Ad Astra

2019 2 godz. 4 min.
6,1 44 780
ocen
6,1 10 44780
22 174
chce zobaczyć
6,4 20
ocen krytyków
{"rate":6.4,"count":20}
{"type":"film","id":792557,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Ad+Astra-2019-792557/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Ad Astra
  • tesseract66 ocenił(a) ten film na: 4

    Już sam główny wątek filmu jest nielogiczny. Główny bohater leci na Marsa, tylko po to, żeby zasiadać z kartką przed mikrofonem i czytać wiadomość?
    Nie można było tej wiadomości po prostu nagrać na ziemi, a następnie wysłać na księżyc, Marsa i dalej w kosmos? Po co ta cała wyprawa?
    No i co w ogóle miało na celu wysyłanie tej wiadomości, skoro i tak było wiadomo, że te "udary" pochodzą z uszkodzonego reaktora, który trzeba zniszczyć? Co za różnica, czy jego ojciec był na stacji czy też nie?

    No ale załóżmy, że nawet był w tym wszystkim jakiś ukryty cel. To co dostajemy dalej to się już ociera o jakieś Kosmiczne Jaja.
    Główny bohater w skafandrze kosmicznym przepływa podziemne jezioro na Marsie, wychodzi tuż pod silnikami rakiety w czasie odliczania, po czym niczym Spiderman wspina się na górę, żeby w czasie startu otworzyć właz i wejść do środka. Serio?
    A apogeum tego absurdu była końcowa scena jak w przestrzeni kosmicznej ręcznie odkręcił jakąś klapę ze stacji, rzucił się w otchłań, przeleciał przez pierścienie Neptuna bombardowany skałami, po czym jedną ręką złapał się rakiety i wszedł do środka.
    No sorry, ale trzeba chyba całkowicie wyłączyć myślenie, aby ten film się podobał.

  • GTRcreative ocenił(a) ten film na: 7

    tesseract66 Można to wytłumaczyć aspektem - ściśle tajne. Przesył za pośrednictwem mógłby być niebezpieczny gdyż osoba niepożądana mogłaby go odebrać.
    Nie wiadome było skąd pochodzę te całe udary - to jest wiadome dopiero pod koniec filmu. Domyślano się, że chodzi o ten statek dlatego wysłano statek z bombą jądrową której celem było jej zniszczenie. Myślano jednak, że może się bez tego obejdzie ale ojciec nie odpowiedział, więc postanowiono zniszczyć statek.

    Nie wiemy z jaką technologią mamy do czynienia, w filmie jest przedstawione, że niedaleka przyszłość, zatem może są skafandry które nie krępują na tyle ruchów i są lżejsze (już pomijając fakt, że na Marsie jest inna grawitacja). Wchodzi na tyle wcześnie, żeby się nie spalić, w momencie gdy silniki startują on już prawie jest przy klapie.
    Warto podkreślić, że człowiek jest mały, a kamienie krążące w okół Saturna stosunkowo daleko oddalone od siebie. Na farcie mogłoby się udać.

  • Tillig ocenił(a) ten film na: 4

    tesseract66 "No i co w ogóle miało na celu wysyłanie tej wiadomości, skoro i tak było wiadomo, że te "udary" pochodzą z uszkodzonego reaktora, który trzeba zniszczyć? Co za różnica, czy jego ojciec był na stacji czy też nie?"
    Nie mogli namierzyć statku. Chcieli, aby ojciec odpowiedział synowi na wiadomość, dzięki której ujawni swoją pozycję. Tak się stało, dzięki czemu od razu namierzyli statek i chcieli szybko go zniszczyć.

    Reszty aspektów Twojej wypowiedzi nawet nie próbuję wytłumaczyć, bo myślę dokładnie tak samo jak Ty. Mogli bardziej logicznie podejść do tematu, chyba, że absurdy zostały wprowadzone celowo.

  • janusz_wojciak ocenił(a) ten film na: 8

    tesseract66 a ja uważam że jednak powinieneś włączyć myślenie i odebrać ten film w odmienny do opisanych niby realistycznie w twoim mniemaniu czynności i ciut głębiej spojrzeć na proste a jednak wartościowe przesłania jakie - może po drugim obejrzeniu się domyślisz???

  • janusz_wojciak A niby jakie wartościowe przesłanie ma ten film?
    - zostań w domu bo tam najbezpieczniej
    - zatracisz się we własnej obsesji
    - nigdy nie jest za późno na pogodzenie relacji z ojcem

    Nie wiem, powiedz mi :).

    Ten film uważam za przerost formy nad treścią. Reżyser chciał połączyć "czas apokalipsy" z "ukrytym wymiarem" co miało być jakąś taką odyseją planetarną, co mu nie wyszło. Ten film się jakoś kupy nie trzyma, Brad Pitt robi co chce, żadne procedury nie obowiązują w tym filmie, a już nie wspomnę i prawach fizyki. Kurcze, pomyśl, XXI wiek i nadal nie potrafią nakręcić scen odpowiadającym stanu nieważkości ;). Jedynie forma wizualna ten film jakoś ratuje.

  • janusz_wojciak Śmieszne są już te frazesy o przesłaniu.

  • andand22 ocenił(a) ten film na: 3

    janusz_wojciak A nie dało się zrobić mądrego filmu z mądrym przesłaniem? Dlaczego przesłanie ma być nam dostarczone w żenującym opakowaniu?

  • tesseract66 Logiki w tym filmie nie uświadczysz, bo nikogo z jego twórców nie obchodziła. Przekaz tego czegoś jest następujący: po co ty się chłopie w ogóle tam pchasz, przecież tu jest wszystko, co ci powinno do szczęścia wystarczyć, tzn podstarzała, ciepła żona, dziecko i stół z kryształem. Tam daleko ostatecznie i tak nic nie ma. Po hrabalowsku "lepiej było siedzieć na dupie w domu". Mężczyźni są w tym filmie karykaturalni. Całkowicie skupieni na sobie, jak ojciec głównego bohatera, który sam cynicznie powiedział synowi, że zawsze miał go gdzieś. Zakompleksieni, jak główny bohater, który wszystko co robi, robi tylko dlatego, by rozliczyć się ze swoim największym kompleksem, czyli ojcem. Śmierć taty nie budzi w sumie żadnego żalu, jest on epigonem czasów słusznie minionych, więc prawidłowo odchodzi do lamusa, a syn doznaje oświecenia i robi to, co powinien, czyli wraca do domowych pieleszy. Zapomniano na zachodzie, że to właśnie tacy pionierzy zbudowali jego potęgę, pomniki Kolumba się dzisiaj burzy jako "źle się kojarzące". Pierwszy z brzegu przykład tej zmiany to stosunek do alpinistów. Gdy zginął Kukuczka cała Polska była w żałobie, dzisiaj przeciętny Janusz jęczałby od razu na wszystkich możliwych forach, że po co to, że na co to komu i najważniejsze - za czyje pieniądze? Bo przecież liczą się już tylko pieniądze. Przypomina mi się reklama jakiejś tam marki samochodów, w której ojciec czarował syna tym, że jego samochód sam, automatycznie zaparkował w jakimś ciasnym miejscu. Mi mój ojciec imponował tym, że potrafił sam zaparkować nieruchawym gratem w takim miejscu, współczesnemu maluchowi ojciec ma imponować jedynie stanem posiadania. Tak jakoś powolutku, nie wiedzieć kiedy i jak, zachód staje się rozmemłany i słaby. Paradoksalnie, skończy się to zapewne triumfem patriarchatu w najgorszym, bo np. islamskim wydaniu.