Nieporozumienie...

Ten film jest wg, mnie jednym wielkim nieporozumieniem. Nic tu nie trzyma się kupy, a Ichigo snuje się po ekranie, co chwila powtarzając imię Rukii. A ponieważ wszystkie niemal pozostałe postacie dosięgła zbiorowa amnezja, biedaczek może liczyć tylko na Kona (swoją drogą jeden z nielicznych plusów owego ee czegoś). Scena, w zamierzeniu wzruszająca poraża swoją naiwnością i wymuszoną ckliwością... (nie zrozumcie mnie źle, nie mam nic do ckliwości w dobrym wydaniu, ale tutaj ni jak mnie nie wzrusza, raczej wkurza). Czarne charaktery... coż tu w ogóle coś takiego jest? Bo parka nieszczęśliwych dzieciaków, co chce odzyskać Rukię, ni jak się tu nie sprawdza. Najgorsza jak do tej pory produkcja z pod znaku wybielacza... to już niektóre fillery są lepsze..

  • zgadzam się, dal mnie tak samo, jedynie co postać "mrocznej Ruki" mnie zaciekawiła.

    • niestety każdy kolejny film bleacha jest coraz słabszy, po tym byłem tak zdegustowany, że już całkiem je sobie odpuściłem.
      Memory of nobody miało klimat i urok, choć było dalekie od ideału
      Diamond dust rebelion wypada na tym tle słabiej (ta idiotyczna historia o współdzieleniu Hyorimaru z kimstam jeszcze...) ale było przyzwoite jak na kinowy filler
      Fade to black to fabuła jeszcze bardziej absurdalna i naciagana niz w poprzedniej czesci, nic nie ma sensu ani ładu - po prostu standardowe "szukamy pretekstu by Ichigo mogl powalczyć z kapitanami".
      TRAGEDŻITSU

      Niestety na tle takich dzieł jak Kara No Kyoukai (na swój sposób podobny troszkę koncepcją świata do bleacha) bardzo wyraźnie widać jak słaby jest bleach swoimi czerstwymi wątkami emocjonalnymi i słabo realizowanymi walkami - a ten film na takim tle jest gorzej niż żałosny. W takich tytułach jak ten tutaj twórcy silą się na dramatyzm a czesto zamiast wzruszen mamy komedię.
      Jak ktos szuka tytułu z nadprzyrodzonymi mocami i dobrze zrealizowanymi walkami, swietną muzyką (tutaj jedyny punkt gdzie kinówki z bleacha mogą startować do najlepszych tytułów - muza w nich bywa bombowa) i animacją do tego ciekawymi bohaterami, na relacjach między którymi opiera się cały tytuł (walki dobre, ale to tylko ozdobnik - najważniejsze dzieje się w głowach bohaterów i przejawia w czynach/słowach a nie naparzankach) polecam Kara No Kyoukai.
      Niektórym może przeszkadzać spora momentami brutalnosc - ja gore nie lubie - ale to tez zaleta bo dzieki niej nikt nie postawi tego tytulu kolo bleachów i narutów tego swiata.

  • Mnie końcowa scena w ogóle nie wzruszyła mimo, iż należę do osób raczej wrażliwych. Dramatyzm wypadł dość groteskowo, że mimo, iż nieco łzy mi leciały, nie mogłam się powstrzymać od śmiechu....

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię