totalny chaos, ponad miare podkreslone akcenty homo z ktorych totalnie nic nie wynika. Niejasna fabula, zle zarysowane postaci, film o niczym i dla nikogo.
Wiesz, wydaje mi się że to juz po prostu taki charakterystyczny styl reżysera. Nie wiem, nie oglądałam jeszcze tego konkretnego filmu ale moim zdaniem, niekoniecznie t,o że ten film jest nieokreślony i właściwie bezkształtny, jest wadą. Jeżeli chciał przekazać chaos to zrobił chaos, postacie są pogubione - widz ma te same odczucia etc etc.
Nie wątki homoseksualne czynią ten film niezwykłym, a na pewno nie są one decydującą kwestią. Dlaczego uważam go za genialny? Jest w nim przedstawiona historia pewnych osób. Wszystkie są inne, o innych cechach - dla mnie są bardzo wyraziste. Wszystkie one tworzą w pewnym sensie portret zmarłego artysty. Wogóle sam pomysł poznawania tego człowieka poprzez wypowiedzi innych i pokazanie ich w momencie gdy jadą na pogrzeb...jest szczególny. Reżyser rysuje jego portret poprzez szczątkowe informacje z dyktafonu, poprzez jego pomysły: "trumna w samochodzie", wypowiedzi "CI ktrórzy mnie kochają wsiądą..."; muzyka na pogrzebie, wiersz. Dzięki temu wyłania się jakaś nietuzinkowa postać, ale też zwyczajna - "Francois, napijesz się kawy czy herbaty" (to z dyktafonu). Napisałem wcześniej, że film jest bardzo prawdziwy. Przedstawione są w nim pewne realne ludzkie problemy: kobieta planująca usunąć ciążę, wątek miłości dwóch mężczyzn (wg mnie przedstawiony bardzo romantycznie) ...film ma coś impresjonistycznego w sobie > reżyser żongluje nastrojami poprzez różną muzykę (przyznam że genialną); sceny panoramiczne (ostatnia z cemntarzem) schodzą się z bardzo kameralnymi (przedstawionymi w ciepły sposób) np. rozmowy w kuchni, czy w 'butiku' i tak dalej. Świetnie dobrani aktorzy - i chodzi mi przede wszystkim o talent aktorski, stworzonych przez nich osobowości, też urodę.
Jest także dużo w tym filmie zwrotów w akcji - rozstanie kochanków (a przed chwilą się poznali) i niedopowiedzeń...które dla mnie tylko jego wartość podkręcają (czy na pewno Jean-Batiste umarł śmiercią naturalną?)
to najwyższych lotów poezja w kinie? lubi pan poezję? może nie i już. ale proszę tego filmu tak po prostu nie przekreślać.
terminator np. część 2 też jest świetnym filmem...ale to inna para butów.
Nie każdy musi lubić ten rodzaj filmów. I tak może być w przypadku twojej osoby - sądzę, że w dziwny sposób cię drażni. Może wymaga od Pana/Ciebie więcej cierpliwości. innej wrażliwości?
Nie lubie ignoranctwa / głupoty - po co pan pisze o tym filmie, skoro go pan nie czuje?
Fabułę zarysowują dwie kwestie: pogrzeb pedała i wątki miłosne dwóch osób (jako główne)
Film zmierza ku znalezienia drogi do miłości między postaciami: 1. Claire - Jean Mari 2. Bruno - Louis
I to główna kwestia. Claire jest traktowana jak powietrze. Narobiła w życiu głupst...ale czy mąż jej wybaczy (a do tego spotkanie Jean - Marie z ojcem - wszystkie te kwestie są istotne - bez 'porozumienia' z ojcem Jean Mari sam nie będzie potrafił nim być)
Film więc zmierza ku transgresji. Przekroczenia stanu zawieszenia w relacji; ojciec - syn; syn - żona (Jean Mari - Claire)
Czy ludzie potrafią połączyć się dla ważnej sprawy? Czy zdążą sobie o tym powiedzieć? Claire usunęła, by ciążę gdyby jej mąż nie dowiedział się o tym. że 'ma zostać ojcem'. Czy pan rozumie, że film bardzo logicznie przedstawia drogę do uporania się z problemami jakie ci ludzie mają (ci z pociągu) i pozostali.
- Czy panu nikt nigdy nie umarł? -
Dlaczego kierowca samochodu płacze, po tym jak wjechał na łąkę?
Czy strata kogoś kogo się kocha nie przyćmiewa różnych spraw.
A co musi się stać, by człowiek zrozumial że ktoś jest/ BYŁ mu bliski
Najgorzej gdy jest już za późno! i tej osoby nie ma.
Choć ja widzę w filmach Chereau nieznaczną mgłę optymizmu. Proszę,
niech pan nie wypisuje tych bredni o czymś co po prostu pana przerasta. :/ pozdrawiam