Byłam jednym z tych maniaków, którzy wyczekiwali na film od pierwszych informacji o nim i niestety... trzeba było "wyczekiwać mniej". Nie mogę powiedzieć, że nie ma w nim nic dobrego, ale Burtona stać na o wiele więcej. Deppa niestety też (największy zawód). Moim skromnym zdaniem poza grafiką, scenografią, kostiumami itp. najmocniejszymi punktami filmu są Kot z Cheshire (WSPANIAŁY!) oraz dwie królowe; potem dopiero Kapelusznik i Alicja. Zastanawiam się, gdzie tkwił błąd - zła scenarzystka (gdyby tak Burton sam napisał scenariusz...), Disney...? Było w tym filmie parę momentów oddających ducha książki, ale stanowczo za mało. Gdyby cały film składał się ze scen takich jak Kot proszący Kapelusznika o jego cylinder w spadku czy fałszywe części ciała dworzan Królowej Kier, lub dowolona scena z Gąsienicą ;) mógłby być wspaniały. Miał po prostu za dużo sensu! I zbyt banalną historię. Przeskoki w "nastroju" też nie były dobrym pomysłem. Oczywiście warto film zobaczyć, głównie dla wrażeń wizualnych - kraina i postacie są wspaniale dopracowane - ale nie warto liczyć na większe emocje co do rozwoju fabuły. 6/10, z bólem serca.