Świt żywych trupów - opinia

Gdy za pierwszym razem oglądałam ten horror bałam się. Zapomniałam jednak o nim i co w nim było (jedyne co o nim pamiętałam to , że był straszny). Oglądając go po raz drugi nie przestraszył mnie. Natomiast podobało mi się w nim szybka i dynamiczna akcja a nie zombi chodzące jak mumie. Podczas oglądania miałam wrażenie , że w filmie występuje za dużo bohaterów głównych (przez co o niektórych nic się nie dowiedziałam i miałam wrażenie jak by byli tam niepotrzebni i nic nowego nie wnosili do filmu). Tak było w przypadku aktorki Lindy Booth grającej Nicole. Uważam ją za dobrą aktorkę i mogłaby dużo więcej pokazać i wnieść do filmu gdyby było miejsca.Nicole wydała mi się bardzo ciekawa (podobna z charakteru do mnie ).Tyle wycierpiała tracąc po kolei najbliższych jedyne pocieszenie , że miała przy sobie Terry 'ego. Wzruszyło mnie to , że ryzykowała własne życie ratując psa ( niewiele osób z bardzo dużej grupy osób zdecydowałoby się na ten krok ). Nie rozumiem dlaczego niektóre osoby krytykowały aktorkę Innę Korobkina za rolę Ludy. Moim zdaniem jako początkująca aktorka zagrała najlepiej jak umiała. Ponadto super zagrała zombi. Jak już chwalę aktorki w tym filmie to nie pominę również Sarah Polley grającej Anę ( będę miło ją wspominać). Widzę jeszcze kilka plusów lecz przejdę do minusów do których należy oprócz zbyt dużej ilości głównych bohaterów-muzyka. Nie sądzę , że dobrym pomysłem jest puszczenie do horroru courtney z zabarwieniem zabawnym. Dziwnie ogląda się taki horror.
Mimo wszystko myślę , że za kilka lat wrócę ponownie do tego horroru.

    Zgłoś nadużycie

    Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: