Zażenowanie, odraza, rozczarowanie ....

Jestem po premierze tego filmu i czuję odrazę i rozczarowanie. Jako mieszkanka Wałbrzycha, czuję się urażona przedstawieniem mojego miasta jako wylęgarni pedofilii, kazirodztwa, pijaństwa i wszystkich innych nieszczęść tego świata. Samego Wałbrzycha w filmie, było ''jak kot napłakał''. Marny obraz Palmiarni, kawałek ogrodu i muru na Zamku Książ i to tyle.

Nie czytałam książki i wydaje mi się, że większość osób, które jej nie czytały czuje się podobnie po sensie. W filmie skupiono się bardziej na chorych, patologicznych wątkach niż na samej jego fabule. Jestem zażenowana i zła, że straciłam 20 zł i 2 godziny z mojego życia na to ''coś''.

88
  • Faktycznie, dla kogoś, kto nie czytał książki, to może być rozczarowanie. Tak jak dla całego świata złoty pociąg, który był na wynikach badań, a później się rozpłynął. Książka to baśń dla dorosłych i film pró ował to unieść. Z różnym skutkiem. Poza tym Wałbrzych to zaledwie tło mrocznej, niembiej wymyślonej historii. Nie ma się co złościć.

    • WITAJ SHUTY!!! Zyjemy w tak chorych czasach gdzie z morderstw robi sie samobojstwa ze nie zdziwi mnie fakt ze ten pociag odkryli i dawno juz wywieziono caly ladunek zlota czy innych wartosciowych rzeczy. Przeciez to jest wykonalne jesli chodzi o ogromna kase. Slyszalem pewne 2 historie zwiazane z okolica w ktorej odnaleziono pociag ktore brzmia jak bajka ale nie mozna tez tego wykluczyc. Nie zapominajmy ze pod WTC7 bylo mnostwo zlota(setki ton) z rezerw federalnych ktore wywieziono w momencie gdy pojawil sie chaos gdy w blizniaczych wiezach byly zamachy... W calym tym chaosie ktos z wysoko postawionych ludzi wczesniej wywiozl tamte zloto a gdzie nie powiedzialy wladze Usa nikomu. Wszystko jakby sie rozplynelo a tam byly setki miliardow dolarow. Dobra wracam do ZLOTEGO POCIAGU. Slyszalem historie ze w calej okolicy gdzie odnaleziono pociag krazylo duzo ubranych na czarno agentow ktorzy nikomu nie chcieli sie legitymowac i wywalali kazdego kto zblizal sie. Te sluzby byly tam 24h na dobe nie pozwalajac sie nikomu zblizac. A 2 historia jest taka ze przyjezdzaly w okolice pociagu duze ilosci wywrotek z dziwnymi plandekami ktorych nie uzywa sie gdy gruzy sie wywozi(nie chodzi mi o wywozy gruzu po remoncie gdzie maja takie siatki by nic nie spadlo.Mam na mysli normalne wywrotki te co na budowy jezdza po piach one nie maja plandek na gore).Tych wywrotek bylo duzo i za kazdym razem wyjezdzalyprzykryte plandekami. Skad wiesz czy wtedy nie wywozono zlota czy co tam bylo? Przeciez to wszystko mozliwe i pamietaj jak nagle temat ZLOTEGO POCIAGU ucichl. Kto wie moze to prawda z tym odgrodzonym terenem pelnym agentow by nikt nie mogl sie dostac z gapiow i kto wie czy te wywrotki nie wywozily towaru. Nie mozna tego wykluczyc kolego.

  • Spokojnie, sam film nawet nie akcentuje za bardzo, że akcja rozgrywa się w Wałbrzychu. Tak, jak ujęto miejsce akcji w tym filmie, to mogła ona się rozgrywać wszędzie w Polsce.

    Cały film się zastanawiałem, ale o co tu chodzi. Czekałem do końca na jakiś błysk, dostałem co prawda lśnienie na końcu , ale nie o taką jasność mi chodziło. Książki nie czytałem. Z seansu wyszedłem z masą pytań, ale bynajmniej nie jako zaintrygowany widz, ale zagubiony w labiryncie zbyt wielu wątków. Co Kalinka chciała utopić w tym morzu?

