Chciałem obejrzeć inny film, ale uległem namowom drugiej połówki. W sumie i tak chciałem w końcu obejrzeć "Alicję" Burtona. Cenię tego reżysera za "Jeźdźca bez głowy", jeden z moich ulubionych filmów. A, że "Alicja" kinem dla dzieci nie jest, zgodziłem się i obejrzałem.
Burton znów mnie nie zawiódł. "Alicja w Krainie Czarów" to brutalne, mroczne (zdecydowanie nie dla dzieci - są nawet odcinane głowy), ale rozgrywające się w przepięknym świecie widowisko, które naprawdę polecam! Film ogląda się bardzo dobrze i co ważniejsze, "Alicja" na serio wciąga! Może początek wieje nudą, ale, gdy główna bohaterka ląduje w końcu w "Krainie Czarów" film rozkręca się w szybkim tempie. Głównym plusem filmu jest... Nie, nie. Nie napiszę, że ładna Mia Wasikowska (wiadomo, w końcu w połowie Polka :P ). Napiszę, że największym plusem jest cudna kraina, która na głowę bije Pandorę Camerona. Tim Burton po raz kolejny udowodnił, że jest największym wizjonerem kina, jaki w chwili obecnej stąpa po tej planecie. Te cudne rośliny, nieziemskie stwory, przepiękne lokacje. Tego nie da się opisać, to TRZEBA zobaczyć! Mi, osobiście, najbardziej podobała się scena, gdy Alicja po raz pierwszy weszła do krainy. Nieziemskie pejzaże. Scenariusz film jest jakby sequelem oryginalnej "Alicji w Krainie Czarów". Dziewczyna jest już dorosła, ma wyjść za mąż, czego tak naprawdę nie chce. Takie "nie chcem, ale muszem" - cytując klasyka :P W każdym razie historia oryginalna nie jest, ale nie mogę się jej czepiać, jak w przypadku proekologicznego, gównianego scenariusza "Avatara". Fabuła "Alicji" jakiś zwrotów akcji nie zawiera, ale historia nie ma żadnych zbędnych wątków i co ważniejsze trzyma się kupy. Aktorsko, jak to zwykle u Burtona, film wypada dość dobrze. Mia Wasikowska, co prawda jest dosć drętwa, ale to jej pierwsza poważna rola w karierze i jestem w stanie jej to wybaczyć. Przynajmniej ładnie wygląda.... Szczególnie w zbroi :) Najlepiej wypada Johnny Depp, dość mocno przemodelowany komputerowo. Jednak idealnie pasuje do roli Kapelusznika i sceny z jego udziałem są po prostu świetne. Klasa aktor. Bardzo podobała mi się postać Kota z Cheshire, w całości wygenerowana komputerowo. Naprawdę rewelacja! A Stephen Fry, który udziela mu głosu, wypadła naprawdę fenomenalnie. Dość słabo wypadają za to dwie klasowe aktorki - Anne Hathaway i Helena Bonham Carter. Kompletnie mi się ich role nie podobały. Pierwsza ciągle jakieś dziwne ruchy i drętwe miny strzela, a druga chce pobić rekord w głośności krzyku. Szkoda, bo po obu paniach spodziewałem się zdecydowanie więcej. Ciekawie wypada za to soundtrack. Dodaje filmowi uroku i jeszcze bardziej pozwala zanurzyć się w świecie Burtona.
Teraz trochę żałuję, że "Alicji" nie widziałem w kinie. Tam efekty musiały być jeszcze bardziej imponujące. W każdym razie, co już pisałem, naprawdę polecam ten film.
Ocena:
8.5/10