i do tego na pewno za długi. ale jak ktoś lubi taką konwencję to już nie wnikam
Uwielbiam Leo DiCaprio ale w tym filmie Daniel Day-Lewis po prostu go zmasakrował.
Motyw zemsty za śmierć bliskiej osoby, romans z intrygującą nieznajomą, miłosny trójkąt i zdrada z nim związana. Ksenofobiczno-rasistowska "zła strona" przeciwko liberalno-rewolucjonistycznej stronie dobrej. Ciekawy i dość ekstrawagancki czarny charakter. Spór dwóch bohaterów, którzy w gruncie rzeczy są do ...
Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę.
Daniel Day-Lewis z "Gangów Nowego Jorku" byłby dla mnie idealnym (dodać jedynie siwe włosy) Leo Bonhartem z Sagi o Wiedźminie.