Ale szperając we włoskim kinie nie mogłem odpuścić sobie obejrzenia jakiejś ichniej produkcji z tego gatunku. Jako, że wkrótce na ekranach kin zagości luźny remake "Inglorious Bastards" w reżyserii Quentina Tarantino, mój wybór padł właśnie na ten film Enza G. Castellariego (to swoją drogą nie pierwszy film tego reżysera, który obejrzałem, więc mniej więcej wiedziałem czego mogę oczekiwać). Po części fabuła jest tu podobna do tej z "Parszywej dwunastki", ale nie jest to aż taki bezczelny plagiat, żeby ktoś mógł na to narzekać. Film mi się oglądało lekko i przyjemnie. Dużo akcji, dużo strzelania, trochę humoru rozładowującego sytuację, ciekawi bohaterowie... Generalnie dobra zabawa :)