5 marca w polskich kinach zawitała ,,Alicja w Krainie Czarów”, czyli kolejny film Tima Burtona, jednego z najoryginalniejszych reżyserów współczesnego kina. Tym razem twórca decyduje się opowiedzieć historię Alicji (Mia Wasikowska), która po trzynastu latach wraca do świata swojej wyobraźni, aby nadrobić opuszczoną lekcję wolności.
Bohaterka jest młodą dziewczyną przekraczającą próg dorosłości. Jednocześnie, czuje się ona skrępowana przez nakazy wychowującej ją samotnie matki, presją otoczenia wymagającego na niej poślubienie możnego lorda oraz zabijającym wszelką kreatywność schematem angielskiej obyczajowości.
Alicja uciekając przed więzieniem własnego życia rozpoczyna projekcję swojej egzystencji, o jakiej pisał francuski egzystencjalista Jean – Paul Sartre. Jest nią przeniesienie w świat marzeń, który odwiedziła już przed laty. Królicza nora uczy dziewczynę jak pielęgnować własną indywidualność i kroczyć pod prąd rutyny. Dlatego też lekcja jaka płynie filmu nie dotyczy jedynie bohaterki, ale każdego, który go ogląda. Szkoda tylko, że przesłanie nowego dzieła Tima Burtona nie wnosi nic nowego, a sposób, w jaki historia jest opowiedziana sam staje się częścią schematu. Poza niezwykle plastycznym obrazem Krainy Czarów oraz mistrzowską grą Johnnego Deppa i Heleny Bonham Carter otrzymujemy nieskomplikowaną intrygę, której rozwiązanie nie jest trudne do przewidzenia, a morał banalny.
Inną kwestią jest pytanie, czy koniecznym jest zabieg stworzenia filmu, posługując się techniką obrazu trójwymiarowego? Moim zdaniem jej zastosowanie nie podnosi wartości artystycznej dzieła. Reżyser niejednokrotnie już udowadniał swoją biegłość w tworzeniu plastycznych obrazów za pomocą znacznie prostszych form, jak na przykład w ,,Edwardzie Nożycorękim”. Dlatego też uważam, że bogactwo ekspresji nie jest w stanie zastąpić zawartości merytorycznej filmu.
Przykrą refleksją jaka nawiedziła mnie po obejrzeniu ,,Alicji w Krainie Czarów” jest fakt, że obraz, chcąc uczyć czym jest wolność i niezależność sam uległ rutynie i prostym schematom. Zamiast wznieść się ponad utarte wzorce stał się ich częścią.