    • Kotojady. To były swego rodzaju demony, które atakowały ludzi. Adam - ojciec Kalinki - też o nich mówił, tylko nie określił ich tym słowem. W jednej scenie (niestety już nie pamiętam dobrze czy było to na pewno w filmie) siostra Alicji, Ewa mówiła o tych złych demonach, o złu które próbuje się dostać do człowieka. To Alicja prosiła Ewę żeby nazwała to zło i ona "stworzyła" nazwę kotojady.

    • no perłę przecież...lub uprzedmiotowiony w niej ogrom obciążeń,od których nie można ani uciec,ani się uwolnić,tak myślę.

    • ZGADZAM SIE UBUB!!! Tak jak pisalem wyzej mozna jak W.Allen prawie zawsze pokazywac N.York jako przyjazne miasto pelne skwerow parkow ciekawych kawiarni a do tego fajne muzea... Mowiac krocej Allen pokazuje to miasto w cywilizowany sposob a pamietaj ze sa scenarzysci i rezyserzy ktorzy pokazuja N.York jako wylegarnie gangsterow prostytutek fabryk narkotykow a w nocy prawie w kazdej dzielnicy miasta mozna dostac kulke od grupki murzynskich bandytow. To samo miasto a jak odmienne punkty widzenia. Mozna dokladnie tak samo zrobic z kazdym innym miastem w Polsce bo w kazdym miescie sa rozboje gwalty sa narkotyki jest prostytucja jest przemoc no i zdarzaja sie morderstwa. Mozna przedstawic te same miasto z mrocznej strony lub tak jak Allen z bardziej cywilizowanej przyjaznej gdzie idac wieczorem do parku nie wrocisz do domu pobity lub okradziony a kobieta mloda nie zostanie zgwalcona. Tworcy tego filmu po prostu pokazali WALBRZYCH w taki sposob jaki byl pokazany w ksiazce niestety nie kazdy widz ma o tym pojecie. Mieszkam w POZNANIU od urodzenia i tez bym mogl napisac o niebezpiecznych czesciach tego miasta i jak latwo mozna dostac po twarzy na starym miescie w nocy ale moglbym tez napisac o tym co jest przyjemne rodzinne i m ile w tym miescie. Wszystko zalezy od nas jak cos bedziemy chcieli przedstawic. Jakos sobie nie wyobrazam Alleha ktory 1 raz w swoim zyciu zrobi film o N.Yorku gdzie sa morderstwa gwalty i mamy klimat thrillera w klimatach SEVEN hehehe. Allen woli pokazywac przyjazne miejsce do zycia lub turystyki.

  • Dobre serniki robia w Wałbrzychu?

  • O Wałbrzychu tak jak o Bytomiu słyszałem że to jedne z najgorszych miast w Polsce, że bieda, rozpadające się kamienice itd. Wiec chyba coś w tym musi być. Z resztą wystarczy przeczytać opinie w google opinie albo trip advisor.

  • A ja tak z innej beczki... Jestes piekna kobieta 'LUBIESERNIK'...

  • Dzisiaj zakupiłam książkę, uznałam, że najpierw przeczytam, a potem obejrzę film. Zasugerowałam się negatywnymi ocenami i wolę najpierw sięgnąć po wersję papierową, by przypadkiem ekranizacja nie zniechęciła mnie to twórczości autorki. Boję się, że jak to w przypadku polskiego kina często bywa - film okaże się pseudo-intelektualnym bełkotem.

  • Serio? Film i książka jest na temat patologii a Ty byś chciała żeby zrobili laurkę dla Wałbrzycha? Swoją drogą po przeczytaniu kilku książek Joanny Bator pojechałam na weekend do Wałbrzycha gdyż właśnie dzięki niej byłam zafascynowana miastem. Fajnie tam macie. A w filmie wydaje mi się że nie padło ani razu słowa Walbrzych.

    • Raz chyba padło, ale to nie ma znaczenia, bo historia opowiada uniwersalną przypowieść o złu przechodzącym z człowieka dla człowieka (mówię "historia", a nie "film", bo film stara się ją powiedzieć, ale to książce się udaje). Joanna Bator w powieści przedstawiała Wałbrzych przez pryzmat wspomnień głównej bohaterki, wyszło z tego wielowarstwowe, interesujące, choć smutne, tak samo społecznie jak i historycznie, miejsce. W filmie próbowali dopasować tło do horrorowo-baśniowych wydarzeń, co się chwali, bo historia jest przecież najważniejsza, ale moim zdaniem nie wyszło, bo to przedstawienie miejsca akcji wydało mi się jakieś takie spłaszczone, porozcinane i niepełne. Po filmie nawet bym się nie zastanawiał co to za miejsce, nie próbował bym sobie przypomnieć nazwy, a po książce bardzo chcę tam kiedyś pojechać.
      Jestem zdania, że warto obrzydzać miejsca, by wyszedł z tego lepszy film. Taka "Uprowadzona" działa się w Paryżu, ale nie zobaczymy tam pocztówkowych krajobrazów, tylko brudne domy publiczne. I to było okej w kontekście opowiadanej historii.

  • Ale fabuła filmu to właśnie te patologiczne wątki... O tym mówi ten film.

    To nie dziennikarski dokument, w którym powinno zadbać się o równowagę i obiektywna ocenę. To film fabularny, w określonej konwencji.

    Na szczęście nic nie stoi na przeszkodzie, żebyś zebrała środki i nakręciła film fabularny, którego tłem ponownie będzie Wałbrzych, ale który przedstawi Twoje miasto jako miejsce ciepłe, pełne pogodnych i otwartych ludzi, którzy nigdy nie łamią prawa i norm moralnych ;)

  • SERNICZKU pretensje mozesz miec tylko i wylacznie do autorki ksiazki czyli Joanny Bator w jaki sposob przedstawila Twoje miejsce zamieszkania. Wszystko co pokazano w filmie czyli przestepczosc pedofilie itp.to mamy w ksiazce. Tworcy filmu starali sie to wcisnac do filmu i popelnili ogromny blad za ktory zaplacili slaba frekwencja w kinach i chyba klapa finansowa. Wiesz co mam na mysli? Mam na mysli to ze sa ksiazki z ktorych po prostu sie nie da zrobic 1go filmu. Mamy zbyt duzo watkow i bohaterow a potem efekt jest taki ze widz jest po prostu zmeczonyi pogubiony. Jestem wielkim fanem kina i wiele razy ogladalem filmy na podstawie dlugiej ksiazki gdzie tez usilnie w 2 godziny powciskano mase watkow i bohaterow co na maksa meczylo. Wydaje mi sie ze CIEMNO PRAWIE NOC powinno skladac sie z minimum 2 czesci. Skandynawowie potrafia skomplikowane nawet powiesci tak zgrabnie rozlozyc ze dostajemy calkiem spojna historie w 90 minutowym filmie. Szkoda ze nie zrobiono z tego filmu 2 czesci bo mniej hejtu by bylo. Juz na sam koniec chcialem sie odniesc do WAŁBRZYCHA. To w jaki sposob przedstawi sie dane miasto to zalezy tylko od pisarza badz scenarzysty. Mozna przedstawic te miasto jako przyjazne pelne milych ludzi i turystow ale mozna tez zrobic z tego brudne zapyziale miasto pelne bezrobotnych dewiantow i pene...stwa. Mistrzem w przedstawianiu miasta w dobrym swietle jest WOODY ALLEN ktory prawie zawsze pokazuje N.York jako miasto przyjazne otwarte na ludzi a pamietaj ze sa inni tworcy ktorzy przedstawiaja N.York jako wylegarnie gangsterow narkomanow i na kazdym kroku mamy fabryki narkotykow. Kazde miasto na swiecie moze byc przedstawione z dobrej strony lub zlej a to zalezy tylko od punktu widzenia scenarzysty lub pisarza. Krocej nie moglem tego ujac i nie wkurzaj sie na to jak przedstawiono Twoje miasto bo taka wizje miala pisarka nie tworcy filmu. Dzieki za uwage!!!

  • Książka jest bardzo o Wałbrzychu. To nie jest historia uniwersalna, a właśnie związana z miejscem, miejsce jest kluczem tej historii. I chociaż Bator pisze przesadnie brutalistyczne, a jej mroczna fantazja wychodzi poza rzeczywisty świat, więc faktycznie rysuje obecny Wałbrzych jako miejsce pełne mroku i patologii to jednak u niej jest druga strona - uśpione, ukryte bogactwo, piękno sentyment. Większość bohaterów marzy o tym, że piękno, bogactwo wróci, ale ich marzenia nie mogą być spełnione, bo nie da się zamknąć bólu skrzywdzonych. I tu mamy wyraźnie nakreślone krzywdy: (spoilery!) feudalne niepohamowane bogactwo księżnej sprawia, że dla kaprysu bawi się kosztem biednych, niczym kara dla niej rozpoczyna się wojna, jednak to społeczność Cygańska staje się jej ofiarą, podobnie jak Polacy, a na koniec także mieszkający tu Niemcy, brutalność Armii Czerwonej zostawia trwały ślad na psychice Rosemary, nie może się już ona podnieść tak jak wszyscy starzy mieszkańcy, nowi mieszkańcy, Polacy nie potrafią natomiast unieść ciężaru cudzej historii, mimoże zapewnia im ona środki do życia (meble, sady), czują się obcy, a najbardziej cierpią dzieci. Są jak rozbitkowie szukający ukrytego skarbu. Zamek jest opisany jako piękny, jego historia i tragiczna historia Daisy wzrusza. Istotą patologii miejsca jest złamanie go przez wojnę i wielopokoleniowe konsekwencje. Ale w książce jest też skarb. Film wyprał książkę z jej istoty i sprowadził do dość standardowego kryminału w pseudopolskiej oprawie. Nie porównuję zwyklę filmów i książek, tu tylko dla lubiesernik.

  • Droga, oburzona, wałbrzyska patriotko, czy Ty wiesz, że to nie jest dokument, tylko fikcja? Potrafisz zrozumieć różnicę?
    Skup się lepiej na sernikach. :D

    • Opowiadanie. Był sobie raz na Filmwebie gość o pseudonimie Rey_Aviador, kompletny buc, strasznie przemądrzały...

      Drogi Rey_Aviadorze, tylko się nie oburzaj z powodu tego, co napisałem, bo to nie jest dokument, tylko fikcja.

      A może jednak wygląda to jakoś tak nie całkiem przyjemnie dla Ciebie... W końcu jak się do fikcji wsadza coś realnego, to ono dalej pozostaje mimo wszystko trochę realne. Dlatego potem mądrzy literaturoznawcy piszą "Obraz Paryża u Balzaca" albo "Warszawa w Lalce Prusa" i jeszcze wyciągają z tego wnioski, że Prus Warszawę (tę prawdziwą) bardzo lubił.

      A Bator Wałbrzycha nie lubi i nie ma co tego wykręcać.

  • Wg fabuły to nie jest film dokumentalny o mieszkańcach Wałbrzycha więc o co ten płacz? Gdyby akcja działa się w Warszawie byłaby pani bardziej podbudowana?
    Zamiast cieszyć się pięknymi kadrami przyrody, być dumnym że akcja książki i filmu dzieje się w rodzinnych stronach to tylko marudzenie

  • Takie bzdury tylko Wałbrzyszanka mogła napisać!

  • Jak piekło istnieje, to wygląda jak Wałbrzych, haha!

  • marnie, prawie dno

  • Myślę, że nazwanie miejsca akcji było bezcelowe, bo historia jest tak mocno symboliczna, że obyłoby się bez Wałbrzycha.

  • O obraz Wałbrzycha to raczej pretensje miej do autorki książki, która też opisywała same ciemne i złe strony tego miasta. A to też mieszkanka twojego miasta. Dość symbolicznie, jako takiego reprezentanta polskiego syfu. Ja sam odwiedziłem Wałbrzych tylko raz. Ale sam pochodzę z Górnego Śląska i doprawdy nie wiem, gdzie jest brzydziej!

  • Obejrzałem ten film ze względu na Cielecką, film mógł być dobry gdyby na siłę nie robili z niego jakiegoś horroru.
    Dwa to to, że pochodzę z Wałbrzycha i ciekawi mnie to jak wygląda teraz to miasto.

Zgłoś nadużycie

Opisz, dlaczego uważasz, że ten wpis nie jest zgodny z regulaminem serwisu:
Ostatnio odwiedzone
wyczyść historię