Miss Impolite
- miss_impolite
- ostatnio zalogował(a) się o 18:24, 31 maja 2009 dodaj do ulubionych
Queen for a day - prince by dawn!
Make children, no war!
Lifes a Bitch and so am I
+ thrillery, horrory, komedie, psychologiczne, dr house, pająki, the beatles, rammstein, LP, green day, ECDL, boikot, czekolada, muesli, da vinci, rafael, dali, astronomia, astrofizyka, hiszpański, indianie, strefa rokendrola wolna od angola
Pokaż cały wpis »
14 kwietnia 2009
12:04 // Chapter IV: The Incredible Hugh
Hugh Laurie to od niedawna jeden z moich ulubionych aktorów/komików. Nie będę rozpisywać się tu na temat jego biografii, filmografii, bo każdy może to sobie sam przeczytać: Hugh Laurie
Generalnie napisałam tego posta tylko po to, aby zaprezentować dwa filmiki, które powaliły mnie na kolana.
Pierwszy: tytułem się nie sugerujcie, jakieś pierdoły o porównaniu akcentu brytyjskiego i amerykańskiego, ale tak na serio chodzi raczej o zestawienie dwóch slangów.
Wkurzająca reporterka i zdezorientowany Hugh:
Drugi: czyli jak powstawał "Hamlet" - Will Shakespeare (jestem stafordianką, dla mnie Will jest Willem...) oraz jego korektor... Z polskimi napisami.
Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to edytuję.
Enjoy.
Generalnie napisałam tego posta tylko po to, aby zaprezentować dwa filmiki, które powaliły mnie na kolana.
Pierwszy: tytułem się nie sugerujcie, jakieś pierdoły o porównaniu akcentu brytyjskiego i amerykańskiego, ale tak na serio chodzi raczej o zestawienie dwóch slangów.
Wkurzająca reporterka i zdezorientowany Hugh:
Drugi: czyli jak powstawał "Hamlet" - Will Shakespeare (jestem stafordianką, dla mnie Will jest Willem...) oraz jego korektor... Z polskimi napisami.
Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to edytuję.
Enjoy.
komentarzy [2] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
5 kwietnia 2009
14:36 // Chapter III. The worst of the worst, czyli mordy zakazane.
Zobacz więcej zdjęć [12] »
Generalnie wpis nie będzie miał większego sensu, to tylko próba polepszenia sobie humoru i dodania pewności siebie przez pewną życiową frustratkę, czyli mnie.
Zaczynajmy więc. The worst of the worst, czyli to czego nie lubię najbardziej. ("Lubię" to bardzo łagodne określenie). Żadnej gradacji znienawidzenia nie będzie, tylko to, co mi się akurat przypomni.
1. Tokio Hotel - ich nie trawię chyba najbardziej, skoro od razu mi się przypomnieli. Generalnie kiedy na nich patrzę, zaczynam wierzyć w ewolucję. Nawet piosenkę mam na ich temat! Sy-yf... i zgnilizna! (z pięknych czasów, kiedy punk był punkiem, a zespobły pokroju TH i JB nie grały 'rocka')
2. Zacuś Efron - do za.bania jeden krok...
3. Vanessa Hudgens - nie wiem, czy dobrze napisałam jej imię/nazwisko, ale mało mnie to obchodzi. Równie cukierkowa jak jej kolega w/w
4. Demi ummm... Lovato? - jej nazwiska też nie potrafię napisać, ale nie sądzę, żeby mi to w życiu było potrzebne. Niby to śpiewa, niby to 'aktorzy' ale tak naprawdę nie potrafi ani jednego, ani drugiego.
5. Doda - królowa jest tylko jedna. Skoro jest królową... to kiedyś była królewną... czyli na zatrute jabłka zapewne jest podatna?
6. Rihanna - czy jak jej tam.
7. Gosia Andrzejewicz - naprawdę. Naprawdę, chciałam coś napisać. Uzasadnić. No ale... po prostu słów mi zabrakło.
8. Jonas Brothers - czy któs może mi wytłumaczyć, dlaczego na ich widok przypomina mi się piosenka Ona jest pedałem?
9. Rodzina Zastępcza - no, no, no, no, no, no, no! (można zaśpiewać! Potem leci oh, mamma mia, mamma mia, mamma mia, let me go, Beelzebub has a devil put aside for me, for me, for me!)
10. stadko odtwórców głównych ról w filmach o Harrym Potterze - a już najbardziej najbardziej ta panna z rogalem od ucha do ucha pośrodku.
11. Mroczki&Cichopki c.o. - są wszędzie tam, gdzie być ich nie powinno (vide tvp2 w najlepszym czasie antenowym)
Miała być "top ten" ale coś nie wyszło. No tak. Ja po prostu liczyć nie potrafię.
Edit 7kwietnia: zdjęcia są!
Dziękuję wszystkim właścicielkom RhO$HoFfYh $ł!tA$|\|yH BlOgA$kooFf za uploadowanie tych fot. Dzięki wam moje życie staje się prostsze!
Generalnie wpis nie będzie miał większego sensu, to tylko próba polepszenia sobie humoru i dodania pewności siebie przez pewną życiową frustratkę, czyli mnie.
Zaczynajmy więc. The worst of the worst, czyli to czego nie lubię najbardziej. ("Lubię" to bardzo łagodne określenie). Żadnej gradacji znienawidzenia nie będzie, tylko to, co mi się akurat przypomni.
1. Tokio Hotel - ich nie trawię chyba najbardziej, skoro od razu mi się przypomnieli. Generalnie kiedy na nich patrzę, zaczynam wierzyć w ewolucję. Nawet piosenkę mam na ich temat! Sy-yf... i zgnilizna! (z pięknych czasów, kiedy punk był punkiem, a zespobły pokroju TH i JB nie grały 'rocka')
2. Zacuś Efron - do za.bania jeden krok...
3. Vanessa Hudgens - nie wiem, czy dobrze napisałam jej imię/nazwisko, ale mało mnie to obchodzi. Równie cukierkowa jak jej kolega w/w
4. Demi ummm... Lovato? - jej nazwiska też nie potrafię napisać, ale nie sądzę, żeby mi to w życiu było potrzebne. Niby to śpiewa, niby to 'aktorzy' ale tak naprawdę nie potrafi ani jednego, ani drugiego.
5. Doda - królowa jest tylko jedna. Skoro jest królową... to kiedyś była królewną... czyli na zatrute jabłka zapewne jest podatna?
6. Rihanna - czy jak jej tam.
7. Gosia Andrzejewicz - naprawdę. Naprawdę, chciałam coś napisać. Uzasadnić. No ale... po prostu słów mi zabrakło.
8. Jonas Brothers - czy któs może mi wytłumaczyć, dlaczego na ich widok przypomina mi się piosenka Ona jest pedałem?
9. Rodzina Zastępcza - no, no, no, no, no, no, no! (można zaśpiewać! Potem leci oh, mamma mia, mamma mia, mamma mia, let me go, Beelzebub has a devil put aside for me, for me, for me!)
10. stadko odtwórców głównych ról w filmach o Harrym Potterze - a już najbardziej najbardziej ta panna z rogalem od ucha do ucha pośrodku.
11. Mroczki&Cichopki c.o. - są wszędzie tam, gdzie być ich nie powinno (vide tvp2 w najlepszym czasie antenowym)
Miała być "top ten" ale coś nie wyszło. No tak. Ja po prostu liczyć nie potrafię.
Edit 7kwietnia: zdjęcia są!
Dziękuję wszystkim właścicielkom RhO$HoFfYh $ł!tA$|\|yH BlOgA$kooFf za uploadowanie tych fot. Dzięki wam moje życie staje się prostsze!
komentarzy [8] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
26 marca 2009
18:46 // Chapter II. The question is: "who cares?"
Przyszłam dzisiaj ze szkoły... w nie najlepszym humorze. I, jak to mam w zwyczaju, kiedy chcę poprawić sobie humor, wybierałam na chybił-trafił filmy na YT. I znalazłam. Film mojego dzieciństwa.
It's time to play the music
It's time to light the lights
It's time to meet the Muppets on the Muppet Show tonight!
Starość nie radość. Tak jak w dzieciństwie myślałam, że jestem podobna do świnki Piggy Kermita, uroczej żaby nominowanej do Oscara za swoją piosenkę The Rainbow Connection (noo doobra, generalnie to panowie Kenny Ascher i Paul Williams byli nominowani...), wyśmienitego konferansjera, geniusza w swoim rodzaju, tak teraz raczej jestem podobna do Statlera i Waldorfa. O, rany. Czas się przewartościować.
Od jutra zostanę Kermitem.
Oto piosenka The Rainbow Connection
(i teraz wszystkie fanki piszczą)
Oraz coś, co przypomniało mi o moich ulubionych Muppetach
Muppety
Do następnego^^
It's time to play the music
It's time to light the lights
It's time to meet the Muppets on the Muppet Show tonight!
Starość nie radość. Tak jak w dzieciństwie myślałam, że jestem podobna do świnki Piggy Kermita, uroczej żaby nominowanej do Oscara za swoją piosenkę The Rainbow Connection (noo doobra, generalnie to panowie Kenny Ascher i Paul Williams byli nominowani...), wyśmienitego konferansjera, geniusza w swoim rodzaju, tak teraz raczej jestem podobna do Statlera i Waldorfa. O, rany. Czas się przewartościować.
Od jutra zostanę Kermitem.
Oto piosenka The Rainbow Connection
(i teraz wszystkie fanki piszczą)
Oraz coś, co przypomniało mi o moich ulubionych Muppetach
Muppety
Do następnego^^
komentarzy [1] dodaj komentarz »
Pokaż cały wpis »
10 marca 2009
15:47 // Chapter I. Dzień dobry.
Nie jestem wybitną kinomanką ani wykwalifikowanym krytykiem filmowym. Mam własne zdanie i uznają zdanie innych. Nie lubię się kłócić, rzadko używam Caps-Locka do wyrażania siebie, wolę potyczki słowne bez wykrzykników, za to z dużą dawką ironii, sarkazmu i zwrotów po łacinie. Nie podwórkowej, rzecz jasna. Nie nadużywam emotikonek, ale jeden uśmiech nikomu nie zaszkodzi, zatem :)
Na chwilę obecną uczę się w II klasie liceum, w październiku skończą 18 lat. Lubię pisać opowiadania, powieści i wyrażać siebie na papierze. Nie podnoszę głosu, jednak kiedy ktoś mi mocno gra na nerwach, potrafię powiedzieć coś... bardzo niemiłego bez krzyku. Potrafię kogoś zbluzgać, a on nawet nie będzie wiedział kiedy :)
Jedyne, co mi wybitnie działa na nerwy, to róż i pokemoniaste pismo. Jeśli zobaczę gdzieś któreś z wyżej wymienionych, biję bez ostrzeżenia.
Piszcie, jeśli chcecie.
Na chwilę obecną uczę się w II klasie liceum, w październiku skończą 18 lat. Lubię pisać opowiadania, powieści i wyrażać siebie na papierze. Nie podnoszę głosu, jednak kiedy ktoś mi mocno gra na nerwach, potrafię powiedzieć coś... bardzo niemiłego bez krzyku. Potrafię kogoś zbluzgać, a on nawet nie będzie wiedział kiedy :)
Jedyne, co mi wybitnie działa na nerwy, to róż i pokemoniaste pismo. Jeśli zobaczę gdzieś któreś z wyżej wymienionych, biję bez ostrzeżenia.
Piszcie, jeśli chcecie.
komentarzy [2] dodaj komentarz »






