Animację uważam za najdziwniejszą ze sztuk - wywiad z Mamoru Oshii, reżyserem filmu "Avalon"

  • -
  • autor: Marcin Kamiński
  • Wywiad
FilmWeb: Światową popularność zyskał Pan jako twórca anime. Pański "Ghost in the Shell", czy "Tenshi no Tamago" to filmy znane na całym świecie, a w pewnych kręgach uznawane również za kultowe. Dlaczego realizując "Avalon" zdecydował się Pan powrócić do filmu aktorskiego?
Mamoru Oshii: (Śmiech) W Japonii też wszyscy mnie o to pytają: widzowie, krytycy, a nawet żona. Odpowiedź jest prosta. Po prostu potrzebuję odmiany, czuję, że muszę zrobić film aktorski, albo napisać powieść. Nie lubię stać w miejscu.

FilmWeb: Czy aby na pewno? Kiedyś powiedział Pan, że traktuje anime jak kochankę, z którą nie można być przez całe życie, ale do której się powraca. Czy mógłby pan rozwinąć tę myśl?
Mamoru Oshii: Jeśli potraktuje się animację jak żonę, to bardzo szybko wiedziałoby się o niej wszystko, nie miała by przed nami żadnych tajemnic. Znalibyśmy jej dobre i złe cechy. Jeśli się natomiast z czymś rzadziej spotykamy, np. z kochanką, to wówczas więcej jest w naszym obcowaniu fascynacji, zaangażowania. Nie dostrzegamy również jej złych stron, dzięki czemu cały czas chcemy z nią przebywać.
Animacja filmowa, anime to dziwny gatunek. Przede wszystkim dlatego, że nie wiadomo, czego nie wiadomo. (Śmiech) Praca nad filmem animowanym polega bardziej na rysowaniu niż na myśleniu. Sam robię różne rzeczy, realizuje filmy animowane, aktorskie, piszę książki, ale animację uważam za najdziwniejszą ze sztuk.

FilmWeb: Wielokrotnie już mówił Pan, że "Avalon" zdecydował się nakręcić w Polsce, ze względu na unikalną architekturę Wrocławia i plenery, które odpowiadały Pana wyobrażeniu filmu. Czy jednak był to jedyny powód? Wiem bowiem, że zawsze chciał Pan nakręcić film w języku polskim. Bohaterowie "Tenshi no Tamago" mieli już porozumiewać się w naszej mowie ojczystej, ale producent nie wyraził na to zgody.
Mamoru Oshii: Tak, to prawda. Chciałem, aby bohaterowie "Tenshi no Tamago" mówili po polsku. Niestety, producenci nie wyrazili na to zgody, ale od tamtej pory myślałem cały czas aby nakręcić film, którego bohaterowie komunikowaliby się ze sobą w waszym języku.
Ja sam nie znam polskiego, podczas pobytu tutaj nauczyłem się zaledwie kilku słów, ale podoba mi się bardzo brzmienie waszego języka. W przeszłości, jak oglądałem polskie filmy zawsze dużą uwagę zwracałem na brzmienie języka polskiego. Kiedy rozpoczynałem pracę nad "Avalon" uznałem, że będzie się ono doskonale komponowało z atmosferą, jaką zamierzałem stworzyć w tym obrazie.
Język, każdy język, składa się dla mnie z dwóch elementów: ze znaczeń, jakie ze sobą niesie i z dźwięków. Zupełnie inaczej jest odbierany język uchem, a inaczej okiem. Niestety, kiedy oglądamy film zrealizowany w naszym ojczystym języku dostrzegamy jednie znaczenia, a nie zwracamy uwagi na dźwięki. Dlatego też, nie chciałem nakręcić "Avalon" po japońsku. Nie udałoby mi się wtedy stworzyć dokładnie takiego świata jaki chciałbym, aby zobaczył widz. W Japonii film pokazywany jest więc z napisami. Widzowie mogą wtedy, nie tracąc nic z fabuły, usłyszeć wspaniałe dźwięki waszej mowy. Ten zabieg delikatnie utrudnia odbiór filmu, ale nie chciałem aby "Avalon" był przedsięwzięciem czysto rozrywkowym. Realizując ten obraz pragnąłem podzielić się z odbiorcami pewnymi przemyśleniami i jeżeli w czasie projekcji będą oni bardziej skoncentrowani na filmie niż zwykle to tylko im to pomoże.
Sam bardzo lubię oglądać filmy zagraniczne z napisami, a nie z dubbingiem. Jest bardzo dużo filmów, które pamiętam do dziś właśnie dzięki temu, że miały napisy. Wydaje mi się, że człowiek łatwiej i lepiej zapamiętuje kwestie, które musi przeczytać, a nie te które usłyszy.
Polska jest jedynym krajem, w którym "Avalon" pokazywany jest bez napisów. Obawiam się, że w związku z tym polscy widzowie najwięcej stracą.

FilmWeb: Wspomniał Pan, że oglądał polskie filmy. Jakie filmy i jakich twórców wywarły na Panu największe wrażenie?
Mamoru Oshii: Kawalerowicz, Munk, Wajda, Żuławski - ich twórczość cenię sobie wysoko. Najbardziej podobają mi się filmy 'niezwyczajne'. Dlatego też nad dzieła Wajdy, który w tym momencie jest chyba najbardziej cenionym polskim reżyserem na świecie, przekładam obrazy Kawalerowicza, Munka i Żuławskiego.

FilmWeb: "Avalon" już teraz uważany jest film, który podzielił wielbicieli Pana twórczości. Albo się go kocha, albo nienawidzi. Nie można obok niego przejść obojętnie. Czy w Japonii film wzbudził podobne emocje?
Mamoru Oshii: Tak, u mnie w kraju opinie również były bardzo skrajne. Części widzów film spodobał się bardzo, natomiast innym wcale. Podejrzewam, że dlatego, iż go po prostu nie zrozumieli.

FilmWeb: A może widzowie nie zaakceptowali tego, że realizując "Avalon" nakręcił go Pan według zasad rzadzących anime?
Mamoru Oshii: Ale taki właśnie był mój cel. Z takim zamiarem przystępowałem do prac nad nim. Chciałem zrobić film aktorski, który jednak byłby maksymalnie zbliżony do obrazu animowanego. Dlatego też tak dużo czasu i pieniędzy poświęciliśmy na postprodukcję. Wspólczesna technologia umożliwiła mi realizację tego pomysłu.

FilmWeb: Musimy już kończyć, zatem ostatnie pytanie. Rozmawiając z Panem nie mogę nie zapytać się o "Ghost in the Shell 2". Kiedy będziemy mogli wreszcie zobaczyć ten film w kinach?
Mamoru Oshii: Prace na filmem cały czas trwają niestety nie mogę jeszcze na ich temat zbyt wiele mówić. Większość prac nad obrazem zostanie zakończonych najprawdopodobniej w przyszłym roku, na ekrany film trafi natomiast najwcześniej za dwa lata.
Już dziś mogę jednak zapewnić, że będzie to bardzo dziwny film.
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię