Alicja w Krainie Czarów

Alice in Wonderland
2010
7,1 372 tys. ocen
7,1 10 1 371670
5,6 51 krytyków
Alicja w Krainie Czarów
powrót do forum filmu Alicja w Krainie Czarów

Gdy jakieś dwa lata temu pojawiły się informacje o tym, że kolejnym filmem Tima Burtona będzie "Alicja w krainie czarów", chyba każdy miłośnik jego twórczości zachłysnął się z zachwytu. Historia dziewczynki wpadającej przez królicza norę do zwariowanego podziemnego świata, była bowiem wymarzonym tematem na kolejną graficzną opowieść Burtona, który wsławił się tak pokręconymi filmami jak "Sok z żuka", "Edward Nożycoręki" czy „Gnijąca Panna Młoda”. Połączenie jego zdrowego szaleństwa z tą równie zwariowaną historią Lewisa Carolla, mogło zaowocować filmem jakiego normalny widz nawet by sobie nie przyśnił. W miarę produkcji tego obrazu zaczęły jednak napływać trochę (przynajmniej dla mnie) niepokojące informacje. Otóż nowa Alicja miała być nie adaptacją, a kontynuacją dzieła Carrolla, z dorosłą już bohaterka, która powraca do niezwykłej krainy, uciekając z uroczystości swoich zaręczyn z niezbyt interesującym Lordem. Pierwsze zwiastuny choć zakręcone, wydały mi się jednak być dziwnie smutne i ponure i prawdę powiedziawszy nie porwały mnie. Ale tak jak książek nie ocenia się po okładce, tak o filmach nie można nic powiedzieć tylko po ich zapowiedziach…

Jak się okazuje po kilku pierwszych minutach seansu, Burtonowska Alicja jest faktycznie ciągiem dalszym historii jaką znamy chociażby z wcześniejszej animacji Disneya. Alicja ma 19 lat, jej ostatnia wizyta w krainie czarów - jak mylnie zapamiętała tą nazwę - miała miejsce aż trzynaście lat temu, w związku z czym pamięta ją jak przez mgłę, a prawdę powiedziawszy nie pamięta z niej nic a nic, prócz tego, że wpadła w króliczą norę do innego świata. Myśli jednak, że był to dziwny sen i gdy teraz ponownie trafia do Podziemia, traktuje całą sytuację jak kolejne senne marzenie. Burton co prawda pamięta jej wcześniejsze przygody, ale się nad nimi nie rozwodzi, jedynie pokazuje nam je pod koniec swojego obrazu w telegraficznym skrócie, by udowodnić, że dorosła Alicja to faktycznie Ta Alicja. Co ciekawe ten dość ryzykowny pomysł stworzenia wariacji na temat klasycznej opowieści, udał się twórcom naprawdę dobrze, bo dzięki niemu historia nie jest nudna, nie musi wiernie trzymać się oryginału, a twórcy mogli bardziej popuścić wodze fantazji. Udało im się przy tym również uniknąć wrażenia epizodyczności, a kolejne spotkania z dziwnymi mieszkańcami Podziemia tworzą całkiem zgrabną historię. Ponadto, ponieważ bohaterka jest juz starsza, mógł zmienić się i morał tej opowieści, na odrobinę inny, niż ten który płynął z klasycznych historii o Alicji.

Burtonowska Alicja jest opowieścią o odnajdywaniu siebie, o szukaniu swojej drogi w życiu. Co ciekawe ten motyw poszukiwania własnego ja i dopasowywania się do oczekiwań innych, widać w obu zaprezentowanych w tym filmie światach – tym realnym jak i fantastycznym. Alicja bowiem i tam i tutaj ciągle zastanawia się, czy jej z kimś nie pomylono, czy nie bierze się jej za kogoś, kim tak naprawdę nie jest, bo nie pasuje do wymagań stawianych przez otoczenie i stara się przeciw nim buntować. To historia mówiąca o tym, by żyć własnym życiem, by bronić się przed narzucanym przez innych zdaniem, by nie działać tak jak chcą tego inni, ale iść przez życie (może po głupiemu ale) po swojemu. By samemu decydować o swoim losie, by samemu wybierać co się chce robić, bo tylko wtedy takie decyzje będą miały sens. To również opowieść - i tego oczywiście nie mogło zabraknąć w filmie Burtona - o potędze wyobraźni, która jest nieskończona i o tym, że nie ma rzeczy niemożliwych, bo jeśli w coś bardzo wierzymy i będziemy do tego dążyć za wszelką cenę, to tak się też stanie.

