1917

2019 1 godz. 59 min.
7,8 40 257
ocen
7,8 10 1 40257
26 740
chce zobaczyć
6,9 28
ocen krytyków
{"rate":6.928571,"count":28}
powrót do forum filmu 1917
  • PiotrHulek ocenił(a) ten film na: 5

    Widziałem na pokazie przedpremierowym. Jest budżet, to widać. Jest rozmach, sceny frontowe robią wrażenie. Koncept filmowania jednym ujęciem (one shot) efektowny i udany. Tutaj plusik.

    Scenariusz słabiutki, z wieloma dziurami. Wiele scen niepotrzebnych i dodatkowo słodko-mdłych (o jednej myślę szczególnie - bo cóż może wzruszyć bardziej niż dziecina?). To nie jest imho historia ukazująca okrucieństwo i bezsens wojny (szczególnie I WŚ vide ekranizacja "Na Zachodzie bez zmian") ale mimo trupów, szczurów i Szkopów - dosłodzona opowieść o bohaterskim chłopcu, co się kulom nie kłaniał a rzeka niosła go zawsze tam, gdzie powinna (parafrazując słynny dowcip, nawet do dużego pokoju :) Błędów, nielogiczności jest w scenariuszu więcej - nie chce spojlować - zostawię tylko hashtagi #dzwonywogniu #wodpospadnarówninie

    Zjawa i 1917 łączy ten sam koncept - przez dwie godziny widzimy, jak bohater zmaga się z naturą i przeciwnościami losu. Ale o ile w Zjawie wierzyłem Hugh Glassowi, potrafiłem poczuć jego ból o tyle w 1917 straciłem tę wiarę jakoś w połowie filmu i życzyłem Schofieldowi, by wreszcie dotarł tam, gdzie i tak wiadomo, że dotrze a ta lukrowana historia się skończyła.

  • PiotrHulek Też miałem skojarzenie ze Zjawą, gdy dzielny żołnierz płynął z nurtem rwącej rzeki. Co ciekawe zdjęcie ukochanej ani list od dowódcy mu nie zamokły. Scena z niemowlęciem kompletnie niepotrzebna, jak i ta z furgonetką która na chwilę utknęła w błocie. Nie rozumiem motywacji bohaterów wobec pilota zestrzelonego samolotu, jak i późniejszego zachowania wobec wroga w zrujnowanym mieście. Film nieźle się rozpoczął, dobre było pierwsze 30-40 min, później jednak zaczęły mnie razić te wszystkie nielogiczności jak i szczęśliwe przypadki, tak więc i ocena za całość raczej umiarkowana.

  • Before_Sunset Porównywać ten film do zjawą to jest jakieś kompletne kuriozum. Lukrowane powiadasz ?
    Ja tam czułem fetor rozkładających się ciał, zgniliznę, widziałem ludzkie zwłoki i piekło frontowej wojny ,okopów, zasieków i dolinę śmierci. Before_sunset nie rozumiesz motywacji bohaterów wobec wroga ? A wiesz co to człowieczeństwo i jego resztki podczas wojny ? Włos jeży mi się na głowie skoro takie rzeczy trzeba jeszcze tłumaczyć innym. Były przypadki że żołnierz nie chciał zabijać wroga bo widział w nim swoje odbicie i beznadziejny los wiedział że wróg jest kogoś synem mężem czy ojcem mimo że stoi po drugiej stronie barykady, to właśnie kwintesencja ukazania bezsensu wojny.

  • ekwi ocenił(a) ten film na: 5

    egzik01 Widzieć się widziało to wszystko. Ale czy to się czuło? Niestety nie. Właśnie tak jak powyżej napisano, było to lukrowane. Carpenterowi lepiej to wyszło ;) wiadomo w jakim filmie. A wobec niemców w czasie wojny nie ma co człowieczeństwa okazywać bo widzisz jak to się kończy :P

  • ekwi O jaki film Carpentera chodzi?

  • ekwi ocenił(a) ten film na: 5

    Tymon_P_ https://www.filmweb.pl/film/Co%C5%9B-1982-4713 o COŚ takiego. ;)

  • ekwi Tak myślałem. Pozdrawiam.

  • ekwi Podejrzewałem.

  • Floorencjusz ocenił(a) ten film na: 6

    egzik01 egzik01 Chcesz to wszystko poczuc? Poszukaj filmow, dokumentow i zdjec w tej tematyce to poczujesz ten tragizm wielkiej wojny. Ten film do konca tego nie oddaje.

  • Floorencjusz jaja sobie robisz ? Oczywiście, że nie oddaje, a czegoś się spodziewał po dwoch godzinach ruchomego obrazu ? Przeczytałem masę książek zarówno o I jak i IIWS, zresztą jest to "mój konik", natomiast tutaj doceniam to że w kwestii audiowizualnej reżyser zabrał mnie miedzy okopy, miejsce, o których czytałem. Jak pisałem jest to namiastka, ale obraz ziemi niczyjej jak dla mnie to jest miazga. Natomiast całe to zrzędzenie kwękaczy, to jest żenujące, ludzie dostają film z górnej półki, a biadolenie jakby co najmniej dostali jakis schit klasy B. Na
    IMDb ocena 8,5 a w Polandzie czyli krainie wiecznych malkontentów ledwo 8. Widać po tym jakim jednak jesteśmy zepsutym narodem, zawsze kur.... wszystko msi być na "nie". Ja rozumiem że film ma swoje błędy ale warto czasami docenić ogólny kunszt, i faky że wogole taki film wyszedł jak wiadomo w tej materii w kinematografii jest spory deficyt.

  • kosobi ocenił(a) ten film na: 5

    egzik01 E, po prostu mamy większe wymagania ;)

    Polecam ci książkę "Wojna nie ma w sobie nic z kobiety", prezentuje sobą zupełnie inne spojrzenie na II WŚ.

    Za to "1917" przypominał mi trochę "Nobi", z tym, że ten pierwszy to pro-wojenna agitka, w której bohater stawiany jest za wzór cnót, niczym poster-boy z plakatu rekrutacyjnego, a ten drugi to dojrzała opowieść o tym, czym wojna jest w rzeczywistości, bez udawania, bez honoru i bez lukru.

    Myślę, że ogólny odbiór to kwestia perspektywy. Jak byłem mały to też łykałem wojenne paszkwilniaki bez mrugnięcia okiem, bo to jedyne, co znałem. Później zobaczyłem troszkę więcej i dopiero wtedy ogarnąłem, jak bardzo hollywoodzkie filmy o wojnie - tworzone głównie od "Top Gun" wzwyż - są biedne i odrealnione.

  • Floorencjusz Tak swoją drogą, bo widzę że jesteś fanem "szeregowca Rayana" czy ten film pokazuje tragizm lądowania na plaży Omaha, żeby nie wspomnieć o całej operacji D-Day ? Oczywiście że nie. To co S.Spielberg tam pokazał mimo realizatorskiego kunsztu to jest gówn.. a nie lądowanie w normadii. Samo dotarcie żołnierzy do tej plaży w barce około 30 km, od okrętu pod ostrzałem artyleryjskim to już był sukces, dla żołnierza że przetrwał. Pokazał ogień flankujący i całą charakterystykę dlaczego akurat ten odcinek plaży był tak bardzo tragiczny, NIE. Czy można powiedzieć że nie oddaje klimatu ? uważam że nie do końca bo jednak można poczuć choć przez chwilę to piekło i tutaj est własnie magia kina, nie porównujmy kina do literatury bo to jest zupełnie inne medium.

  • Floorencjusz ocenił(a) ten film na: 6

    egzik01 Dla mnie to po prostu klasyk. Pod wieloma wzgledami zasluguje na dyszke. Cała operacja Overlord jak i sam D-day (błędnie przez Ciebie nazwany operacją) był ciezkim i krwawym przedsiewzieciem dla aliantow. Film ukazuje ułamek tego co było w rzeczywistości.

  • Floorencjusz "Rankiem 6 czerwca 1944 r. alianci przeprowadzili zmasowany atak na pozycje niemieckie na plażach Normandii. Operację tę często określa się kryptonimem „D-Day”"przykładowy tekst z portalu poświeconego II WS" CIekawe kto tutaj est w błędzie, nie będe się rozwodził na temat tego co to Operacji Overlord jak i D-Day, bo nie to jest tematem dyskusji. Zastanawia mnie natomiast jak film który scenariuszowo ma podobne babole co 1917 oceniłeś na 10 a tutaj tylko na 6 to jest delikatnie mówiąc hipokryzją.  Szeregowca, doceniam  ale z pewnością ten film nie zasługuje  na 10 jest w wielu przypadkach sztampowy i naiwny, ale za to realizatorsko wysmienity, natomiast do arcydzieła mu naprawdę daleko.

