparuje po braci w pojedynkę..
Telefon do żony, po aresztowaniu - w treści nawiązujący do wcześniejszej rozmowy z Lincolnem ("Zadzwoniłbym do nich na twoim miejscu i powiedział, żeby o tobie zapomnieli. Zatrzymałbym raka drążącego twoje życie przed przerzutami na nich.").. Czyli: "Zapomnij o biletach, zapomnij że istniałem".. Ten ton (brak nadziei) i ogólnie łamiący się głos Mahone'a, kiedy jej to mówił.. Kolana się pode mną ugięły (dobrze, że siedziałam ;-> ) a później to martwe spojrzenie na Scofielda, który trafił w to samo zapomniane przez wszystkich miejsce... EMMY DLA FICHTNERA! ! ! za ogół Mahone'a :>
MICHAEL - 'źle skończył'... Czuł się winny tych wszystkich śmierci, które stanowiły otoczkę jego akcji ratunkowej dla Lincolna... I trafił do Piekiełka. Z ledwie żywym, mało już kumającym Bellickiem oraz z całkowicie wyzerowanym emocjonalnie Mahone'm. Dodatkowo z chłopięcą urodą nie do przegapienia. Beznadziejna sytuacja. Scofield nie jest nieśmiertelny, a tam aż roi się od chętnych do zabawy z nim (na różne sposoby).
BELLICK - 'źle skończył'. Naprawdę źle. Michael bez planu, Mahone bez kontaktów i przyszłości - na nic mu się zdadzą tacy inmates.
T-BAG - 'źle skończył'. Ciekawe, czy ostatecznie też trafi do Piekiełka? On jest także, a jakże, o rany won z rymami! w beznadziejnym stanie psychicznym. O ile w ogóle trafi do Sony i ujrzy swoich camarades, nie wątpię że dozna takiego dopałerowienia, że będzie jedną z najbardziej 'twórczych' postaci tamże ;-> I nie będzie miała ta 'twórczość' do czynienia z malarstwem nic a nic (z 2 powodów... :D )
LINCOLN - mimo wyczekiwanego uniewinnienia 'źle skończył' bidoczek, pozbawiony swojego mózgu (nie od dziś wiemy, że z kombinowaniem u niego kiepsko). On Mike'owi nie pomoże! Raczej sam trafi do Sony... Bez konkretnego planu, albo z tak naiwnym że ojej!
Ale przecież TO NIE KONIEC.
To 'zwiastun' trzeciej serii.
Cieszyć się, czy płakać..!?
To, co mi się w tym odcinku nie podobało:
- zbyt łatwe ułaskawienie Sary (nie tylko złamała warunki kaucji i opuściła kraj, ale przecież 'pomogła' w ucieczce groźnym zbiegom)
- Kellerman z pełną dokumentacją świństw dokonanych przez Caroline Reynolds & SS (od zawsze wszystko archiwizował?! Grrr.)
- Brad Bellick z przestrzelonym udem zamiast uprzednio w odpowiednim szpitalu, ląduje w ciężkim więzieniu
- w plecaku jednak była kasa, co straszliwie mną wstrząsnęło ;-> No jednak T-Bag to głupol, który jest na tyle naiwny, że 'wierzy na słowo' ludziom z 'Firmy', że gdy tylko pomoże złapać Scofielda, to oni go zabunkrują w Meksyku i będzie robił, co zechce. Phi! Dodatkowo 'Firma' żadnego haczyka sobie na niego nie zarzuciła, jak gdyby na 100% pewni byliby tego, że im 'zaufa'... No tym razem trafili. T-Bag = naiwniak? Litości...
- brak naturalności Scofielda (MILLERA!) podczas akcji z poddaniem się panamskiej policji (wyratowywowywanie Sary z opresji) rany Julek, to powtarzanie po stukroć słów 'to byłem ja' tym sztucznym głosem ;/ żałość )
Na szczęście świetne zakończenie (szkoda, że nie 'wszystkiego' a jedynie tej serii) przytłumiło niesmak tych scen.
komentarzy [3] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
7 marca 2007
18:31 // TEMAT WOLNY
Kiedyś był tu zgoła inny temat, ale znudził mi się ;->
Teraz można się w tym miejscu uzewnętrznić off topikiem.
Teraz można się w tym miejscu uzewnętrznić off topikiem.
komentarzy [7] dodaj komentarz »





























