Ja bym temu filmowi dała 7 albo 8/10.
Tim Burton tym razem naprawdę się postarał. Stworzył coś innego niż dotychczas. Nie film dla dorosłych, nie dla młodzieży, ale przede wszystkim dla dzieci. Mimo tego, że niektóre sceny mogły być trochę straszne (kiedy Alicja chodziła po głowach trupów w fosie), to mimo wszystko wyszła mu bardzo dobra bajka. Możemy dostrzec w tej historii elementy typowe dla Burtona. Film zaczyna się normalnie, jak każdy inny. A kiedy dziewczyna wpada w króliczą norę, od razu dostrzegamy kto stworzył ten film. Kolejnymi mocno charakterystycznymi elementami były drzewa w Krainie Czarów, dosyć mroczny klimat.
Moim zdaniem film był niesamowity. Wyrazistość barw, sama postać Szalonego Kapelusznika lub Królowej Kier (No i oczywiście Alicji, chociaż była mniej charakterystyczna dla tego reżysera) na pewno zostaną na długo w mojej pamięci.
Dodatkowo wspaniała była chemia, która pojawiła się między Kapelusznikiem a Alicją.
Wysmakowane dialogi również zapadają w pamięć.
Technika komputerowa stoi tutaj na najwyższym poziomie, a efekty 3D dodatkowo dodały głębi historii "Alicji w Krainie Czarów".
Do tego filmu mam tylko jedno małe zastrzeżenie. A mianowicie muzyka...
Była świetna, nie można zaprzeczyć, ale w pewnym momencie miałam wrażenie, że to są dokładnie te same utwory, co w "Charliem i Fabryce Czekolady".
No i film był trochę za krótki ;)
Ogólnie rzecz biorąc film bardzo mi się podobał i wszystkim szczerze go polecam :)
A mnie film po prostu zaczarował :)
Wszystko świetne, dobry humor u Burtona, Depp, Helena, muzyka (naprawdę super), kot...
...ale ten scenariusz!!!! Średnia fabuła, okropna ostatnia scena, kiedy Alicja się tak wywnętrznia przed wszystkimi... Chociaż, trzeba przyznać, zabawne teksty, Uśmiałam się :)
Film magiczny.
O właśnie, przepraszam, zapomniałam o bosskim Johnnym i fenomenalnej Helenie Bohnam Carter. Jak mogłam?!:)