Turner jako Jean Grey to jest jakiś niesmaczny żart. Nie dość, że drewno to jeszcze ta jej odpychająca uroda, która totalnie nie pasuje do tej postaci. Zatrudnienie jej do tej roli to tak jakby do kanapki z cieplutkiej, świeżej bułeczki, z serkiem, szyneczką, pomidorkiem i szczypiorkiem dodać kminku.
Żeby nie spojlerować napiszę ogólnikami: - wieje nudą, jakaś lepsza akcja to jakieś ostatnie 20 minut seansu - samej Jeane jest jak się można domyślać sporo i niestety nie jest to atut filmu - brakuje dobrej sekwencji z Quicksilverem, tak został potraktowany scenariuszowo, że mogłoby go w ogóle nie ...
A jest nim Michael Fassbender
Uwaga Spoiler! Ten temat może zawierać treści zdradzające fabułę.