Wsi spokojna, wsi wesoła

"Poczułem się w obowiązku donieść ci o moich przemyśleniach, otóż obserwuję cię od pierwszego wejrzenia".  To nie cytat z filmu, ale kawałek piosenki Lao Che "Chłopacy". Niby nie ma to związku z "U Pana Boga za piecem", ale to pierwsze słowa, jakie przychodzą mi do głowy, kiedy myślę o filmie Jacka Bromskiego.  Bo "U Pana Boga..." widziałam już tak wiele razy, że nawet nie jestem w stanie tego zliczyć. Nieodparty czar i urok Królowego Mostu, słodko – gorzka atmosfera podlaskiej wsi, kołyszą w fotelu przez półtorej godziny.

Mamy tu młodą Rosjankę (Irina Latchina) i młodego Polaka (Jan Wieczorkowski), starego proboszcza (Krzysztof Dzierma) i  ukraińskiego  bandytę o mylącej ksywie "Gruzin" (Władimir Abramuszkin). Mamy domowej roboty kiełbasę i wędliny, miód z własnej pasieki i kury beztrosko biegające po podwórku, ale i lokalnych bandytów pobierających haracz od drobnych, przygranicznych handlarzy. Mamy dyskotekę "Panderozę" będącą z jednej strony jedynym miejscem rozrywki tamtejszej młodzieży, z drugiej bazą dla wspomnianych opryszków, prostytutek i dealerów, a obok  ciężarną córkę burmistrza szykującą się do ślubu, obowiązkowo w białej sukni i z welonem (a jakże). "U Pana Boga za piecem" jest bowiem mieszanką różnych historii i różnych oblicz polskiej prowincji. Nie sposób nie powtórzyć za Kochanowskim "Wsi spokojna, wsi wesoła", gdy widzimy Marusię (Latchina) w białej koszulinie, tańczącą rano pośród malw i słoneczników, nie sposób się nie uśmiechnąć, gdy podglądamy księdza przypominającego parafianom o odmówieniu pokuty za pomocą pagerów (czyt. pagierów) albo organistę Witka (Wieczorkowski) próbującego zaimponować dziewczynie kawałami o Puszkinie… Co prawda znajdzie się też niemrawy policjant (Andrzej Zaborski), grupka skinheadów ze słowami "Kto ty jesteś? Polak mały." na ustach, a pałkami w rękach czy "świerszczyki" z dworca w Radomiu, ale wszystko okraszone, jak na podlaską wieś przystało, hojnie i sowicie, humorem, bezpretensjonalnością, prostotą (nie mylić z prostactwem) i wszechobecnym spokojem, który udziela się chyba każdemu widzowi,  mimo że od Królowego Mostu oddziela nas gruba ściana ekranu.

Wydaje się, że fabuła filmu jest jedynie pretekstem do snucia opowieści o urokach wiejskiego życia. Jak Witek komponuje swoje Ave Maria, tak Bromski pisze własną odę na cześć powolnego, ale radosnego, choć wcale nie wolnego od trosk i kłopotów, życia w małej społeczności. Zakątka, gdzie władzę dzierży dobroduszny, ale stanowczy proboszcz, od czasu do czasu pouczający burmistrza z komisarzem.  Gdzie "kruszynę chleba podnoszą z ziemi przez uszanowanie dla darów Nieba..." nie tylko Norwidowi jest tęskno, Panie, bo za każdym razem, gdy oglądam "U Pana Boga za piecem", mam nieodparte wrażenie,  że twórcom filmu również. Trochę podkoloryzowali, trochę rozjaśnili, coś tam od siebie dodali i stworzyli taki mały raj na ziemi, z którego nie chce się uciekać (chyba że na coroczny odpust w Białymstoku).

Niewątpliwym atutem obrazu są dialogi i monologi, w szczególności rozmowy proboszcza  z Przenajświętszą Panienką - takie drobne, ale celne obserwacje otaczającej rzeczywistości. Do kąśliwości i pesymizmu Allena z pewnością trochę brakuje, ale kto nie uśmiechną się słysząc, że "tyle lat z rusyfikacją walczyliśmy, a ty chcesz się z ruską żenić"?

W "U Pana Boga za piecem" jest dokładnie tak jak być powinno – ciepło, przytulnie i bezpiecznie. Jak dorzucimy lingwistyczne perełki i swojskie krajobrazy powstanie film uniwersalny i ponadczasowy,  do którego klimatem i tempem akcji będzie później nawiązywał chociażby Andrzej Jakimowski w "Zmruż oczy" i "Sztuczkach". Miłośnikom gatunku i kompletnym nowicjuszom - zdecydowanie polecam.
89% uznało tę recenzję za pomocną (46 głosów).
Czy uznajesz tę recenzję za pomocną?

komentarze

dodaj komentarz
  • super recenzja polecam . i Radom nie jest taki zły mieszkam tu od 14 lat i jest ok. i nie sprzedają playboya na dworcu.

  • Królowy Most to prowincja!

  • Tak gwoli ścisłości, to myślę, że Królowy Most to miasteczko a nie wieś, skoro mają burmistrza a nie sołtysa. Poza tym recenzja oddaje istotę sprawy, pozdrawiam i polecam wszystkim ten sympatyczny film.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
WTF:false,ads:true