Zastanawiam się co kieruje ludźmi,którzy kręcą takie filmy i tymi co oglądają.Przecież można skoczyć do rzeźni na ubój świni.Fabularnie film prosty jak budowa cepa.Jeśli kogoś kręci rażeniem prądem,gwałcenie,ucinanie,wycinanie narządów to film właśnie dla niego.Ja zdołałem tylko przewijać bo uważam,że tego się nie da po prostu obejrzeć z odruchami wymiotnymi.Zupełna znieczulica na ludzki ból.Nie polecam dla nikogo kto ma odrobinę oleju w głowie i nie chce sobie zostawiać takiego syfu w pamięci.
Przyrównanie gwałtu do morderstwa i propagowanie samosądu to jest ślepa uliczka. To jest niewspółmierne, nie daj się zmanipulować.
W Polsce była parę lat temu, gdzieś na wsi, było zdarzenie samosądu wynikłe z zagrożenia życia i bezradności policji. Sprawców aktu skazano jak zwykłych rzezimieszków, choć nie mieli do tej pory zatargów z prawem. Nie zostali nawet uniewinnieni przez prezydenta, choć tam ewidentnie zawiodło państwo. Nikt się do błędu nie przyzna.
Było to morderstwo szaleńca, który po wypuszczeniu z zakładu dla obłąkanych, biegał po wsi z siekierą i wszystkim groził śmiercią, a wielokrotnie wzywana policja, nie reagowała. W końcu grupka mężczyzn wzięła sprawę w swoje ręce.
Prawo nie służy wymierzaniu sprawiedliwości, tylko utrzymywaniu porządku. Samosąd nigdy nie uzyska statusy prawnego przyzwolenia i dobrze, bo strach by było żyć w kraju, w którym ludzie w koło się mordują.
przyrównanie gwałtu do morderstwa nie jest wcale nadinterpretacją...
wyobraź sobie taką sytuację, obcych ludzi, którzy robią z twoim ciałem te wszystkie rzeczy, które dotyczą najintymniejszej sfery zycia....
Lepiej chyba zostać pobitym. Pooglądaj troche programów o kobietach wywiezionych wbrew ich woli do pracy w burdelach, one też są ofiarami gwałtów, zatraszane, bite, gwłcone przez"pracodawców" były zmuszane do "zgadzania"się na stosunki z klientami.
porównaj je z wyznaniami ofiar pobicia... te kobiety sa złamane na całe zycie. ich psychika, poczucie własnej wartości, człowieczeństwo zostało brutalnie zdeptane, wgniecone w błoto. Przyszedł jeden z drugim i co? i zniszczył taka kobietę, bo taka miał zachciankę, bo go podjarała, bo mu stanął....co z tego że ona nie chce? co z tego, że ona po czyms takim musi z tym zyc? co z tego, że być może nie będzie umiała zaufac, zblizyc się do jakiegokolwiek innego mężczyzny choć wczesniej przeciez umawiała się na randki jak każda dziewczyna...co z tego, że tamto życie już się nie liczy?
To tak, jakby odebrano komus zycie, zabito w nim człowieka i kazano z tym zyc.
z tym"lepiej chyba zostac pobitym" nawiązywałam do tego, że obecnie jest duzo filmów o pobiciach-przemocy tego typu
szczerze to się poważnie zastanawiam, czemu akurat gwałt jest często uważany za gorszy niż pobicie. (przecież ludzie też biją innych ku swojej uciesze i ofiara też się czuje bezsilna i upodlana, a fizycznie boli bardziej)
uważam, że takie myślenie źle świadczy o ludziach, że jest to jakaś odnoga od głupiej kultury macho, gdzie seks demonstruje jakąś dominację nad innymi.
myślę, że nie trzeba urodzić się kobieta, żeby mieć podstawy twierdzić, że z "dwojga złego" lepiej oberwać po zębach niż zostać zgwałconą...zgwałconym, bo problem dotyczy często mężczyzn w więzieniach.
właśnie, spójrzmy na to z perspektywy mężczyzny - gwałt wiezienny to najmocniejsze narzędzie poniżenia wśród mężczyzn...dlaczego???
myślę że chodzi tu o naruszenie takiej naintymniejszej sfery życia...cielesności człowieka. Pobicie dla pobicia jest wstrętne, poniżające, obecnie mnożą się przypadki pobicia innej osoby dla samej przyjemności wyżycia się na kimś słabszym....
Nie wiem jak opisać dramat gwałtu... Może chodzi o to, że związki z mężczyznami nierozerwalnie łączą się ze współzyciem? seks jest czymś intymnym, z założenia wyjątkowym, pięknym, przyjemnym? to nierozerwalna część zycia człowieka, jak więc oddać się jej gdy kojarzy się z bólem, poniżeniem, strachem i przemocą? i nie chodzi mi tylko o gwałty w ciemnych uliczkach ale też takie randkowe i małżeńskie...wymuszanie pewnych zachowań...
Wiesz chodzi tu o to w jaki sposób patrzy się na seks w zyciu człowieka. To wciąż coś zarezerwowanego nie dla całej rzeszy chętnych ale dla konkretnej osoby z która jestesmy.
Każdy mądry, dopóki nie spotka to jego.... czy to gwałt, czy zabicie członka rodziny w perfidny okrutny sposób
Nie wiesz jak byś zareagował/a w takiej sytuacji
ten kto jest złamany na całe życie, pewnie nie ma nic do stracenia - taki mechanizm może się uruchamiać....
A tak kolego to filmy tarantino tez nie sa pozbawione ostrej przemocy i jakos nikt nie płacze wrecz przeciwnie mnostwo ludzi to ogląda.
bo u tarantino to jest jakos przedstawione, a nie "ktos mnie wy&ebal w dupe to utne mu jaja" bo taki jest wątek tego filmu.
ale splycasz ten film.Swoja droga sama bym obciela jaja facetowi jakby mnie zgwalcil.znam facetow ktorzy sami mowia ze za gwalt facetom powinno sie wycinac jaja wiec nie badz taki delikatny ;)
Nie sądzisz może jednak, że gwałt jest raczej na poziomie pobicia i poniżenia, aniżeli morderstwa? Z tym przecież można żyć, choć pozostaje pewnie jakaś skaza. Jaka wagę przypisujesz temu przestępstwu?
Gwałt na poziomie pobicia? Chyba sobie jaja robisz. Tylko facet, na dodatek pozbawiony empatii może napisać takie rzeczy. Jak dla mnie to najgorsza krzywda jaka może spotkać kobietę, która wywiera piętno na całym jej dalszym życiu. To niszczy psychikę, na swój sposób " upośledza'' dalsze relacje z innymi ludźmi a zwłaszcza z mężczyznami. Kobieta nigdy nie będzie już taka jak kiedyś. Rany po pobiciu się zagoją i człowiek z czasem zapomni, jednak piętno na psychice po gwałcie zostaje na całe życie. Taki gwałciciel wyjdzie po 5 latach i co dalej zrobi? Oczywiście to samo - znowu będzie gwałcił zadowolony z samego siebie. Więc jeśli jesteś facetem to nie udawaj eksperta i nie wypowiadaj się na ten temat.
Widzisz, piszesz o emocjonalnym piętnie i chcesz za to karać śmiercią, lub co najmniej fizycznym okaleczeniem. Jeśli 5 lat zniewolenia to za mało, to twój osąd jest absurdalny.
Przecież kobiety względnie często wykorzystują sex jako narzędzie i nawet słyną ze znęcania się psychicznego. Jest tu więc pewna niespójność, czyżby jakaś forma wywyższania się?
Skąd w ogóle to przeświadczenie o piętnie i zniszczonej psychice, czyżby z filmów fabularnych? :) Nie żebym Ciebie odpytywał, czy chciał obrazić, ot taka dygresja.
Nie wiem o jakiej dziedzinie piszesz, ale sądzę że nie uważałbym się w niej za eksperta. Prowadzimy dyskusję, a ta polega na zbijaniu argumentów, a nie obrażaniu oponenta / oponentki.
tak, 5 lat to za mało za tak okrutny czyn jak gwałt. taka osoba nie ma potem żadnej skruchy i dalej krzywdzi inne osoby. Nie sądze by kobieta w owym filmie chciała zostać zgwałcona by potem się wyżywać na innych : ) A może znam z własnego doświadczenia?
A tak na marginesie to nic nie pisalam o karze śmierci za gwałt tylko o tym, że to nie jest to samo co pobicie i że 5 lat to za malo. czytaj uważnie : )
Przepraszam, nadinterpretacja.
O wadze zbrodni zapewne zawsze jest trudno rozmawiać. Mimo to w polskim prawie gwałt jest traktowane jako przemoc fizyczna, więc coś jednak jest na rzeczy. W końcu prawo tworzą też kobiety. Czy 5 lat to mało, czy dużo, to już nie dyskusja dla mnie, natomiast ponieważ kara musi być współmierna, więc fizyczne okaleczanie sprawcy odpada.
Mnie właśnie to drażni, że propagowany jest samosąd, który jest oczywiście zakazany i musi być piętnowany.
Przemoc przemocy nierówna. Jeśli chodzi o film to bohaterka stosowała kary współmierne do tego co sama otrzymała od każdego sprawcy. Kara,o której decyduje państwo prawie nigdy nie będzie współmierna do popełnionego czynu. Bo czy np. 10 lat spędzonych w więzieniu zrekompensuje cudze życie? Gdyby ktoś zabił Ci np. matkę i poszedł na 10 lat więzienia to czułbyś sprawiedliwość z wyroku? A co do polskiego prawa to nie jest ono żadnym autorytetem i nie trzeba ślepo we wszystkim się w nim zgadzać. Zresztą było już tyle absurdalnych wyroków na przestrzeni lat, że chyba nie trzeba nawet o tym mówić.
Przytoczę swoją wcześniejszą wypowiedź: "Prawo nie służy wymierzaniu sprawiedliwości, tylko utrzymywaniu porządku. Samosąd nigdy nie uzyska statusy prawnego przyzwolenia i dobrze, bo strach by było żyć w kraju, w którym ludzie w koło się mordują."
Popełnionej zbrodni zazwyczaj przecież nie da się naprawić. Naprawdę chciałabyś żyć w kraju, w którym samosąd ma prawne przyzwolenie? Nie byłaś nigdy wściekła do takiego stopnia, że chciałaś komuś zrobić krzywdę i w pewnym sensie była przekonana o słuszności takiego czynu?
Samosąd to pierwszy krok do anarchii, a tego chyba nikt jednak nie chce.
Gdyby ktoś mi zabił bliską osobę, to krzywda oprawcy dla niej już nic nie zmieni. Tą osobę należy natomiast odseparować od reszty społeczeństwa i temu służą więzienia. Idąc tym tematem, czy odcinanie rąk złodziejom jest twoim zdaniem właściwym rozwiązaniem, przecież rozwiązałoby problem?
Jak przeczytałam tą wypowiedź : '' Swoją drogą to tak, mam wątpliwości, co do głębokości tych sztam po gwałcie, bo podobno 1/4 kobiet w Azji chyba Wschodniej była zgwałcona (artykuł z gazety.pl z 10 września) i z tym jakoś w miarę normalnie żyje, oraz jak wiadomo prostytucja to zawód stary jak świat.'' to nie mam ochoty dalej z Tobą dyskutować. Po 1 pytanie : wiesz jak żyją te kobiety? Rozumiem,że tam byłeś i z nimi wszystkimi rozmawiałeś skoro uważasz, że żyją normalnie? Po 2 : nie mieszaj gwałtu z prostytucją bo nie o niej rozmawiamy. W przeciwieństwie do Ciebie znam osobiście kilka ofiar gwałtów i molestowania i mogę Cię zapewnić, że nie żyją one tak jak dawniej. Więc skoro bawisz się w greckiego filozofa i swoje mądrości na temat gwałtów opierasz na przypuszczeniach to po prostu ZAMILCZ bo twoje domysły nie mają nic wspólnego z realną rzeczywistością. Łatwo stać z boku i się wymądrzać. Przeżyj gwałt i dopiero później głoś swoje orędzie o niezniszczonej psychice. No chyba,że by Cię to kręciło - to inna sprawa - w czyjeś dewiacje nie wnikam. : ) Współczuję Twojej dziewczynie jeśli ją posiadasz : ja osobiście nie mogłabym być z facetem, który jeśli bym została zgwałcona powiedziałby mi : ''Nie martw się, zapomnisz i wszystko będzie git"".
Dalej ten wątek?
Ad 1) Szczegółów nie znam, ale przemawia do mnie statystyka.
Ad 2) Czytałem kiedyś wypowiedzi prostytutek w jakimś artykule (raczej go już nie znajdę) o zjawisku, w którym klienci nie płacą, a biorą co chcą oraz jak chcą. One to ewidentnie traktowały jako gwałt, ale jak stwierdziły trzeba nauczyć się z tym żyć. Po rekonwalescencji wracają do zawodu, często łącząc go nawet z normalnym życiem rodzinnym.
Skoro znasz kilka ofiar seksualnej przemocy, to czy nie sądzisz że użalanie się nad daną sobą i np terapie u psychologów, mogą jedynie wzmacniać autodestruktywne mechanizmy? Coś jak głaskanie przestraszonego szczeniaka, które potęgujące w nim strach przed zjawiskiem na dłuższą metę, ale koi sumienie jego właściciela.
O moje życie osobiste nie musisz się martwić, jest całkiem normalne. :)
Statystyki czego? Samopoczucia psychicznego? Nie ma takich statystyk : ) A co do ludzi, których znam to nie korzystali oni z żadnych porad psychologicznych, po prostu od tego momentu byli już innymi ludźmi.
Artykuł który był już wcześniej przytoczony, to właśnie statystyczne podejście do zjawiska:
http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,14576478,Co_czwarty_mieszkanie c_Azji_Wschodniej_i_Pacyfiku.html
Przypomnę tylko, że artykułu nie czytałem. Jeśli jednakże przykładowo, pewna grupa osób doświadczyła przemocy seksualnej i 95% z nich potem normalnie żyje, zakłada rodziny itp, to nie znaczy to, że osoby postronne, czy bliscy przesadzają w reakcjach? Karanie zostawmy Państwu, a fizyczne okaleczanie zbrodniarzom.
W owym artykule pisze jedynie procent zgwałconych kobiet w tymże kraju, nie ma żadnej mowy o ich normalnym życiu czy dobrym samopoczuciu psychicznym. Widać, że tego nie czytałeś bo sam sobie wiele dopowiadasz : )
Czy ty jesteś lekko opóźniony czy co ? :)
A czy główna bohaterka była prostytutką, że porównujesz ją do niej ?
Czy wtedy, gdy była uwięziona i byłaby zgwałcona tam powiedzmy 50-ty raz
miałaby mniej czuć się poniżona niż za 1-2 razem ?
Przywołujesz jakieś gówno warte suche wypowiedzi prostytutek i ich silnej psychiki.
Poza tym czy zwyczajne kobiety sa dla ciebie jak prostytutki ?
Psychika ludzka to kwestia zupełnie indywidualna, a nie statystyki.
Ciekaw jestem czy gdyby ciebie brutalnie gwałcono np: w więzieniu nadal byś tak bezmyślnie szczekał. Podejrzewam, że szybko by ci psychika siadła i myślałbyś o samobójstwie więc na drugi raz zastanów się trochę zanim wypowiesz się to może w końcu napiszesz coś mądrzejszego.
Zresztą jak czytam to co piszesz to strasznie pusty z Ciebie człowiek. Ubogi wewnętrznie, nie posiadający ani empatii ani współczucia dla innych ludzi. Twój pseudo intelekt to nie wszystko, trzeba mieć jeszcze serce, którego Ty nie posiadasz . Oby Ciebie nigdy nie spotkała podobna tragedia choć może wtedy byś dopiero zrozumiał. Tacy ludzie dopiero wtedy rozumieją. Na świecie jest za dużo takich złych ludzi jak Ty - dlatego jest tak jak jest. Żegnam i kończę naszą bezsensowną rozmowę.
Czy masz takie samo współczucie, do mijanych bezdomnych? Jak często rzuciłaś monetę pijaczkowi, żeby choć przez chwilę poczuł się lepiej w zamroczeniu alkoholem? Ci wszyscy ludzie doświadczają tragedii codziennie, choć często z własnej przyczyny. Czy oby nie okazujesz obojętności wobec tragedii ludzi, z którymi się nie utożsamiasz? Może ten film pomoże ci w dostrzeżeniu tego:
http://www.filmweb.pl/film/Stuart%3A+Spojrzenie+w+przesz%C5%82o%C5%9B%C4%87-2007 -431915
Rozchwianiem emocjonalnych którego doświadczasz, to nie jest podstawa do wykonywania prawidłowych osądów. Teraz możemy skończyć.
Tak, mam współczucie dla innych i na tyle ile mogę to im pomagam. I to, że mam współczucie dla innych nie czyni mnie osobą rozchwianą emocjonalnie. Ty za to jesteś znieczulony na zło, które Cię otacza i przyjmujesz je takim jakie jest. Gdybyś np zobaczył gwałconą kobietę na ulicy albo jakby kogoś okradali to odwróciłbyś się plecami i odszedł - taki właśnie jesteś. I to, że większość ludzi w dzisiejszych czasach jest taka jak Ty czyli obojętna na krzywdę innych to nie żaden powód to twej dumy. I kończę rozmowę bo szkoda mi czasu na pisanie z bezwartościowymi ludźmi a Ty na pewno się do takich zaliczasz. ŻEGNAM.
Jak my wszyscy, współczujesz, ubolewasz nad losem i tragedią, czasem nawet nie jesteś obojętna. Uwierz mi lub nie. Ale czy to pomaga ofiarom, czy one tego potrzebują?
Czy oby na pewno pomagasz im, a może tylko sobie? Niestabilna emocjonalnie osoba będzie dążyła do eskalacji, czy ofiary tego potrzebują? Czy pomagasz ofierze okaleczając oprawcę i prawdopodobnie stymulując jego antyspołeczne zachowania? Czy gwałciciel potrzebuje penisa? Pewnych problemów nie rozwiążesz skinieniem czarodziejskiej różdżki, czy tez toporka, więc powracając do twojego pierwszego pytania w dyskusji:
- "Gwałt na poziomie pobicia?" - Tak, bo jest to złoty środek i stwierdzenie faktu, że nikt nie zginął. Ludzie nie tylko takie traumy przeżywają. Tak, tak, ludzi z tym żyją.
- "Taki gwałciciel wyjdzie po 5 latach i co dalej zrobi?" - chodzi oto żeby ludzi reformować, a jeśli nie przyniesie to skutku nie wypuszczać ich z powrotem do społeczeństwa. Na pewno nie stymulować ich zachowań, a w brew pozorom do tego prowadzi kastracja.
Żałosny jesteś koleś. Jak ktoś ma zrytą banię i jest psychopatą to nie jest podatny na żadne reformowanie. ''jeśli nie przyniesie to skutku nie wypuszczać ich z powrotem do społeczeństwa'' - odgrodzić drewnianym płotkiem?
Tak, murowanym. Cywilizowani ludzie tak robią, bo naprawdę nie ma innego rozsądnego rozwiązania. Psychopatów też zamyka się w specjalnych zakładach. W czym problem zamknąć ich nawet do końca ich życia? Nie znam przepisów prawa w tym zakresie, ale w ekstremalnych sytuacjach dożywocie to rozsądne rozwiązanie? Prawo też można zmienić, zaostrzyć kary odosobnienia, ale to już wymaga ogólnospołecznej woli?
Nie przesadzaj jednak z tą psychopatią, bo księża czasem też dopuszczają się gwałtu, a jakoś chodzą wolno po tym padole. Czy słusznie to już nie mnie oceniać?
dożywocie dużo kosztuje (kto za to płaci?). ekonomicznie bardziej opłaca sie kara śmierci.
zaostrzyć kary odosobnienia? - jesteś za karaniem zbrodniarzy czy za ich leczeniem?
Penis w przypadku gwałcicieli to NARZĘDZIE ZBRODNI. Jak ktoś zacznie strzelać na ulicy to go zamkną a po odsiedzeniu gnata dostaje z powrotem? Nie! Za gwałt odsiadka i kastracja, potem może sobie wyjść.
"Gwałt na poziomie pobicia" hahahahaha pojęcia o życiu to ty nie masz żadnego.
Pobicie to siniaki przez tydzień a po miesiącu nawet nie pamiętamy, że zostaliśmy pobici. Gwałt to uszczerbek psychiczny do końca życia. Da się z tym żyć, oczywiście...ale nie normalnie funkcjonować. No chyba, że ktoś ma bardzo mocną psychikę, ale ilu ludzi, a tym bardziej kobiet, ma taką?
Czyli złodziejom powinno ucinać się ręce? Zabieranie narzędzi nie zmieni człowieka, jego można co najwyżej próbować leczyć, a najpewniej odseparować.
Szukanie zadośćuczynienia, rewanżu, to droga donikąd. Twierdzisz, że pobicie, poniżanie nie może skutkować traumą w poszkodowanej osoby. Jedni radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej. Kobiety jakoś trwają w toksycznych związkach często latami. Sądzę więc, że klasyfikacja jest prawidłowa.
"Czy gwałciciel potrzebuje penisa?" - to jest dobre pytanie, ale czy ludzie gwałcą tylko dlatego, że są sadystami? w linku, który podałeś było:
"Ponad 70 proc. mężczyzn, którzy przyznali się do gwałtu, twierdzi, że to wina kultu macho, przez który mężczyźni czują się uprawnieni do seksu, kiedy tylko mają na niego ochotę. Blisko 60 proc. przyznało, że zgwałciło kobietę z nudy lub chęci znalezienia rozrywki, podczas gdy ok. 40 proc. popełniło gwałt z gniewu lub by ukarać kobietę.
Tylko połowa przyznała, że odczuwa z tego powodu wyrzuty sumienia"
a co sądzisz o porwaniu, torturach i poniżaniu przez grupę oprawców itd.? czy to też tylko parę siniaków?
zgadzam sie.... zal az go czytac... poki sam krzywdy nei dozna, nie zrozumie... a i tak kto wie czy i to by pomoglo w jego przypadku co do okazywania empatii innym... :/
A ja Cię Lorien91_2 zachęcam do jak najbardziej obiektywnej dyskusji, bo temat jest ciekawy, a w myśleniu filozoficznym, jak to nazwałaś nie ma nic złego.
Czytam te wszystkie wypowiedzi, ponieważ bardzo mnie zastanawia jak to jest, że gwałt jest gorzej postrzegany (przez ofiary i osoby postronne) niż np. brutalne pobicie / tortury (nie mówimy tu o pijanym panie Zdzisławie, który pryrąbał sąsiadowi tylko o sytuacji, gdzie np. grupa ludzi chce cię poniżyć, bije cię, paralizuje, każe jeść kał itp.) . Można założyć, że to, co czuje ofiara jest takie samo (bezsilność, upokorzenie, świadomość, że oprawca ma z tego fan).
Skąd się bierze różnica?
I weźmy pod uwagę również gwałt na mężczyznach, którzy ponoć przechodzą to jeszcze gorzej niż kobiety (czy na pewno?).
Czy Waszym zdaniem to normalne, że seks który jest mniej bolesny niż tortury wyrządza większe szkody psychiczne ofiarom?
Tu musi być coś głęboko zakorzenione w kulturze.
Nie ma ŻADNEGO usprawiedliwienia dla gwałtu. Kobieta ma prawo chodzić ubrana tak jak chce i zachowywać się jak chce. Oczywistym jest fakt, że należałoby uważać na siebie i podchodzić do własnego zachowania z rozsądkiem, ale prawda jest właśnie taka. Mężczyźni nie mają monopolu na durne zachowania i prowokowanie. Poza tym powiedziałbyś, że prowokacja usprawiedliwiałaby morderstwo? Nie. Tak samo jest z gwałtem.
Co do psychiki itp. To naprawę wydaje Ci się, że naruszenie jednej z najintymniejszych sfer w sposób brutalny, bez przyzwolenia i do tego w celu zwierzęcego zaspokojenia własnej potrzeby nie zostawi szramy na psychice osoby poszkodowanej? Jeśli tak to jesteś bardzo głupi. (I nie obrażam Cię w tym momencie, po prostu jeśli tak jest to masz podstawowe braki w inteligencji )
Adekwatna sytuacja oczywiście prezentuje się z mężczyznami. Jeśli szedłbyś sobie spokojnie przez jakąś niebezpieczną dzielnicę i paru pijanych, śmierdzących "ziomków" zaciągnęłoby Cię do pobliskiej klatki i zgwałciło parokrotnie to naprawdę myślisz, że wyszedłbyś z tego bez szramy na psychice? I to jest pytanie retoryczne kolego.
A kąśliwa uwaga do koleżanki jakoby wzięła przeświadczenia o psychyce z filmów jest nie na miejscu, szczegónie że to Ty sprawiasz wrażenie jakbyś się ich za dużo naoglądał.
Nic dodać nic ująć. Sądzę jednak, że niewielu jest mężczyzn, którzy są w pełni świadomi co w takim przypadku czuje i przeżywa kobieta.
W takim razie przepraszam, że jest tych facetów tak niewielu. Naprawdę, jako facetowi, smutno mi patrzeć na to co wypisuje gość wyżej.
Ależ żadnej zbrodni nie usprawiedliwiam i nikomu nie bronię zachowywać się wyzywająco czy nierozsądnie. Twierdzę jedynie, że nic nie usprawiedliwia samosądu, a w szczególności morderstwa.
Chodzi o to że wiele jest zdarzeń czy zbrodni, które zostawiają głębokie szramy w psychice, ale to nie jest powód do samosądu, który to z kolei należy piętnować. Swoją drogą to tak, mam wątpliwości, co do głębokości tych sztam po gwałcie, bo podobno 1/4 kobiet w Azji chyba Wschodniej była zgwałcona (artykuł z gazety.pl z 10 września) i z tym jakoś w miarę normalnie żyje, oraz jak wiadomo prostytucja to zawód stary jak świat. Więc chyba kobiety które tego doświadczają (,a i prostytutkom pewnie też się to zdarza), nie mają do tego takiego ognistego stosunku jak dyskutujące tu panie.
Swoją drogą, ubliżanie nie służy urodzie.
Zdajesz sobie sprawę, że pisząc "nic nie usprawiedliwia samosądu" również wydajesz osąd? Hipokryzja też szkodzi urodzie.
Proszę mi podać przykład czarno na białym, że te zgwałcone kobiety w miarę normalnie żyją. To, że ktoś nie wiesza się od razu po osobistej tragedii to od razu oznacza, że świetnie sobie z czymś radzi? Analiza psychologiczna na poziomie płyty chodnikowej. I uwierz mi, ja naprawdę Ci nie ubliżam. Po prostu współczuję Twoje żonie/dziewczynie kogoś komu wydaje się, że penetracja seksualna wbrew woli to nic wielkiego i spokojnie da się z tym żyć. Poza tym JEDYNE co masz po swojej stronie to przypuszczenia. Nie podałeś ani jednego faktu, za wyjątkiem tego jak kobiety w Azji są często gwałcone. Chyba kobiety, które tego doświadczają nie mają do tego ognistego stosunku? Podaj przykład. Znajdź artykuł, podaj link do wywiadu. Pokaż mi kobietę zgwałconą, która powie "a pff... W sumie to było przykre, ale da się żyć!". Nawet nie wiesz jak mi jest smutno czytając takie głupoty jakie piszesz. I kolego... Nie jestem kobietą, ale dzięki że martwisz się o moją urodę.
To do pierwszego akapitu: http://pl.wikipedia.org/wiki/Samos%C4%85d
Dość swobodnie interpretujesz moje wypowiedzi, ale jakoś to przeboleję.
Pokaż mi osobę pobitą i poniżoną, która powie "a pff... W sumie to było przykre, ale da się żyć!". Obaj operujemy na przypuszczeniach, tylko że ja podpieram się artykułem (podałem gdzie i kiedy wydany, możesz znaleźć) i podaną tam statystyką, a ty wulgaryzmami. Ten wątek do niczego nie prowadzi.
Co do pomylenia pana z kobietą, to oczywiście przepraszam. Nick jakiś taki kobiecy, a autoportret niewyraźny.
Tyle słów, ba nawet obelg, a chodzi tobie o wagę zbrodni i w twojej ocenie zaniżenie jej przeze mnie?
Przypomnę tylko, że dla mnie gwałt nie uzasadnia samosądu i tym bardziej morderstwa. Ba samosąd jest społecznie groźniejszy od gwałtu. Prawnie gwałt traktowany jest jako przemoc fizyczna i się z tym zgadzam, co już wielokrotnie uzasadniałem. Postawmy więc sprawę jasno, jaka twoim zdaniem kara jest adekwatna dla gwałtu?
Kastracja i min 20 lat więzienia.
I tak, z tego co napisałem można wywnioskować że dyskredytujesz wagę zbrodni jaką jest gwałt. Piszesz, że spokojnie da się z tym żyć, że samosąd jest zły itp. itd. Nie zwracając oczywiście na fakt, że prawo, szczególnie to polskie, dosyć mocno kuleje więc można by zadać pytanie co jest gorsze... Samosąd czy brak jakiejkolwiek/niewspółmiernej kary? Poza tym operujesz stereotypowo- Nie zwracasz uwagi na to, że gwałcone są róznież dzieci czy nastolatki. I co wtedy? Też napiszesz, że "żyją jako tako"? Ja nie uważam, że samowola i bawienie się w kata to coś dobrego, ale gwałt jest jedną z najgorszych rzeczy jaką jeden człowiek może wyrządzić drugiemu. Pozostawia gigantyczne szramy na psychice zarówno ofiary jak i osób jej bliskich a kary jakie dostają gwałciciele zazwyczaj nie są "wystarczające". Koniec kropka. Żadnej ameryki nie odkrywam, to Ty tutaj starasz się polemizować z oczywistymi rzeczami.
Artykuł znalazłem mądralo i znajdź mi w nim zdanie, które mówi o tym że te kobiety żyją w miarę normalnie. http://m.wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,117915,14576478,Co_czwarty_mieszkanie c_Azji_Wschodniej_i_Pacyfiku.html
Zdajesz sobie sprawę, że bardzo łatwo jest pomówić o gwałt po odbytym stosunku?
O odsiadkę w więzieniu, nawet przesadnie długą się nie spieram, ale kastracja i to dodatkowo? Jaki w tym sens, skoro osobnik jest w tym momencie nieszkodliwy? Co zrobić kobiecie jeśli okazałoby się, że kastrat był posądzony przez nią? Co zrobić ze złodziejami, ludźmi brzydko się wyrażającymi, zbiegami? Ucinać im odpowiednie organy? Nie tędy droga.
Prawo nawet najgorsze, jest lepsze od bezprawia. Jeśli nie zgadzasz się z jakimś przepisem, możesz zrobić akcję społeczną i je zmienić. Natomist ignorowanie prawa to równia pochyła dla Państwa i tego względnego spokoju, w jakim żyjemy.
Zdanie o które pytasz, to tytuł artykułu, dalej nie czytałem. :) Co prawda chodzi w nim o oprawców, ale jest to liczba powinna być zbliżona do liczby ofiar. Jeśli wolni ludzie, kobiety są masowo gwałcone i raptem teraz są jakieś nieśmiałe protesty, to chyba problem trochę wyolbrzymiasz.