Burtonowi udało się zebrać do tego filmu naprawdę imponującą obsadę. Kogo tutaj nie ma? Johnny Depp jako szalony kapelusznik ze zmieniającym się jak w kalejdoskopie humorem, który świadomy jest swojego szaleństwa i dobrze mu z nim, Helena Bonham Carter jako wielkogłowa, zachowująca się jak rozkapryszony dzieciak Czerwona Królowa, pragnąca ścinać głowy za byle jakie nieposłuszeństwo - chyba najbardziej wyrazista postać ze wszystkich w całym filmie – plus zwiewna, lekka i delikatna Anne Hathaway jako Biała Królowa (jednocześnie spore zaskoczenie na plus), oraz najbardziej nijaka z całej obsady czyli Mia Wasikowska jako Alicja. Plus sporo świetnych aktorów, którzy użyczyli tylko głosów swoim animowanym, rozkosznym postaciom. Mamy tu niebieską gąsienicę przemawiającą głosem Alana Rickmana, lewitującego i uśmiechającego się od ucha do ucha kota (takiego mógłbym mieć) z głosem Stephena Fry'a, jak również wojowniczą mysz, kłócących sie wiecznie bliźniaków - fani brytyjskich programów rozrywkowych pewnie szybko rozpoznają w nich zniekształconego Matta Lucasa – szalonego królika, rzucającego w bohaterów czym popadnie, królika w kamizelce z podręcznym zegarkiem oraz nie takiego znowu normalnego psa...

W czasie seansu o dziwo jakoś nie za bardzo czuć, że film ten wyszedł spod ręki Tima Burtona. Wszystko jest tu owszem zakręcone i zwariowane, ale jakoś tak znowu bez przesady, a i typowego dla reżysera mrocznego klimatu i zdrowego dziwactwa nie ma tu za wiele. "Alicja" nie jest filmem skierowanym do końca dla dzieci, bo niektóre momenty są jak na takie kino dość odważne - pływające ścięte głowy w fosie dookoła zamku Czerwonej Królowej - choć sam film jest raczej miły i pogodny. Sporo w nim szalonego poczucia humoru, ciekawych pomysłów i ładnych efektów specjalnych. Zwierzaki wyglądają naturalnie i możliwie, a stworzone w komputerze otoczenie nie razi i dobrze pasuje do aktorów. Także trójwymiarowe efekty specjalne spisują się całkiem dobrze i choć nie ma co szukać w tym filmie głębi ekranu znanej z "Avatara", to uchylanie sie przed wylatującymi z ekranu przedmiotami sprawia niezłą frajdę. Na plus można zaliczyć też muzykę Danny'ego Elfmana, która jest jak na niego niezwykle spokojna i normalna, ale brzmi naprawdę przyjemnie - szczególnie motyw przewodni. Po seansie pozostaje jednak dziwne uczucie niedosytu. Bo choć podobał mi się ten film, to jednak się nim nie zachwyciłem. Może to dlatego, że jestem już mniej ‘Bardziej’?

7,5/10

PS. Po tym filmie już nigdy nie spojrzę tak samo na słone paluszki ;)

ocenił(a) film na 7
milczacy

bardzo dobrze napisane.ja również jestem oczarowny swiatem z "alicji" i
również nie spojrze tak samo na słone paluszki.
Wielki plus dla ciebie za to ze wszystko tak ładnie i zwięźle opisałes
pozdrawiam