..gdyż jeszcze nie można oceniać. 3/10. Film wtórny, gra głównej bohaterki poniżej poziomu żenady, wszyscy wrzeszczą, dialogi nie dosyć że ubogie, to jeszcze od połowy filmu powtarzane, nadmierne, łopatologiczne używanie zielonego filtra kamery i moja ulubiona wisienka na torcie.. Końcówka.. Aż mi gwiaździsty sztandar w sercu załopotał.. Nie, jednak nie w sercu, w żołądku, aż mi się niedobrze zrobiło.
,,Poniżej poziomu żenady" może zbyt dosadne, ale trzeba przyznać, że koszmarna gra aktorska. Było całkiem ok, do momentu kiedy miała grać zdeterminowaną kobietę żądną zemsty. Ohh jakie to było sztuczne. Co prawda miała tą minę ,,jakby chciała kogoś zabić", ale nic poza tym.
Z dialogami masz absolutną rację. Tyle, że w pierwszej części było podobnie, choć w tamtym przypadku nie miało się do tego żadnych zastrzeżeń, a tutaj to bardzo rzuca się w oczy(uszy).
Mówiąc końcówka to co masz na myśli? Scenę, w której Katie raczyła ,,pozbawić dumy" Ivana?
Przez "końcówka" rozumiem scenę w której Katie idzie w kierunku ambasady USA. Słońce świeci, zielony filtr kamery zdjęty, szlabany same się przed nią otwierają.. Czekałem tylko kiedy żołnierze rozwiną czerwony dywan i oddadzą salut. Chodzi mi o to że nie lubię przesadnego amerykańskiego patosu.
Jeśli chodzi o dialogi to mnie podobało się to że mówiła im dokładnie to samo co oni mówili jej kiedy ją krzywdzili. To dawało im poczucie że ją skrzywdzili więc ona robi im dokąłdnie to na co zasłużyli. Uważam że faktycznie pierwsza część jest lepsza ze wzgl głównie na lepsza o niebo grę aktorską ale ta część nie była wcale zła tak jak piszecie ale to oczywiście moje zdanie :)
Szanuję Twoje zdanie, choć się z nim nie zgadzam :) A co do powtarzania to wyjaśniłem poniżej o co mi chodzi :)
o matko naprawde nie rozumiesz dlaczego np glowna bohaterka powtarzala tekst jej oprawcow?Litosci :/ Jak zes taki delikatny to nie ogladaj takich filmow :D
Nie chodzi o to, że nie rozumiem. Chodzi o to że twórcy dali nam to do zrozumienia aż nadto. Do tego sceny były tak źle zagrane, ze miałem właśnie wrażenie, że im się pomysły na dialogi skończyły, a nie że ma to cokolwiek, komukolwiek uzmysłowić