Spodziewalem się jednak czegoś więcej po ospermianym zewsząd przed fanów
Burtonie. Na uwagę zasługują postacie, kostiumy i dekoracje, cała reszta
jest już taka sobie. Zupełnie na plus wychodzi postać Kota, który pojawia
się niestety bardzo rzadko.
Polski dubbing jest poprawny z kilkoma wybiciami na plus - Figura i Pazura
naprawdę dają radę, Alicja już mniej.
Film momentami strasznie mnie znudził. Wkurzyły mnie też wszechobecne w
kinie dzieciaki. Nie wiem jak film w któym wydłubuje się oczy i ucina głowy
dostaje rating 10+ ale to chyba tylko lobbing twórców którzy zdają sobie
sprawę z tego, że dorosły Polak do kina nie chodzi a jak chodzi to tylko z
dzieciakami na jakieś "bajki".
Mimo wszystko ósemeczkę daję. Do dziewiatki troszkę brakuje, nie zostawił
we mnie takiego wrażenia artystycznego jak Parnasssus.
Według mnie od Parnassusa jest lepszy, więcej w nim magii i ten burtonowy klimat, który szczerze uwielbiam. Film wywarł na mnie wielkie wrażenie, głównie dzięki grze Białej i Czerwonej Królowej oraz muzyce (niesamowitej, wspaniałej, cudownej), Danny'ego Elfmana;]
Film polecam, ale jeśli miałabym iść na niego jeszcze raz (co chyba zrobię), wybrałabym wersję 2D, bo 3D najlepiej ogląda się jednak tylko w Imaxie, gdzie dostępna jest wersja z dubbingiem wyłącznie. A ja głosu Deppa i Rickmana nie potrafię sobie odmówić, więc film w trójwymiarze widziałam w zwykłym kinie. Ode mnie zasłużone 10/10;]
PS Tego słucham na okrągło:) http://www.youtube.com/watch?v=XYx4IKR1CXM
No właśnie u mnie jest odwrotnie. Uważam wręcz że każdy kto widział Sweeney
Todda i choćby Charliego to o burtonie wie wszystko. Charlie jest bardziej
bajkowy, Todd bardziej mroczny. Dorzuciłbym jeszcze Corpse bride bo jest to
animacja poklatkowa.
Burton dusi się już w tej swojej stylistyce od dawna i udowadnia, że nie
potrafi zrobić nic naprawdę nowego. A niestety każda kolejna produkcja
zdaje się być nieco "mniej bardziej" ...
Aczkolwiek nadal jest to bardzo dobry film.
Również spodziewałam sie czegoś lepszego, jednak Johnny w 3D nadrabia pewne mankamenty. No i postać Kota. Dubbing mi trochę nie podchodził, ale dało się przeżyć. No i dzieciaki nawet cicho siedziały. Przynajmniej u mnie.
8/10
A u mnie na szczęście w ogóle dzieciaków nie było, ale to pewnie przez późną porę i napisy. I w ogóle żadnych szeleszczących/chrupiących/chichoczących ludzi, było miło i kulturalnie;]
Co do stylistyki Burtona, uważam że ta jego monotematyczność nie jest męcząca. Stał się on bardzo rozpoznawalnym reżyserem, dzięki tym wszystkim mrocznym i groteskowym kreacjom, który jest naprawdę dobry w tym, co robi. A skoro jest dobry, to czemu ma nagle zmienić swój styl? Fakt, że w jego niektórych filmach pojawiają się czasem te same schematy, ale przecież właśnie takiego Burtona ludzie lubią (czy tam kochają), tego który nie bierze tematu śmierci na poważnie;]