  • Floorencjusz ocenił(a) ten film na: 6

    egzik01 I to jest kardynalny blad. Nie bylo takiej operacji. Musisz trochę wiecej na ten temat poczytac, ale przede wszystkim nie korzystac z nierzetelnych zrodel. W skrocie: d day jest to dzien rozpoczecia operacji, a termin Overlord okresla operacje jako szereg dzialan wojskowych trwajacych mniej wiecej do konca sierpnia 1944 r. na terenie okupowanej Francji. Co do ocen to rozumiem, juz zmianiam, zebys mogl spokojnie zasnac ;)

  • Floorencjusz jeśli ktoś ocenia film na 10 to nie może go oceniać wybiórczo pod jakimiś względami na 10 ale musi go ocenić pod każdym względem na maksymalną notę, logika się kłania człowieku.

  • egzik01 i widzę że "Kurier" Pasikowskiego oceniłeś wyżej niż 1917 ? normalnie mistrz świata jesteś :)

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    egzik01 Szeregowiec Ryan bardzo dobrze (jak na film) odwzorowywał realia wydarzeń, o których opowiadał. Niestety 1917 jest troszeczkę "za ładny", mundury za czyste, twarze zbyt wychuchane... Nie daje to obrazu warunków w jakich Ci ludzie żyli, a było to prawdziwe piekło. W filmie okopy to okopy, a każdy żołnierz I WŚ opisywał je jako grzęzawisko błota, krwi, łusek, szczurów, robactwa i wszelkiej maści chorób. To bagno ich zabijało mentalnie, a bezsensowne szarże były po prostu skróceniem cierpienia tych biedaków. Film w żaden sposób nawet nie pokazuje ogromu ludzkiej tragedii na linii frontu...

  • Floorencjusz ocenił(a) ten film na: 6

    Scrach Dokladnie o to mi chodziło. Uwazam, ze masz w zupelnosci racje.

  • Floorencjusz Gów.... odwzorował a nie realia wydarzeń. Floorencjusz też się widzę sili na speca od IIWS i wystawia ocenę filmowi który, każdego kto zna realia militarne i IIWS traktuje jak idiotę. Teraz trochę konkretów na temat waszych realiów w najbardziej przereklamowanym filmie wojennym w kinematografii. Po pierwsze żołnierze amerykańscy przedstawieni na początku płyną w amerykańskich łodziach desantowych Higginsa, w rzeczywistości wszystkie bataliony lądowały w łodziach brytyjskich, z angielską załogą, Spielberg umieścił Rangersów w łodziach Higginsa, zamiast w silnie opancerzonych brytyjskich łodziach desantowych, oczywiście wszystko w celu większego akcentu dramatycznego, a nie po to żeby oddać realia wydarzeń. W amerykańskich barkach Higinsa tylko rampa czyli przód łodzi, miała możliwość, ochronić żołnierzy przed pociskami, bo tylko tam był wystarczający pancerz. Natomiast łódź brytyjska była cała opancerzona i posiada dach nad głowami żołnierzy czego nie było w filmie Spielberga. Pomijam już fakt że łodzie Higginsa ze względu na duża produkcje i ekonomię były częściowo drewniane. Płaskodenne amerykańskie barki były na dodatek niestabilne w sztormowej pogodzie kiedy był ostrzał artyleryjski. A teraz największa głupota tego filmu. W tym sławetnym dziele jest pokazane jak kule niemieckich CKM-ów, trafiając w tafle wody, przecinając wodę i śmiertelnie ranią oraz zabijają, żołnierzy, którzy w obawie przed ostrzałem wyskoczyli za burtę. Nawet średnio rozgarnięty szympans, który zna prawa fizyki wie, że w rzeczywistości kula nie zachowuje takiej samej energii, bo swoją siłę kinetyczną diametralnie traci pod wodą. Kolejną głupotą tego filmu jest historia jakoby elitarna jednostka Rangersów będąca odpowiednikiem współczesnych elitarnych formacji komandosów miała misję uratowania żołnierza. I taka formacja miała być skierowana do ratowania jednego żołnierza bez żadnej rangi bo zwykłego szeregowca ?? W ogniu tak zaciekłych walk w życiu nie wysłali by ich na tak mało znacząca misję, to jest bajka dla idiotów. Ogólnie czas zdobywania plaży w tym filmie to jakaś kpina. Film nie przedstawiał zbliżonego nawet odzwierciedlenia ukształtowania terenu i specyfiki plaży tym samym ani trochu nie tłumacząc dlaczego ten odcinek plaży był tak trudny do zdobycia. W dalszej akcji tego filmu jest kolejny kretynizm jakoby jeden z rangerów trafił niemieckiego snajpera w oko rozbijając lunetę jego karabinu. Niemiecki snajper miał swoje stanowisko na dzwonnicy a był oddalony aż 400 metrów od amerykańskiego strzelca. Takiego cudu nie dokonał bym nawet Chris Kyle, używając, najlepszego dostępnego karabinu snajperskiego, z takiej odległości nawet przy obecnych sprzęcie nie pozwalają na to prawa fizyki żeby jednocześnie przestrzelić lunetę i trafić w oko, czyli kolejna bujda na resorach. Tych nieścisłości i głupot w tym filmie jest o wiele więcej, a każda osoba która mówi o tym że ten film przedstawia realia nie ma pojęcia jakie były prawdziwe realia wojny. Owszem przedstawia w ciekawy sposób atak i piekło ostrzału, ale z realiami to ma produkcja Spielberga tyle wspólnego co drewno z płytą wiórową, i widzę Floorencjusz z wiedzą na temat II WS skoro uważa że ten film za realistyczny tudzież odzwierciedlający realia tamtych czasów. 

  • Floorencjusz ocenił(a) ten film na: 6

    egzik01 Obejrzales fakty i mity filmowej elity i spisales prawie slowo w slowo z tego odcinka? :D haha nie no mi nie zainponujesz. Jako, ze jestem amatorem historii nie uwazam sie za zadnego speca. Przypominam,ze to Ty kreujesz sie na znawce twierdzac, ze "Przeczytałem masę książek zarówno o I jak i IIWS, zresztą jest to "mój konik"," Rozbroiles mnie tym i udowodniles, ze nie dyskusja nie ma sensu.

  • Khair ocenił(a) ten film na: 7

    egzik01 Reżyser i twórcy "Szeregowca..." nawet nie zadali sobie trudu, żeby sprawdzić jak wygląda plaża na której lądowali Amerykanie. Gdyby to zrobili, to dowiedzieliby się, że niemieckie bunkry umiejscowione na plaży Omaha nie miały strzelnic skierowanych w morze. Ich zadaniem był ostrzał wzdłuż plaży. Niemcy co by o nich nie pisać, nie byli idiotami więc przewidywali, że jeśli zdarzy się desant, będzie go wspierała ciężka artyleria okrętowa - co znaczyło, że eksponowana strzelnica - to szybka strata punku oporu.

    Kolejna sprawa - żołnierze na tej idiotyczniej misji idą ze swoim kapitanem obok siebie (żeby pojedynczą serią można było ich załatwić) przy okazji filozofując. Każdy weteran tamtej wojny zapewnia, że po paru dniach na froncie - ci co przeżyli, nie zachowywaliby się tak idiotycznie.

    Następna sprawa Tygrys - to także wielka bzdura pokazana w tym filmie - parę dni po D-day, jeszcze nie było w Normandii Tygrysów. A jak się pojawiły, to wyłącznie na odcinku brytyjsko-kanadyjskim. A już zupełnym przegięciem było walenie z Thompsona przez szczelinę obserwacyjną kierowcy. Kompletnie niemożliwe, bowiem w tym miejscu zainstalowano na stałe szybę pancerną. Podobnie absurdalnie wygląda otwarcie niezabezpieczonego włazu i wrzucenie granatu.

    Dodajmy do tego jeszcze laserowo naprowadzane pociski przeciwpancerne wystrzeliwane z Mustangów, precyzyjnie niszczące w pierwszym przelocie Tygrysy.

  • egzik01 1)
    co do strzelania przez wodę - to w "Pogromcach Mitów" to badali
    z tego co zapamiętałem - poniżej 90 cm jest bezpiecznie

    2)
    zabicia wrogiego snajpera strzałem prze lunetę podobno dokonała LUDMIŁA PAWLICZENKO - najlepsza radziecka kobieta-snajper podczas II W. św.
    zabicia wrogiego snajpera strzałem prze lunetę miał też dokonać CARLOS HATHCOCK - najlepszy amerykański snajper w Wietnamie

    "Pogromcy Mitów" badali to dwa razy
    za pierwszym razem wyszło im, że się nie da
    za drugim razem, gdy uwzględnili opinie telewidzów i kupili radziecki celownik PU oraz użyli naboju przeciwpancernego, to wtedy - nie jestem pewien, ale CHYBA wyszło, że się da

    3)
    jeśli chodzi o 5 braci, czyli pomysł na intrygę główną filmu - to pierwowzorem jest śmierć 5 braci Sullivan, którzy zatonęli razem ze "swoim" okrętem
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Bracia_Sullivan
    po tym wprowadzono zasadę, żeby braci rozdzielać na różne okręty...

  • Wladca_Piersicieni w uzupełnieniu: wędrówka na tyłach niemieckich wzięta z przygodówki
    "Złoto dla zuchwałych" (1970, "Kelly's heroes")
    https://www.youtube.com/watch?v=1sCo5GaDq7k

    co do "sticky bomb" - to Finowie podczas Wojny Zimowej i Brytyjczycy podczas II W. Św. "kombinowali" coś z klejącymi się granatami przeciwpancernymi - które miały nie spadać z pancerza czołgu przed wybuchem
    w obu krajach wyszły te same problemy - w warunkach polowych:
    1) albo klej się brudził i nie przyklejał do niczego
    2) albo granat się przeklejał do munduru własnego żołnierza...

  • Scrach Pokazuje.

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    klepak84 Aha

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    egzik01 Kolego obejrzyj ty jednak na Zachodzie bez zmian. Tak, wszyscy Anglicy litosciwi do tego glupio, a wszyscy szwabi zli. Za drugim razem nasz dzielny chlopczyk powinien tego zolnierza zadzgac bez ostrzezenia, za kolege. Trzeba bylo lepiej to okrucienstwo pokazac niz troche trupow. Owszem robilo to wrazenie na poczatku jak szli przez ziemie niczyja, ale potem juz bylo salbiutko z tymi realiami wojny.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    egzik01 Zabraklo zalanych okopow, gnijacych nog, otwartych ran i o dziwo rozrywanych, padajacych ludzi podczas ataku. Spodziewalam sie choc jednej glupiej smierci od kuli rozwalajacej komus leb bo za malo sie pochylil w okopie. Widzialam produkcje tv z czasow wojny, ktore byly bardziej blizsze realiom i tej zgniliznie smierci niz to.

  • spoxgreq_2 ocenił(a) ten film na: 10

    Before_Sunset Sorry gosciu ale za racjonalnie podchodzisz do sztuki ktora działa na emocjach. Po co scena z dzieckiem? A no po to, zeby znaleźć chwile na wyciszenie emocji widzow ktorzy sa wrzuceni od godziny na rodeo i trzeba im dac pare minut na reset bo zaraz wracamy. Zeby dac kontrast zycia do śmierci wszechobecnej. Zeby dac możliwość to zycie uratować tym mlekiem mimo stanu żołnierza. Druga taka scena to jest substytut mszy polowej, zastąpiony piosenka, wiadomo religia jest w obecnym kinie zakazana. A potem jazda az do finału i spotkania brata Tommena.

  • spoxgreq_2 jak to "religia jest w obecnym kinie zakazana"? a "tylko nie mów nikomu"?

  • Before_Sunset jeśli komuś podoba się Padmaavat(ocena 9) to jest oczywiste że na 1917 będzie kręcił nosem.
    radzę pozostać w kręgu swoich arcydzieł typu właśnie Padmaavat i czuć się tam szczęśliwy i bezpieczny.....

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    tisoc Może sie podobac i amatorski film z imienin u cioci w kategorii amatorskich filmow, ocenianie ludzi poprzez ich oceny roznogatunkowych filmow jest na tym serwisie objawem gowniaterii po prostu.

  • alisspl tu nie chodzi o różnogatunkowe filmy i dobrze wiesz o tym.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    tisoc Owszem chodzi, ale to ty nie chcesz albo tylko udajesz, ze nie wiesz, ze filmy mozna oceniac na poziomie roznych kryteriow jako dobre albo zle. Nawet najglupsza komedia bedzie najglupsza i nieporownywalna z dramatem, ale moze byc smieszna komedia i przez to miec 10 pkt. Dlatego ja juz dawno przestalam tutaj oceniac tytuly, o ktorych z gory wiem, ze bedzie jakies debilne szufladkowanie i takie jak twoje niegodne wykorzystywanie przeciwko komus zamiast skupic sie na argumentach tu i teraz i co do danego tytulu.

  • alisspl różne kryteria różnymi kryteriami, ja piszę o tym i tylko o tym że jeśli ktoś uznaje film potwornie kiepski na każdym poziomi za arcydzieło, to dla mnie jego wypowiedzi o obrazach trudniejszych będą po prostu niewiarygodne. i tyle, z całym szacunkiem miłośnik niewybrednej rozrywki nie będzie zachwycał się dziełami wykraczającymi po za jego gust, percepcję, świadomość etc kropka

  • PiotrHulek No nareszcie ktoś, kto nie zachwyca się tym przerostem formy nad treścią.

  • PiotrHulek "straciłem tę wiarę jakoś w połowie filmu i życzyłem Schofieldowi, by wreszcie dotarł tam, gdzie i tak wiadomo, że dotrze a ta lukrowana historia się skończyła" - Ja miałem bardzo podobnie ale do samego końca wierzyłem w zakończenie w stylu Gallipoli (Peter Weir, 1981). Gdy ujrzałem pułkownika McKenziego przypomniałem sobie twarz brytyjskiego generała właśnie z Gallipoli i jego słowa "push on". Szkoda, bo dramatyczne zakończenie wyszłoby temu filmowi na plus, czyniąc go ponadczasowym.

  • PiotrHulek ocenił(a) ten film na: 5

    DerTeufel Właśnie. Ja jeszcze miałem nadzieję, że w tej scenie będzie jakiś przełom, że dostanę fangę w nos "lukrowana historia? no to masz", że Mackenzie podrze list, nie wiem zaczną walczyć, wymyślam na gorąco...dlaczego, bo zapamiętałem, ze przy odprawie mówili, że Mackenzie jest nieustępliwy i instruowali Schofielda, by wyegzekwował rozkaz za wszelką cenę. A tu co..".co wy tu macie, liścik, pokażcie, hmmm przerwać atak, no dobra, w porzo, przerywamy".

  • Scrach ocenił(a) ten film na: 5

    PiotrHulek Ja liczyłem na dezercję Shofielda... albo chociażby na tą stale powtarzaną pułapkę fryców. No nie doczekałem się :-/

  • BartekJerzy ocenił(a) ten film na: 8

    PiotrHulek Mi z kolei zakończenie się podobało, bo było właśnie inne niż to, którego się spodziewaliśmy, chyba każdy obstawiał, że z tym pułkownikiem będą problemy i dostaniemy coś na wzór "Gallipoli". I wcale nie uważam, że końcówka jest lukrowana, jak dla mnie jest równie smutna co w "Gallipoli" tylko z innego powodu. Może za bardzo nadinterpretuję film, ale wydaje mi się, że pułkownik MacKenzie nie był aż takim "złym" jak go przedstawiano, nie odebrałem jego osoby jako żądnego chwały kosztem swych ludzi rzeźnika, raczej wydał mi się postacią tragiczną, również mającą dość tej wojny, wspomniał coś przecież, że miał nadzieję, że nadszedł właśnie "ten dzień". Najsmutniejsze było to, że jego wypowiedź, o tym że odwołanie ataku nic nie zmienia, bo za dwa dni znowu przyjdą rozkazy do ataku i skończy się tak samo to prawda. Kilka dni później rozpoczęła się krwawa ofensywa pod Arras (Blake na początku filmu wspominał, że coś się szykuje dużego), kilka tygodni później ofensywa we Flandrii, co łącznie kosztowało Brytyjczyków kilkaset tysięcy straconych żołnierzy. Bardzo możliwe, że Schofield kupił Devonsom tylko kilka dni życia.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    DerTeufel Sadzilam, ze moze dostanie kula w leb na 5 metrow przed celem albo bedzie swiadkiem tej masakry bo sie spoznil i juz nie mozna tych atakujacych ludzi odwolac. Albo jak dociera, a dzien pozniej albo nawet troche po nim kolejny goniec, ze jednak atakowac. Kto w ogole wysyla jedna dwojke ludzi zamiast kilku np, trojek?

  • wilq89 ocenił(a) ten film na: 7

    PiotrHulek Dokładnie moje odczucia. Zjawa po raz wtóry

  • Greg_B17 ocenił(a) ten film na: 9

    PiotrHulek Również miałem takie skojarzenie po wyjściu z kina. Długie najazdy kamery, bliskie obcowanie z obserwowanym bohaterem, bycie w centrum narracji. Zdjęcia aż czuć błoto, wilgoć, krew, cierpienie. Mistrzostwo.

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    Greg_B17 Aha, mistrzostwo. Zero filmowej narracji tylko jeden dlugi filmik z jakiejs gry komputerowej ze skryptami, kiedy kierujesz avatarem. Powaznie? Teraz mlodziez bedzie sie takimi sztuczkami w filmie zachwycac, bo to tylko sztuczka.

  • ArjeN ocenił(a) ten film na: 5

    PiotrHulek Popieram. Niby poważny film wojenny a gość unika kul niczym Jason Statham albo inny niezniszczalny. Już np. przechodził przez most, barierka z rur ale zatrzymała każdą kulę, która w niego leciała. Samolot też zatrzymał się tuż przed nimi. Wykorzystanie tła IIWŚ do zrobienia fajnych efektów pod publiczkę. Tyle.

  • karolxx ocenił(a) ten film na: 5

    PiotrHulek Też mi się skojarzył ze Zjawą,a to dlatego że na Zjawie połowa ludzi wyszła z seansu a ja prawie zasnąłem i tu też mogłem zasnąć. Film przreklamowany i nudny od początku do końca. Trochę w życiu widziałem filmów wojennych - starszych i współczesnych ,ale ten stawiam w samym końcu ,skąd takie noty dla tego filmu to nie mam pojęcia ?

  • alisspl ocenił(a) ten film na: 4

    PiotrHulek O to to. Znowu film bazujacy na ujeciach jak w grze komputerowej i niczym wiecej. Nadal to sie nie umywa do przekazu jaki mialo np. Na Zachodzie bez zmian. Tworcy i widzowie powiem wprost spuszczaja sie do triku technicznego, zabawy kamera, a nie ma prawie nic w tym filmie ponad to. Poczatek jest niezly jak przechodza przez pierwsza linie, jest pare dobrych cameos, dobrych dialogow, a potem im dalej tym gorzej. Zaczynajac od przystanku w wiosce i tym idiotyzmem z samolotem naprawde jak w cutscenkach z gry.
    Facet ma misje, goni go czas, a popelnia ciagle glupie bledy, nie zachowuje sie jak zolnierz. Pierwsza wpada z pilotem nic go nie nauczyla. Wroga zabija sie od razu, po cichu, nie liczy sie na jego humanitaryzm. Brak lornetki, nie wyszukiwanie snajperow, pulapek, gadanie o dupie maryni, nie widzenie sylwetki wroga, slepi Niemcy jak Troopersi, wlazenie do snajpera nie z boku drzwi tylko pod strzal, nie sprawdzanie pozycji szmata na kiju. Ja nie wiem jak ten facet przezyl do tej pory! To mleko nie psujace sie i do manierki... Ten skok do wody byl tak beznadziejnie zrobiony, widac bylo koszmarnie, ze to animka, do tego slabo zrobiona jak na dzisiejsze mozliwosci. Facet bawi sie z dzieckiem, slucha spiewania w lesie, nie ma na to czasu! Jakby tego nie robil zysklaby te 15 minut i ta pierwsza fala by nie wyszla z okopow... Duzym plusem jest rola Stronga. Wlasciwy czlowiek na wlasciwym miejscu, z donrym dialogiem. Reszta to ludzie statysci. Do tego rece opadaja z tym podobienstwem braci, znaczy sie wudac, ze nie sa zupelnie podobni i ze rzeczywiscie Holland byl brany pod uwage, bo drugi aktor do niego podobny byl.

  • PiotrHulek Film wspaniały, a przynajmniej bardzo dobry. Jak czytam większość powyższych wywodów to mnie śmiech ogarnia. Albo się rozumie o co w filmie chodzi albo się nie rozumie. Dalsza dyskusja bezcelowa. Każdy macha szabelką jaki to on nie jest mądry. PS. dodam, że w wybitnych filmach nie chodzi o fakty a o rzeczy kardynalne, ponadczasowe, o prawdę o człowieku i o sensie życia.