poza bajerancka choreografia walk to dno i tandeta po calosci

jak w temacie, 2czesc miala chociaz jakas fabule, niezbyt ambitna, raczej naiwna i byle jak motywujaca lanie po pysku i z zalosnym happy endem ale jednak, w czesci 3 niestety tworcy postanowili z tego zrezygnowac prawie w zupelnosci, wymyslili slaby pretekst do bicia sie aktorow po mordach i tyle,m dziekujemy
dostalismy banalna historie ktora byla tyle razy walkowana ze ze nawet najwieksza tandeta prosto na dvd raczej sili sie juz na cos wiecej, mamy nijakich plaskich bohaterow opartych na stereotypach, nie ma tu sensu, fabuly, nic interesujacego, efekciarskie naparzanie sie po pyskach, to jedyne co ten film oferuje, wszystko pozatym to chlam, jesli ktos nie uwaza widowiskowego kopniaka i bajeranckiego fatality za szczyt dobrego kina i dobre aktorstwo to raczej niech sobie odpusci

4
  • Ten film taki miał być, przeczytaj recenzje.

    • recenzja raczej nie zmieni moich odczuc co do tego filmu, latwo zrobic cos bez fabuly i wstawic tylko ladne walki a potem mowic "to tak mialo byc"
      mi sie nie podoba

      • W filmie tego typu walki stanowią nieodzowną wartość i są kluczem do sukcesu to że były świetne to każdy kto oglądał film widział.Natomiast fabuła chodź ciut gorsza od poprzedniej części stoi na wysokim poziomie co odzwierciedla bardzo wysoka ocena filmu

        • chyba zartujesz z ta fabula, fabula jest wrecz prostacka, ot "turniej walki w wiezieniu! no to dawac! łubu-du" to wg ciebie wysoki poziom?
          nieciekawa, wtorna, lipa
          walki? efektowne, przyznaje ale to to tyle
          to ze w filmie o walkach walki musza byc to wiadome, te sa az nazbyt bajeranckie jak dla mnie ale widownia chwycila haczyk
          a w poprzedniej czesci fabula na wysokim poziomie tez nie stala za to happy end byl tak przeslodzona chala ze bylem naprawde w szoku

          • "to ze w filmie o walkach walki musza byc to wiadome, te sa az nazbyt bajeranckie jak dla mnie"
            czyli wolisz jak w filmach walki słabo walczą skoro przerasta cie poziom walk w tym filmie?
            Wg mnie można sie nimi jedynie zachwycać i podziwiać bo nie są to jakieś animacje cuda lecz wielkie umiejętności fighterów a szczególnie boyki który walczy nieziemsko.
            "happy end byl tak przeslodzona chala ze bylem naprawde w szoku"
            w 2 boyka przegrywa w 3 wygrywa więc gdzie jest tu przesadzony happy end
            Co do fabuły to każdy ma swój cel sponsorom zawodników zależy jedynie na kasie amerykanin chce wygrać by wrócic do rodziny boyka chce udowodnić że jest najlepszy na świecie po przegranej walce w dwójce z amerykaninem dostaje on ponownie szanse gry o wolność w finale dostaje baty i jest na skraju porażki nie popełnia jednak błędu i staje do walki ze skręconym kolanem budzi się w nim gniew i skupia się na swoim celu nie myśli o bulu i odkupuje swoje winy wygrywając ustawiony turniej burzy cały plan sponsorów którzy już wyciągali łapy po miliony natomiast Gaga był najsprytniejszy i postawił wszystko na jedną kartę znał on bowiem swojego zawodnika i wiedział na co go stać co potwierdza ostatnia rozmowa zgarnia całą pulę i daje działkę Boyce piękna jest również przyjaźń amerykanina z rosjaninem z początku wydaję się niemożliwe by ci dwaj byli przyjaciółmi zupełni dwa inne sposoby patrzenia na świat inne cele charaktery zachowania a jednak mimo wydarzeń zaistniałych obaj sobie pomagają najpierw Boyka ratuje Turbo który ucieka do lasu potem Turbo odwdzięcza się ratując życie Boyce obaj wychodzą zwycięsko z piekła i obaj osiągają swoje cele zgodnie wg ustalonej przez nich zasady "improwizacja adaptacja wytrwałość"

            • wg mnie walki to nieco przesadzona choreografia ale co tam, nie w tym problem tego filmu
              w 2 byl przecukrzony happy end, obejrzyj jeszcze raz, zauwaz zreszta ze boyka jest anty-bohaterem w cz2

              no i stresciles fabule ale co z tego? spojrzmy prawdzie w oczy "sponsorom zawodników zależy jedynie na kasie amerykanin chce wygrać by wrócic do rodziny boyka chce udowodnić że jest najlepszy na świecie po przegranej" to nie jest zbyt gornolotny rozwoj postaci, w tym filmie fabula to tylko pretekst do widowiskowego lubu-du
              dlatego tez dla mnie ten film jest slaby bo widowiskowe walki same w sobie mnie nie kreca, zeby film mi sie podobal potrzebuje raczej ciekawszej tresci
              i nie chodzi mi tu o jakis strasznie skomplikowany dramat psychologiczny bo w tego typu filmie byloby to bez sensu
              wiadomo ze chodzi o brutalna akcje no ale jednak, zeby film byl dobry oczekuje czegos ciekawego poza obijaniem mordek

              • no to widze że jesteś wybredny ja tam lubie różne filmy w zależności od gatunku.Dlaczego thrillery i dramaty mają najwyższe oceny i zgarniają oscary? Bote filmy opierają się na bardzo dobrej fabule i robione są za grube miliony. Od filmów akcji i karate oczekuje tego co zobaczyłem w championie 2 i 3 a wiec dobrego widowiska bo na tym w głównej mierze ten gatunek polega jeśli więc oceniam dramat czy thriller biorę pod uwagę fabułę bo jest ona najważniejsza natomiast w filmach akcji nie(musi być jakaś równowaga) W dodatku należy dodać że champion 2 powstał za groszę a zarobiono na nim znacznie więcej dlatego w głównej mierze powstała kolejna część która także zarobiła naście razy więcej
                Jeśli więc porównać filmy o sztukach walk Champion stoi na bardzo wysokim poziomie

          • Kill Yourself, film jest świetny, fabuła również, nie jest sztuką wymyślić zajebiscie pierwotnie ckliwą, wtórnie wykozaczoną postać z niewiadomo jak wybujałą przeszłoscią. Sztuką jest zrobić to prosto, wyraźnie, konkretnie i celnie, i to właśnie udało im się zrobić i na pewno tandetę ominęli szerokim łukiem.

  • Ja to w ogóle nie mam pojęcia po jaką cholerę oni te wszystkie proste b-klasowe nawalanki tak udziwniają. Skoro to ma być niby "prosty film o mordoklepce" to po co takie bajeranskie (czytaj: tandetne i śmieszne na maksa) wątki? Więzienny turniej ze skazańcami na ringu? Transmisje na żywo? Jakieś wysokie zakłady? Mafia z całego świata ładująca kasę w takie coś? Ustawione walki? Osłabianie przeciwników? No po jakie g... mi to się pytam? Zamiast tego woleliby się skupić na przykład na postaciach, bo te są koszmarne. Wszystkie opierają się na zasadzie:
    1. "Patrzcie ludzie, jestem schematycznym milczkiem z kontuzją i własnymi dziwactwami, nie docenianym przez nikogo, więc na pewno zostanę zwycięzcą turnieju"
    2. "Patrzcie ludzie, jestem schematycznym wygadanym, cwaniaczkowatym murzynem, więc na pewno po początkowych spięciach będę kumplem zwycięzcy turnieju"
    3. "Patrzcie ludzie, jestem schematycznym pewnym siebie, dumnym kozakiem, który brutalnym krokiem ma wygrać turniej, więc na pewno polegnę w finale"
    4. "Patrzcie ludzie, jestem schematycznym gangsterem, który pod przykrywką twardziela i zbijania kasy, wie co to lojalność i w głębi duszy jestem pozytywną postacią"
    ...i tak dalej.

    Za nic w świecie nie polubię tych postaci, bo nie ma w nich nic, czym mogliby mnie do siebie przekonać. A to już na starcie duży minus, ponieważ gdy dochodzi do walk, mam wyyebane na to, który wygra. Nie kibicuję im, bo mi na nich nie zależy. A przez do walki mnie kompletnie nie angażują, nie emocjonują i w końcu nudzą. Z kolei po nudzie dochodzi kolejna z irytacji, a więc ogarniająca mnie żenada, bo walki rozwiązano po raz kolejny tak samo. Czyli: protagonista dostaje mocno po dupie, wtem doznaje cudownego objawienia i nagle ni stąd ni zowąd zaczyna obijać antagonistę (który jednocześnie magicznie zapomina co to garda i daje się oklepywać rannemu protagoniście), po czym efekciarską latarą, która jednocześnie jest pokonaniem swojej słabości, posyła go na dechy. Mówię: heloł! Takie coś stosowano w 30-stoletnich Rocky'ch, vandamme'owskich nawalankach i innych b-klasowcach lat 80-tych! To już jest tak wysuszony schemat, że cała wioska w Afryce wymrze przez to z pragnienia.

    Co do samych walk... No dobra, Adkins kręci w powietrzu oberki i innej śrubki efektownie (mimo iż te zagrania się kompletnie absurdalne i bardziej pasują do wrestlingu). Ale efekt końcowy niemiłosiernie psuty jest przez irytujące slow motion, potrzebne tu jak nosowi pięść.

    Słowem końcowym: bida. A seria Championa to póki najbardziej przeceniana trylogia, jaką widziałem. Sorry...

    • taka prawda, wiedziony wysokimi ocenami obejrzałem sobie właśnie serię... brak słów jak bardzo można przecenić film, najśmieszniejsze jest to, że byłby z tego całkiem fajny filmik taka "oglądałka" zwykła, gdyby nie przegięli do tego stopnia z walkami... jakby te potyczki wyglądały jak walki mma byłoby git, sporty walki same z siebie są efektowne, więc na cholere jeszcze udziwniać?

      • Uwielbiam kino z mordobiciem w roli głównej i nie mogłam nigdy zrozumieć zarzutów że sceny walk sa nierealne, zbyt widowiskowe. Ale właśnie po to oglądamy takie filmy, żeby zobaczyć walkę której nie zobaczymy w prawdziwych zawodach! Naprawdę chciałbyś oglądać w filmie walkę jakie oglądamy w większości przypadków w mma? Że przez większą część walki jeden trzyma drugiego i tyle? Zupełnie inne emocje wywoluje oglądanie KSW a zupelnie co innego oglądanie filmu. Właśnie w filmie chcę zobaczyć to czego nie zobaczę w rzeczywistej walce!

        • To obejrzyj sobie ten film:
          http://www.filmweb.pl/film/Wojownik-2011-499338
          Flagowy przykład jak dobrze pokazać walki, bez przesady, bez kiczu, a efektownie i realistycznie...

          Oczywiście, że wolałbym żeby było realistycznie, dla mnie te sceny są śmieszne a nie efektowne. Przerysowane postaci z grymasami wściekłości na twarzach (bo to przecież więźniowie) zamiast porządnie komuś przypieprzyć skaczą jak poje*ane, robią w powietrzu piruety i salta... To gimnastyka artystyczna ma być czy walka w końcu? Efektowność tego filmu ma dla mnie poziom PowerRangersów sorry, jarało mnie to jak miałem z 8 lat.

          Druga sprawa, jeśli uważasz, że mma wygląda tak jak Ci KSW pokazuje, to radzę rozszerzyć jednak horyzonty, skoro mówisz, że lubisz takie mordobicia... KSW nie jest tak cudowne jak to media przedstawiają, jest zdecydowanie najnudniejszą organizacją (z tych większych), oni tak na prawdę nie mają nawet najlepszych polskich zawodników zakontraktowanych... Już nawet nie mówię o UFC, bo to oczywiste, ale obejrzyj sobie pierwszą lepszą walkę ze starych gal organizowanych przez PRIDE i wtedy powiedz mi, że w mma "jeden trzyma drugiego i tyle".

          Nie narzucam nikomu zdania o gustach się nie dyskutuje, ale wybacz Twoje argumenty do mnie w żadnym stopniu nie przemawiają...

          • Wojownik - flagowy przykład typowo amerykańskiego kina, bardzo przewidywalny. No i mniej zdolny brat, nauczyciel ktory zaczyna trening praktycznie tuż przed zawodami...wygrywa je! Bardzo realistyczne...Masz rację, KSW to nie MMA. Jedna z najlepszych walk dla mnie jakie widzialam to Hunt vs Silva z 2013. Ale to nie film, a w filmie musi byc troche przesady. Ajeżeli chodzi o moje horyzonty to są na tyle szerokie żeby tego typu filmy traktowac z przymrużeniem oka, zeby nie zepsuć sobie przyjemności oglądania :) a jak lubisz takie filmy bardzo realistyczne to polecam jakiś dokumentalny.

            • Nie obrażaj się tylko, każdy ma prawo do własnego gustu. Do mnie ta seria Undisputed kompletnie nie przemawia, a pierwsze skojarzenie z tymi walkami to niestety power rangers, nie jestem tego w stanie oglądać z przyjemnością i już.

              Ehh nie zrozumiałaś, chodziło mi o realność walk a nie całej otoczki, film bardzo przewidywalny oczywiście tu masz rację. Ale nie zarzucisz mu bardzo efektownego przedstawienia walk bez popadania w przesadę, czy jak to tam lepiej określić.

              PS: Hunt vs Bigfoot było świetne, w ciężkiej w 2013 roku na pewno najlepsza, ale najlepszą walka było dla mnie jednak Sanchez vs Melendez w lekkiej, szczerze polecam jeśli nie widziałaś :)

    • Zeyebisty komentarz, uśmiałem się nielicho:D Ponadto zgadzam się w pełni:)
      Rozumiem, że w tego typu filmach to walki odgrywają nadrzędną rolę, ale trudno oglądać na poważnie pewne rzeczy zaprezentowane w tym filmie. A tak się składa, że bijatyki również potrafią mieć przy okazji całkiem ciekawe czy choćby znośne scenariusze. Daleko nie trzeba szukać - wystarczy sięgnąć po produkcje z Azji (zwłaszcza koreańskie, chińskie/Hong-Kong czy nawet niektóre tajlandzkie bądź indonezyjskie, jak obie części R.A.I.D.). A i takie stareńkie filmy z van Damme'm jak Lwie Serce (aka Samowolne Oddalenie) czy Cyborg (kino klasy B, a może i Z ;-P) też prezentują znacznie lepszy poziom fabularny niż Undisputed 3 (no może przesadziłem;P; raczej chodzi mi o JAKIEŚ postacie i generowanie emocji poprzez elementy dramatu). A tu ożywiasz się tylko podczas walk, podziwiając to, co aktorzy (a zwłaszcza Skociu) potrafią wyprawiać ze swoimi ciałami (choć logiki w tym nie ma). I tylko właśnie ze względu na choreografię i Adkinsa wystawiam temu filmowi 6/10. Gdyby i walki były skopane (niefortunny dobór słow..) to wtedy ocena byłaby o 2, może nawet 3 oczka niższa.

  • Ale w drugiej części dużo było tej fabuły, a tu jest jej mało, także nie musimy się męczyć z tandetnymi scenami fabularnymi, a z możliwie najszybszą prędkością serwowane są walki, a w czym leży jej siła? No w tym, że mimo wszystko potrafiła wykreować bohatera, jakim jest Boyka. Nie mam pojęcia, jak się ten murzyn nazywał, ani jak ten zły Turas, ale za to wiem, że też poczułem ciary na plecach, gdy cały tłum w więzieniu zaczął skandować "Boyka". To jest w sumie szczyt kina. Szczyt kina kopanego klasy B, a jeśli ktoś uważa inaczej, niech poda przykład lepszego filmu tego typu z ostatnich dziesięciu lat.

    A dobre aktorstwo w wykonaniu Adkinsa na pewno występuje, skoro to Brytol, a udało mu się wykreować Rosjanina, który w poprzedniej części był zły, a w tej staje się ulubieńcem tłumu i przede wszystkim widzów.

  • A czego ty się chłopie spodziewałeś? Ojca chrzestnego na ringu?

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu: