Coś się kończy, coś zaczyna

Endings, Beginnings

2019 1 godz. 50 min.
5,7 552
oceny
5,7 10 1 552
3 053
chce zobaczyć
powrót do forum filmu Coś się kończy, coś zaczyna
  • descolada ocenił(a) ten film na: 4

    Nie wiem od czego zacząć, by oddać beznadzieję tego filmu.
    1) Dziwaczny montaż, gdzie słyszymy zza ekranu część kwestii postaci, które w tym samym momencie milczą.
    2) SMSy wyświetlane na ekranie debilną czcionką a la namalowany tekst
    3) zero muzyki ilustracyjnej, bo taniej jest podstawić jakieś przypadkowe piosenki. A nóż spodoba się play lista na Spotify

    No i do tego trójka głównych bohaterów: prawdziwa menażeria Millenialnych klisz: ona - niespełniona artystka, ćpający bad boy oraz pisarz - wykładowca uniwersytecki.
    Główna bohaterka jest kompletnie skopana emocjonalnie. Wiecznie niezadowolona z życia, oczekująca od niego wyłącznie fajerwerków o pasji. Ktoś kto ma tak nierealistyczne oczekiwania nigdy w życiu szczęścia nie znajdzie.

    I te klisze:
    1) dwóch przyjaciół całkowicie przypadkiem zaczyna się interesować tą samą kobietą, która nie ma dosłownie żadnej wyjątkowej, pozytywnej cechy, która by miała działać na mężczyzn jak magnes
    2) dziecko jako czynnik odmieniający postaci, dzięki któremu nagle trzydziestoletnie dzieci przewartościowującą swoje życie
    3) obowiązkowe ucywilizowanie bad boya, który postanawia zostać tatusiem, choćby to nawet nie było genetycznie jego dziecko.

    Czy ten film ma oddawać życiowe dylematy millenialsow? Jeżeli tak, to zaprawdę jest to stracone pokolenie.
    Dobrze, że jestem z Gen-X.

    Ostrzegłam i czuję, że spełniłam swój obowiązek ochrony inteligencji potencjalnych widzów.

  • patislfc ocenił(a) ten film na: 5

    descolada Uwielbiam Sebastiana Stana pojde tylko dla niego na ten film :(

  • descolada ocenił(a) ten film na: 4

    patislfc Film jest dostępny on-line. Nie sądzę, by kiedykolwiek trafił do kin. Nie zasługuje na to.

  • descolada jakoś trafił jednak

  • Gagee ocenił(a) ten film na: 7

    descolada Bardzo krytycznie i bez empatii. Każdy z nas czasem znajduje się na życiowym zakręcie i nie wie co zrobić. Proponuję zmienić perspektywę

  • descolada ocenił(a) ten film na: 4

    Gagee Och o jej ... uraziłam czułe delikatne serduszko? Proszę przytulić się do mamusi. Świat ma w nosie Twoje i Millenialsów uczucia. I właśnie na tym polega podstawowy problem tej grupy wiekowej. Siedzą, chlipią, smarkają z nosa i licytują się na to, kto jest większą ofiarą systemu/społeczeństwa/losu. A są ofiarami własnych zaniechań. Przychodzi w życiu moment, by dorosnąć i wziąć się z życiem za bary. Im wcześniej, tym dla jednostki lepiej.

  • Wpis został zablokowany z uwagi na jego niezgodność z regulaminem

  • descolada Cieszy mnie, że nie tylko ja wyszłam z tego filmu rozczarowana. Do tego stopnia rozczarowana, że przez kwadrans wyrzucałam mojej koleżance przez telefon, jak złe to było.
    Liczyłam po prostu na dużo więcej. A dostałam coś, co stylizuje się na "gorący romans tego lata!", a w rzeczywistości jest szalenie irytujące (bohaterka!!), głupie i szkodliwe. Ostatnia scena z siostrami jest strasznie dziwnym podsumowaniem filmu, dodatkowo gmatwającym moją opinię o bohaterce, a mnie osobiście bardzo zdenerwowała. Takie "hej, wiesz, kto zawsze cię będzie kochać? dziecko! zrób se dziecko! a nigdy już nie będziesz sama! znikną wszystkie inne twoje problemy! życie samo się ułoży, a ty jako bezrobotna, samotna matka - będziesz mieć dużo lepiej!". Bo główny temat filmu, czyli wybór między namiętnością, a stabilizacją, jest naprawdę fajny - ale to podsumowanie... naprawdę go nie rozumiem. No ale dobra - to sama historia, ponoć film powstał na podstawie książki (nie sprawdzałam, ale gdzieś mi mignęło).

    Z innych uwag - chciałabym, aby film, jeśli chodzi o męskie główne role, był obsadzony odwrotnie. Zobaczmy i Jamiego, i Sebę w innych rolach niż te, na jakie "wyglądają", może byłoby ciekawiej. Obaj panowie są porządnymi aktorami, mogliby przecież podołać.
    Druga sprawa - film naprawdę stara się nas zaczarować ogromną ilością zbliżeń (na twarze), nostalgiczną muzyką, żebyśmy poczuli atmosferę takieg "lata miłości", a w zasadzie to tej miłości tu nie ma. Bohaterka nie kocha żadnego z towarzyszy, oni jej chyba też nie? No ale to też kwestia materiału wyjściowego. Więc może po prostu tak napiszę - mam problem z materiałem wyjściowym.
    Muzyka - niektóre piosenki dobre na roadtrip, więc można przesłuchać.
    Zadek Seby - fajny, polecam.
    Film - nie warto, może na streamingu. Ale do kina jednak trochę szkoda.

  • descolada ocenił(a) ten film na: 4

    itjen Pozdrawiam towarzyszkę niedoli. Ja także musiałam wylać z siebie na znajomych złość za stracony czas i niepowetowane straty neurologiczne.

  • beriii ocenił(a) ten film na: 2

    itjen film fajny do obśmiania z koleżanką i zgadywania jaka scena będzie kolejna i do którego teraz napisze :D ewentualnie szot za każdym razem kiedy bohaterka pali papierosa :D