Mam mieszane uczucia...
Film oglądałem w multikinie, Dolby 3D oczywiście, ponieważ 2D już nie uświadczysz. Z napisami; nie wyobrażam sobie Deppa mówiącego głosem Pazury.
Przez cały film, jak i po seansie, miałem uczucie że czegoś brakowało, że coś wypadło ze scenariusza. Długo próbowałem wydobyć co takiego umknęło reżyserowi, skoro nie zdołał spełnić moich niewygórowanych oczekiwań. Olśnienie przyszło kiedy usiadłem do kompa: brakowało emocji.
Kiepska gra postaci, poczynając od Deppa. W porównaniu np. ze Sweeneyem Toddem w którego rolę wcielił się również u boku Heleny Bonham Carter, Kapelusznik wypada, moim zdaniem, mizernie. Postać którą odtworzył Depp jest praktycznie pozbawiona charakteru. Nie dziwie się ludziom którzy porównują Alicję do Avatara; momentami, kiedy kamera zbliżała się do twarzy Johnnego, miałem wrażenie że patrzę w dwoje kocich, wygenerowanych komputerowo oczu aborygena z Na'avi.
Alicja; to samo, płytka postać pozbawiona charakteru. Postać, która okazywanie emocji ogranicza jedynie do marszczenia brwi bez względu na to czy pokazuje:
a) ciekawość: http://gfx.filmweb.pl/ph/58/18/465818/178109.1.jpg
b) niepewność: http://gfx.filmweb.pl/ph/58/18/465818/178123.1.jpg
c) odwagę: http://gfx.filmweb.pl/ph/58/18/465818/178126.1.jpg
d) królisia: http://gfx.filmweb.pl/ph/58/18/465818/178140.1.jpg
Chyba, że taki ma po prostu wyraz twarzy, to przepraszam. Ciężko mi ocenić gdyż jest to młoda aktorka bez specjalnego dorobku. Uważam, że tą rolę lepiej mogła by zagrać np. Scarlet Johansson ;)
Scena bitwy... ech, scena bitwy była chyba parodią bitwy na Polach Pellenoru zmiksowaną z parodią walki Gandalfa z Balrogiem. Na tym zakończę komentarz do "sceny bitwy".
Całość ratują Helena Bonham Carter, Marcowy Zając i Kot z Cheshire. Jedyne postacie z tego filmu które zasługują na potrafiły wzbudzić we mnie jakieś uczucia.
Niemniej na film zapraszam. Warto pójść i przekonać się samemu.