kocham filmy tego reżysera po pierwsze prawie zawsze gra w nim johnny depp po drugie WYOBRAŹNIA a po trzecie uwielbiam ten styl...tym razem się na nim napewno nie zawiodłam chociaż zakończenie alicji mi się nie podobało...avatar to szmira przy tym
Film jest rzeczywiście świetny.
Z tym, że ja tam nie spuszczałbym się tym Deppem, bo rola jak rola- tak naprawdę nic wielkiego.
Wielki podziw za wykreowany świat, to było naprawdę COŚ!
Konwersja do 3d niepotrzebna, i bez tego film wywarł wrażenie.
Szedłem na ten film z wielkimi obawami, bo Burton mniej więcej od czasu "Planety małp" robi wszystko, by zniechęcić mnie do siebie.
A tu miłe rozczarowanie- ten film to rzeczywiście perełka, no i jest jednak historia, która jest taką podróżą wgłąb siebie.
Ja też wolę "Alicję", ale takie porównania do "Avatara" są ździebko niepoważne.
Zakończenie? Chyba jednak nie było takie złe, bo płakałam jak bóbr.
Też mi się zakończenie Alicji nie podobało...
O dziwo aż tak nie płakałam, ale łzy mi poleciały przy pożegnaniu. Żal mi było Kapelusznika.
Ja wiem?
W końcu Alutka doszła do tego, że trzeba iść swoją drogą, a nie tylko burmuszyć się, że "nie wypada". Zaczyna po prostu brać sprawy w swoje ręce.
A motylek? No potwierdzenie, że Wonderland jednak istnieje:-)))