Blue Jasmine

2013 1 godz. 38 min.
6,9 85 414
ocen
6,9 10 85414
27 837
chce zobaczyć
7,2 16
ocen krytyków
{"rate":7.25,"count":16}
powrót do forum filmu Blue Jasmine
  • SithFrog ocenił(a) ten film na: 7

    Historia Daisy z Wielkiego Gatsby'ego, tylko 25 lat później, kiedy Tom Buchanan stracił majątek. Czyli mamy neurotyczną, pustą i nadętą kobietę. Wieczną imprezowiczkę i nowojorską "damę dworu", która niczego nie potrafi, niczego sobą nie reprezentuje ale przecież mąż ma kasę. Ten jednak okazuje się oszustem, rodzina się rozpada. Syn ucieka. Tytułowa Jasmine (Janette było dla niej za mało glamour) jedzie do siostry do San Francisco i próbuje ułożyć życie na nowo.

    Nie do końca rozumiem co Allen chciał pokazać. Jeśli starą, smutną, zdegenerowaną kobietę, chorą psychicznie, nadętą, pyszną i jednocześnie głupią i pustą w środku - udało się. Jasmine w absolutnie każdej scenie jest odrażająca.

    Film jest nakręcony dobrze, sprawnie i ogląda się, hm, szybko. Tylko nie do końca wiem jaki miał być przekaz. Zepsucie zachodniej cywilizacji? Kult pieniądza? To trochę za tanie dla Woody'ego. Chyba się starzeje na serio. Warto jednak zobaczyć dla samej Cate Blanchette. Tak naprawdę to mógłby być monodram aktorki kompletnej.

  • Robson_77 ocenił(a) ten film na: 7

    SithFrog Trafione w punkt. Podpisuję się obiema rękami. Ciekawe odniesienie się do Daisy z Wielkiego Gatsby'ego.
    Pozdrawiam

  • Robson_77 Trafione w punkt to były dialogi. Zwłaszcza te, w których tłumaczyła niejako swoją zaistniałą sytuację. Było to, jakby nie było, logiczne... o czym mówiła. Tylko sposób wyrażania myśli, z jej głębokim załamaniem, czynił z niej osobę taką, nie inną; wg niektórych pustą i głupią.

  • SithFrog Przewrotność losu po prostu pokazał. I tyle. Czy słowo "odrażająca" jest tutaj odpowiednim.hmm. Jak dla mnie, jest ona kobietą w afekcie. Sam fakt, iż w chwili jej nieszczęsnego telefonu, klamka zapadła i za nią - bo przecież w tamtej chwili o tym nie pomyślała. Niestety - ponieważ w przeciwieństwie do większości krytykujących jej postawę, ja nie umniejszałabym tutaj winy męża, uznając go za winnego całej tej sytuacji. Sam fakt jego uczynienia z niej kobiety tak naprawdę bezwolnej, świadczy o jego kompletnym braku perspektywicznego myślenia. O jego zdradach nie wspomnę, bo jest to jedynie wisienka na torcie jego pustych, w perspektywie przyszłości, poczynań.
    Jeżeli bierzemy odpowiedzialność za komfort życia osoby nam bliskiej, którą mamy niejako z potrzeby i zawodowej... przyznajmy to, należy pomyśleć i o tej osobie też w perspektywie jej osobistej przyszłości. Chcę podkreślić fakt, iż żona u boku swojego męża, spełniała tam niejako funkcję organizatorki wszelkich okołozawodowych spraw męża. Nie bez powodu padło: "za sumienną pracę". Wszak pracowała - tyle że dla ich wspólnego dobra. Jak zwał, tak zwał. Taki model życia stworzyli oboje dla siebie.
    Jej błędem bez wątpienia był sam telefon, wykonany w przypływie silnych emocji. Natomiast, tak do końca nie wiadomo, co by się stało, gdyby tego nie zrobiła, czy byłaby na tyle zabezpieczona... jak sugerował.hmm.
    Jej słabością były emocje, którym uległa, jak i kompletny brak pragmatyzmu. Natomiast jego wina jest ewidentna. Uwiódł, zawrócił w głowie, postawił sobie u boku panią do wspomagania go w życiu prywatnym - też zawodowym; gdyż to odpowiadało, i był wizerunek pełnego sukcesu. A że kobieciarz był z niego i krętacz, to się musiało prędzej czy później odbić.
    Jej myślenie natomiast uznałabym jako bujanie zanadto w obłokach... odkładanie na później istoty sprawy.

    Żaden z mężczyzn w filmie nie jest tak naprawdę godny pochwały. Tyle.

  • SithFrog ocenił(a) ten film na: 7

    elase Wiesz, to nie był film o mężu tylko o niej i to opisałem. Wina męża jest niekwestionowana, ale nie zgadzam się, że on jest winny tej sytuacji, a ona nie. Można to wyjaśnić jedynie jakąś skrajną naiwnością, ale taką, że już graniczy z głupotą.

  • SithFrog Piszesz o kobiecie, której reakcja na zaistniałą sytuację nie wzięła się przecież z kosmosu.

    Ja jej nie stawiam w najjaśniejszym świetle, ale daleko mi do osądzania jej aż tak krytycznie. Po prostu szereg czynników doprowadziło ją do takiej, nie innej sytuacji.
    Począwszy od tego, że on wsadził tak naprawdę kij w mrowisko... tego feralnego dnia, gdzie zamiast wytłumaczyć się... to pierwsze co musiał uczynić w przypływie niewygodnych pytań, to "ostentacyjnie sobie nalać". Po czym zebrało mu się na szczerość, już pod ewidentnym ostrzałem i z dowodem jego winy w tle. Facet żenada. Ale o tym cicho sza.
    Niestety upadek tej kobiety był szeregiem ich wspólnych błędów. Natomiast dużo ciężej winić kogoś za naiwność, niż człowieka ewidentnie świadomego swoich czynów w kontekście przyszłości, zarówno swojej, jak i małżonki - a chyba zdaje się przede wszystkim uwzględniając przyszłość syna.

  • SithFrog ocenił(a) ten film na: 7

    elase Jasne, ale znów: ten film jest o niej, a nie o nim. Nie piszę w opiniach o bohaterze, który pojawia się w filmie miejscami i w sumie na 10-15 minut :)

  • SithFrog Tylko ta postać, która łącznie spędziła może kwadrans na ekranie, stoi za całym plotem.

    O czym był film?
    Film był o tym, że podjęta pochopnie decyzja, może zaważyć na całym twoim życiu. A granie przeciwko osobie, z którą jest się związanym, doprowadzi do samobója.

    Jasmine to przykład kobiety uwikłanej, tak jak pisał @elase. Bohaterka została zauroczona przez męża, jak sama mówi w jednej ze scen. Zaślepiona do tego stopnia, że podpisywała dokumenty, które podsuwał jej pod nos. Zaślepiona zaufaniem do swojego męża, jak i bogactwem, które kochała. Nie ma w tym nic zaskakującego. Wg. mnie fakt, że Jasmine ewidentnie nie ulokowała pieniędzy będących dla niej zabezpieczeniem, świadczy o jej niewinności i beztrosce. I to one, zaraz po wydaniu męża FBI w afekcie, doprowadziły ją na skraj.

  • SithFrog ocenił(a) ten film na: 7

    szklarka "Zaślepiona zaufaniem do swojego męża, jak i bogactwem, które kochała."

    " Wg. mnie fakt, że Jasmine ewidentnie nie ulokowała pieniędzy będących dla niej zabezpieczeniem, świadczy o jej niewinności i beztrosce. "

    To już są kwestie subiektywnej oceny. Dla mnie ona nie była aż tak naiwna. Ja to odebrałem jako typowe odwracanie głowy. Nie obchodzi mnie skąd masz kasę dopóki mogę się w niej kąpać.

  • SithFrog a nie wystarczy, że to film o neurozie ? O rozpadzie osobowości ? O lękach ? O neurotycznej gonitwie ? Mnie wystarczy, jeśli to jest tak dotkliwie, tak boleśnie pokazane. Nie widziałem też tam żadnej "starej kobiety"....:) A film znakomicie zrobiony, na ten właśnie temat.

  • slavek_2 ocenił(a) ten film na: 8

    SithFrog Hmmm... W tym porównaniu z Daisy coś jest. Ale wg mnie ten film to przede wszystkim allenowska wariacja na temat "Tramwaju zwanego pożądaniem".

  • SithFrog ocenił(a) ten film na: 7

    slavek_2 Fakt, to chyba nawet celniejsze porównanie.