Wywiad: Nimrod Antal opowiada o "Kontrolerach"

  • Filmweb
  • autor: Ewelina Nasiadko
  • Wywiad
Filmweb: Urodziłeś się w Kalifornii, ale filmy realizujesz na Wegrzech. Dlaczego?
Nimrod Antal: Połowę swojego życia spędziłem tam, a połowę w Europie. Nigdy jednak nie planowałem zostać na Węgrzech tak długo, jak to się stało. Po ukończeniu szkoły pracowałem w Budapeszcie i byłem bardzo nieszczęśliwy. Strasznie chciałem robić filmy, ale jak na złość, przez długi czas nie miałem ku temu sposobności. Wtedy postanowiłem sobie, że nie opuszczę Węgier dopóki nie zrealizuję filmu fabularnego. Nie wiedziałem jeszcze, że ten okres czasu wydłuży się do czterech lat.


Filmweb: Reżyser Istvan Szabo sprawił, że dziś węgierska kinematografia cieszy się uznaniem na całym świecie. Wydaje się, że twój kraj pełen jest młodych, inteligentnych i tak utalentowanych twórców jak ty, czy Gyorgy Palfi. Czy twoim zdaniem węgierska kinematografia teraz przeżywa właśnie przeżywa swój największy rozkwit?
Nimrod Antal: Po upadku komunizmu węgierscy filmowcy nie mięli, podobnie jak polscy, łatwego życia. Skończyły się pieniądze, które do tej pory zapewniał budżet państwa a nie powstał żaden nowym model finansowania produkcji filmowych. Ta sytuacja zresztą niewiele się przez ostatnie lata zmieniła. Dziś w Budapeszcie jest zaledwie kilku prawdziwych producentów filmowych.
Mam nadzieję, że sukcesy młodych twórców sprawią, że na Węgrzech pojawią się również producenci-fachowcy. Obecnie wiele energii reżyserzy, którzy powinni realizować się w pracy twórczej, muszą poświęcać na sprawy prozaiczne - zbieranie budżetu, czy promocję swoich filmów. Ja miałem wielkie szczęście, gdyż "Kontrolerów" realizowałem pod okiem solidnego producenta-profesjonalisty, który sporą część tych obowiązków zdjął z moich barków. Nawet dziś, rok po premierze, jest wiele spraw związanych z filmem, którymi trzeba się zająć. Moi producenci - Tamas Hutlassa i Anna Zavroszky codziennie pracują nad tym, aby obraz pojawiał się na festiwalach oraz trafiał na ekrany kin całego świata. Nie tylko reżyserzy, ale również tacy ludzie jak Tamas i Anna budują przyszłość węgierskiej kinematografii.

Filmweb: Słyszałam, że dużą inspiracją dla "Kontrolerów" było "Solaris" Andrieja Tarkowskiego. czy to prawda?
Nimrod Antal: Uważam, że scenografia i klimat "Kontrolerów" mają w sobie coś z elementów kina science fiction. "Solaris" jest dla mnie jednym z najlepszych filmów wszech czasów. Z tego też powodu nie ośmielę się porównywać go ze swoim obrazem. Przyznaję jednak, że "Solaris" był dla mnie dużą inspiracją. "Solaris" i chyba ze sto innych tytułów. ;)

Filmweb: W jednym z wywiadów przyznałeś, że metro jest światem symbolicznym. Co przez to rozumiesz?
Nimrod Antal: Bulcsu, bohater mojego filmu, w chwili kiedy go poznajemy jest w bardzo mrocznym okresie swojego życia. Budapeszteńskie metro było więc dla niego idealnym miejscem. Nie chciałbym jednak dokładnie tłumaczyć idei, która przyświecała mi, kiedy zdecydowałem, że akcja filmu rozgrywać się będzie właśnie w metrze. Wiem dlaczego to zrobiłem i co chciałem osiągnąć, ale to widzowie muszą to odczytać. Nie chcę odbierać im tej możliwości.

Filmweb: Nie obawiałeś się, że historia, która praktycznie przez cały czas rozgrywa się pod ziemią, może znudzić widzów, albo wręcz wpędzić ich w depresję?
Nimrod Antal: To było jedno z największych wyzwań, z którymi zmierzyć się musiałem podczas realizacji "Kontrolerów". Wspólnie ze swoim operatorem Gyulą Padose, spędziłem długie godziny omawiając najdrobniejsze szczegóły filmu. Przygotowałem również 590 storyboardów by mieć pewność, że na ekranie zobaczę dokładnie to, co sobie wyobraziłem.
Wspólnie z Gyulą pracowałem także nad scenografią, której autorem jest Balazs Hujber. Po zakończeniu zdjęć montażysta Istvan Kiraly czuwał nad tym, by z nakręconego materiały wybrać najlepsze elementy i złożyć w film, który - mam nadzieję - spodoba się również polskim widzom.

Filmweb: Praca pod ziemią przez zaledwie 5 godzin dziennie to musiało być trudne zadanie...
Nimrod Antal: Nawet nie wiesz jak bardzo. Były chwile, kiedy myślałem, że tego filmu nie uda mi się ukończyć.

Filmweb: Jak dużo efektów specjalnych użyliście podczas realizacji "Kontrolerów"?
Nimrod Antal: Niezbyt dużo, a te które wykorzystaliśmy były bardzo proste.

Filmweb: Czy twoim zdaniem "Kontrolerzy" to przykład kina uniwersalnego. Czy też może jest to bardzo węgierski film, adresowany głównie do publiczności z tego kraju?
Nimrod Antal: Moim zdaniem "Kontrolerzy" to przykład filmu uniwersalnego, ale również w pewnym sensie unikalnego. Sztuka w ogóle polega na czerpaniu inspiracji z różnych miejsc i mieszaniu ich z własnymi wrażeniami, przeżyciami oraz odczuciami. Dlaczego Węgrom podobają się filmy Wima Wendersa? Ludzkie uczucia są takie same na całym świecie.

Filmweb: "Kontrolerzy" grają na emocjach widzów balansując pomiędzy komedią i dreszczowcem, codziennością i surrealizmem. Co najważniejsze, te połączenie sprzeczności nie wypada w filmie sztucznie. Czy ciężko było osiągnąć ten efekt?
Nimrod Antal: Od początku chciałem, żeby "Kontrolerzy" byli dla widza swoistą wyprawą do innego świata. Sam lubię oglądać takie filmy, które mnie zaskakują, po których nie wiem, czego się spodziewać. Dlatego podczas pracy nad "Kontrolerami" starałem się, żeby bohaterowie opowieści oraz ich emocje były jak najbardziej prawdziwe. Dzięki temu owe pomieszanie gatunków i nastrojów wypada na ekranie wiarygodnie.

Filmweb: W jednym z wywiadów powiedziałeś, że "Kontrolerzy" są czymś więcej niż filmem dla multipleksów, z drugiej jednak strony nie są przykładem kina artystycznego. Gdzie w takim razie jest właściwe miejsce dla Twoje filmu?
Nimrod Antal: Ludzie zawsze starają się dzielić rzeczy oraz zjawiska pojawiające się w ich otoczeniu. Najczęściej są to podziały skrajne - coś białe a coś czarne, coś dobre, a coś złe. Moimi ulubionymi filmami zawsze były te, które balansowały pomiędzy tymi podziałami. weźmy na przykład "Łowcę androidów". Czy jest to typowe kino sci-fi?
Film daje cudowną możliwość nie tylko zapewnienia rozrywki widzom, ale również pozostawienia im czegoś, co ja nazywam "emocjonalnym darem". W moim przekonaniu "Kontrolerzy" nie są ani komercyjnym śmieciem, ani artystyczną produkcją dla snobów.

Filmweb: "Kontrolerzy" zostali zauważeni w świecie. Zarówno film jak i ty otrzymaliście wiele prestiżowych nagród, w tym na festiwalu w Cannes. Co te sukcesy zmieniły w Twoim życiu? Czy zaowocowały ciekawymi ofertami filmowymi?
Nimrod Antal: W najśmielszych marzeniach nie przypuszczałem, że "Kontrolerzy" odniosą tak ogromny sukces. Nie będę krył, że bardzo mnie to cieszy. Na temat moich nowych projektów filmowych wolałbym jeszcze nie mówić.

Filmweb: Naukę w szkole filmowej rozpoczynałeś od klasy operatorskiej. Później jednak zdecydowałeś się na reżyserię. Dlaczego?
Nimrod Antal: Jako reżyser ma możliwość realizacji ujęć jak również kontrolowania sposobu ich realizacji. Praktycznie mogę robić to samo co operator, ale w znacznie większej skali. Ponadto mam możliwość pracy nad historią i jej bohaterami.

Filmweb: Jednak doświadczenia operatorskie na pewno bardzo przydają ci się w zawodzie reżysera?
Nimrod Antal: Oczywiście, choć chyba więcej z tego pożytku ma operator, któremu lepiej i jaśniej mogę wytłumaczyć, co chcę osiągnąć w danej scenie.

Filmweb: Może jednak podzielisz się z naszymi czytelnikami informacjami na temat swojego nowego filmu?
Nimrod Antal: Chciałbym, ale potem musiałbym cię zabić. ;)

Filmweb: Dziękuję bardzo za rozmowę.
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię