Alicja w Krainie Czarów

Alice in Wonderland
2010
7,1 372 tys. ocen
7,1 10 1 371670
5,6 51 krytyków
Alicja w Krainie Czarów
powrót do forum filmu Alicja w Krainie Czarów

Pierwszy raz Alicję czytałem jako dwunastolatek i już wtedy zrobiła na mnie duże wrażenie. Świat wykreowany przez Carrolla jest tak niesamowicie charakterystyczny, że ciężko go ukazać. Oglądałem większość ekranizacji i każda była dla mnie lekkim zawodem. Okazało się, że niemożliwym jest niemal w miarę przyzwoite przedstawienie surrealistycznych dialogów czy choćby przemyśleń bohaterki, z których tak naprawdę składa się cała książka. Na ekranie nie wygląda to zbyt naturalnie. Albo jest banalne, albo zbyt ciężkostrawne i niezrozumiałe. Nawet Disney nie poradził sobie moim zdaniem w klasycznej animacji z 1951 roku. Ba, starał się nawet nadać sens podróży Alicji. Wizualnie najlepszym filmem była moim zdaniem telewizyjna wersja Hallmarku z 1999. Postacie wyglądają niemal jak te z oryginalnych rycin w książce. Niemniej jednak historia nadal wydaje się jakby... nieudana.

Tim Burton zaczarował mnie pierwszym Batmanem i Edwardem Nożycorękim. W zasadzie już Charlie i Fabryka Czekolady ukazywał po części to jak mogłaby wyglądać Alicja. Williemu Wonce niedaleko było do Kapelusznika, zaś wnętrza jego fabryki to niemalże świat Krainy Czarów.

Wieść o lekkiej zmianie historii wpłynęła na mnie kojąco. Po co po raz enty przedstawiać tą samą historię, te same etapy podróży kiedy można zrobić to trochę inaczej?

Po seansie zaś stwierdziłem, że film jest zupełnie inny niż oczekiwałem. Wielka kampania promocyjna, trailer w 3D przed Avatarem - to dawało już pewne wyobrażenia. Tylko że - nie zawiodłem się, zupełnie.

Nie rozumiem dlaczego niektórzy twierdzą, że mało tu Burtona w Burtonie. Jego Alicja to jakby połączenie Charliego i Wielkiej Ryby, bohaterów z Jeźdźca bez głowy i Eda Wooda. Do tego scenografia to jakby misz masz wszyskich wcześniejszych filmów - są figury z żywopłotu zapożyczone od Edwarda Nożycorękiego, kolory z trupiego świata Gnijącej Panny Młodej, Wiatrak i niektóre obrazki z Jeźdźcy bez głowy. Tylko wszystko totalnie dopracowane pod każdym szczegółem. Poza tym nawet postać Czerwonej Królowy ma w sobie tyle zła co Pingwin z Batmana, Jeździec bez głowy czy Sok z Żuka - każda z tych postaci jest tak naprawdę zabawna i nie boimy się jej w pełni.

3D faktycznie mogło tu nie być, ale jeśli jest to dlaczego nie, zawsze to urozmaicenie. A dziwne dialogi to wyjściowa z książki, prawa Krainy Czarów. Tam faktycznie tak było - zupełnie inaczej niż ktoś mógłby się spodziewać.

Z jednej strony rozumiem ten zawód Alicją. Tak samo było przy Marsjanach, przy Big Fishu, przy Sweeney Toddzie (bo np. przez cały film śpiewali) czy Gnijącej Pannie Młodej i innych. Niemniej jednak cieszę się, że pomimo tego filmy Burtona mają się coraz lepiej i docierają do coraz szerszej publiczności.

Osobiście Alicja podobała mi się bardzo. Nie takiej Alicji się spodziewałem. Dostałem jakby nieopowiedziany ciąg dalszy do Alicji W Krainie Czarów i Alicji po drugiej stronie lustra. Nie rozumiem o co chodzi z tym poprawianiem Carrolla, kiedy jest do dopowiedzenie jego wcześniejszych historii - mamy przecież screeny z pierwszych wizyt malutkiej jeszcze Alicji w Krainie Czarów. I cieszy mnie, że nie jest to kolejna "wierna" adaptacja oryginalnej historii. Dla tych którzy potrzebują sobie poprzedzić Alicję Burtona jej wcześniejszymi przygodami polecam tą zrealizowaną przez Hallmark z 1999, albo tą z 1985, która jest jeszcze wierniejszą wersją.

I nie rozumiem porównywania Alicji do Avatara. Drugi film można porównać tylko ze względu na zastosowane 3D. Faktycznie, w Avatarze wyszło lepiej. A najlepiej moim zdaniem w niedawnej Opowieści Wigilijnej. W opowieści było zdecydowanie lepiej niż w Avatarze.

Ode mnie Alicja ma 9/10. Nie zawiodłem się zupełnie. Lubię kiedy film mnie zaskakuje, a ten mnie zaskoczył. I pozytywnie w odróżnieniu do wcześniejszych ekranowych Alicji.