PP uderza

Brak swastyk, czarni i kobiety w mundurach SS (oby to zostało tylko na multi jak piszą... ale pewnie po stronie "dobra" będą, aby pokazać różnorodność)....
Poprawność polityczna rozwala tę grę pod względem historycznym.
I niech mi nikt nie truje "że to tylko gra" równie dobrze można by dać Jetpack'i, dinozaury i broń laserową, skoro nie trzeba się sztywno trzymać realiów...
Nie dość, że mnie trochę zirytowali tym (że znowu Normandia) to teraz będą robić poprawnego shita ? "Gdzie świeci tęcza i jest równość, a prawica zawsze jest zła".
Do CoD WWII, podchodziłem optymistycznie, w przeciwieństwie do CoD IW (głównie przez klimat narzucany od 5 lat), a teraz moje notowania spadają na łeb na szyje !
Na innym forum pisałem "mam nadzieje, że dorówna CoD WaW" teraz wątpię czy dorówna "CoD Ghosts"....
Rozgrywka może i będzie niezła, ale ja zacząłem się interesować historią II wojny światowej właśnie dzięki Call of Duty. I jestem pewien, że nie jestem jedyny !
Tak było też z CoD BO, zacząłem się interesować zimną wojną. Jak wszędzie się będzie tak zakłamywać... to nie będę się dziwił, jak ludzie nie będą widzieli, który kraj to byli naziści z Hitlerem na czele.

19
  • Czarne naziole i kobiety podobnież mają występować tylko w multiku, więc ja się nie spinam. A co do braku swastyk to mam nadzieję, że w SP będą.

  • Grałem. Przeszedłem kampanię.

  • Od samego początku gdy się dowiedziałem o projekcie WWII, nie szczędziłem krytyki. Każdego kto poruszył ten temat pouczałem, że "co roku jest o tym mowa, co roku miało wyjść WaWII czy MW4, a pamiętacie głośną akcję Call of Duty Iron Wolf...., będzie pewnie AW2 albo inne futureshit...". Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu jednak stał się cud ! okazało się, że jednak to prawda !
    I wtedy nie kryłem radości, wszędzie pisałem o WWII ! Twórcy zapowiadali powrót do korzeni gatunku, czyli druga wojna światowa, nowe spojrzenie, wszechobecny realizm itd. Byłem bardzo zadowolony z tego powodu....

    Jednak mój sen zaczął się kończyć... Wyszedł trailer, który potwierdził moje najgorsze obawy... Normandia.
    Najbardziej powielany scenariusz przez filmy, gry itd. Milecie mało w Medal of Honor, CoD 2 czy może CoD 2 BRO ? Teraz macie to wszystko naraz !

    Potem przyszedł kolejny zgrzyt... Multi...
    Oderwany od realiów !
    (Już pal licho te kolimatory o których często mówiono, o dziwo to istniało, ale nie było używane w armii tylko w myślistwie. Jednak jak już się czepiać to wersja jaką mamy w grze przypada na 1945....)
    Zacytuje powtarzaną frazę, "czarni i kobiety w SS". Klimatycznie ? Bardzo !
    "Co z tego multi ? ; Przecież to tylko multi, nie musi się trzymać realiów. ; Tam liczy się tylko zabawa!".
    To czemu nie dać plecaków rakietowych, laserów i walk na księżycu.... Przecież to tylko multi... a jeśli myślicie, że tak nie jest, to poczytajcie sobie o testowych nazistowskich plecakach rakietowych itd. Przecież to było, co, już za wiele ? Przecież "Przecież to tylko multi, nie musi się trzymać realiów"....
    Jakimś cudem twórcy mówiąc o tym, że mają "odwagę" w rzeczywistości wykazali się tchórzostwem. Co po autentycznych mapach jak wszystko wokół jest nieautentyczne, równie dobrze nowego Wolfenstein'a można nazwać grą historyczną.
    Wobec multi moje obawy zmalały niebotycznie. Coś co miałem się zagrywać... ale co mi po tym, jak nie ma żadnego klimatu.
    ...

    Jednak i tak ja ocenią to grę głównie za kampanię.
    3 listopada, moje niechęci osiągnęły apogeum porównywalne z CoD IW. Tyle, że jak nie mogłem przełknąć IW od samego początku, tak WWII stopniowo mi zbrzydniał z każdym nową informacją na jej temat.
    Gra się włącza, i mamy ! Bardzo podobnie do WaW ! Czyżby kampania miała być dobra ? Brutalna i nie patetyczna ?
    Oczywiście... wojna trwa w europie jakiś nieokreślony czas, cierpią tylko w Londynie i Paryżu, wtedy przybywają dzielni amerykanie, podnosząc lądowanie w Normandii nie jako jedną z najważniejszych operacji, ale jako najważniejszą która dopiero ma zmienić bieg wojny ! Już na początku dostajemy przeciwieństwo WaW, patetyczność rośnie i rośnie, główny bohater wychwala pułkownika Davis'a. Ale to jeszcze można było przełknąć, nie zna wojny a stary facet nawołuje patetyczną gadką aby młodzi się cieszyli.
    Już na początku dostajemy sekwencje na statku, trochę poznajemy ludzi.
    Sekwencja bardzo dobra, od razu człowiek zauważa świetne animację. Wymiana kilku zdań, i dostajemy najbardziej powielany wątek w historii, lądowanie na plaży Omacha. D-Day.
    Patetyczność się skończyła, co było u mnie na plus, ale i tak to jeszcze nie było to co pamiętam w WaW, choć najwyraźniej tym się wzorowano. Oba desanty choć dzieliła ich odległość dwóch oceanów, miała niezwykle podobną sekwencję, nie było tego samego kopiowanie co w słynnej scenie z CoD Ghosts. Ale jednak to odczułem.
    Pierwsza misja miała u mnie wiele bolączek, ale jako tako myślałem, że idzie ku lepszemu, do puki nie dostałem sekwencji ratowania Zussman'a... Ta akcja rozwaliła dla mnie całą misję. Znowu super-żołnierz ! Z pistoletem rozwala 20 nadchodzących Niemców...
    To rozwaliło dla mnie tą misję. Późniejsza obrona punktu tylko mnie w tym utwierdziła. Miała być innowacyjność, mieliśmy powtórkę ze wszystkich lodowań na w.w plaży. A gdy się dowiedziałem, że Zussman przeżył, fajnie, ale oczywiście musieli dać jakiegoś geniusza który go poskładał w kilka minut tak, że temu już nic nie jest... Mogli dać przerywnik filmowy, że go ratują, nerwowość...
    Ale !
    Pierwsza misja byłem na nie, ale następne dwie były świetne !
    Choć początek zaczął irytować, już szło odczuć PP. Najpierw gość mówi jak brutalni są Niemcy... a potem nagle "nie wszyscy są źli" i zaczęli ich wychwalać !
    Znowu się odwołam do WaW, na każdym kroku było widać, nienawiść bohaterów do wrogów, szczególnie w kampanii radzieckiej. Zabijano bezbronnych, a pamiętacie scenę gdzie Reznov daje nam wybór, zginą w męczarniach albo szybko ? To była ta brutalna wojna. Początek drugiej misji nie napawał optymizmem, ale się to zmieniło !
    Akcje były świetne.
    Misja Twierdza miała dla mnie tylko głupią akcje ze snajperzeniem.
    Te dwie misje sprawiły, że na nowo odżyłem. Byłem zadowolony, że mamy taką akcję. Na nowo poczułem się jak w CoD2 itd. akcja zwarta. Jazda Jeepem świetna. Wojna do jakich przygotowały nas stare CoD'y (po za jeepem).
    I wtedy wydarzyło się to.... S. O. E.
    Znowu superżołnierze. Jak już zobaczyłem ten oddział SOE, to czułem, że to tak może się skończyć.
    Znowu nieodparte ważenie, że walczy tylko kilku ludzi.
    Akcja z Jeepem, znowu fajna ale po namyśle... Po co on kieruje, jak potem przesiada się na MG42 !? Może niech od razu, tam siądzie, nie będzie problemu z przesiadaniem się....
    A to jak rozwalano pociąg było już przesadą... Jakby się tak samolot rozbił "latająca forteca" to jak najbardziej, jeszcze bym uwierzył....
    Następne pojawienie się kolejnej bohaterki... dość słabo, szczególnie w oczy rzucało się mi to, jak wielce bohaterowie stoją jak idioci celując do jednego psa... tak się odsłaniając, że w prawdziwym świecie, już dawno naziści by ich kropli.
    Chyba wtedy zacząłem odczuwać słabość starego systemu walki w CoD'zie.
    Francuska, zamiast się skradać, prze naprzód jak Price w MW. To byłaby świetna misja, ale co nazmyślano !
    Kolejna misja była ciekawym zabiegiem. Bardzo ciekawym. Jak agent przeszukiwaliśmy budynek, pod innym nazwiskiem. Była postać która mogła być głównym antagonistą.... Potem dostajemy typowo... broń w łapę, fajna sekwencja zabita przez lugera z tłumikiem.
    Akcja następna czyli, Paryż, spodziewałem się czegoś więcej, mianowicie, kilku misji w mieście...
    Dotychczas odbiór był sprzeczny, niby fabuła idzie na przód, ale nie ma głównego celu. Takie skakanie po mapie. Jakieś konkretne miejsce ? Przecież o sam Paryż walczono polowe jednej misji ?
    Ale od teraz było inaczej. Fabuła stała się spójna i był tylko jeden cel. Ren i most.
    Więc od tego momentu nie widzę potrzeby opisywania kazdej misji.
    W końcu mamy większą szanse poznać innych, przerywniki się na nich skupiają, ale zaczęły się skupiać tylko na kilku bohaterach. Ale CoD WWII zaczął się skupiać na konkretnej historii.
    Choć pominięto kilku bohaterów. Pan okularnik choćby.
    I choć często pojawiały się momenty bardzo "głupie", jak choćby to przechodzenie z niemieckimi cywilami oraz superpatetyczna scena w której ginie członek załogi...
    Ogólnie wejście do czołgu i za sterami samolotu, były dla mnie najgorszymi sekwencjami...
    Obrona w śniegach pod koniec grudnia, bardzo udana misja. Tak jak następna misja, obydwie bardzo klimatyczne. A sam wątek od walki na górze 493, w końcu był dobrze prowadzony.
    I wreszcie na sam koniec, TAK, sam koniec, dodano jakiś wątek z kolegą w niewoli. Już pomijając totalnie nieudaną przeminę pana sierżanta.
    Nawet jak rozmawiałem z snajper12331 to byliśmy pewni, że będzie to misja w stylu vorkuty, ucieczka z niemieckiej niewoli, to by było świetne zakończenie ! Widziałem to oczami wyobraźni, jak w brutalnej potyczce, giną praktycznie wszyscy, pamiętając słowa Rebucka z WaW "Wrócimy do domu, wszyscy". Zimny komentarz o wojnie, brutalność i poczucie bezsilności i brutalności na własnej skórze, że jeśli czegoś nie zrobimy, to będzie śmierć, bo Niemcy pozbywają się świadków.
    ......................
    Ostatnia misja, nie była dla mnie zakończeniem jakiego oczekiwałem po ludziach którzy mówili o brutalności (Jakby co nie mówię o epilogu), at takie prucie naprzód, trochę tu trochę tam... Ta misja się niczym nie wyróżniała. mogłaby być w środku.
    Epilog był takim interaktywnym przeżyciem, gdy myślałem, że studio wzorując się słynną ucieczką pod Żaganiem. A mogli to zrobić ! I właśnie wtedy mogliśmy poznać tego Niemca, znienawidzić go a na końcu jego pokonanie, nie byłoby takie... słabe. Twórcy pokazali, że umieją robić takie ucieczki, przedostatnia misja AW.
    W sumie, wszystko zakończyło się Happy endem, główny bohater wrócił do domu, wszystko cacy ! Żegna się z kumplami jakby skończyli studia.
    Zakończenie przytłaczało patetycznością....
    Fabuła jest patetyczna, przewidywalna i prosta. Po raz kolejny wysłużona Normandia, na którą już narzekano przy Medal of honor kilkanaście lat temu. niby powrót, a mamy jeden wątek, który jest domena nowych CoD'ów a nie starych.

    Co do bohaterów. Któryś się wyróżniał ?
    Tak. Sierżant Pierson... czyli Sierżant Moods 2.0v.
    Głos i wygląd ten sam, ale Moods traktował ludzi przyjaźnie, był raczej typem twardziela a nijeżeli psychola.
    Jego "przemiana" słabiutka. Zachowuje się tak... "ale ma powody". Usprawiedliwiony ze wszystkiego!
    Miałem pochwalić już twórców za tak odważne pokazanie skrzywienia przez wojna... miałem...
    Spodziewałem się, że może być tak jak z plutonem... było inaczej.
    O naszych ludziach, po za Zussmanem, szybko zapomniano.
    Przypomniano sobie o okularniku bo miał aparat, myślę, że tylko po to go dano do tej gry.
    Niektórym postacią dają przeszłość itd. ale po co ?
    Po co pani "twardej Francuzce" przeszłość jak pojawia się na moment ! Tak na siłę dostajemy akcje z tym Hanrichem, że aż płacz... Czemu nie mogli zrobić kampanii Francuskiej ? Byłoby to bardziej przekonywujące.
    Wielka twarz CoD:WWII, a okazała się tylko akcją marketingową, aby promować film dzięki PP. I dobrze wiem, że były kobiety w ruchu oporu. Więc nie piszcie mi o tym. W sumie, to nie wiem czy było ona przez całą jedną misję...
    To tak jakby reklamować film Brucem Willisem, a ten wystąpił tylko na 4 min.
    To samo z SOE. Tak promowani, a już nie pamiętam ich imion. Na siłę wątek Brytyjski ? Po za USA ktoś jednak walczył we Francji ?
    Nazistowscy generałowie... To już śmiech na sali.
    Oczywiście.
    Każdy to socjopata, szkoda, że Heinrich nie powiedział jeszcze jak to na śniadanie odgryza szczeniaczkowi główkę a potem bierze relaksującą kąpiel w krwi popijać sok ze łzami dziewic ze świętego graala.
    A główny bohater ? Ronald "Red" Daniels ?
    Mało, że ma przydomek którego i tak nie używa, to jeszcze jest najwyraźniej CoD'ową wersją Blazkowicz'a. Po za tym, to najprawdopodobniej pradziadek Jamesa Ramireza z MW2, bo jak się okazuje, bez przerwy wszędzie pada hasło "Daniels" !
    "Daniels, zniszcz to ! Daniels, mam coś dla ciebie ! Nawet pani z ruchu oporu "Wszystko w waszych rękach, Daniels" !!!! Brakowało tylko "Daniels, wygraj wojnę ; Teraz Daniels, zastrzel Hitlera ; Daniels, wesołych świąt !".
    Najgorsze było odwołanie do jego domu itd. Praktycznie w ogóle to mnie nie zainteresowało. Wątek z bratem, śmierdział wrogiem u bram (jak ktoś nie wie to sekwencja gdzie dziadek uczy go polować)....
    Postać która mnie nie przekonała, zero jakiś przemyśleń.

    Twórcy zarzekali się, że pokażą brutalność i nie boją się PP, pokazali coś innego.
    Dalego szukać ? Choćby postać perfekcyjnego czarnego Majora Howard'a, twórcy w rzeczywistości pokazali coś poprawnego. Oczywiście, skuszony rasista przeprasza, wspaniałomyślny Howard wybacza...
    Krytyka Niemców, a potem jakby nigdy nic, "nie wszyscy są źli" i ile im zawdzięczamy... Gdzie ta brutalność i oddanie realiów ? Wątpię aby którykolwiek Amerykanin stacjonujący w Afganistanie, pochwaliłby talibów... Więc czemu wtedy miałoby być inaczej ?

    Broń ? Serio ? PPsh41 w Normandii, może jakby była raz na misje, znalazłaby się podczas całej gry góra 10 razy ? Ale co chwilę ? Kar98k zawsze ładowany 5 nabojami ? Przecież już w CoD2, tak nie było, nie pamiętam czy w CoD1 też.... Jakby sklejano na szybko całą grę. Już nawet nie chce mi się opowiadać o tym, jak to zrobili wersje czołgu oglądając zdjęcia zapewne w lustrze.... Wystrzały, też jakieś takie biedne. Można było dać więcej broni. Na pewno jakieś francuskie karabiny byłby bardziej trafione niż jak PPsh. Nie wiem czemu odeszli od MG42 i Browlinga od noszenia go w rękach, przecież byli ludzie którzy tak walczyli a skoro dano PPsh to to już było pewniejsze....
    I pewnie jest więcej tych "realiów" skoro to zauważyłem, bez żadnego szukania.

    Mam nieodparte wrażenie, że taka krótka gra... to nic innego jak robienie na szybko.
    Powiecie mieli 3 lata...
    Ha !
    Coś mi mówi, że jednak miałem racje, i planowano AW2. Ale tak a nie inaczej potraktowano IW, twórcy na szybko zaczęli sklejać właśnie to. Nie ma jednego wątku, a historie lecą po kolei. Najpierw to potem tamto...
    Po za tym, tylko 11 misji ? To najkrótsza kampania w CoD !
    Ale po AW, wciąż wysoki poziom cutscenek.

    Gra nie jest zła grą. Ale ludzie oczekują naprawdę czegoś więcej. A po tym jak CoD traktował fanów, teraz zbiera chwasty zamiast plonu.
    Powrót do korzeni jest tylko powierzchowny. System apteczek, który jest bardzo prosty... a i jakimś magicznym sposobem Zussman ściąga je sobie z powietrza. Nawet sposób wyświetlania nazw misji przypomina CoD1... ale co po tym, jak podstawa czyli trzy historie, nie było.
    Wciąż ten sam prehistoryczny silnik i mechanika.
    Jeszcze potrwa zanim ludzie odzyskają szacunek do CoD'a.
    Możecie zauważyć, że skupiam się na negatywach, ale to u mnie norma gdy rozpisuje coś długiego. Rzadko się zdarza, bym pisał pozytywnie cały czas w takich wywodach.

    Dobrze, że twórcy nie wydali AW2, bo CoD by zdechł. Ale idzie odczuć, że CoD WWII był robiony w pośpiechu. 3 lata i nie zrobiono lepszej mechaniki ? Teraz to idzie odczuć, bo w poprzednich częściach, niedociągnięcia silnika tuszowano technologią i nowymi dodatkami.

    6,7/10
    Zabrakło wielu rzeczy.
    Miał być World at War 2... mamy coś przeciwnego.

  • Popieram. Ale ja dostałem raka, którego do chwili obecnej nie mogę rozchodzić, z powodu wątku ratowania przez Amerykanów niemieckich cywilów na terytorium Niemiec, przed wojskiem niemieckim (bitwa w Aachen i podziemia hotelu). Przecież to się kompletnie logiki nie trzyma! Mamy uwierzyć, że niemieccy cywile bali się własnych żołnierzy?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: