1 godz. 37 min.
7,1 343
oceny
7,1 10 343
441
chce zobaczyć
{"type":"film","id":94317,"links":[{"id":"filmWhereToWatchTv","href":"/film/Bohaterowie+Sybiru-1936-94317/tv","text":"W TV"}]}
powrót do forum filmu Bohaterowie Sybiru
  • użytkownik usunięty

    Oglądając zawsze się wzruszam. Genialny Eugeniusz Bodo!!!
    10/10!

  • k_kozlowski ocenił(a) ten film na: 10

    Mam to samo... scena gdy jadą pociągiem, a Bodo intonuje piosenkę przy goleniu - mistrzostwo! "Wisła, Wołga, Odra, San - polski żołnierz zawsze PAN!" :)

  • karokrakow ocenił(a) ten film na: 7

    Wspaniały film! Na końcu nie broniłam się od łez . . .

  • Są elementy wzruszające, patetyczne, humorystyczne oraz kina akcji. Świetny film!!!

  • black_hussar ocenił(a) ten film na: 5

    Film jest oczywiście propagandowy (szczególnie w latach 30) wzorując się na amerykańskim stylu, lecz czy ten gatunek można nazwać wojennym. W tamtych czasach tak, ponieważ była inna konwencja i zaopatrywania na ten gatunek, poza tym głównym targetem byli żołnierzy i kombatanci, dla których realizowano część filmów z rodzimej produkcji filmowej tak ku pokrzepieniu serc (w kinematografii międzywojnia w każdym roku musiał się znaleźć jakiś film historyczny lub z historią w tle, było to zagranie oświaty by wzmacniać tożsamość narodową Polaków, których spora część była wychowywana w krajach zaborczych lub na emigracji). Z cały szacunkiem dla tego filmu i dobrymi intencjami (przypomnę że Polska nie miała takich możliwości jak przemysł filmowy w krajach zachodnich czy Skandynawii), jednak film nie prezentuje zbyt wysokiego waloru artystycznego, mimo indywidualności takich jak Bodo, nie ratuje tego filmu przed prowincjonalizmem mającym lokalne znaczenie, niż światowe osiągnięcie. Fabuła też niezbyt rewelacyjne (można było się bardziej postarać lub oprzeć się na autentycznych historiach), mimo iż pokazuje losy Polaków (tutaj tylko skupiono się na jeńcach CK) na Syberii, lecz pokazane bardziej w zwyczajny sposób (nie odczułem tego tragizmu jaki znosili Polacy maszerujący do ośrodków rekrutacji Wojska Polskiego, jaki znam ze wspomnień), a dostałem ckliwą sfabularyzowaną historyjkę. Jednak nie tu jest problem, szczerze mówiąc dostrzec go można w kilku krótkich scenach. Mianowicie zawierają podteksty (chodzi tu o scenę z rotmistrzem) ukazujące jednoznacznie stosunek do Polaków służących w wojsku carskim (konflikt w środowisku oficerskim między Awstrejcami a Prawosławnymi), stereotypowe pokazanie Białych i Czerwonych oraz Rosjan i Kirgizów (Czułem jakbym oglądał film W 80 dni dookoła świata z 1956, gdzie wszystkie nacje są pokazane z angielskiej perspektywy). Jednak nie powinienem tego zarzucać reżyserowi i producentom tego filmu, ponieważ kręcono ten film w okresie supremacji legionistów (1926-1939) oraz protekcji ex-żołnierzy CK, będących hegemonami w WP po przewrocie majowym (zwalczano lub hamowano kariery żołnierzy z środowisk np. Dowborczyków lub Hallerczyków) szerzących kult zmitologizowanego "ojca narodu" Józefa Piłsudskiego (w każdy polskim wojennym filmie przejawia się symbolicznie ta postać) w czasie dominacji wojskowej w kraju. Jednak najbardziej zmieszała mną postać generała Białych, który udzielił głównym bohaterom pomocy aprowizacyjnej (widocznie zniechęconego do kontynuowania walki dla cara)oraz tego szalonego carskiego oficera, który uratował głównego bohatera (nie za bardzo zrozumiałem co na końcu powiedział). Czyżby jakiś hołd lub ukryta wdzięczność dla carskiej Rosji od Polski?!
