1 godz. 37 min.
5,6 58
ocen
5,6 10 58
167
chce zobaczyć
{"rate":5.0,"count":1}
{"type":"film","id":784745,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Barbara-2017-784745/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Barbara
  • prymcio11 ocenił(a) ten film na: 5

    Czasami bywa tak, że bardzo chcemy dać upust naszej fascynacji jakimś artystą. W dobie Internetu mamy niezliczone możliwości, by to uczynić. Można tworzyć fanarty, fanfiki, prowadzić fankluby. Jeśli jednak jesteś znanym reżyserem i uznanym aktorem w jednym, trudno oprzeć się pokusie stworzenia filmu. I tylko widzów żal...
    Mathieu Amalric znany jest głównie ze swojej bardzo specyficznej urody i aktorskiego talentu, który pokazywał chociażby w „Wenus w futrze” Polańskiego czy obficie nagradzanym „Motylu i skafandrze”. Wielu z was może nie pamiętać jednak, że ma na swoim koncie także sukcesy po drugiej stronie kamery. Przed ośmioma laty odebrał Złotą Palmę za reżyserię komediodramatu „Tournée”. Gdy w zeszłym roku powrócił do canneńskiej świątyni próżności, lecz już w mniej prestiżowym konkursie Un Certain Regard, entuzjazm związany z premierą szybko umilkł wraz z umiarkowanie pozytywnymi recenzjami.

    Gdy oglądamy „Barbarę” trudno się dziwić temu stanowi rzeczy. Jest to w zasadzie dość specyficzny eksperyment artystyczny. Reżyser przeplata ze sobą biograficzną produkcję o francuskiej piosenkarce Barbarze (swoisty film w filmie), główną opowieść o tworzeniu wspomnianego wcześniej filmu, tym jak rola Barbary wpływa na psychikę grającej ją aktorki – Brigitte (Jeanne Balibar) i wreszcie prawie dokument o tytułowej artystce, rozmowach reżysera z jej znajomymi czy wspomnieniach oń. Dodatkowo przez cały seans w absolutnie przypadkowych momentach aktorskie sceny zmieniają się w archiwalne nagrania, co dodatkowo wywołuje w widzu konfuzję.

    Z tego wszystkiego wyłania się chaos, ale też pewna autentyczność. W twarzy Amalrica, który na ekranie wciela się w postać reżysera filmu „Barbara” Yvesa Zanda, w jego łzach wzruszenia i wspomnieniach „tego jednego pocałunku w 1993”, widać autentyzm fana wspominającego swoją gwiazdę. Kochał ją za charakter, podejście do publiki, ale i za muzykę. Muzykę wybitną i piękną. Której jest tu na szczęście najwięcej. Przez cały seans niezliczone utwory, zarówno prawdziwe nagrania Barbary, jej piosenki śpiewane przez Jeanne Balibar, czy też rozmaite covery. Możliwość usłyszenia tych wszystkich dźwięków w sali kinowej jest chyba głównym powodem dla którego warto się wybrać na ten obraz.

    Drugim z powodów może być rewelacyjna kreacja żony Amalrica – Jeanne Balibar. Piosenkarka i aktorka dzięki tej produkcji za piątym podejściem zdobyła swojego pierwszego Cezara, pokonując między innymi Juliette Binoche i Charlotte Gainsbourg i trudno się temu werdyktowi francuskich Akademików dziwić. To właśnie perfekcyjnie ucharakteryzowana artystka, którą chwilami ciężko odróżnić od prawdziwej Barbary, jest magnesem sprawiającym, że jednak nie drzemiemy kontemplując ścieżkę dźwiękową, a trzymamy oczy otwarte.

    A bywa to ciężkie, gdyż film jest piekielnie męczący jeśli chodzi o oglądanie. Drepcząc w miejscu, bez jakiegoś większego ciągu przyczynowego albo powodu istnienia kolejnych scen, wydaje się o dobrą godzinę zbyt długi. Wielki potencjał był tu na naprawdę dobry krótkometrażowy fabularyzowany dokument i szkoda, że „Barbara” nie powstała właśnie w takiej formie.

    pelnasala.pl/barbara/