film rzeczywiście, jak ktoś już to określił, o skomplikowaniu cepa... jest prosty, aktorzy prości, fabuła prosta...ale...
ale film ma niesamowity klimat, te ulice, elektrownie, zniszczenia...
piękny obraz beznadziejnego świata...
... oraz pięknie przedstawiony kontrast między Stanami Zjednoczonymi oraz ziemiami rosyjskimi. Wschód - zniszczony terroryzmem oraz wojnami domowymi. Stany - komercjalizacja na pełną skalę; jedziesz windą, a przed oczami zamiast przezroczystej szyby, masz świecące reklamy... Panorama Nowego Jorku po prostu mnie rozwaliła (i ta muzyka w tle...)! Klimacik z Babylonu może i zawitać w naszym świecie za parę lat, kto wie.
I właśnie fabuła... :/ Niepotrzebnie dodane elementy fantastyczne, czytaj - nieśmiertelność i moce Aurory i ożywienie Tooropha pod koniec filmu. Do tego dochodzą nie realistyczne strzelaniny i w ogóle NIE SATYSFAKCJONUJĄCE ZAKOŃCZENIE! Kurna, czy rozwalenie dwóch Jeepów należących do Neolitów jest aż tak Boskie i jednoznaczne?! A co z tą najwyższą kapłanką? Szkoda... Ale film bardzo mi się podobał fabularnie do momentu aż nie zajechali do USA. Pozdrawiam