Alicja w Krainie Czarów

Alice in Wonderland
2010
7,1 372 tys. ocen
7,1 10 1 371670
5,6 51 krytyków
Alicja w Krainie Czarów
powrót do forum filmu Alicja w Krainie Czarów

Mi się podobał. :) Jasne, że jak ktoś pójdzie nastawiony na jakiś Ultimate Masterpiece to może być rozczarowany, ale generalnie fajnie się to oglądało. Efekty 3D podobały mi się znacznie bardziej niż w "Avatarze" na przykład, ale to może kwestia dobrego umiejscowienia na sali, nie wiem. W moim odczuciu generalnie bardzo przyjemny wizualnie. I oryginalna wersja językowa jest cuuudna. Szczególnie podobał mi się Stephen Fry jako "Czeszer", czy też "Czez", jak go lokalni zwali. ;)

Poza tym jeżeli ktoś poszedł do kina tylko ze względu na Burtona, to też nie koniecznie był pewnie zadowolony. No niestety, współpracując z tak wielkim korporacyjnym bydlęciem jakim jest wytwórnia Disney'a nie mógł zrobić wszystkiego po swojemu. A że Disney ostatnimi czasy targetuje, no cóż, w taką, a nie inną grupę wiekową, to też miałam dwa zgrzyty - taniec Kapelusznika i piosenka Avril puszczona do napisów. Zepsuło mi to ogólne wrażenia estetyczno-słuchowe z całego filmu. :P

Może film nie ma szczególnej głębi, ale nie zwiódł moich oczekiwań.
Poza tym 10 lat to zdecydowanie za niski próg wiekowy.

Serenite

czy byłyśmy/byliśmy na tym samym seansie w cinema city krakow?:)

nie oczekiwałam masterpiece'u, mialam raczej nadzieje, ze burton dokona adaptacji "alicji..." i "po drugiej stronie lustra" w swoim dobry, starym stylu. roilo mi sie w glowie, ze byloby to doskonale porownanie jego rezyserskiej kariery, bo w koncu tim, jakby na to nie patrzec, ma wiele wspolnego z tytulowa bohaterka. wyobraznia zawsze byla jego motorem dzialania, co widzielismy chociażby w "żukosoczku". zalowalam nawet, ze zabral sie za alicje tak pozno. tymczasem efekt koncowy pozostawil nie tyle niedosyt, co lekkie rozczarowanie. jasne, efekty 3d byly niesamowite, helena bonham carter jako krolowa kier idealna (gra samej jej twarzy nie do podrobienia),mia wasikowska spisala sie jako alicja, ale jako fanka burtona i obu powiesci carolla czulam lekki niesmak. storyline byl miejscami, albo zbyt infantylny, albo zwyczajnie nudny, nie mowiac juz o tym, ze burton niezle pokonfabulowal i przedstawil swoja alternatywna wersje wydarzen PO wydarzeniach wczesniej wspomnianych ksiazek.cala kraina czarow wydala mi sie zbyt, idac za slowami kapelusznika "mniej bardziej" odjechana i zakrecona jak na mozg burtona.
mimo wszystko chcialabym myslec, ze zadzialala tu presja disneya, bo w koncu mamy wszystko, co disney czci i pielegnuje: przyjazn, milosc, wiare w swoje mozliwosci, akceptacja dziecka ukrytego gdzies w nas i piekny moral, ze jak sie chce, to sie moze.
zgadzam sie, co do scen koncowych: taniec kapelusznika byl nieporozumieniem, avril ostatecznie dobila mnie, jesli chodzi o soundtrack, ktory i tak byl wyjatkowo kiepski jak na elfmana:P

chinese_bomb

*podsumowanie ... zamiast