    To co mogę zarzucić Bohaterom Sybiru to przede wszystkim sprawa realizacji pomysłu. Niby jak we wstępie się dowiadujemy, film ma być hołdem dla żołnierzy 5 DSP, a jednak dopiero w ostatniej scenie prawdopodobnie jesteśmy świadkami zaprzysiężenia żołnierzy sformowanej formacji, od którego powinna zacząć się historia! Jakie ku temu powody, czyżby animozje władz wobec polskich jednostek na Wschodzie (będących pod rozkazami ex-carskich żołnierzy), czy miano pokazać trudy i zmagania Polaków w chaosie rosyjskiej wojny domowej podążających z tęsknotą do Polski, a dokładnie do Wojska Polskiego będącego jedynym sposobem osiągnięcia tego celu (na pewno to drugie, dlatego dołuje mnie jego realizacja) lub nie chciano ujawniać tragicznego epilogu tego oddziału (lepiej i ciekawiej było by wybrać 4 DSP jenerała Żeligowskiego, o wyborze raczej zadecydował większy odsetek ex-żołnierzy CK w 5 DSP). Żal mi w historycznych filmach międzywojnia, że nie zrealizowano żadnego obrazu tworzenia i działań wojsk polskich na Wschodzie (od powstawania legionów zrzeszających się w komitety, dających początek formacją polskim jak trzy Korpusy Polskie i mniejsze jednostki rozsiane po całym imperium carskiej Rosji, a szczególnie Naczpolu będących samodzielnym organem decyzyjnym wojsk polskich na wschodzie, w porozumieniu z carskim wojskiem i POW), które brały udział w wojnie domowej i wojnie polsko-bolszewickiej (największy odsetek wysokich rangą oficerów i specjalistów wojskowych stanowili ex-carscy żołnierze tworzący WP II RP) będący najciekawszym epizodem w polskich działaniach w czasie I WŚ. W przeciwieństwie do legionistów Komendanta, bronili Polaków (wiele dworów polskich szlachciców) przez czerwoną zarazą i krzewili z sukcesem wśród najliczniejszej Polonii spośród wszystkich państw zaborczych polską kulturę i oświatę (czego może świadczyć ilość żołnierzy). Niestety przez sanacyjne rządy Polacy nie doczekali się filmów sławiących działania Dowborczyków i Hallerczyków oraz innych pozostających w cieniu legionistów i Piłsudskiego, posiadających monopol na narodowowyzwoleńcze dzieje Polski. Mimo, iż w tym czasie weterani próbowali przypomnieć szerszej społeczności o swoim istnieniu, organizując spotkania oraz publikując swoją prasę, np. Placówka (1937-1939), by Polacy o nich nie zapomnieli, jednak nie sądzę by to miało się nawet dzisiaj zmienić. Nie mam tu do historii żadnych pretensji, lecz do dzisiejszej kinematografii, że nie zrealizowano, żadnego filmu choćby dokumentu o WP na Wschodzie. Z Powstaniem Wielkopolskim było podobnie, lecz niedawno po bardzo długim czasie z własnej inicjatywy nie przez państwo zrealizowano kilaka sfabularyzowanych dokumentów na ten temat (odnosząc nie mały rozgłos), dlatego nie przypomnieć równie ciekawych postaci i organizacji ze wschodu. Może w końcu zwróci uwagę trochę na zapomnianą własną historię, zamiast by inne kraje o niej realizowały jak Bitwa pod Wiedniem czy Westerplatte, co czuć kiczem i zakłamaniem. Trzeba w końcu nastawić polską kinematografię na odpowiedni tor.