Troja

Film Wolfganga Petersena powstał na podstawie "Iliady" Homera, co wyraźnie zaznaczone jest w napisach końcowych. Poemat stanowił silną inspirację dla twórców filmu. Dobrze, że jest to podkreślone, ponieważ w wielu miejscach występują spore rozbieżności pomiędzy poematem homerowskim, a tym co oglądamy na ekranie. Oczywiście nie zmieniony pozostaje główny wątek - przyczyna bezpośrednia wybuchu wojny trojańskiej, którą jest porwanie królowej Sparty - Heleny, żony Menelaosa.

I tak naprawdę nie warto chyba zastanawiać się nad ewentualnymi podtekstami politycznymi, w odniesieniu do aktualnych wydarzeń na świecie, w tym i wojny irackiej, o czym w jednej ze swych wypowiedzi wspominał sam reżyser filmu.

"Troja" jest kolejną hollywoodzką superprodukcją, która powstała, w pewnym sensie, jako naturalna kolej rzeczy po trylogii "Władca Pierścieni" czy "Gladiatorze". Jednakże moim zdaniem jako jeden z największych przebojów kinowych film ten nieco rozczarowuje. O ile "Gladiator" czy też "Władca Pierścieni" budziły momentami zachwyt, o tyle właśnie oglądając "Troję" można się czuć zawiedzionym. Mamy wrażenie, iż takie oblężenie już gdzieś widzieliśmy, pozostałe sceny batalistyczne też. Ponadto, jeżeli już jesteśmy przy "batalistyce", to zdecydowanie lepsze walki są w "Gladiatorze", o trylogii Jacksona nie wspominając.

Film PetersenaWilliam Petersen, moim zdaniem, jest za długi, a sposób narracji nie pozwala widzowi zapomnieć, iż spędził w kinie ponad 160 minut. Jednak czy będą to minuty stracone, to już każdy musi ocenić sam po obejrzeniu "Troi".

Petersen skompletował bardzo dobrą ekipę aktorską, jednakże mankamenty scenariusza spowodowały, iż nie każdy z aktorów mógł się w tym filmie wykazać. Przykładem może tu być rola Orlando Blooma, który grając Parysa, naprawdę nie miał zbyt wielu możliwości do zaprezentowania swojego niewątpliwego aktorskiego talentu. Jest nawet taki moment, gdy w dłuższych sekwencjach Parys nie pokazuje się na ekranie, co powoduje, że widz mimo woli zaczyna myśleć "a co właściwie stało się z Parysem". Natomiast na wysokości zadania, w moim przekonaniu, stanął Brad Pitt jako Achilles oraz Peter O`Toole jako Priam, a szczególnie Eric Bana w roli Hektora. Rola ta zresztą jest jednym z jaśniejszych punktów filmu. Hektor w wykonaniu Bany jest jednocześnie heroicznym, prawie monumentalnym bohaterem i obrońcą ojczyzny, a zarazem bardzo ludzki w umiłowaniu brata, żony, dziecka i rodziny w ogóle. Także Brad Pitt potrafił stworzyć interesujący portret psychologiczny swego bohatera. Achilles w jego wykonaniu momentami sprawia wrażenie opętanego żądzą walki i zabijania szaleńca, a w gruncie rzeczy jest człowiekiem przytłoczonym przez swoje przeznaczenie, którym jest właśnie walka i nieuchronność bycia sławnym, niepokonanym wojownikiem. Człowiekiem, który potrafi też kochać.

Powyższe uwagi absolutnie nie świadczą o ty, że "Troja" PetersenaWilliam Petersen jest filmem słabym czy złym. Jest to typowa superprodukcja, która ma i plusy, i minusy. Zresztą chyba nikomu jeszcze nie udało się tego uniknąć przy takim dużym przedsięwzięciu. Chodzi tylko o to, by słabych stron było jak najmniej. I tutaj niestety Petersen przegrał ze Scottem czy Jacksonem. Film należy obejrzeć, chociażby dlatego, by mieć porównanie z innymi tego typu dziełami powstałymi w ostatnich latach. A ocena filmu Petersena pozostanie zawsze sprawą indywidualną każdego widza.
50% uznało tę recenzję za pomocną (2 głosy).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

zobacz też:

pozostałe recenzje redakcji (2)

pozostałe recenzje użytkowników (9):

komentarze

dodaj komentarz
    WTF:false,ads:true