Mathieu Kassovitz ponoć długo nosił się z zamiarem ekranizacji książki Danteca „Babylon Babies”. Scenariusz przechodzi liczne metamorfozy, Vincenta Cassela zastąpił Vin Diesel, budżet został przekroczony, zmieniano zaplanowane do zdjęć lokalizacje, a w międzyczasie Alfonso Cuaron nakręcił podobne w założeniu „Ludzkie dzieci”, film, który co prawda nie stał się hitem kasowym, ale był jednym z najlepszych obrazów roku 2006.
Film Kassovitza może robić co najwyżej za cień „Children of Men” lecz to i tak będzie przesadne go dowartościowanie. Ten niemiłosiernie głupio skręcony (od jednej wybuchowej, bezsensownej sceny do drugiej i tak w kółko) i niepoprawnie infantylny (głupota tego filmu poraża) obraz, sili się na uprawianie filozoficznej dysputy spod znaku „dystopian fiction”, tyle, że jakiegokolwiek w niej sensu dostrzec nie sposób.
Całość, gdzieś tam kiełkująca ginie w kolejnych chaotycznie skręconych obrazach i banałach myślowych, w których musimy obserwować niezmąconą myślą gębę Disela (jeśli chłop nie wróci do postaci Riddicka to prorokuję mu koniec kariery w najbliższym czasie).
Mówi się, że Hollywood marnuje talenty i beznamiętnie gasi wszystkich zagranicznych twórców, którzy spróbują tam zajrzeć, ale przecież choćby taki Cuaron udowodnił, że jednak można. Może więc Kassovitz wcale nie jest tak świetnym reżyserem jakim ochrzczono go po debiutanckiej „Nienawiści”?
Może od tego należało by zacząć?
Moja ocena - 2/10
Nie tylko w pełni zgodzę się z Twoją opinią, ale dodam coś jeszcze od siebie.
Otóż, film ten reklamowano jako wielką opowieść Science-Fiction. I to właśnie zachęciło mnie do jego obejrzenia. Liczyłem na dawkę S-F "z wyższej półki". I niestety, nie dostałem tego, czego oczekiwałem. Poszedłem do restauracji po soczysty stek w genialnym sosie, bo takie właśnie danie było w karcie, natomiast zamiast tego otrzymałem hamburgera.
To po prostu kolejny film akcji z Vinem Dieselem. I jeśli jako taki go przyjąć, to wtedy wszystko jest na swoim miejscu - mordobicie, strzelanina - wszystko gra. Ale S-F bym tego nie nazwał, mimo prób wklejenia wątku "przyszłości" i dodatku "paranormalnego". Z resztą, moim skromnym zdaniem, niezbyt się obie te "wklejki" udały, są sztuczne, jakby dodane na siłę.
Jeśli ktoś jest fanem Science Fiction z prawdziwego zdarzenia (czy jest to 2001: Odyseja Kosmiczna, czy seria Obcych) to ten film nie jest dla niego. Niech lepiej odwiedzi wypożyczalnię i poszuka jakiegoś "starocia", bo w obecnych czasach recesja giełdowa jest niczym wobec recesji w kinie Science-Fiction. Ja chyba zdejmę z półki płyty z Obcymi...
Moja ocena - 1/10, głównie za to, że wciśnięto mi kicz zamiast zapowiadanego dzieła. Ale cóż - sam byłem głupi, oczekując wielkiego kina z Dieselem w roli głównej.