Relacja

CANNES 2012: Gorące lato

Filmweb / autor: /
https://www.filmweb.pl/article/CANNES+2012%3A+Gor%C4%85ce+lato-85654
Obietnica erotycznego napięcia pomiędzy Nicole Kidman i Zakiem Efronem podwyższy temperaturę publiczności oczekującej na film. Na szczęście "The Paperboy" oferuje więcej niż przeciętny letni produkt filmowy.

Na Riwierze wreszcie zapanowała plażowa temperatura, a na sali kinowej zrobiło się upalnie dzięki obrazowi Lee Danielsa. Cała historia "The Paperboya" rozgrywa się w retrospekcji: opowieść snuje Anita (Macy Gray), która przez lata była służącą w domu Jansenów.  Kobieta przenosi nas do lata 1969 roku na Florydę, gdzie podziały rasowe trzymały się mocno. Tytułowy chłopiec roznoszący gazety to młodszy z dwóch braci Jansenów, Jack (Zac Efron). Chłopak został wyrzucony z college'u za drobny wybryk i wrócił do domu ojca. Jego starszy brat Ward (Matthew McConaughey), reporter, również powraca do rodzinnego miasteczka, by zbadać sprawę Hillary'ego (John Cusack) skazanego na karę śmierci za morderstwo policjanta. Wiele wskazuje na to, że więzień jest niewinny, choć w niczym nie przypomina on typowej filmowej ofiary systemu sprawiedliwości: od początku wydaje się odrażający. Pozory nie zmniejszają jednak determinacji Warda i jego współpracownika Yardleya (David Oyelowo), aby dociec prawdy. Pomaga im w tym nie tylko Jack, ale również narzeczona Hillary'ego, Charlotte (Nicole Kidman).

"Paperboy" to przede wszystkim znakomita obsada. John Cusack jako odrażający typ skazany na krzesło elektryczne wreszcie znalazł się w pasującej do siebie roli. Zaskoczeniem jest Zac Efron, który wybija się tu ponad poziom Disneya i ckliwych komedii romantycznych. Daniels wykorzystuje do oporu jego chłopięcy urok, oddając w ręce, a raczej na klatę aktora zadanie, które do tej pory zwykle spoczywało na McConaugheyu: zdejmowanie koszulki niezależnie od tego, czy fabuła tego wymaga, czy nie. Ale film i tak należy do Nicole Kidman. Jako zbyt mocno wymalowana lalunia wkraczająca w wiek pani Robinson wychodzi daleko poza bezpieczne terytorium pięknej gwiazdy. Jej postać jest śmieszna, żałosna i tragiczna jednocześnie. Nie jest za to klasycznym starzejącym się wampem: ona nikogo nie uwodzi, tylko z bezpośredniością wyznaje, że chce się pieprzyć. Jack zadurza się w niej bez pamięci, choć Charlotte uległa irracjonalnej seksualnej fascynacji Hillarym. Ich destrukcyjną, niemal absurdalną relację Kidman zdołała uwiarygodnić.

 

Daniels opowiada o dyskryminacji, i to nie tylko rasowej, ale przede wszystkim dba o utrzymanie atmosfery: eksponuje spocone ciała, w kolorach jak z Polaroidu filmuje przywidzenia, jakby spowodowane udarem słonecznym. Niemal fizycznie odczuwamy upał, w jakim smażą się bohaterowie. Malownicze i adekwatne tło do makabrycznych wydarzeń stanowi też domowe środowisko Hillary'ego, czyli bagna pełne aligatorów. Przerysowanie w kolorze, brak umiarkowania  i prawdopodobieństwa akcji  – to sprawia, że "The Paperboy" staje się campowe, zmierza w stronę parodii kina exploitation.  

Sceny erotyczne "The Paperboya" będą z pewnością przywoływane wielokrotnie, bo zaskakują nie tylko treścią, ale i sposobem filmowania. Aby nie psuć widzowi niespodzianek, powiem tylko, że jedna z nich odbywa się w trakcie widzenia w więzieniu pomiędzy Charlotte a Hillarym, w obecności braci Jensenów i Yardleya. Wszystko bez złamania zakazu wydanego przez strażnika: zero kontaktu fizycznego ze skazańcem.

"The Paperboy" wbrew temu, co zapowiada monolog Anity na wstępie, nie będzie klasyczną historią kryminalną. Wątek morderstwa szybko rozpłynie się w obrazie naznaczonym niemal zwierzęcą żądzą, krzywo posmarowanej samoopalaczem twarzy Kidman. Moim zdaniem Australijka, obok Marion Cotillard, zaprezentowała najlepszą rolę kobiecą na festiwalu.
Udostępnij: