Wytwórnia Disneya nie wykorzystała możliwości reżyserskich Burtona. W efekcie powstała płytka jak "cygańska patelnia" papka zbyt przewidywalna i mdła dla dorosłego odbiorcy. Nie wiadomo do końca dla kogo powstał ten film. Sala kinowa wypełniona po brzegi widzami w przedziale 18 - 35 lat których przyciągnęli Tim Burton i Johnny Depp i zaledwie kilkoro dzieci przyciągniętych przez rodziców obietnicą "świetnej zabawy". Po wyjściu dorośli byli w większości rozczarowani a dzieciaki wyraźnie przerażone ( w końcu w "szreku" myszy nie wydłubują oczu a fabuła nie toczy się w klimacie koszmaru o prześladowaniu ).
Jedyne co naprawdę zrobiło na mnie dobre wrażenie to scenografie i ogólna wizualna oprawa filmu, szkoda że tak słabo wykorzystano możliwości kina 3D chociaż skoro spece od Disneya chcieli film dla 10 latków którzy nie wyjdą z kina z pełnymi gaciami to tak z pewnością jest bardziej "poprawnie politycznie".
Tak sobie myślę... jak by to mogło wyglądać gdyby producentem filmu Burtona był Quentin Tarantino :)