Na filmwebie od:
14 lipca 2008

mala_madi

nie podano imienia i nazwiska

Rankingi

dodający:
- styczeń -
1260 pkt. #1595 wszech czasów [-1]

Podobieństwo

? %
Poziom Waszego podobieństwa nie jest znany. Zaloguj się.

blog

RSS
  • Kino Kobiet – miesiąc z filmami wyreżyserowanymi przez kobiety (21.XI–21.XII.2017)

    Reżyserki kręcą mało. Często ich dorobek kończy się na paru filmach 
    i kontynuują karierę reżyserując dla telewizji. Rzadko która ma większą siłę
    przebicia, jak Kathryn Bigelow czy Jane Campion, by wyjść poza kino niezależne.
    Dlatego, mimo że kobiecych filmów w głównym nurcie nie jest wiele, to na festiwalach
    kina offowego takich jak Sundance możemy spotkać się z dużym udziałem kobiecej twórczości.

    Ponieważ mam spore zaległości w kinematografii reżyserek, poświęciłam ich filmom miesiąc
     i starałam się oglądać te znane i te mniej znane, niestety nie wszystkie były dostępne.
    Do niektórych nie mogłam się zabrać i odłożyłam je na później albo na wcale.
    Najwyżej ocenione opisuję pokrótce poniżej, a pozostałe tylko wymieniam.


    Lynne Ramsay - Nazwij to snem (Ratcatcher) 1999

    Rzecz dzieje się w przygnębiających realiach szkockiego osiedla podczas strajku śmieciarzy,
    gdzie grasują szczury, a dzieci bawią się w sąsiedztwie zalegających śmieci 
    i niebezpiecznego kanału. W tych okolicznościach dochodzi do tragicznego
    wypadku, do którego przyczynia się główny bohater i który zaciąży nad nim niczym 
    czarna chmura. Wina tym bardziej obarcza sumienie chłopca, że pozostaje jego tajemnicą
    i musi mierzyć się z nią samemu. Zabraknie osoby, która byłaby wsparciem i pomogła w
    przepracowaniu trudnego problemu. A chwile ucieczki od przytłaczającej rzeczywistości
    przynoszą zapomnienie tylko na krótko, choć czasem można odnieść wrażenie, że to 
    właśnie feralny wypadek był tylko złym snem. 
    Mamy tu narrację operującą realizmem, ukazującą brud świata i podłość ludzką, 
    ale i poetyckie odrealnienie związane z dziecięcą naiwnością i wyobraźnią. 
    Film nakręcony w ciekawy sposób przedstawiający zdarzenia nie wprost a sugestywnie. 

    Styl Bier początkowo wydał mi się niestrawny i trudny. Jednak w miarę upływu akcji, 
    gdy atmosfera wokół bohaterów gęstniała i miało się wrażenie, że nieuchronnie 
    zdarzy się coś złego, film coraz bardziej wciągał. To angażujący dramat o przemocy i różnych
     postawach jakie można wobec niej przyjąć - od pokojowej i bycie ponad to -  po wojowniczą, 
    z którą się wiąże chęć wzięcia odwetu. O tym jak tłumione uczucia przeradzają się  w agresję, 
    o potrzebie katharsis i wzajemnego zrozumienia, bez którego komunikujemy uczucia w toksyczny, 
    niszczący sposób. Obraz pokazuje czym jest odwaga i tchórzostwo, prawdziwe bohaterstwo 
    i zwykłe skundlenie*. O tym, że pokojowa postawa oparta na rozmowie z oponentem wymaga
     od człowieka więcej niż oddanie wetu za wet i tylko człowiek o silnej osobowości jest do niej zdolny.
    Film nie udałby się, gdyby nie dobrze dobrani aktorzy, a szczególnie 
    młody William, który świetnie poradził sobie z trudną rolą Christiana.

    Agnieszka Holland - W ciemności (In darkness) 2011
    Kolejny film o Żydach... jednak bez patosu, moralizatorstwa i czarno-białego przedstawienia 
    Polaków i Żydów. Polacy prezentują różne postawy, ale i Żydzi nie są tu święci - zdarza się, 
    że zdradzają, kradną, kierują się egoizmem, uprzedzeniami, wreszcie - zabijają. 
    Fabuła jest nasycona szczegółami i wątkami ukazującymi realia okupowanej Polski
     i życie Żydów w ukryciu, którzy mimo swojego położenia i zależności od Sochy potrafią 
    zachować nadzieję i wykrzesać z siebie chęć życia. Jest tu przemiana wewnętrzna Sochy
     z cwaniaczka w altruistę, przedstawiona w nienachalny, przekonujący sposób, mistrzowsko 
    oddana przez Roberta Więckiewicza.
    W moim odczuciu to dopracowany film, który opowiada historię w interesujący,
    nienużący sposób. Film, który robi wrażenie, ale nie jest wyciskaczem łez. Wreszcie
    ładnie nakręcony i nie przeszkadza tu, że akcja w dużej części ma miejsce w ciemnych 
    pomieszczeniach. Natomiast największym minusem tej produkcji jest udźwiękowienie,
     nieraz ciężko zrozumieć o czym szemrzą aktorzy, a pełnych napisów nie uświadczysz. 
    Nie ma to jednak wpływu na moją ocenę.


    So Yong Kim - Lovesong - 2016
    Uczuciowe relacje dwójki bohaterek w delikatny sposób, z dużą wrażliwością ukazane.
    Między kobietami pojawia się wzajemne przyciąganie, przed którym jednak uciekają
    po spędzonej razem nocy. Spotykają się ponownie na ślubie jednej z nich i odkrywają, 
    że uczucie nie minęło. Wydaje się jednak, że w oparciu o nie - nie jest możliwe 
    zbudowanie czegoś więcej. Mimo deklarowanej miłości żadna z nich nie odważy się 
    przekuć tego na coś więcej, ani nawet oczekiwać więcej... Nie każda kobieta mimo swojej 
    biseksualności widzi siebie w związku z druga kobietą. I tu widzimy obie takie panie, 
    żadna z nich nie żałuje, ale też nie chcą one budować związku w oparciu o to co ich łączy
     - duża bliskość, przyjaźń i pożądanie. Heteroseksualny związek pozostaje bezpieczną opcją.
     Jednak ich relacja staje się czymś wyjątkowym i drogim, a wspólna noc nie musi prowadzić 
    do zniszczenia przyjaźni.
    Zwraca uwagę mała odtwórczyni roli Jessie - Jessie Ok Gray, która zachowuje się na planie 
    filmowym tak naturalnie, jej reakcje zdają się spontaniczne, że odniosłam wrażenie, 
    że musiała wcześniej oswoić się z aktorami i ekipą. Dzięki niej film nieraz wywołuje uśmiech. :)


    Sofia Coppola - Maria Antonina (Marie Antoinette) 2006
    Nietypowy film kostiumowy ukazujący życie na dworze wersalskim, beztroskie, jednak 
    dla Marii Antoniny nie do końca, gdyż żyje pod presją otoczenia i swojej rodziny oczekujących 
    spłodzenia następcy tronu. Dworskie życie pełne plotek i zawiści, przepychu, ciągłych balów
     i dziwnych ceremonialnych zwyczajów wkrótce stanie się uciążliwe dla młodej delfiny 
    i zapragnie ona oderwać się od sztywnej etykiety dworu, uciekając w wiejską sielankę i czas 
    spędzany w towarzystwie najmilszych sobie dwórek. Wkrótce jednak z powodu coraz gorszej 
    sytuacji skarbu związanej z wojną w Ameryce i wydatkami dworu na zbytki, zostanie posądzona 
    o rozrzutność i pożegna się z Wersalem. 
    W filmie zastosowano muzykę rockową, która wg mnie dobrze wpisuje się 
    w film, zwłaszcza podobała mi się scena balu maskowego z piosenką 
    "Hong Kong garden" w tle, kojarzy się ze zwykłą współczesną imprezą.


    Angelina Jolie - Najpierw zabili mojego ojca (First they killed my father: A daughter of Cambodia remembers) 2017
    Temat reżimu Czerwonych Khmerów i wojny w Kambodży rzadko podejmowany w kinematografii 
    tu został ujęty w sposób bezpretensjonalny, bez nadmiernego epatowania brutalnością, 
    bez zbędnego melodramatyzmu, a jednak poruszający. Wszystko dzieje się z punktu 
    widzenia małej dziewczynki rzuconej w wir historii. Kolejne jej kroki przybliżają kolejne 
    fakty związane z bezwzględnym reżimem, który w swoim ludzie widzi wrogów rewolucji,
     eksploatuje, nie dając nic w zamian, wykorzystuje dzieci, próbując prać im mózgi i przyuczając 
    do walki w prowadzonej przez siebie czerwono-brunatnej krucjacie przeciwko wrogom 
    wewnętrznym i zewnętrznym. To co dzieje się poza oczami bohaterki pokazano w formie 
    przeczucia czy widzenia, jednak realia przekonują nas by wierzyć, że są one prawdziwe.


    Naomi Kawase - Kwiat wiśni i czerwona fasola (An) 2015
    Niezwykle subtelna i spokojna opowieść, która jednak potrafi przykuć do ekranu. W knajpce 
    z japońskim przysmakiem dorayaki pojawia się staruszka szukająca pracy. Nic nie zapowiada, 
    że wkrótce wpłynie na życie bohatera i zmieni jego spojrzenie na świat. Mimo ciężkich
     doświadczeń, egzystencji na marginesie społeczeństwa jako osoba wykluczona, potrafi dostrzec
     wartość każdego istnienia i cieszyć się małymi rzeczami, chwilami, dzięki którym świat jest piękny.
     I choć życie złożone jest głównie z codzienności, to również od nas zależy jaka ta codzienność
     będzie, od tego jak postrzegamy i traktujemy otoczenie i siebie samych, czy lubimy pracę jaką
     wykonujemy, co dajemy od siebie, czy jesteśmy życzliwi i pełni szacunku dla innych ludzi. 
    Jest jak pasta z czerwonej fasoli, lepsza, gdy w jej przygotowanie włożymy serce. Codzienność 
    może być ciężarem, smutną powinnością albo treścią życia dającą szczęście.
    Nie zaskoczył mnie koniec, takiego wyboru bohatera się spodziewałam.


    Film szczególny, przede wszystkim piękny pod względem kompozycji kadrów, scenografii,
    kostiumów. Nietypowy, bo mamy tu pomieszanie epoki starożytnej ze współczesną, które dotyczy 
    kostiumów, rekwizytów i muzyki. Pomieszanie zrobione umiejętnie i nadające rys wyjątkowości.  
    Występują tu też elementy choreograficzne jak scena powrotu wojsk Andronikusa do Rzymu. 
    Sztuka Szekspira, mimo że kiedyś się zaczytywałam jego tragediami i komediami,  
    wcześniej mi nieznana. Podejmuje temat zemsty i nakręcającej się spirali przemocy. 
    Amoralni bohaterowie, ulegają najniższym instynktom i dają się  wciągnąć 
    w narastające zbrodnicze szaleństwo. Ból po utracie bliskiej osoby zagłusza
    żądza zemsty i zniszczenia winowajcy, fascynacja i pożądanie zmieniają się w gwałt,
    poniżenie i okaleczenie ofiary. Zabicie drugiego człowieka jest czymś naturalnym,
     jak to w Rzymie. Prawdziwym diabłem w ludzkiej skórze okazuje się być kochanek gockiej 
    królowej Maur, który na koniec podsumowuje ten cały kocioł krwi słowami, że jedyne 
    czego żałuje, to jeśli zrobił w życiu coś dobrego.


    Fabuła skupiona wokół relacji dziadek - wnuczka, umiejscowiona wśród maoryskiej społeczności,
    w malowniczych nadmorskich plenerach Nowej Zelandii. Mimo iż dwoje bohaterów łączy emocjonalna
    więź, nad młodziutką Paikeą wciąż ciąży widmo odrzucenia, gdyż senior rodu, człowiek konserwatywny,
    oczekując wnuka, męskiego spadkobiercy rodzinnych tradycji przywódczych, spotkał się z życiowym
    zawodem, gdy narodziła się wnuczka. Nie dopuszcza nawet myśli, by scedować swoje dziedzictwo
    kobiecie, przywiązany jest do tradycyjnych ról płciowych. Jednak jak pokazuje dziewczynka
    w kolejnych próbach, to siła ducha, a nie płeć stanowi o tym kim jesteśmy. Jej upór nie jest jedynie
    motywowany chęcią zdobycia akceptacji dziadka, lecz wewnętrzną potrzebą spełnienia własnych
    ambicji związanych z przywiązaniem do korzeni, chęcią ich poznawania i z silnym charakterem,
    który nie pasuje do tradycyjnej kobiecej roli społecznej. 
    Film urzekający maoryskim kolorytem - pieśniami, legendami, zwyczajami, wciąga w spokojnie 
    prowadzoną, ale ciekawą opowieść o przełamywaniu społecznego tabu i własnych ograniczeń 
    narzucanych przez innych lub samemu sobie.

    W marcu prawdopodobnie kolejna edycja.

  • Zobacz całego bloga
mala_madi Online
Na filmwebie od:
14 lipca 2008