Relacja

WENECJA 2015: Spotkania z mistrzami

autor: , /
https://www.filmweb.pl/article/WENECJA+2015%3A+Spotkania+z+mistrzami-113358
W środę Adam Kruk zobaczył animację "Anomalisa", której scenarzystą i współreżyserem jest jeden z najciekawszych autorów amerykańskiego kina, Charlie Kaufman ("Adaptacja", "Zakochany bez pamięci"). Łukasz Muszyński obejrzał pokazywany poza konkursem świetny dokument "De Palma".

Spowiedź mistrza
(rec. filmu "De Palma")

Spośród wielu zabawnych historii zasłyszanych w "De Palmie" najbardziej lubię chyba tę o kulisach powstania "Życia Carlita". Jak zapewne pamiętacie, grający tytułową rolę Al Pacino  nosił w filmie długi skórzany płaszcz. W trakcie zdjęć Nowy Jork zalała jednak wiosenna fala upałów, przez co stylowy przyodziewek zamienił się w łaźnię parową. Pewnego wieczoru, gdy znany z perfekcjonizmu De Palma przedłużał zdjęcia w wagonie metra, wycieńczony Pacino niespodziewanie zniknął z planu. Kiedy reżyser zapytał jednego ze współpracowników, co się stało z aktorem, w odpowiedzi usłyszał: Al złapał pociąg do domu. Czy autor "Sióstr" przejął się ucieczką swojej gwiazdy? Z pewnością nie bardziej niż wtedy, gdy musiał negocjować z Seanem Connerym jego powrót na plan "Nietykalnych" albo pilnował Orsona Wellesa, by ten uczył się na pamięć dialogów w "Spytaj swojego królika".  Już od debiutu kryzys był naturalnym środowiskiem Briana De Palmy – wytrawnego stylisty, mistrza kina gatunkowego, który zamiast Oscara doczekał się pięciu nominacji do Złotej Maliny (w tym za kultowego dzisiaj "Człowieka z blizną").

GettyImages-77257823.jpg Getty Images © Steven Henry

Brian De Palma
Dokument Jake'a Paltrowa i Noaha Baumbacha to przykład na to, jak za małe pieniądze nakręcić duży film. Para filmowców posadziła przed kamerą swojego idola i pozwoliła mu mówić. Trwająca blisko dwie godziny, ułożona chronologicznie wypowiedź wzbogacona jest o fragmenty filmów i materiały archiwalne. Niby niewiele, a jednak "De Palmę" ogląda się jednym tchem. To opowieść o pasji i męce tworzenia, karierze będącej nieustanną sinusoidą sukcesów i klęsk, wreszcie o przekleństwie starości. To historia Hollywood zawłaszczonego w latach 80. przez bezdusznych księgowych, a także wspomnienie przyjaźni łączącej piątkę niepokornych brodaczy, którzy w latach 70. odmienili oblicze Fabryki Snów: De Palmy, Spielberga, Scorsesego, Lucasa i Coppoli.

Całą recenzję Łukasza Muszyńskiego można przeczytać TUTAJ.


Chory hotel (rec. filmu "Anomalisa")

Charlie Kaufman, kultowy scenarzysta filmów Spike'a Jonesa i Michela Gondry'ego, rzadko wciela się w rolę reżysera. Pierwszy i ostatni, jak dotąd, raz zrobił to siedem lat temu w rewelacyjnej "Synekdosze Nowy Jork". Na szczęście znów przyszło nam obcować z jego przepastną i nieco chorą wyobraźnią. Tegoroczny Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Wenecji pokazał, że ma ona duże grono fanów – "Anomalisa" była tu jednym z najcieplej przyjętych tytułów. I jednocześnie jedyną animacją w konkursie głównym.


Jej główny bohater, Michael Stone, to typowy Kaufmanowski neurotyk – mało sympatyczny pan w średnim wieku, wyprawiony do Cincinnati na konferencję marketingową, gdzie czeka go odczyt. Jest autorem książki, która podobno podnosi wydajność pracy o 90%, ale także raczej ponurym mężczyzną, który nie może znieść nawet wiozącego go z lotniska taksówkarza, zachwalającego uroki miasta. Kiedy Stone wkracza w końcu do hotelu, wita go wielki napis "The Fregoli". Nazwa przybytku jest znacząca: zespół Fregoliego to zaburzenie psychiczne polegające na tym, że cierpiąca na nie osoba wszystkich wokół postrzega jako jedną i tę sama osobę. Sposób postrzegania Stone'a świetnie oddaje animacja, przy pomocy której zrealizowano film.

Michael początkowo przytłoczony zostaje zestandaryzowaną rzeczywistością wnętrz hotelowych bez osobowości i obcych tam sobie ludzi. Jednak szybko "The Fregoli" zamienia się w mikrokosmos, który wciąga bohatera i nie wypuszcza nawet podczas snu. Tam też poznaje Lisę o obliczu dziwnie odmiennym od pozostałej części ludzkości. Nazywa ją Anomalisą, bo anomalia to coś, co obojga bohaterów bardzo pociąga – jak przecież i samego Kaufmana. W oryginalnej wersji filmu głosy głównym bohaterom podkładają David Thewlis i Jennifer Jason Leigh. Warstwa foniczna jest tu zresztą bardzo ważna, bo Michaelowi nie tylko wszyscy wydają się tacy sami, ale też tak samo brzmią. Mężczyźni, kobiety czy dzieci zgodnie mówią głosem obsadzonego wcześniej w "Synekdosze Nowy Jork" Toma Noonana.

Całą recenzję Adama Kruka można przeczytać TUTAJ.