Bawiłem się dobrze, ale...

przeszkadzały mi dwie rzeczy. Po pierwsze montaż, który często utrudniał obserwowanie akcji. Momentami nie wiadomo było co się dzieje na ekranie. Po drugie Bale. Ok, przyznaje nie jest zły jako Bruce Wayne, ale jako Batman... wygląda po prostu głupio. Jakby robił jakiś cosplay Batmana, a nie był nim. Ciężko mi było uwierzyć, że to naprawdę Batman. No i ten głos. Nie mam pojęcia czemu reżyser po usłyszeniu tego głosu, nie kazał mu mówić normalnie. Ja wiem, realizm, ale to brzmi po prostu głupio. Do tego czasami gdy charczy to głos mu się wyraźnie łamie. Po co to?

4
  • mam podobne wrażenia, tez przeszkadzał mi bardzo ten chaotyczny i przepełniony cięciami montaż scen akcji. i mam OGROMNY problem z Bale’m, nie wiem dlaczego, strasznie przypomina mi w tym filmie Tobey’ego Maguire’a w pierwszych Spider-Manach i mnie to irytuje. jako Bruce jest jakiś taki bez wyrazu, a jako Batman... nie potrafię obiektywnie ocenić, bo jakos w zadnym wydaniu nie jestem w stanie brać kolesia przebranego za nietoperza na powaznie......

  • No faktycznie za chudy jest trochę, ale kostium go powiększa optycznie i jest dobrze

  • [SPOJLERY]

    Fakt, Bale jest mało przypakowany. Co ciekawe, kiedy zostaje rozpylona toksyna, postać Batmana bardziej przypomina tę z komiksów Millera.

    Co do głosu, to ja oglądając filmy i animacje tego typu zastanawiałam się czasem, jak to jest, że najbliższe im osoby nie rozpoznają ich przez to, jak brzmią. Ok, ludzie mają czasem podobne głosy, ale brakuje choćby jednego komentarza typu: "Wiesz co, Bruce, Batman ma podobny głos do Ciebie". Kurczę, ja bym spytała. Toteż jakiś modulator głosu by Batkowi nie zaszkodził (i tak miał różne sprzęty).

    Ja dostrzegam jeszcze kilka mankamentów. Po pierwsze, raczej płaska postać żeńska. Po drugie, ten irytujący patos. Mam wrażenie, że jakby te fragmenty rozmowy ze szkoleniem i tym gadaniem o sile strachu powycinać, a omawiane rzeczy przedstawić wizualnie, film by na tym zyskał. Nie lubię, kiedy tłumaczy mi się jak kilkuletniemu dziecku. Motyw rozterek moralnych bohatera uważam za całkiem w porządku, ale często można było wprowadzić pewne skróty myślowe. Niektóre sceny są strasznie przegadane. Z tą kwestią wiąże się nadmierna ekspozycja - przede wszystkim w scenach z głównym antagonistą, a także w tych z Garym Oldmanem (swoją drogą, kurczę, miałam nadzieję, że będzie skorumpowanym gliną, bo chciałabym go zobaczyć w inny sposób - nawet jako Dracula wzbudzał we mnie sympatię) i Katie Holmes. Wreszcie, motywacja głównego szwarccharaktera i cała jego postać mnie irytuje. Wiem, że ludzie popełniają zbrodnie dla idei, ale to wszystko było takie sztuczne i grubymi nićmi szyte.

    Chciałabym, aby nie było ostatniej sceny z Holmes, bo pomiędzy nią Balem nie ma żadnej chemii. Cały czas zachowują się jak przyjaciele, a na koniec ta rozmowa, taka na siłę...

    Zgadzam się z wypowiedzią na temat montażu. Na początku filmu myślałam sobie, że oni nie przedstawili historii Wayne'a linearnie i pocięli ją tylko po to, żebyśmy byli w stanie przełknąć to stężenie patosu w rozmowie Bale'a z Neesonem. Prawdopodobnie później też chodziło o ukrycie niedociągnięć (btw. ta sytuacja, kiedy w czasie pościgu Batman siedzi raz po lewej, raz po prawej stronie, zepsuła mi całkiem przyjemną scenę).

    Za plusy uważam tych kilka kropelek subtelnego humoru, które dodano do produkcji oraz całkiem dobrą dynamikę tak od 30 minuty filmu.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: