Wkurzała mnie główna bohaterka swoim ciągłym wrzaskiem przypominającym rzyganie.
Jak już ktoś pisał wcześniej - zemsta bez finezji.
No i kolejna wada to ten policjant, do jasnej ciasnej to nie jest film akcji ani sensacji, w ogóle nie powinno go tam być, podobnie jak ksiądz. W jedynce podobało mi się to że akcja dzieje się między grupą osób bezpośrednio związanych z gwałtem i ogólnie rzecz działa się na pustej przestrzeni, takie skoncentrowanie akcji było. Natomiast w dwójce akcja koncentruje się troszkę na głównych bohaterach, troszkę na księdzu, troszkę na policjancie itd w ogóle te uwazam ze w jedynce zaletą filmu był las, to że w dwójce akcja dzieje się w centrum miasta była dla mnie wadą bo niemożliwe jest aby nikt nic nie słyszał, nawet w lokalu gdzie jest pełno ludzi jej udało się zabić kolesia w kiblu.
Poza tym nie wiem czy to wina tłumaczenia ale nie za bardzo zrozumiałam w jakich relacjach pozostaje Ivan z Aną skoro mówił że to nie jego matka. Mówił też że jego ojciec ją gwałcił ale kim był ojciec? tym spasionym typkiem?? (choć sama już nie wiem bo przecież on był z inną kobietą), ciężko mi się w tym połapać.
Księdza polubiłem. Tego lokalem nazwać się nie da, speluna przy dworcu, więc nic dziwnego, że nikt nic nie widział. Ale masz racje, ten wrzask przez cały film jest irytujący.
Moim zdaniem wątek z policjantem był genialny! Bo wprowadza lekkie napięcie co do tego czy ją znajdzie, czy aresztuje czy się zabiją nawzajem itd.? Gdyby go nie było to wiedziałabym, że na 100% skończy się tak, że ona się zemści i wróci do kraju. A tutaj miłe zaskoczenie, bo mimo iż wiedziałam, że skończy się tak jak napisałam to jednak nutka niepewności była. Ja wręcz czekałam aż oni się w końcu spotkają.
Ojciec to ten spasiony typek z paralizatorem. Ana była matką tylko tego "psychola" zakochanego w Katie, tego co jako pierwszy ją zgwałcił.